Szukaj na tym blogu

2025-07-11

Ostatnie wakacje.

513. Bezwarunkowe odruchy


Mocno pochylona do przodu wyginała moją fujarę w nienaturalny sposób i powoli poruszała swoim cudownie zgrabnym tyłeczkiem. Z narastającym podnieceniem obserwowałem, jak jej pośladki robią się coraz bardziej mokre. Lśniły od potu odbijając światło lamp na suficie. Natalia swoimi udami obejmowała moje, a kiedy opadała do końca, odlatywałem w kosmos. Gdybym tylko mógł, śpiewałbym arie operowe, jednak z mojego gardła wydobywało się tylko coś na kształt charczenia. Nieziemska rozkosz napływała wszelkimi możliwymi kanałami mojej świadomości i zdawała się przejmować kontrolę nad całym istnieniem. Nie wiem ile to trwało, ale miałem wrażenie, że całą wieczność.

W pewnym momencie uniosła się na tyle wysoko, że mój, podniecony do granic możliwości, penis wysunął się z niej prawie w całości. Tak mi się przynajmniej zdawało. No cóż, chyba nie do końca było to prawdą. W jej ciasnej jak cholera norce została sama głowica. Nie wiem, o co jej chodziło, ale chyba właśnie o to, bo po chwili dopadły mnie tak silne zawroty głowy, że gdyby nie to, że już leżałem, to pewnie bym upadł. Zastanawiałem się, czy jej zachowanie było celowe, czy też raczej spowodowane spazmem orgazmu, ale to był strzał w dziesiątkę. Przez moje plecy przebiegł tak słodki dreszcz, że czy tego chciałem, czy nie, znów zaczynałem dochodzić. Jej niebiańsko słodka jaskinia miłości kiedy już wzięła mnie w swoje posiadanie, wpadła w rytm tak intensywnych i szybkich skurczów, że znów nie mogłem nic na to poradzić. To było tak, jakby sama czuła, że to już jest ten właściwy moment. Pulsowanie w moim kroczu błyskawicznie narastało, a intensywny orgazm zalewał moją świadomość niczym fala tsunami.

Kiedy myśląc, że kolejny raz spuszczę się w jej cipkę, naprężyłem wszystkie mięśnie i przygotowywałem się do podręcznego wystrzału, ona poderwała się i błyskawicznie uklękła na podłodze. Miałem tylko sekundę na wahanie i jakiekolwiek wątpliwości. Dalej były już tylko bezwarunkowe odruchy i działanie automatyczne. Jej przenikliwy, płomienny wzrok utkwiony głęboko w moich źrenicach nie budził najmniejszych wątpliwości, co do jej zamiarów. Chwyciła się za swoje, może mnie za duże, ale niezwykle krągłe i jędrne piersi i obejmując je z dwóch stron, ściągnęła do środka. Był to aż nazbyt wymowny gest. Zanim jakakolwiek myśl przebiegła przez moją głowę, już przed nią stałem, a mój kutas siedział między nimi. Dokładnie w tym samym momencie z samego czubka popłynęła potężna struga gorącego, gęstego nasienia. Natalia patrzyła w moje oczy a ja ochlapywałem jej biust kolejnymi porcjami mojej spermy. 

Kiedy pozbywałem się ostatnich kropel, przed moimi oczami zapanowała kompletna ciemność, a w uszach narastał dudniący szum. Moje nogi zrobiły im się miękkie i zacząłem się chwiać. Czułem, że jeśli czegoś nie zrobię, w następnej chwili po prostu upadnę.

Natalia nie pozostawała bierna. Kiedy zorientowała się, że zachwyt jej koleżanek i przyjaciółek narasta, kiedy słyszała coraz głośniejszy aplauz, zrobiła przekorną minę figlarnego, psotnego dziecka. Zagryzła dolną wargę i jeszcze głębiej wepchnęła mojego, umazanego w nasieniu, fiuta między swoje jędrne cycuszki, a później zacisnęła je swoimi dłońmi z dwóch stron. 

W środku było obłędnie niebiańsko, słodko, gorąco i bardzo mokro. Ona była niesamowita. Nagusieńka i taka śliczna patrzyła na mnie figlarnie i zachęcająco. Chciała bym puścił wodze fantazji. Zaczęła delikatnie unosić się i opuszczać, unosić i opuszczać. Mój fiut był w słodkim, gorącym uścisku jej piersi. Kontrolowany przez dłonie z wyczuciem zaciskające się na twardym łbie a wielka gruba żyła która go oplatała, z trudem przyciskała się między nimi. 

– Och Natalia, Natalia, – jęczałem półprzytomnie, czując, że długo nie utrzymam się na nogach. 












2025-07-10

Ostatnie wakacje.

512. Popatrz jaki z niego ogier.


Była tak niezwykła, tak cudowna i zmysłowa, że trzymanie jej w ramionach było czymś więcej niż przyjemnością — było doświadczeniem graniczącym z mistyką. Gdy była przy mnie, ogarniało mnie nieposkromione pragnienie, by poznawać każdy zakamarek jej ciała, każdą krągłość, każdą miękką linię ukrytą pod ciepłem skóry.

Chwilami miałem wrażenie, że nie obejmuję kobiety z krwi i kości, lecz najdelikatniejszą pluszową zabawkę, stworzoną po to, by dawać ukojenie i jednocześnie rozbudzać zmysły. Każdy jej ruch, nawet najdrobniejszy gest, wywoływał we mnie dreszcz, który rozchodził się falą po całym ciele, odbierając zdolność jasnego myślenia.

Przy niej moje ciało nie pytało o zgodę – reagowało instynktownie, głęboko, wręcz pierwotnie. Pożądałem jej całym sobą, każdą komórką, a z każdą kolejną chwilą pragnienie narastało, jakby nie istniała granica nasycenia.

Ona nie oferowała seksu. Ona była seksem. Całą sobą, każdym ruchem, spojrzeniem, oddechem mówiła: „Bierz mnie. Nie oszczędzaj. Zatrać się we mnie.”

Natalia nie była tylko delikatna — była czymś więcej. Stanowiła unikalną mieszankę łagodności i słodkiego, bezwstydnego erotyzmu. Działała na mnie jak młode, jeszcze nieokiełznane wino — upajała, uwodziła, kusiła. Z jej obecnością wiązało się ryzyko, które chciałem podejmować raz za razem, mimo że wiedziałem, iż mogło mnie to zaprowadzić na manowce. Ale nie potrafiłem się jej oprzeć. I nawet nie próbowałem.

Każdy jej gest był zaproszeniem. Każde słowo — początkiem podróży w nieznane, jak wyprawa do egzotycznych, dzikich krain, w których za każdym zakrętem mogło kryć się nowe uniesienie albo kolejna pokusa.

W pewnym momencie zsunąłem się na podłogę — nie byłem już w stanie dłużej utrzymać tej pozycji. Nogi odmówiły posłuszeństwa, a napięcie w ciele ustąpiło miejsca dziwnemu rozluźnieniu. Dobrze, że przed kanapą leżał miękki dywan. Gdyby nie on, pewnie nieźle bym się poobijał. Leżałem chwilę bez ruchu, czując jak oddech powoli wracał do normalnego rytmu, a serce wciąż biło mi gdzieś w gardle.

To była chwila, jak wyjęta z dziwnej, surrealistycznej baśni. Przez moment mogłem zapomnieć o wszystkim — o tym, co się ze mną działo, co działo się z moim ciałem. Mogłem nawet uwierzyć, że zaraz wstanę, otrząsnę się i życie znów zacznie płynąć swoim zwykłym rytmem, jakby nic się nie wydarzyło. Ale to nie było możliwe. Byłem pogrążony w całkowitym amoku, zniewolony – ciałem, myślami, wszystkim.

Wielki twardy jak stal penis wbity był w jej obłędnie ciasną i gorącą cipkę. Pochylona do przodu, podparta między moimi nogami rozpoczęła swój niezwykły taniec. Unosiła się i opadała unosiła i opadała – spokojnie bez pośpiechu tak jakby wszystko miała pod kontrolą. I tylko intensywnie pulsujące mięśnie jej mokrej muszelki świadczy o tym, że to nie zabawa, nie pogoń za pluszowym misiem, lecz walka o najmniejszy fragment rozkoszy która za chwilę miała nadejść. 

– Och Grace, tylko spójrz, jego fiut jest jeszcze grubszy niż wcześniej. Boże, jak on to robi?! – usłyszałem podniecony głos Ameli, która stała gdzieś z boku i z zapartym tchem obserwowała naszą gorącą gimnastykę. 

Bliźniaczki już nie zabawiały się ze sobą – patrzyły na nas. Miałem wrażenie, że nikt inny nie robi nic więcej jak tylko obserwuje nasze zmagania na dywanie. 

– Och, jaki on słodki. Siostrzyczko ale mnie swędzi cipka. Tylko popatrz jaki z niego ogier. Przecież przed chwilą się spuścił. Wypełnił jej cipkę taką ilością gorącego nasienia, że starczyłby na nas dwie i nadal ma siłę, - komentowała podniecona Grace. 






Czerwona rybka

52. Pędziłem do met y Jej lewa noga opadła na łóżko, miękko, leniwie, jakby sama nie chciała już dłużej walczyć z grawitacją, jakby chciała ...