513. Bezwarunkowe odruchy
Mocno pochylona do przodu wyginała moją fujarę w nienaturalny sposób i powoli poruszała swoim cudownie zgrabnym tyłeczkiem. Z narastającym podnieceniem obserwowałem, jak jej pośladki robią się coraz bardziej mokre. Lśniły od potu odbijając światło lamp na suficie. Natalia swoimi udami obejmowała moje, a kiedy opadała do końca, odlatywałem w kosmos. Gdybym tylko mógł, śpiewałbym arie operowe, jednak z mojego gardła wydobywało się tylko coś na kształt charczenia. Nieziemska rozkosz napływała wszelkimi możliwymi kanałami mojej świadomości i zdawała się przejmować kontrolę nad całym istnieniem. Nie wiem ile to trwało, ale miałem wrażenie, że całą wieczność.
W pewnym momencie uniosła się na tyle wysoko, że mój, podniecony do granic możliwości, penis wysunął się z niej prawie w całości. Tak mi się przynajmniej zdawało. No cóż, chyba nie do końca było to prawdą. W jej ciasnej jak cholera norce została sama głowica. Nie wiem, o co jej chodziło, ale chyba właśnie o to, bo po chwili dopadły mnie tak silne zawroty głowy, że gdyby nie to, że już leżałem, to pewnie bym upadł. Zastanawiałem się, czy jej zachowanie było celowe, czy też raczej spowodowane spazmem orgazmu, ale to był strzał w dziesiątkę. Przez moje plecy przebiegł tak słodki dreszcz, że czy tego chciałem, czy nie, znów zaczynałem dochodzić. Jej niebiańsko słodka jaskinia miłości kiedy już wzięła mnie w swoje posiadanie, wpadła w rytm tak intensywnych i szybkich skurczów, że znów nie mogłem nic na to poradzić. To było tak, jakby sama czuła, że to już jest ten właściwy moment. Pulsowanie w moim kroczu błyskawicznie narastało, a intensywny orgazm zalewał moją świadomość niczym fala tsunami.
Kiedy myśląc, że kolejny raz spuszczę się w jej cipkę, naprężyłem wszystkie mięśnie i przygotowywałem się do podręcznego wystrzału, ona poderwała się i błyskawicznie uklękła na podłodze. Miałem tylko sekundę na wahanie i jakiekolwiek wątpliwości. Dalej były już tylko bezwarunkowe odruchy i działanie automatyczne. Jej przenikliwy, płomienny wzrok utkwiony głęboko w moich źrenicach nie budził najmniejszych wątpliwości, co do jej zamiarów. Chwyciła się za swoje, może mnie za duże, ale niezwykle krągłe i jędrne piersi i obejmując je z dwóch stron, ściągnęła do środka. Był to aż nazbyt wymowny gest. Zanim jakakolwiek myśl przebiegła przez moją głowę, już przed nią stałem, a mój kutas siedział między nimi. Dokładnie w tym samym momencie z samego czubka popłynęła potężna struga gorącego, gęstego nasienia. Natalia patrzyła w moje oczy a ja ochlapywałem jej biust kolejnymi porcjami mojej spermy.
Kiedy pozbywałem się ostatnich kropel, przed moimi oczami zapanowała kompletna ciemność, a w uszach narastał dudniący szum. Moje nogi zrobiły im się miękkie i zacząłem się chwiać. Czułem, że jeśli czegoś nie zrobię, w następnej chwili po prostu upadnę.
Natalia nie pozostawała bierna. Kiedy zorientowała się, że zachwyt jej koleżanek i przyjaciółek narasta, kiedy słyszała coraz głośniejszy aplauz, zrobiła przekorną minę figlarnego, psotnego dziecka. Zagryzła dolną wargę i jeszcze głębiej wepchnęła mojego, umazanego w nasieniu, fiuta między swoje jędrne cycuszki, a później zacisnęła je swoimi dłońmi z dwóch stron.
W środku było obłędnie niebiańsko, słodko, gorąco i bardzo mokro. Ona była niesamowita. Nagusieńka i taka śliczna patrzyła na mnie figlarnie i zachęcająco. Chciała bym puścił wodze fantazji. Zaczęła delikatnie unosić się i opuszczać, unosić i opuszczać. Mój fiut był w słodkim, gorącym uścisku jej piersi. Kontrolowany przez dłonie z wyczuciem zaciskające się na twardym łbie a wielka gruba żyła która go oplatała, z trudem przyciskała się między nimi.
– Och Natalia, Natalia, – jęczałem półprzytomnie, czując, że długo nie utrzymam się na nogach.