Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzika samica.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzika samica.. Pokaż wszystkie posty

12 października 2018

Dzika samica.

20. Pokaz na zakończenie.

Po całej tej akcji wstała, odsunęła się na kilka metrów i oparła o krawędź komody po drugiej stronie pomieszczenia. Później odchyliła się nieco do tyłu i, jak niewinna dziewczyna, skrzyżowała nogi. Cały czas patrzyła na nich wzrokiem, który wyrażał drapieżność i bezwzględność.
-Panowie, muszę wam pogratulować, - odezwała się w końcu, - spisaliście się na medal. Jestem z was bardzo zadowolona.
Mężczyźni spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się od ucha do ucha. Mieli świadomość, że odwalili kawał porządnej roboty. Czuli to we wszystkich swoich mięśniach i nie tylko. Ich wielkie kutasy jeszcze sterczały, chodź się z każdą chwilą traciły na sztywności. Andrzej nawet próbował dłonią swojego podnieść do pionu, ale na niewiele to już się zdało.
-Bardzo się cieszymy, pani Alu, - zaczął spokojnie i rzeczowo, -  powiem szczerze, że zawsze staramy się dobrze wykonywać swoją pracę.
Na chwilę przerwał i zamyślił się tak jakby szukał odpowiednich słów.
-Chociaż, muszę przyznać, że… - odezwał się w końcu, - w tym wypadku, była to dla nas wyjątkowa przyjemność.
Kobieta była naga i wciąż niesamowicie podniecająca. Na pięknej jej twarzy stopniowo zasychała sperma, ich sperma. Pochylona na jedną stronę, bezwiednie kołysała zgrabnymi, dużymi biodrami. To było dla niej typowe. Zachowanie kusicielki miała we krwi. Z wilgotnej cipki wypływały jeszcze ostatnie krople nektaru.
To był moment przełomowy, zarówno dla nich jak i dla niej. Na pierwszy rzut oka, można było odnieść wrażenie, że cały ten długi maraton, nie zrobił na niej większego wrażenia. Pomijając przyspieszony oddech, szybkie bicie serca i ślady nasienia ciele, nie wyglądała na specjalnie zmęczoną. W napięciu czekali na dalsze decyzje.
-Wiem, że daliście z siebie wszystko, - odezwała się po dłuższej chwili, - doceniam to. Mam też świadomość, że dzisiaj już wiele nie zdziałacie… chociaż mogę się mylić.
-Eee… no… raczej… - próbował coś powiedzieć Roman.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Rozumiem i dlatego nie będę proponować kolejnego razu. No… na pewno nie dziś. Musicie jeszcze ogarnąć ten taras, prawda?
-No tak, zgadza się. Samo się nie zrobi, - mruknął Roman.
Podniósł się i zaczął rozglądać za swoim ubraniem. Leżało porozrzucane po całym salonie.
-Dobra Andrzej, zbieramy się. Trzeba położyć płytki, - odezwał się do kolegi.
Kiedy chcieli się już ubierać znów się uśmiechnęła, gestem dłoni nakazała, by usiedli na kanapie.
-Spokojnie, nie musicie się tak spieszyć. Jak zaczniecie od jutra, to nic się nie stanie.
-Hmm… w takim razie, co mamy robić?
Uważnie ich obserwowała. Od razu wyczuli, że znów szykuje dla nich jakąś niespodziankę.
-Przepraszam, że jestem taka bezpośrednia… - zawiesiła głos.
Roman zaczynał się już obawiać, że czeka ich kolejny maraton.
-Tak?
-Musicie mi wybaczyć, ale jeszcze odrobinę brakuje do… mojego pełnego zadowolenia.
-Hmm?
-Jeśli nie macie nic przeciwko temu, - zaczęła niepewnie, - zrobię to sama.
Dopiero teraz panowie zrozumieli w czym rzecz.
-Aha… sama… - skrzywił się Andrzej.
Znów na jej twarzy pojawił się ten słodki rozbrajający uśmiech.
-No… w waszej obecności.
Mężczyzna pokiwał znacząco głową i szeroko rozsunął kolana. Miał nadzieję, że jego fujara znów nabierze sztywności.
-OK rozumiem. Nie, jeśli chodzi o mnie, to zupełnie mi to nie przeszkadza, a tobie Roman? - zwrócił się do kolegi.
-Nie, no… dlaczego miałoby mi przeszkadzać? Taki pokaz na zakończenie, no…  hmm… chętnie popatrzę.

KONIEC

szorstki seks brunetki

11 października 2018

Dzika samica.

19. W konwulsjach.

Po kilku minutach, znów przekręcili ją jak stek na patelni. Teraz to Andrzej leżał na podłodze i, za wszelką cenę, próbował wepchnąć swojego wielkiego kutasa w jej dupkę.
W tym samym czasie, Roman, nie zwracając z uwagi na higienę, wjechał swoim, umazanym w fekaliach, zaganiaczem w jej cipkę. Po kilku próbach, leżącemu pod spodem ogierowi, udało się zdobyć jej ciasny otworek. W tym momencie, piękna muza nie wytrzymała i zaczęła drzeć się jak poparzona.
-O Boże, o Boże, kurwa mać!!! Ja pierdolę!!! Oh, ooooo!!!
Poirytowani panowie, postanowili ją uciszyć. Zakryli jej usta dłońmi i jeszcze mocniej zaczęli fedrować obydwa kanały. Pracowali zawzięcie dobrych kilka minut.
Kiedy, po jakimś czasie, postanowili użyć rąk do ściskania i ugniatania  jej cycków, znów zaczęła drzeć się wniebogłosy. Pomijając wszystko inne, im już tak bardzo to nie przeszkadzało. Dwa grube tłoki poruszały się naprzemiennie w jedną i w drugą stronę, wywołując w jej ciele, następujące po sobie, fale spazmów rozkoszy.
Wsparta na ramionach, z szeroko rozłożonymi udami, rozgniatając swoim tyłkiem podbrzusze Andrzeja, próbowała obserwować to, co dzieje się z jej intymnymi miejscami.
-O kurwa, o kurwa, chłopaki, co wy ze mną robicie?! - wyrzucała ze swojego gardła kolejne frazy mające podkreślić, w jakim stanie znajduje się jej ciało i dusza.
Niestety, nie uzyskała żadnej odpowiedzi.W następnej chwili, panowie gwałtownie zmienili taktykę. Przeszli do kolejnego etapu realizowania jej własnej prośby, aby po wszystkim, wyszła z tego pomieszczenia na czworakach.
Roman, jako potężniej zbudowany i mający więcej krzepy, bezceremonialnie chwycił ją wpół i zaniósł do kuchni. Następnie, bez najmniejszych skrupułów, jak zakupy zrobione w hipermarkecie, rzucił na stół. Nie zastanawiał się nad tym, czy przy okazji, nie odbija sobie kolan i łokci. Był tak zaaferowany, że liczył dla niego się tylko seks.
Andrzej, instynktownie wyczuwając w czym rzecz, bez zadawania zbędnych pytań, udał się za nim. Już po chwili kobieta, pod naporem silnych ramion, przyjęła żądaną pozycję.
Uklękła w złóż blatu, pozostawiając dość miejsca, aby tuż za nią usadowił się Roman. Następnie, opadła do dołu przodem ciała, wysuwając głowę poza krawędź kuchennego mebla. Miało to swój cel. W ten sposób, jeden z chłopaków był w stanie, bez większych problemów, wziąć w posiadanie jej cipkę, a drugi, stojąc na podłodze, swoim monstrualnym drągiem wpakował się w buzię.
Wszystko wyglądało bardziej jak gwałt skromnej dziewczyny, niż ostre ruchanie zepsutej, bogatej bizneswoman. Andrzej trzymając ją mocno za włosy, co sił pchał się w jej gardło, a Roman, chwyiwszy jej splecione z tyłu dłonie, walił w jej cipę. Krztusiła się, co chwilę próbowała chwytać powietrze, szarpała się w konwulsjach, doznając bardzo silnego orgazmu, a oni, nie zwracając uwagi na jej odgłosy, chędożyli jak dzikusy.
Trudno powiedzieć, ile to wszystko trwało. Grzmocili jej cipkę na zmianę. Kiedy jeden stał na dole drugi wchodził na blat i posuwał ją od tyłu. Chcieli jak najlepiej wykonać zadanie, na dodatek, mieli przy tym tyle radości i satysfakcji, że zrobiliby to nawet, kiedy by im nie zapłaciła.
W pewnym momencie, zgodnie stwierdzili, że już dłużej nie chcą się męczyć i postanowili, rozładować rozsadzające ich jaja, napięcie. Zrzucili ją na podłogę, kazali uklęknąć i wystawić do góry twarz. Zrobiła jak chcieli. Uśmiechała się tylko. Stanęli nad nią w rozkroku i zaczęli trzepać swoje gruchy w taki sposób, że już po chwili byli gotowi do porządnego strzału.
No i stało się  to, na co od samego początku czekała. Gęsta, biała sperma polała się z dwóch stron na jej facjatę. W ciągu kilkunastu sekund pokryła równą warstwą czoło oczy, usta i policzki. Nasienie, spływając obfitymi strugami, rozkosznie spadało na jej piersi. Zadowolona kobieta z zamkniętymi, posklejanymi powiekami, wykrzywiła twarz w radosnym uśmiechu, a później, po omacku odnalazła ich przepracowane narzędzia i mocno przytuliła do siebie.

Szorstki, ponury, głęboki gardło i bicie twarzy

10 października 2018

Dzika samica.

18. Szybka zmiana w pozycji.

Kiedy Alicja, kładąc się na klatce piersiowej Andrzeja, pochyliła się w jego stronę, natychmiast podsunął swoje podbrzusze w zasięg i jej twarzy, a konkretnie, języka. Rozłożył szeroko uda, a ona bez zastanowienia chwyciła jego zaganiacza w swoje gorące usteczka. Ssała i ciągnęła jego ptaka, przygniatając swoim ciężarem drugiego partnera. Trudno określić, czy miała to w zamiarze, ale w ten sposób, jeszcze bardziej nabiła się na jego dyszel.
-O kurwa, zaraz się spuszczę! - jęknął facet.
W tej chwili nikt go jednak nie słuchał i nie zwracał uwagi na jego błagalne westchnienia. Jedyne, co mógł zrobić, to przestać naciskać na jej biodra swoimi dłońmi. Na niewiele to się jednak zdało, bo kobieta zachowywała się jak tygrysica.
W krótkiej przerwie między kolejną zmianą pozycji, próbując uspokoić oddech, zmierzyła ich obydwu swoim drapieżnym, pożądliwym wzrokiem.
-Chłopaki, jesteście dobrzy w tej robocie, - odezwała się głosem pełnym przejęcia, - wiem że wiele możecie z siebie dać. Posłuchajcie, ja was bardzo proszę, wyruchajcie mnie tak, żebym nie mogła wstać.
Panowie spojrzeli na siebie i w tym samym czasie uśmiechnęli się serdecznie.
-No dobra, szefowa,  postaramy się, - odezwał się Roman.
Zaczęło się tak szybko, że nawet nie do końca wiedziała, o co chodzi. Mężczyźni pozbyli się wszystkich skrupułów i zasad dobrego wychowania. Przestali traktować ją jak damę, a zaczęli postrzegać w niej zwykłą kurwę i nimfomankę, która sama prosi się, o zrobienie z siebie zwykłej szmaty.
W pewnym momencie, w jej oczach pojawiło się nawet przerażenie. Zaczęła wątpić, czy przy wyborze swoich przygodnych partnerów, nie popełniła jakiegoś błędu. Bała się, że trafiła na jakiś sadystów i zboczeńców. Niemniej, już po kilkunastu sekundach wiedziała, że, raczej, nic złego się jej i nie stanie.
Byli silni i sprawni fizycznie. Fruwała w powietrzu, jak szmaciana lalka. Może właśnie to było takie niepokojące. Nim się spostrzegła, dwa potężne kutasy przekroczyły granice jej kobiecości. Mniejszy siedział w dupie, rwąc ją na strzępy, a większy po chamsku, nie zważając na ból i jęki, pchał się do cipeczki. Czuła się przy tym, jakby była plasterkiem wędliny w kanapce. Roman leżał na dywanie, przytrzymując ją swoimi ramionami, a Andrzej, swoim wydatnym, miękkim brzuszkiem, przyciskał ją do kolegi, sprawiając, że momentami, trudno było jej nawet oddychać.
-I jak, - syczał przez zęby, - o to ci chodziło, Alicjo?!
-O tak, tak… - wyrzuciła z siebie czując, że za chwilę straci przytomność.
W którymś momencie nastąpiła szybka zmiana w pozycji. Nie było to spowodowane  tym, że chcieli zmniejszyć tempo. Nie dali jej czasu, na zaczerpnięcie oddechu, czy nawet zorientowanie się, co, tak naprawdę, się z nią dzieje. Po prostu, sami chcieli bardziej się zgrać. Zamienili się rolami oraz miejscami, a ją gwałtownie i bez pytania odwrócili o sto osiemdziesiąt stopni.
Teraz to Andrzej leżał na podłodze, a ona zwrócona do niego twarzą w twarz, znów zaoferowała mu swoją waginę. Roman grzmocił ją w dupkę, pochylony nad jej plecami. Dwa wielkie kutasy pracowały zgodnie w równym tempie. Kiedy jeden się wysuwał, drugi wjeżdżał do środka. Czuła się tak, jakby ktoś dolną część ciała przepuścił przez maszynkę do mięsa. Napływająca ze wszystkich stron rozkosz, odbierała jej zdolność normalnego myślenia.
Szorstki, stojący doggystyle, zepchnięty na ścianę klapsa w dupę

9 października 2018

Dzika samica.

17. Wahadło hipnotyzera.

Leżała płasko na podłodze, a oni wzięli ją ostro w obroty. Andrzej od razu wpakował swojego, wielkiego kutasa w jej szeroko otwarte usta. Żylasta, przekrwiona fujara wyglądała, niczym wąż boa. W jej, maksymalnie otwartej, buzi mieściła się zaledwie sama głowica. Nie była w stanie pochłonąć więcej. Zmrużyła oczy i mierzyła go słodkim, czarującym spojrzeniem.
Roman tymczasem, rozsuwając jej uda, tak szeroko jak, tylko się dało, wjechał w jej spragnioną i jeszcze mokrą pizdeczkę. Miętosił przy tym jej cycki tak cudownie, że dostała rumieńców, niczym mała dziewczynka.
Mogła tylko zamknąć oczy i z wielką ochotą i zaangażowaniem wziąć to, co jej dawali. Nie potrafiła nawet określić, jak dobrze jej było, jak cudownie się czuła w ramionach dwóch silnych i sprawnych mężczyzn.
Z każdą kolejną minutą, miała coraz mniejszą kontrolę nad sytuacją. Wszystko zaczynało toczyć się samo w dość nieprzewidywalnym kierunku. Ponownie czuli się coraz bardziej pewni siebie i poczynali sobie coraz zuchwałej, a ona coraz bardziej zatracała się w ostrej, erotycznej zabawie.
Brana z dwóch stron, czuła się tak bardzo wykorzystana i zniewolona. Było jej tak dobrze, że nie chciała tego zmieniać. Leżała teraz między nimi na środku dywanu. Roman trzymając ją pod kolanem, unosił jej udo do góry i rżnął ją w cipkę od tyłu. Wbijał się w nią tak głęboko, że za każdym pchnięciem czuła serię, rozchodzących się wzdłuż kręgosłupa, silnych dreszczy.
Zamknąwszy oczy, z wielkim zapałem, szlifowała i czyściła ogromną buławę Andrzeja. Pieściła przy tym jego podbrzusze swoimi jasnymi włosami. Ten tylko przyglądał się z zachwytem i podziwem.
W pewnym momencie, Roman ostro przyspieszył. Poruszając biodrami niczym maszyna i masakrując jej cipkę tak mocno, że w około bryzgały jej soki, dość szybko zaczął windować jej ciało i umysł na sam szczyt.
Nie była w stanie walczyć. Przez kilkanaście sekund nie wiedziała nawet gdzie się znajduje. Ściskając w dłoni drążek Andrzeja, zdawało się jej, że to poręcz nad wanną w łazience, a ona sama bierze kąpiel. Oczywiście, w tym czasie, nie była w stanie robić mu laski. Z zamkniętymi oczami jęczała i wzdychała tak, jakby wydawała z siebie ostatnie tchnienie.
Kiedy, po kilkunastu minutach, przestał, była już tak owładnięta pożądaniem, że zamierzała to kontynuować w nieco większej skali. Z wielką zaciętością dopadła Andrzeja. Sama nie wierzyła, że zachowywała się w ten sposób. Jednym, silnym pchnięciem, przewróciła go na plecy, przełożyła nogę przez jego biodra i, pochyliwszy się do przodu, nadziała na jego gigantyczny pal.
Jej jej gorąca cipka, tańcząc w desperackim transie, zaciskała się jak imadło. Podniecony do granic możliwości facet, patrzył na jej cycki wielkimi oczami. Kołysały się nad jego twarzą w górę i w dół, w górę i w dół… Obserwował je jak wahadło hipnotyzera. Napięcie rosło, podniecenie było coraz trudniejsze do zniesienia. Jego wielki, gruby kutas pokrył się białą wydzieliną. Trzymając ją mocno za biodra, dociskał do swoich jąder tak, jakby chciał wjechać w nią całą długością swojego węża.
Roman, siedząc na krawędzi łóżka z rozszerzonymi udami, przyglądał się temu wszystkiemu z uwagą, szukając odpowiedniej chwili, aby móc ponownie zaatakować. Oczywiście, już po chwili, była po temu odpowiednia okazja.
szorstki seks

8 października 2018

Dzika samica.

16. Instynkt łowcy.

Nie zamierzała ich wypuszczać, dopóki nie zaspokoją jej najskrytszych pragnień seksualnych. Chociaż byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy, żaden z nich nie podejrzewał nawet, ile wysiłku będzie musiał jeszcze w to włożyć. Pokłady jej zachcianek erotycznych zdawały się być się niewyczerpane.
-No dobrze. W takim razie, odpocznijcie trochę, a później zaczniemy od nowa, - starała się nadać swojej wypowiedzi taki ton, aby ich nie wystraszyć.
Mimo wszystko, Andrzej zaniepokoił się trochę.
-Hmm… szefowa, na razie dajemy radę, ale nie wiem, jak będzie później.
-Dacie, dacie… ja już się o to postaram, - mruknęła tak cicho, że jej nie usłyszeli.
To było jak lawina. Nie umiała tego powstrzymać. Była jak narkoman na głodzie. Potrzebowała coraz więcej. Im dłużej to robiła, im większą miała z tego satysfakcję, tym większy był jej apetyt. Z drugiej strony, poznała już trochę swoich kochanków, wiedziała, jak reagują, jakie mają zalety i chciała to jak najlepiej wykorzystać.
-Słucham? - odezwał się niepewnie Roman.
Kiedy nie usłyszał odpowiedzi westchnął:
-No dobra, zlecenie to zlecenie. Trzeba wziąć się ostro do roboty.
Chłopcy, spojrzawszy na siebie, uśmiechnęli się porozumiewawczo. Żaden z nich, do tej pory, nie miał tak dobrego seksu, a to, co się działo, pozwalało mieć nadzieję, że będzie on jeszcze lepszy.
Po dziesięciu minutach, kiedy opróżnili swoje puszki, nie czekając na dalsze słowa zachęty, chwyciła w dłonie ich nieco przywiędłe fujary, parę razy ścisnęła tuż za głowicą i zaczęła wykonywać łagodne, posuwisto-zwrotne, ruchy.
-Roman, - odezwał się w pewnym momencie, zadowolony z siebie, Andrzej, - ale mamy dzisiaj farta.
Kolega uniósł wyżej głowę i uśmiechnął się jedną stroną ust.
-No, kurwa, niezły remont nam się trafił, - zgodził się z drugim.
-Wiesz co, nie wiem jak ty, ale ja, chociaż miałbym wyjść stąd na czworakach, zostaję do końca.
-No, masz rację. Taka akcja nieprędko może się powtórzyć. Trzeba brać, jak dają.
Panowie żartowali, a ona tylko w duchu zacierała dłonie. Sami pchali się w, tą misternie utkaną, sieć, w znacznym stopniu, ułatwiając jej zadanie.
Jej sprawne paluszki poruszały się w górę i w dół, przywracając do pełnej gotowości ich dorodne okazy.
-A teraz, proszę, rozluźnijcie się. Postaram się, aby było wam jak najlepiej, - szepnęła słodkim, ciepłym głosem.
Laska, patrząc, jak wielkie kutasy pokazują swoje lśniące, fioletowe łby, podniecała się coraz bardziej. Wiedziała, że w ciągu dwóch trzech minut, obydwaj panowie będą gotowi do ciężkiej pracy. Chociaż, oni jeszcze o tym nie myśleli, jej zdaniem, zabawa wkroczyła na nowy poziom. Miała już każdego z nich z osobna, teraz chciała mieć obydwu na raz. Dosłownie.
Chociaż, w pierwszym momencie, mimo swojego doświadczenia, nie bardzo wiedziała jak się do tego zabrać, instynkt łowcy podpowiadał jej, że wszystko będzie dobrze. Już w następnej chwili, chłopcy sami pozytywnie ją zaskoczyli. Właściwie, to była z nich bardzo zadowolona. Gdyby była nauczycielką w szkole, obydwaj dostaliby szóstki.
-Och, chłopaki, jesteście naprawdę wspaniali, - zdążyła tylko westchnąć w ostatnim momencie.
Tak szybko przejęli pałeczkę, że nawet nie zdążyła lepiej zareagować, ale było OK. Uśmiechała się tylko, bo wszystko układało się po jej myśli.
Szorstki seks dla amatorskie rude księżniczki

7 października 2018

Dzika samica.

15. Szefowa to wie.

Absolutnie nie było czasu na zastanawianie się i myślenie. Błyskawicznie zrobił to, o co prosiła. Wpakował się w jej cipkę od przodu. Rozkosz ogarniająca jego ciało, zdawała się nie mieć granic. Dziewczyna patrzyła na niego.
Była taka słodka. Przeszywała go swoim gorącym spojrzeniem na wylot. Miał wrażenie, że za moment zacznie czytać jego myśli. Czuł się w pełni zjednoczony, nie tylko z jej ciałem, ale też i z duszą. Jej zachowanie miało na celu wybranie odpowiedniego momentu na totalny atak.
Nagle stało się coś, czego nie był w stanie sobie nawet wyobrazić. W pewnym momencie poczuł jakby silne uderzenie z tyłu głowy. W ułamku sekundy ogarnęła go słodka, wszechogarniająca ciemność.
Jej malutka cipeczka, która tak zawzięcie broniła do siebie dostępu, nagle ożyła. Otwierała się i zamykała w takim tempie, że nie mógł złapać tchu. Miało to jeden ważny plus. Wsunął się w nią na satysfakcjonującą głębokość.
Gorąca pizdeczka szarpała się w konwulsjach rozkoszy, pokrywając jego drążek całunem lepkiego nektaru. Jego kochanka uśmiechnęła się dopiero, kiedy miała pewność, że razem przekraczają bramy raju.
-Boże, Boże…  och dziewczyno, jak mi dobrze! Jesteś niesamowita, - jęknął cichym, drżącym głosem.
Jakimś cudem udało mu się wykonać jeszcze kilka łagodnych ruchów. Położył dłoń na jej spragnionym, gorącym wzgórku i wsunął się na tyle, na ile było to możliwe. Został tam na chwilę, później powoli wyjechał. Znów moment zaczekał, jeszcze raz wszedł i jeszcze raz wyszedł. Dopiero teraz napięcie sięgnęło zenitu. Cipka z każdym kolejnym pchnięciem robiła się coraz ciaśniejsza, coraz trudniejsza do zdobycia. Skupił się całkowicie na własnych do zdaniach.
Wbrew wszelkim oczekiwaniom, wytrysk był tak cichy, że wydawało się, iż w ogóle go nie ma. Nie było widać żadnych zewnętrznych objawów, żadnych gestów, poza dwoma, szarpiącymi się w ekstazie ciałami kochanków.
Sprawiali wrażenie, jakby siedzieli na krześle elektrycznym. Spleceni w coraz jaśniejszych objęciach, dokonywali ostatniego aktu spełnienia. W pewnym momencie, zupełnie bezgłośnie, lecz obfitym i dobrze widocznym strumieniem, spomiędzy ich ciał zaczęła wypływać biała, gęsta sperma.
Przez długą, długą chwilę nic się nie zmieniło. Mężczyzna pompował gorące nasienie w jej wnętrze, a ona drążąc i dygocząc na całym ciele, przeżywała go rozkosznym spojrzeniem.
Po chwili obydwaj panowie leżeli grzecznie na podłodze. Jeden po lewej, drugi po prawej stronie.
-Kurwa, chłopie, co to za laska?! Gdzieś ty ją wytrzasnął? - odezwał się zmęczonym głosem Andrzej.
Roman spojrzał na niego i tylko wzruszył ramionami.
-Skąd ja mam wiedzieć? Sama do mnie zadzwoniła. Mówiła, że to duże zlecenie, że dobrze zapłaci.
-No, właśnie widzę. Nie wiem, czy będziemy w stanie je zrealizować.
Wróciła z kuchni trzymając w ręku dwa duże piwa. Wciąż była naga, jak ją Pan Bóg stworzył.
-Przyniosłam coś na uzupełnienie płynów, - odezwała się przyjemnym, pełnym radości, głosem.
Spojrzeli na nią nieco speszeni, a później, jak na komendę, unieśli się na łokciach.
-O, szefowa to wie, czego nam potrzeba, - wyszczerzył zęby Roman.
-Za chwilę przyniosę szklanki, - dorzuciła, wskazując na drzwi sąsiedniego pomieszczenia.
Roman, który zdążył już nieco odpocząć, wciąż miał na nią dużą ochotę.
-Och, naprawdę, nie trzeba, - odezwał się, chcąc jak najdłużej zatrzymać ją przy sobie, - Niech pani siada.
Uśmiechnęła się i usadowiła między nimi. Remont mieszkania stracił na znaczeniu. Mieli do wykonania, dużo ważniejsze, jej zdaniem, zadanie. Wiedziała, że ta praca trochę się przeciągnie.
-Jak się czujecie? Czy niezbyt ostro przegoniłam? - odezwała się z pozorną troską w głosie.
Tak naprawdę, chciała wybadać ich nastawienie. Maraton dopiero się zaczynał.

Haley Słodki, wysportowany teen sex, gify porno

6 października 2018

Dzika samica.

14. Kolejny centymetr.

Obszyta skórą poduszka ugięła się pod jej ciężarem. Dziewczyna uśmiechnęła się od ucha do ucha, bo od razu wiedziała, że jest to doskonałe narzędzie do uprawiania ostrego seksu. Pochyliła się do przodu, poza krawędź siedziska. Opadła nisko, głową prawie dotykając podłogi.
Mężczyzna, aby zabezpieczyć ją przed upadkiem, zrobieniem sobie krzywdy, z ujął za jej wysunięte do tyłu przedramiona i trzymał mocnym, pewnym chwytem. Następnie, zgrabnym ruchem, wjechał między jej, szeroko rozsunięte pośladki. Wielka rakieta weszła w nią z pewnym oporem, ale stosunkowo sprawnie. Opinające ciasnym uściskiem wargi sromowe przesuwały się powoli po wypukłościach napęczniałych żył opadających jego konar.
Dziewczyna jęczała, szarpiąc się w spazmach rozkoszy, gwałtownie wyrzucając powietrze z płuc.
-O, oooooo-oh… ooooo-oh…
Wchodził w nią tak mocno, tak głęboko, że nie była w stanie utrzymać się na poduszce.  W pewnym momencie, po prostu, znalazła się na podłodze. Szeroko rozłożyła kolana. Wyglądało to tak, jakby chciała zrobić szpagat. Cipeczką zastygła tuż nad podłogą. Zdawał się nie mieć nad nią litości. Wielka fujara wdzierała się w jej wnętrze jak huragan, robiąc tam totalne zamieszanie. Dziewczyna miała wrażenie, że ogromny penis rozrywa jej cipkę na strzępy. Bolało, ale chciała jeszcze więcej. W tym bólu czuła doskonałą rozkosz.
-O tak, tak, oooooo-oh!!! Tak, jeszcze, jeszcze! Pchaj się mocno! Oooo taaaak, jeb mnie!!! - prosiła.
Jej jędrne, duże pośladki poruszały się w rytm jego ruchów: do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu… Cały świat przestał istnieć. Liczyło się tylko to, co było w chwili obecnej: jej spragniona cipka i jego wielki kutas.
Seks był tak intensywny, doznania przyprawiające o zawrót głowy, a ona tak bardzo podniecona, że nie była w stanie dłużej powstrzymać napływającego ze wszystkich stron orgazmu. Bezwiednie uniosła pośladki do góry, zatrzymując cały ciężar na złączonych kolanach i wypięła wysoko tyłeczek.
Jej głowa wraz z przednią częścią ciała leżała płasko na podłodze. Podparła się na dłoniach, aby utrzymać równowagę. Cipka była mocno przekrwiona, płatki bordowe, prawie brązowe, pełne pożądania, wilgotne i nabrzmiałe.
Chłopak stanął jak pies na szeroko rozstawionych stopach. Chwycił swojego fiuta w prawą dłoń, wycelował i wjechał w nią jak ciężarówką w garaż. To był ruch samobójczy, kończący grę.
Zdążył tylko unieść głowę do góry i jak wilk zawył przeciągle. To było ponad jego siły. W jej norce było mokro gorąco i potwornie ciasno. Nie mógł uwierzyć. Z ledwością udało mu się wepchnąć sam czubek wielkiej góry lodowej w jej wąską szparkę.
Trzęsąc się na całym ciele jak galareta i zaciskając zęby tak, że o mało nie bo wypadały, za wszelką cenę starał się powstrzymać wytrysk. Niestety, natura była silniejsza. Jego organizm reagował jak rozpędzony pociąg. Wiedząc, że nie będzie w stanie tego dokonać, starał się w wypchać jak najgłębiej.
Udało mu się pokonać kolejny centymetr, ale przy rozmiarach jego fujary, była to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Zrozumiał, że w tym miejscu powinien zakończyć. Nie wyobrażał sobie, że może wytrzymać chociażby minutę dłużej.
Z ostatnim momencie dziewczyna odwróciła się przodem i usiadła na krześle. Patrzyła na niego błagalnym wzrokiem szeroko rozsuwając swoje uda.
-Spuść się we mnie, proszę, - wyszeptała drżącym głosem.

Włosy ciągnące seksowny stół do masażu

5 października 2018

Dzika samica.

13. Ruchaj mnie Andrzej.

Objął ją swoimi silnymi męskimi ramionami i tak cudownie pieścił. Jej cycki rozgniatały się na jego klatce piersiowej, niczym dwa naleśniki. Całowali się z języczkiem: mocno i głęboko. Spragniona, gorąca cipka przyjęła go z cichym, mokrym mlaśnięciem, rozciągając się do granic możliwości. Potężny zastrzyk endorfiny strzelił pod jej czaszkę i miała wrażenie, że unosi się w powietrzu.
Nie żałowała sobie niczego. Mimo początkowych problemów, opadła pośladkami prawie do samego końca, tyle ile się dało. Stęknęła z bólu i rozkoszy. Drżała. Widać było, jak jej pośladki dygoczą w gigantycznym, wciąż narastającym podnieceniu. Nie musiała, nawet poruszać biodrami, po prostu, trwała tak, a cipka tańczyła w słodkim spektaklu rozkoszy.
To było coś więcej, niż zwykły seks. Odpływała w ciemność boskiego orgazmu, drżąc na całym ciele, a jednocześnie miała wrażenie, że wygląda jak zastygły posąg z brązu. Wszystko zakrawało na jakieś szaleństwo. Nie panowała nad sobą. Chciała wykorzystać każdą sekundę tej słodkiej i niebezpiecznej gry.
Już w następnej minusie zmieniła pozycję. Odwróciła się tyłem do jego twarzy i jeszcze raz nadziała na jego boską lancę. Chłopak zdążył tylko szeroko rozsunąć swoje uda. Siedząc na jego podbrzuszu, wbiła się tak głęboko, jak tylko fizycznie było to możliwe.
Gigantyczny taran nie chciał wejść dalej. Wielki, gruby łeb napotkał na stanowczy opór i zatrzymał się w tym miejscu. Nie wyglądało to zbyt imponująco, ponad połowa długości grubego węża została na zewnątrz tak, jakby jego możliwości nigdy nie miały być do końca wykorzystane.
Tymczasem, boska blondynka pchała się jeszcze bardziej nachalnie. Jakby nie rozumiała że, aby mógł wejść dalej musiałby zatrzymać pod jej sercem, przebijając przeponę. Za wszelką cenę, chciała dopiąć swego. Drżała. Jak szalona, zaczęła wykonywać drobne, nerwowe ruchy: góra-dół, góra-dół… później trochę ukośnie, wzdłuż jego brzucha. Otworzyła usta i zaczęła wzdychać i krzyczeć z rozkoszy:
-O tak, tak… oooooo, o-oh, oh, oh… Kurwa, jak mi dobrze! Boże, o ja pierdolę!!! Ruchaj mnie Andrzej, och ruchaj! Chcę tego, kurwa chcę!!!
Chwycił ją za cycki. Wsunął swoje przedramiona między jej ręce i trzymał za piersi, rozgniatając jak dojrzałe brzoskwinie.
Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Po kolejnych kilku minutach byli już w nowym, zupełnie innym ułożeniu. Leżeli na boku. Wpakował się w jej pizdeczkę swoim wielkim gorącem drągiem, jak zwierzę, od tyłu. Trzymając ją mocno za biodra, poruszał spoconym tyłkiem, raz za razem potrząsając jej zgrabnym, ponętnym ciałem.
Starała się odwrócić głowę i spojrzeć mu w oczy. Na jej twarzy malował się grymas rozkoszy. Opuszczone do połowy powieki, drżały w spazmatycznym, spontanicznym ruchu. Usta wyglądały tak, jakby chciały wypowiedzieć jakieś ciche słowa, lecz wydobywały się z nich tylko nieartykułowane jęki.
Wsunęła swoją dłoń między uda. Jej palce opadły na sterczącą do góry, czerwoną łechtaczkę i zaczęły ją namiętnie maltretować. Rozchylały płatki na boki, ściskały wisienkę z dwóch stron tak mocno, że mało nie pękła.
Po kilku kolejnych minutach, szybko przeszli do następnego aktu. W pierwszej chwili można było odnieść wrażenie, że są ze sobą z klejeniem jak Kropelką i rozdzielanie ich nie ma najmniejszego sensu. Mimo wszystko udało się im w jakiś sposób rozłączyć. Nie na długo.
Już po chwili, gestem dłoni wskazał na wielką, miękką pufę, która stała tuż obok. Nie potrzebne były szczegółowe wyjaśnienia. Laska dokładnie wiedziała, co ma robić. Bez zbytniego domyślania się, opadła na nią kolanami.

toon porn

4 października 2018

Dzika samica.

12. Ulicznica.

Wreszcie zmusiła się do tego, by wstać. Właściwie, to czołgała się w stronę w stronę mężczyzny, który miał zapakować wielkiego kutasa jej ciasny otworek. Poruszała się, jak łasica: trochę po łóżku, trochę po podłodze.
Bardzo powoli, na czworakach, chwilami na łokciach zbliżała się w stronę jego krocza. Była tak podniecona, że całkowicie wyłączyła mózg.  W głowie miała tylko jeden obraz: obraz wielkiej rakiety w swojej norce.
Mężczyzna, widząc to, usiadł, a po chwili położył się w poprzek posłania. Patrzył na nią, patrzył jak podniecenie przejmuje nad nią kontrolę. Jej oczy coraz bardziej wydawały się być jak zahipnotyzowane, a uchylone usta wyrażały zachwyt i niebotyczne pożądanie.
Podeszła bardzo blisko i zaczęła z podziwem dotykać jego intymnych, wrażliwych miejsc. Najpierw położyła dłoń na jego podbrzuszu i zaczęła gładzić ciało powyżej penisa. Drugą ręką chwyciła za jego potężne narzędzie u samej podstawy. Później swoje palce wsunęła pod jądra i zaczęła delikatnie je ściskać. Wielki drąg pokryty siecią fioletowych żył, zrobił się jeszcze bardziej sękaty.
Po kilku minutach na niego weszła. Usadowiła się na nim jak na koniu w siodle. Nie nadziała się jednak na niego od razu. Wielki fiut nie wszedł w jej cipkę, tak jak można by było się tego spodziewać. Wygięty w pałąk pod swoim ciężarem, wisiał gdzieś za jej pośladkami.
Odwróciła głowę, uśmiechając się słodko.  Jeszcze nie do końca wierzyła, że ta potężna fujara za chwilę wedrze się w jej wnętrze. Chociaż bardzo tego pragnęła, nie mogła sobie wyobrazić, że coś takiego, w ogóle, może mieć miejsce.
Andrzej patrzył na nią z podziwem, podnieceniem i zachwytem. Czekał. Podniecało go wszystko, czym była. Działała na niego każdym gestem i ruchem. Choć był niesłychanie napalony, czekał spokojnie. Czekał, aż jego ogromny fiut znajdzie się w jej słodkiej cipeczce.
Wreszcie włożyła go sobie tam, gdzie powinna. Ona sama nie mogła wyjść z zachwytu. Ujęła dłonią coś na kształt dyszla, skierowała do góry i opadła.
Chwilę później rozchyliła płatki swojej gorącej i mokrej różyczki i bardzo powoli zjeżdżała coraz niżej i niżej. Ogromne rozmiary jego przyrodzenia rozpychały jej kobiecość do granic możliwości. Chciała krzyczeć i piszczeć z radości, lecz, w jakiś sposób, zdusiła to w sobie. Nie mogła sobie wyobrazić, że jego kutas w ogóle tam się zmieści.
Każdy kolejny centymetr, był jak zdobywanie wysokiego szczytu. Z bólem rozkoszy wchodził w jej trzewia jak średniowieczni pal. Jej powieki same zaczęły drżeć, a usta to rozchylały się, to zamykały. Piersi napęczniały tak bardzo, że wydawało się, już za chwilę pękną. W kroczu czuła żar ognia, podniecenie boskiej rozkoszy, piekło i niebo w jednym.
O tak, czuła się zniewolona, jak mała dziewczynka, a jednocześnie  zepsuta i zboczona, niczym ulicznica spod pierwszej lepszej latarni. Sama myśl o jego wielkiej fujarze tak ostro i bezpardonowo zdobywającej  jej kobiecość, przyprawiała ją silne o zawroty głowy. To było coś cudownego, coś co trudno było wyrazić słowami.
Obydwoje leżeli na podłodze: on z szeroko rozsuniętymi udami, ona na nim, rozpłaszczona niczym żaba. Nie miała zamiaru już z niczego rezygnować. Powoli przestawała się bać. Przytuliła się do niego całym swoim ciałem i wbiła swoje usta w jego wargi. Było jej tak dobrze.
brunetki z dużymi cyckami pieprzą się z titty Follow Us dla codziennego gifa porno i zdjęcia ->

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...