Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksusowy apartamentowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksusowy apartamentowiec. Pokaż wszystkie posty

9 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

22.  Do ostatniego tchu.


Jej słodka pizdeczka była tak ciasna, tak gorąca, tak mocno obejmowała mojego sztywnego i grubego fiuta, tak mocno pulsowała, że kręciło mi się w głowie, nie mogłem zapanować nad oddechem i coraz szybszym kołataniem serca, ale, cholera jasna, chciałem tego, chciałem jak nigdy wcześniej. Chciałem się bzykać w tej łazience do ostatniego tchu, chciałem czuć to zatracenie, ten obłęd, który napierał na mnie od koniuszków palców stóp po czubek głowy. Chciałem czuć się jak wariat, oddany w jej posiadanie. Chciałem czuć się zepsuty i psuć kogoś zarazem. 

Beata nie próżnowała, powoli opadała do samego końca, a później unosiła się, by uwolnić mnie i znów opadała. Góra-dół, góra-dół, góra-dół, słodko, gorąco, upojnie. Do utraty tchu. Jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze... 

-Oooch, aaach, uuuuch… - wydobywało się z mojego gardła za każdym jej ruchem w dół, kiedy czułem, że czubkiem tenisa napieram na jej macicę. 

W moich jajach już kumulował się potężny ładunek spermy, który tylko czekał na odpowiedni moment, aby wystrzelić poprzez grubego drąga wprost w jej rozpaloną pizdeczkę. 

Sprośna bezpruderyjna zabawa trwała. Intymny odurzający, słodko-kwaśny, charakterystyczny zapach wypełnił całe gorące duszne wnętrze łazienki. Co tu się dużo oszukiwać, czuć było fiutem, spermą, i gorącą pizdą. Czuć było ruchaniem. W innych okolicznościach może by mi to przeszkadzało, ale nie w tej chwili. W tej chwili pragnąłem tego, łykałem pełnymi płucami jak najdoskonalszy aromat perfum. 

Kiedy byłem przekonany, że już za chwilę, za sekundę odlecę w kosmos i spuszczę się w tę jej ciasną pizdeczkę, ona znów wyczuła sytuację, zeszła ze mnie i dosiadła mnie przodem. 

O Boże, teraz było jeszcze lepiej! Nie umiem tego wyrazić. Mój śliski od jej soków rozgrzany kutas wyginął się w taki sposób, że mocno ocierał swoim łbem o tylną ściankę jej jaskini. Skóra na jego trzonie mocno się obciągała do samego dołu, sprawiając lekki ból i niesamowitą rozkosz. 

Byłem tylko w stanie wychwycić ją tylko za pośladki, rozewrzeć je nieco, unosić i opuszczać w rytm, który dawał szansę na trochę dłuższe kochanie się, a nie doprowadzenie wszystkiego od razu do końca. Pochyliła się nade mną, nad moim ciałem a jej biodra, jej jędrne dosyć duże pośladki unosiły się i opuszczały w płynnym pełnym rytmie wahadła góra-dół, góra-dół, góra-dół…

-Och Beata, Beata, tak mi dobrze! Boże, co ty ze mną robisz dziewczyno?! Och tak, tak! - jęczałem półprzytomny na granicy słodkiego upajającego orgazmu. 

Kiedy to się stało, byliśmy już na podłodze. Ja leżałem na posadzce, a ona siedziała na mnie. Jej uda były szeroko rozwarte, a pizdeczka dokładnie widoczna, wystawiona na moje pożądliwe spojrzenia. Nie klęczała, tylko podpierała swój ciężar na stopach. Moje nogi także były ugięte w kolanach i opierały się na piętach. 

Dziewczyna dokładnie wiedziała, co się święci i chciała przeciągnąć tę chwilę jak najdłużej, aby jak najdokładniej poczuć każdą sekundę tego, co się będzie działo. Nie opadła na mnie od razu do samego końca tylko balansowa swoim ciężarem, badając wzrokiem wyraz mojej twarzy. 

Raz wpatrywała się we mnie, drugi raz w mojego fiuta tkwiącego w jej rozpalonej cipeczce jakby chciała wyczuć, w którym momencie wystrzeli z niego sperma. W pierwszej chwili myślałem, że to po to, abym się w niej nie spuścił, ale jednak się myliłem. Wcale nie miała zamiaru ze mnie schodzić krytycznej sekundzie. Chodziło jej tylko o to o wyczucie, kiedy dokładnie zaczyna się orgazm i jak on przebiega zarówno u niej, jak i u mnie.

Przyznam szczerze, że byłem już na samej krawędzi. Ledwie byłem w stanie zdać sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje. Gorąco było tak wszechogarniające, a wilgoć mieszała się z lepkością jej soków, przyprawiając mnie o przejmujące słodkie dreszcze na całych plecach. Każdy milimetr w dół sprawiał, że rozpływałem się w słodyczy, stopniowo ogarniających całe podbrzusze skurczów. A ona patrzyła, uważnie śledziła każdy, najmniejszy ruch, najmniejszy skurcz, opadała, kontrolując każdy milimetr. 

I w tym momencie, w tej właśnie chwili poczułem coś tak niewyobrażalnie i przejmująco słodkiego, że nie byłem w stanie zareagować w żaden inny sposób jak tylko się w tym pogrążyć bez reszty i stracić panowanie nad sobą. 

-Uuuuuuuaaaaaahhhhh… - wydobyło się z mojego gardła głośne przejmujące westchnienie. 

Poczułem, jak strzelam w nią kolejnymi porcjami gorącego nasienia, wypełniając jej szparkę po brzegi. 

Spojrzała tylko na mnie, w moje oczy a jej twarz wyrażała wszystko. Jej twarz mówiła: 

"Och tak, spuściłeś się we mnie. Och zrobiłeś to. Och jak mi dobrze." 

Nic więcej nie było mi trzeba. Byłem spełniony i byłem szczęśliwy. 



KONIEC


8 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

21. Jak mała zepsuta kurtyzana.


Leżała na tej szafce jak kurwa, jak mała zepsuta kurtyzana. Szok. To skojarzenie pierwsze nasunęło mi się na myśl i tak mną tak zakręciło, że straciłem oddech. O Boże, miałem swoją własną kurwę w tej łazience. Nie mogłem w to uwierzyć, że takie miałem myśli. Zepsuta pizda sama chciała się rżnąć jak dzika kotka. 

Oczy miała zamknięte, buzię szeroko otwartą i cycki wypięte mocno do góry. Prężyła się i wyginała na wszystkie strony. Trudno powiedzieć czy było jej wygodnie. Raczej nie, ale myślę, że ona w tej chwili się nad tym nie zastanawiała. Szafka była twarda, ale na tyle obszerna i mocna, że można było na spokojnie się położyć i pierdolić tak długo jak tylko się chce. 

Jako posłanie służyły jej nasze ubrania: moje i jej oraz ręczniki. Porozrzucane pogniecione leżały pod jej plecami. Spoczywała na tym wszystkim w szeroko rozłożonymi udami. Tak szeroko jak tylko się dało. O to przecież chodziło. Jej stopy znajdowały się na podłodze, a głowa zwisała z drugiej strony.

Klęczałem między jej udami na posadzce, pochylony nad rozwartą, mokrą, gorącą, panującą cipeczką. Szalałem, liżąc, pieszcząc, dając tyle rozkoszy, ile tylko byłem w stanie. Dłonie wsunąłem pod jej uda i w ten sposób podtrzymywałem swoją pozycję. Nie chciałem, by mi się odsunęła. 

Chwilę później mój wielki, napęczniały, opleciony siecią fioletowych żył kutas siedział już połową długości w jej ciasnej, sprężystej, wilgotnej cipeczce i śpiewał z radości jak skowronek nad polem. Boże, cóż to była za rozkosz! Znów robiło mi się ciemno przed oczami. 

Wiedziałem, że nie mogę tak zostać, że muszę zacząć wykonywać posuwisto zwrotne pełne i głębokie ruchy. Tak jak rasowy napalony kochanek. Nie było zmiłuj. Musiałem spełnić swoje zadanie co do ostatniego punktu. Bałem się jednak, że jak tylko się ruszę choćby o centymetr, moim ciałem szarpnie potężny skurcz, a z penisa znów strzeli strumień gorącej spermy i, kurwa, będzie po wszystkim. Na dodatek spuszczę się prosto w jej spragnioną pizdeczkę. 

Chociaż powiedziała mi wcześniej, że jest po operacji i nie może mieć już więcej dzieci, ale wolałem nie ryzykować. Ryzyko było i to duże, bo mój penis był już na granicy wytrzymałości, a jej szparka jakby na zawołanie zaczęła kurczyć się jak szalona, w błyskawicznym tempie doprowadzając mnie na sam szczyt niebiańskiej rozkoszy.

-No już, no dawaj, dawaj, -  zachęca go gorącym głosem. 

Nie miałem przy niej najmniejszych szans na żadne miganie się od powierzonego zadania. Jeżeli na to liczyłem, to byłem w dużym błędzie. Szybko przekonałem się, że nie była jedną z tych biernych i pokornych dziewczyn, które podczas seksu leżą i czekają na to, co zrobi partner. Od razu pokazała co z niej za ziółko. 

Kiedy tylko zorientowała się, że mogę chcieć się wykręcić od porządnego wyruchania jej pizdeczki, na chwilę przerwała, ostro spojrzała na mnie, a później kazała mi się natychmiast położyć na tej szafce. Kiedy już leżałem jak śledź z kutasem sterczącym pionowo w górę i jajami ściśniętymi między udami, wlazła na mnie i dosiadła mnie tyłem jak rasowa dżokejka. Była dzika napalona. Nie przejmowała się moimi drobnymi niewygodami oraz tym, że nie do końca byłem zadowolony w takiej sytuacji. 

Teraz mogłem tylko błagać Boga o zmiłowanie, bo już na pewno nie jej. Mój fiut w głośnym mlaśnięciem gładko i głęboko wszedł w jej ciasne, gorące i spragnione wnętrze a z mojego gardła wydobył o się przeciągłe: 

-Oooooooooch!



7 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

20. Spuścić się przed czasem.


Byłem niesłychanie oszołomiony tym wszystkim, co się stało, a jednocześnie zły na siebie, że tak gwałtownie reaguję na tak oczywiste sytuacje. Obawiałem się trochę, że kolejny raz mogę po prostu nie dać rady i spuścić się przed czasem, albo w ogóle nie podołać. Nie byłem pewien, jak zareaguje mój organizm, czy mój rumak zechce stanąć na wysokości zadania po raz drugi. W zasadzie bez żadnej przerwy. 

Z drugiej strony do nikogo nie mogłem mieć pretensji. Przecież w zasadzie sam tego chciałem. Chciałem ją zerżnąć i to nie jeden raz. Marzyłem o tym i wyobrażałem sobie to w najdrobniejszych szczegółach. Czegóż mogłem teraz chcieć. Nie mogłem narzekać na to, co się dzieje.

Teraz nie bawiłem się w stopniowe dochodzenie do finału. Od razu skupiłem się na łechtaczce tak by, jak najszybciej doprowadzić ją do orgazmu. Opadłem w taki sposób, aby chwycić całą górną część jej pizdeczki ustami, łącznie z jej antenką. Udało się za pierwszym razem. Jęknęła tylko głośno i naprężyła całe ciało, a kiedy od spodu włożyłem dwa palce i zacząłem nimi poruszać na wszystkie strony, wiedziałem, że osiągnąłem już zamierzony efekt i do finału nie będzie tak daleko. 

To było cudowne. Każda chwila z nią była tak bardzo niesamowita, ekscytująca, że aż trudno to sobie wyobrazić. Nawet teraz. Niby nic się nie działo. Niby nic, a jednak. Ona leżała na tej niskiej komodzie czy jak nazwać tę szafkę i wysoko unosiła nogi wysoko do góry. Stopami wskazywała sufit jak w filmach, ale teraz nie było filmu. Teraz była moja, tylko moja. Podniosła te nogi, a moja głowa znajdowała się dokładnie między nimi. W zasadzie to ściskała moje skronie swoimi udami. Nie wiem, po co. Nie ważne. Bardzo mi się to podobało. Nic nie słyszałem. Jej uda były jak ciepłe nauszniki. Ciepłe i miękkie. Poza tym byłem w jakiś sposób unieruchomiony. Super. Czułem się dziwnie. Czułem intensywny zapach podnieconej mokrej pizdeczki, w której za chwilę miał zagościć mój kutas. Nie mogłem się doczekać. Cały się trząsłem.

Więc tak tkwiłem z głową wciśniętą między jej uda. Dokładnie pośrodku na wyciągnięcie języka była jej szparka. Nie musiałem się wysilać, by musnąć i poczuć nie tylko jej zapach, ale też i smak. 

"Boże, Boże nie dam rady, nie dam rady, - myślałem. 

Cały drżałem. Nie umiałem się opanować. Jej cipka pokryta była krótkim dość gęstym i niezbyt ciemnym zarostem i wyglądała, jakby leżał na niej niewielki dywanik, taka wycieraczka. Uf, słodki zapach wypełnił moje nozdrza. Znowu odlatywałem w kosmos. 

Rozwarłem jej brzegi. Byłem tak blisko. Widziałem ją z tak małej odległości, że byłem zdziwiony, że to w ogóle możliwe. To było zaledwie kilka centymetrów, tyle, tylko żeby móc skupić wzrok na tym, co mam przed sobą, na tym cudzie natury na tym boskim stworzeniu piękna. Byłem tak niesamowicie zachwycony, chociaż doskonale zawałem sobie sprawę, że to normalna, najzwyklejsza na świecie cipka, cipka, jakich pełno wokół mnie. Byłem zachwycony, ponieważ to ta cipka w tej chwili była tylko moja. Należała tylko do mnie i tylko ja mogłem się nią bawić.  Hmmm… to było coś. 

Wyglądała jak wilgotny surowy kawałek mięsa. Różowo czerwona delikatna, ociekająca perlistym sokiem i taka pachnąca, że aż kręciło się w głowie. Chwilami nie wiedziałem, co robić. Gubiłem się. Nie wiedziałem, czy dam radę. Nic więcej nie chciałem, nic więcej nie pragnąłem. Byłem tak blisko. Delikatnie palcami rozwarłem jej brzegi, opuściłem głowę, tak by bez trudu móc ją dosięgnąć swoim językiem, swoim spragnionym językiem i lizałem, lizałem. Muskałem w poprzek samą łechtaczkę. Była twarda i wyraźnie uwidoczniona, wystająca niczym mała antenka. Kiedy tak się nią bawiłem, ona coraz bardziej ociekała swoimi sokami. Jak ślimak.


6 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

19. I wtedy nastąpiła eksplozja.


Poczułem, jak Beatka chwyta mnie za napęczniały worek od spodu i wtedy nastąpiła eksplozja. Patrzyła mi w oczy i szeroko otwierała buzię, nastawiając się tak, bym trafił dokładnie w sam środek. Kiedy przed moimi oczami zapanowała całkowita ciemność, czubek mojego penisa spoczywał na końcu jej języka, a całe ciało pogrążyło się w tak niesamowitej rozkoszy, że trudno to opisać. 

-Och Beata! - automatycznie wyrwało się z mojego gardła.

Strzeliłem. Widziałem tylko pierwszą potężną strugę nasienia. Widziałem, jak ten pocisk wpada do jej ust. Później była już tylko sama rozkosz i ciemność. 

To było niesamowite. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Musiała minąć dłuższa chwila, zanim na tyle doszedłem do siebie, by móc rejestrować to, co się wokół mnie dzieje. Na tyle, by móc widzieć i słyszeć. Wciąż trzymałem swojego ptaka w dłoni. No może już nie w dłoni a w samych placach, ale jednak go trzymałem. To pamiętam dość dobrze. 

Pamiętam też, że ona wciąż klęczała. Chyba nawet w takiej samej pozycji co wcześniej. Jedyne co się zmieniło to wyraz jej twarzy. To nie była ta sama Beata co przedtem. Oczywiście zmieniała się cały czas. Metamorfoza wciąż postępowała i obejmowała coraz to nowsze obszary jej osoby, ale teraz to było bardzo dobrze widać. Chociaż z drugiej strony nie wiem, jak to określić, jak opisać, żeby było dobrze, żeby jak najlepiej oddać to, jak wyglądała. Bo to chyba jest najważniejsze. Tak to chyba jest najważniejsze. 

Ona była… w transie, nieobecna, całkowicie pochłonięta przez coś mi zupełnie obcego, niezrozumiałego. Oczywiście spryskałem całą jej twarz. Nie tylko strzeliłem prosto w usta, ale ochlapałem spermą policzki, usta, nos i brodę. Nasienie kapało na szyję i piersi. Ona wciąż miała uniesioną do góry buzię i była inna. 

Zdawała się na mnie patrzeć, ale nie patrzyła. Pomimo że jej oczy były otwarte. Patrzyła gdzieś w sufit, a raczej gdzieś poza niego. Gdzieś w niebo. Jej ospermione usta wciąż były otwarte, chociaż może nie tak mocno, jak przedtem. Wyglądała tak jakby była po silnych środkach odurzających: nieobecna, naga, pobrudzona moim pożądaniem. Kiedy to zobaczyłem, kiedy to do mnie dotarło, po raz kolejny moim ciałem szarpnął niesłychanie silny skurcz i zdaje się, znów byłem gotowy. 

No ale to jeszcze wcale nie był koniec zabawy. O nie. Nie tak szybko. Do końca było jeszcze daleko. Takie przynajmniej wtedy odnosiłem wrażenie. Wydawało mi się, że będziemy się w tej łazience kochać do samego rana, do końca służby. Chociaż z drugiej strony wiedziałem, jak bardzo to jest nierealne. 

Ledwie trochę się wytarła, a już siedziała i szeroko rozkładała nogi, dając mi wyraźnie do zrozumienia co mam robić. Wszelkie bariery zostały przełamane. Teraz to jej bardziej zależało niż mnie. Ja musiałem tylko uważać, by starczyło mi sił do końca imprezy, by nie paść jak mucha przed metą. 

Głupi nie byłem i wiedziałem, jak powinienem się zachować w takich chwilach. Wiedziałem, kiedy przypada moja kolej na działanie, więc bez zastanowienia ukląkłem, a później pochyliłem się i wjechałem twarzą w jej krocze. 

To było proste zadanie. Trzeba było wylizać jej cipkę. Robiłem to już wiele razy, więc aż tak bardzo się nie obawiałem. Mimo to zawsze było to coś nowego. Nowa dziewczyna i nowa cipka. Zupełnie inny zapach, inny smak i w ogóle wszystko inne. Chociaż zadanie takie samo. 



5 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

18. Klęczała u moich stóp.


Wciąż klęczała u moich stóp pochylona nad moim przyrodzeniem. Mocno i pewnie ściskała je w połowie długości. Moje jaja zwisały ciężko pod jej drobną dłonią, pełne gorącego, spienionego nasienia, które tylko czekało, aby się stamtąd wydostać. Teraz jej buzia w całości pochłaniała moją głowicę. Jej usta mocno zapinały się tuż za grubą, napęczniałą żyłą oplatając wielki, twardy łeb mojego penisa. 

Przymknęła powieki i ssała. 

Dyszałem ciężko, nie bardzo wiedząc, co się ze mną dzieje. Czułem, że z każdym pociągnięciem jej ust, z każdą kolejną sekundą coraz szybciej i szybciej nadciąga ten ostateczny moment, moment, którego nie da się już odwrócić ani zatrzymać. 

-Och Boże, Beata, Beata, - dyszałem tylko, próbując jakoś nad sobą zapanować. 

W końcu usiadłem na tej szafce. Nie byłem stanie już dłużej ustać. Upadłbym. Usiadłem i szeroko rozłożyłem nogi. Miałem nadzieję, że w ten sposób odciągnę ten moment, chociaż o kilka sekund. Kiedy tak siedziałem mocno odchylony do tyłu z szeroko rozłożonymi udami, ona niejako wsunęła się na mnie. Weszła na moje uda i tak półleżąc, pochłonęła mojego grubego członka aż do połowy. Jej buzia była niesamowicie ciasna i gorąca. 

Dyszałem ciężko i odruchowo położyłem dłoń na jej potylicy, napierając na moje podbrzusze całą jej głowę. Czułem coraz silniejsze pulsowanie. W zasadzie to już był orgazm tyle tylko, że jakoś rozłożony na raty. 

-Och Beata, chcę tego. Boże, jak bardzo tego chcę, - jęczałem coraz głośniej i wcale nie przejmowałem się tym, że ktoś może nas usłyszeć. 

Nic mnie to nie obchodziło. Ważne było tylko to, co się działo ze mną. Ważny był mój orgazm. 

Ssała coraz mocniej, a ja byłem już w raju. To był amok, jakiś dziwny trans, z którego nie mogłem i nie chciałem się wydobyć. To, co robiliśmy, było takie bezpruderyjne, że nawet teraz jak o tym myślę, czuję, że się czerwienię, ale absolutnie niczego nie żałuję. Niczego 

Ona usiadła na tej szafce, a ja na niej stanąłem. Aż dziw bierze, że się pod nami nie zawaliła. Może to i dobrze, bo moglibyśmy zrobić sobie krzywdę. Żadne z nas nie zwracało wtedy uwagi na swoje bezpieczeństwo. 

Teraz to ona siedziała tak jak poprzednio, mocno odchylona do tyłu i podparta za swoimi plecami na rękach, a ja stałem nad nią. Stałem, a mój kutas spoczywał w jej ustach. Był gruby tak, że nie mogła go cały czas pochłaniać w całości. 

Wyślizgiwał się z jej ust, ale się starała. Stałem nad nią i podtrzymywałem jej głowę tak, by nie opadała do tyłu i nie odsuwała się od mojego podnieconego przyrodzenia. Wpychałem je na nią, a ona nie protestowała. Jej buzia w całości była wypełniona moim penisem. Delikatnie poruszałem biodrami w tę i z powrotem, w tę i z powrotem potęgując napięcie i sprawiając, że fala rozkoszy stawała się coraz silniejsza.

Chciałem  tego. Chciałem trysnąć w jej buzię, wypełnić ja po brzegi moim pożądaniem. 

Miała przymknięte powieki. Całkowicie skupiona na tym, co się działo na tym, co robiła, a ja dyszałem coraz głośniej. 

Nagle bardzo szybko zmieniła pozycję. Puściła mojego członka ze swoich ust, odwróciła się do mnie przodem, uklękła i pochyliła się. Tak to było już. Chwyciłem fujarę w połowie długości mocno i pewnie. Prawie nic nie widziałem, ale się tym nie przejmowałem. Tak było dobrze. 



4 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

17. Po chwili zmieniłem taktykę. 


Po chwili zmieniłem taktykę. I całe szczęście, bo nie wiem, co by się stało. "Boże, boże, nie dam rady", - myślałem z przerażeniem, ale ona znacznie ułatwiła mi zadanie. Uniosła swoje cycki do góry, a ja zacząłem uderzać w nie swoim fiutem jak packą na muchy, raz tu, raz tam. Wciąż było to podniecające, ale nie tak, jak ocieranie się o jej usta i dawało szansę na przedłużenie zabawy przynajmniej o kilka minut. 

Nie patrzyła mi w twarz. Nie wiem, może się wstydziła. Patrzyła w dół na swoje piersi i na mojego sinofioletowego penisa. Dyszałem ciężko i byłem przekonany, że jeżeli nic się nie zmieni, to za chwilę dostanę zawału. Nie dostałem. Wbrew moim najśmielszym oczekiwaniom trwało to dalej. 

Nie wiem, jak to się stało. Chyba w pewnym momencie coś poszło nie tak, bo nie umiem tego inaczej wytłumaczyć. Niespodziewanie to ona postanowiła przejąć inicjatywę. Nagle przestała zwracać uwagę na to, co dzieje się ze mną. Chyba już tak bardzo nie zależało jej na tym, abym został w tej dziedzinie maratończykiem. Miała to gdzieś, a być może było też odwrotnie. Być może właśnie była przekonana, że starczy mi sił na pokonanie bardzo długiego dystansu i dlatego to robiła. 

Co się stało? Po prostu nie zważając na wcześniejsze sygnały odnośnie do tego, że mogę się zaraz spuścić, o wiele bardziej dynamicznie przeszła do konkretów. Być może przełamała swoje wcześniejsze uprzedzenia i to postanowiła pójść na całość. 

Tego nie wiem. Wiem tylko, że mój kutas sterczał już jak głupi. Pulsował tak mocno, że byłem przekonany, że dosłownie w ciągu kilkunastu sekund będzie po wszystkim. 

Znam siebie na tyle dobrze by wiedzieć takie rzeczy, by wiedzieć, kiedy nadciąga ten moment. Robiło mi się gorąco i zimno na przemian. Raz po raz całe moje ciało oblewała potężna fala ukropu, ale chciałem tego. Chociaż nie. W zasadzie sam nie wiedziałem, czego chcę. Było mi po prostu cholernie dobrze. Tak dobrze, aby nie myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, by wreszcie doprowadzić to do końca. 

Stałem przed nią kompletnie goły ze sterczącym jak rakieta penisem, a ona klęczała u moich stóp i mocno ściskała mnie u podstawy mojego korzenia. I po chwili jej usteczka znowu przywarły do szczytu mojej lancy. W jednej sekundzie przeszył mnie potężny skurcz. Z trudem utrzymałem postawę pionową. Już po chwili czubek mojego zaganiacza znalazł się w jej słodkiej i gorącej buzi. Przyłożyła i nacisnęła je tak mocno, że wygiął się w połowie długości. 

Ssała. Boże, to było niesamowite. Skrzyżowaniem żyły od spodu czułem jej dolną wargą, a na samym czubku spoczywała górna. Kręciło mi się w głowie. Nie bardzo wiedziałem, gdzie się znajduję. Nie pragnąłem niczego innego jak tylko tego, żeby się spuścić, trysnąć w te jej cudowne usteczka. 

Odlatywałem w kosmos. Nic mnie nie obchodziło, że za moment trysnę w jej buzi. Sama tego chciała. Sama do tego dążyła. Musiała być świadoma, że zaraz będzie łykała moje nasienie. 

Oparłem się pośladkami o niską szafkę, która stała za moimi plecami. Podparłem się dłońmi na płaskim blacie, wygiąłem do tyłu tułów, biodra mocno wysunąłem do przodu w jej stronę, w kierunku jej gorących wilgotnych ust. 



3 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

16. Tym razem sama.


Znowu uklękła przede mną. Tym razem sama. Nikt jej w tym nie pomagał. Nikt do tego jej nie zmuszał i nie zachęcał. To była tylko jej decyzja. 

Szok, którego doznałem w pierwszym momencie, nie ustępował. Miałem wrażenie, że pogrążam się w jakiejś kosmicznej ekstazie, a przecież to była zwykła dziewczyna. Dziewczyna taka, jakich codziennie jest pełno codziennie na ulicy. Nie było w niej nic nadzwyczajnego, mimo to odlatywałem w kosmos. Odlatywałem, zanim tak naprawdę do czegokolwiek doszło. Może to przez samo oczekiwanie i wyobrażanie sobie jak to będzie. Może. 

Tak więc byliśmy tutaj obydwoje, nadzy, podnieceni i chcący to zrobić. Byłem zaskoczony jej normalnością i zwykłością. Jeszcze to nie mogło do mnie dotrzeć. Normalne, drobne ciało, niczym niewyróżniająca się cera kobiety w średnim wieku. Trochę piegów na ramionach, czego bym się nie spodziewał i nic więcej. 

Poza tym średniej wielkości cycki. Tu nie było zaskoczenia. No i dosyć duże brodawki jak na takie piersi, ale to mi się podobało. W ogóle wszystko mi się podobało. Bardzo mi się podobało. Podobała mi się ta jej normalność i zwykłość, bo ona w tym wszystkim była tak cholernie pociągająca. Była taka jakby to powiedzieć — moja.

Najważniejsze, czego się wcześniej obawiałem, to, to, że absolutnie nie czułem się wobec niej skrępowany. To wiele ułatwiało, bo od razu mogliśmy przejść do rzeczy i nie wdawać się w zbędne konwenanse. Byłem taki szczęśliwy. 

Klęcząc tak przede mną, przymknęła powieki i uchylając lekko usta, dotknęła nimi sam czubek mojego podnieconego zaganiacza. Nie wiem, co chciała zrobić, ale niesamowicie mi się to podobało. Wyglądało to tak, jakby chciała spróbować loda albo jakiegoś smacznego ciastka, ale nie zjeść go od razu w całości. 

Przez całe moje ciało błyskawicznie przeszedł niesamowicie gorący i przyjemny dreszcz. Już samo to wystarczało, żebym się spuścił. Po prostu byłem w raju i stało się więcej, niż mogłem oczekiwać w najśmielszych snach, a tu zanosiło się na wiele więcej. 

Czułem jej usta na swojej końcówce, czułem ich ciepło, delikatny wilgotny dotyk i dyszałem, próbując skupić się na czymś innym. Nie chciałem się w tej chwili spuścić. Szkoda mi było tej całej zabawy. Wiedziałem, że to powinno potrwać o wiele dłużej, jednak z każdą upływającą sekundą zdawałem sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne, albo niemożliwe. 

Liczyłem od jednego do stu. Wyobrażałem sobie różne obojętne rzeczy, byleby tylko nieco zmniejszyć podniecenie. W końcu chwyciłem za mojego kutasa u samej podstawy. Byłem przekonany, że jeśli zacznę nim trochę manipulować, to będzie przyjemnie, ale nie dojdzie do ostatecznej eksplozji. Chociaż tak sobie myślałem, śmiejąc się w duchu, że to wcale nie byłaby taka zła opcja, opryskać teraz te jej cycki z tymi ciemnymi, dużymi brodawkami moją spienioną gęstą i aromatyczną spermą. 

Raz, dwa, trzy… znowu liczyłem, bo podniecenie mimowolnie wystrzeliło w górę. Poruszałem kutasem, ocierając się o jej wargi. Myślałem, że to przyniesie mi trochę ulgi. Nie wiem albo byłem naiwny, albo robiłem to specjalnie, bojkotując swoje wcześniejsze postanowienia i prąc jak taran do przodu. Otworzyła szeroko buzię i próbowała mnie chwycić. Sam ten widok przyprawiał mnie o takie zawroty głowy, że ledwie trzymałem się na nogach. 




2 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

15.  Niezdolna do jakiegokolwiek oporu.


Koniec. To był koniec. Przynajmniej w tym zakresie. Jak to mówią, była rozłożona na łopatki, niezdolna do jakiegokolwiek oporu, całkowicie pod moją kontrolą. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tak szybko i tak łatwo kiedykolwiek mogłoby mi pójść. Nie mogłem w to uwierzyć. Tak jakbym miał do niej klucz, klucz do jej pożądania, do jej ciała i duszy. Byłem nie tylko bardzo podniecony, ale przede wszystkim niesamowicie podekscytowany. Miałem władzę i jeszcze nie do końca wiedziałem, jak ja wykorzystać. 

Kiedy wysunęła rękę do tyłu i przekręciła gałkę w zamku drzwi, byłem już pewny, że obydwoje zmierzamy we właściwym kierunku. W kierunku, którego już od bardzo dawna pragnęliśmy. Wiedziałem, że ani ona, ani ja nie będę niczego żałował.

Puściłem ją. Nie musiałem jej już dłużej trzymać. Szybko dochodziła do siebie, jednak nie była już tą samą osobą co przed chwilą. Miałem wrażenie, że dokonało się przeistoczenie, jakby jej ciało opanowała inna istota.

Musiała zrobić to, co miała. Nie była w stanie postąpić inaczej. Zacząłem proces, który musiał dobiec do końca. Takie odnosiłem wrażenie. To tak jakbyś zaczął zapalać zapałkę i próbował ją zgasić w jednej chwili. 

Stanęła o własnych siłach. Nagle odzyskała władzę w nogach. Wydawała się całkowicie trzeźwa i opanowana, a jednak z jej oczu bił dziwny blask. Odwróciła się do mnie przodem i skoczyłem na głęboką wodę. 

Najpierw położyłem swoje dłonie na jej ramionach i delikatnie, ale stanowczo zmusiłem do tego, aby opadła na kolana. Zrobiła to bez najmniejszego protestu. Beata, ta Beta, która powiedziała mi, że nie weźmie penisa do ręki, klęczała tuż przed moją wielką, sterczącą pałą i wpatrywała się w nią oczami okrągłymi jak pięciozłotówki. Była jednak w szoku.

Wziąłem jej dłoń, rozpostarłem palce i ułożyłem na swoim korzeniu. Następnie zacisnąłem. Najpierw delikatnie a później mocniej. Była bierna. Wciąż nie było żadnej reakcji obronnej, nic co choć w minimalnym stopniu świadczyłoby o tym, że ona tego nie chce. 

Wraz z tym, jak mój kutas robił się coraz grubszy i twardszy, jej czczy były coraz większe. Nie umiała się oprzeć. Otworzyła szeroko usta. Jej twarz wyrażała coś dziwnego. Nie wiedziałem, czy to zdziwienie, przerażenie, czy też podniecenie. Może wszystko razem. 

Nie musiałem długo przytrzymywać jej palców. Kiedy zorientowałem się, że ona ich nie wyrywa ani nie rozluźnia, otworzyłem swoją dłoń i całkowicie puściłem. Stało się. 

Beatka klęczała przede mną, trzymała mnie za fiuta i wielki oczami wpatrywała się w ogromną, napęczniałą i lśniącą jak buława hetmańska buławę. Przy czym jej buzia otworzyła się jeszcze szerzej. 

-Chcesz tego? - spytałem, cichym, podnieconym głosem.

Nic nie odpowiedziała. Moje jaja zwisały pod jej nadgarstkiem, a ona drugą ręką wsparła się o moje udo. Nie zamierzała puszczać. To była decydująca chwila. 

Chwilę później stała się rzecz, która też kompletnie mnie zaskoczyła. Nie wiem, jak to powiedzieć. Myśląc o niej i o tym, co moglibyśmy razem robić, zawsze wyobrażałem sobie, że to ja ją rozbieram. Powoli zdejmuję z niej tę jej czarną, ochroniarską koszulkę, później biustonosz, a w następnej kolejności zaprasowane w kant spodnie, ale stało się inaczej. Nie dała mi tej satysfakcji. Chociaż z drugiej strony mogłem się tego spodziewać.

Na dodatek, stało się to tak szybko, że nim zdążyłem sobie zdać z tego sprawę, ona już była kompletnie naga. Tak szybko się rozebrała, że ledwie zdążyłem to zarejestrować swoimi zmysłami.

Wariatka, szalona, postrzelona wariatka. 


1 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

14. Nie przestawaj.


-Jezu przestań, proszę cię, - odezwała się, a jej głos wydawał się coraz słabszy i coraz bardziej drżący. 

Jeszcze mocniej wyprężyła całe ciało i wygięła się do tyłu, tworząc z pleców łuk. 

-Mam przestać? Naprawdę? Chcesz tego? - powiedziałem wprost, bo wiedziałem, że jakaś tajemnicza granica została już przełamana. 

Odwróciła głowę i spojrzała mi w oczy. 

-Nie. Nie przestawaj. Rób tak dalej, - powiedziała. 

Nie czekając, wbiłem w jej pępek paznokieć małego palca, który był najostrzejszy. Zapomniałem go obciąć ostatnim razem, zaczynał się kruszyć i było ostry jak brzytwa. Wiem, że to niezbyt estetycznie i nie ma się czym chwalić, ale w tej chwili to było doskonałe narzędzie i ja jakoś podświadomie o tym wiedziałem. 

Zaczęła drżeć i trząść się na całym ciele. Zamiast się wyrywać, wiła się jakoś tak dziwnie, jeszcze mocnej do mnie przywierając i domagając się bardziej intensywnych pieszczot. Nawet jakby chciała, nie potrafiłaby uciec. Nie w tej chwili. Ona była już moja a ja jej. Przekroczyliśmy tę magiczną barierę, zza której nie ma już powrotu. W każdym razie żadne z nas tego nie chciało. 

Nie wiem. Nie umiem tego nazwać. Nie umiem też opisać tego, co wtedy dokładnie się działo. Zresztą nie wiem, czy to ma jakieś większe znaczenie. To było jak jakiś taniec. Ona stała przede mną ja za nią. Gdyby nie to, że byłem bez ubrania, wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania. Kołysaliśmy się na boki, do przodu i do tyłu. Moja ręka tkwiła pod jej koszulką, a paznokieć mocno wbijał się  w jej pępek. Drżała i robiła się coraz gorętsza. 

W pewnym momencie to zobaczyłem. Jak to mówią, okazja czyni złodzieja. Dostrzegłem doskonałe narzędzie. Nim jeszcze świadomie zdążyłem to wyartykułować, byłem pewny, że tego właśnie potrzebowałem. Proste, a jednocześnie tak niezwykle skuteczne.

To był spinacz. Chociaż nie taki zwykły jak do bielizny. Dopiero po wszystkim dokładnie zrozumiałem, co to jest i skąd to się tu wzięło. To był tak zwany krokodylek do kabli elektrycznych. Spinacz, tyle że metalowy, wąski i bardzo ostry. Dlatego tak się nazywa. Przypomina pysk krokodyla, wąski długi i z ostrymi zębami na końcu. Leżał na pralce i połyskiwał w promieniach zachodzącego słońca. 

Nim dziewczyna zdążyła się zorientować, w czym rzecz, miałem go już w swoim ręku. Byłem pewny, że chcę to zrobić. Byłem ciekawy i podekscytowany jakie skutki wywołam. 

Kiedy jedną ręką drażniłem jej pępek, drugą już rozkładałem ząbki tego małego potwora. Robiłem to delikatnie i ostrożnie, aby go nie upuścić. Niczego się nie spodziewała. Chwila zdawała się ciągnąć w nieskończoność, a ja byłem taki podniecony.

W ostatnim momencie chwyciłem za dolną krawędź jej pępuszka i ścisnąłem, tworząc cienki płatek. Tak cienki, abym mógł zapiąć to, co trzymałem w drugiej dłoni. Wciąż niczego nie podejrzewała. 

To była ta chwila, ten moment. Kiedy byłem pewny, że się uda, puściłem sprężynujące rączki, a metal szybko pokonał miękką tkankę i z całych sił wbił się we wrażliwą skórę dziewczyny. 

Nawet nie jęknęła, chociaż wiem, że powinna, bo to bolało. Nagle jej nogi odmówiły posłuszeństwa i osunęła się w dół. Musiałem ją przytrzymać, aby całkiem nie upadła. Spojrzałem na jej twarz. Wyglądała, jakby traciła przytomność. Jej źrenice uciekały pod górną granicę powiek, zrobiła się blada jak papier, a jej oddech stał się płytki i szybki. 



30 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

13. Bardzo musiało brakować jej takiego dotyku.


Próbowałem sobie wyobrazić, jak bardzo musiało brakować jej takiego dotyku: delikatnego, czułego, a jednak mocnego i zdecydowanego. Próbowałem sobie wyobrazić, jak bardzo musiało brakować jej mojego dotyku, ale i tak pewnie nawet nie zbliżyłbym się do części prawdy. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że przechyla się do tyłu, tuląc do mojego ciała. Ona tego bardzo pragnęła, choć sama nie potrafiła tego wprost wyrazić. 

Nie wiem, jak to się stało, że moja prawa dłoń znalazła się pod jej bluzką, tą czarną koszulką z napisem ochrona. Tak po prostu sama się wsunęła, bo mnie nawet do głowy mi to nie przyszło. Kiedy poczułem nagą skórę brzucha, zrobiło mi się jeszcze bardziej przyjemnie i jeszcze bardziej gorąco. Te emocje zaczynały przeważać, a ona się nie wyrywała. Przynajmniej nie tak mocno, żeby mi uciec. Chociaż mogła to zrobić, gdyby chciała, gdyby miała taki zamiar.

Odruchowo zacząłem wodzić rozpostartymi palcami po jej brzuchu. Wtedy też jeszcze nie widziałem w tym nic zdrożnego. Nie zastanawiałem się, po prostu to robiłem, bo było mi dobrze, bo nie chciałem tego przerywać. Nie chciałem tego nawet nazywać, bo i po co. Po co nazywać coś, co nie potrzebuje nazwy. 

I wtedy też nie wiem jak, jeden z moich palców trafił w dołek jej pępka. W pierwszym momencie nawet nie wiedziałem, co to jest, co się stało. Dopiero po chwili dotarło do mnie, w czym rzecz, ale jeszcze nie myślałem o naszej wcześniejszej rozmowie. Też nie. To dotarło do mnie o wiele później. 

Był iny niż te, które do tej pory miałem okazję dotykać. Bardziej wklęsły. Chował się jakoś tak głęboko w fałdkach tłuszczyku. Chociaż nie było ich jakoś specjalnie dużo. Pomimo to był nadzwyczaj dobrze wyczuwalny i zaznaczony. Tak jakby sam w sobie chciał się zaprezentować. Poza tym był twardy, okrągły i wyczuwało się go jak węzełek zrobiony ze sznurka. Na dodatek miałem wrażenie, że jest podwiązany jakąś gumką od spodu. 

Był zbyt twardy i zbyt mocno zaznaczony. To były moje pierwsze wrażenia. Byłem tym tak mocno zafascynowany, że na pewno wiele szczegółów mi umknęło. To był bardzo przyjemny wciąż narastający szok. Czułem się jak na swoim pierwszym balu.

Ciekawa w tym wszystkim była też jej reakcja. Tego na pewno się nie spodziewałem. Wszystko było w porządku i nagle jakbym ją wyłączył, jakbym wcisnął przycisk reset. W jednej sekundzie całkowicie przestała się ruszać i zesztywniała lekko. Poza tym wstrzymała oddech. 

Gdybym w tej chwili zdecydował się ją puścić pewnie by upadła na podłogę i się potłukła. Trzymałem ja jednak dalej. Bardziej z zaciekawienia niż z premedytacji wcisnąłem palec głębiej, a ona z głośnym sykiem wypuściła powietrze, a jej nogi nagle zwiotczały. Tak jak do tej pory wydawała się usztywniona, tak teraz była całkiem wiotka. 

-Boże, co ty robisz? - odezwała się tak, jakby za chwilę miała stracić przytomność. 

-Nic nie robię, a co mam robić, - odpowiedziałem, bo sam nie bardzo wiedziałem, co się dzieje. 

Natura jednak podpowiadała mi, że mam nie puszczać, że mam kontynuować to, co zacząłem, więc tak robiłem. Zacząłem nie tylko naciskać, ale też poruszać palcem robiąc niewielkie kółeczka raz w jedną raz w druga stronę. Zaczęła drżeć na całym ciele, jakby była chora. 



29 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

12. Przemówię jej do rozsądku.


-Proszę cię Beata, wyjdź, - zacząłem prawie błagać.

Myślałem, że jakoś przemówię jej do rozsądku, ale ona tylko zaczęła się śmiać. Głośno i serdecznie. Poczułem się jak ostatni baran. 

-No patrzcie, wstydzi się jak panienka. Nie mów, że to ci przeszkadza, że się krępujesz, bo nie uwierzę. No dalej, nie przeszkadzaj sobie, myj się, - mówiła spokojnym, choć prowokacyjnym głosem, doskonale wiedząc, że nie będę w stanie tego zrobić.

To trwało chwilę, ale ta chwila była bardzo długa. Zastanawiałem się co mam zrobić, jak się zachować. Z jednej strony trafiła mi się niesamowita okazja, okazja, o której zawsze marzyłem i na którą, od nie wiem jak dawna, czekałem. Z drugiej jednak to był jakiś zakazany owoc. Obydwoje byliśmy już zajęci i zasady moralne kazały nam nie mieszać się w takie zażyłości. 

Miałem dylemat: brać, czy nie brać, bzykać, czy nie bzykać. Czy teraz miałbym z tego z własnej woli zrezygnować? Jeśli tak, to na pewno później będę tego żałował. Kołatało się we mnie pytanie: co zrobić, jak się zachować? Pójść na żywioł i skoczyć na głęboką wodę? Zaryzykować? I jeszcze jedno: co, jak ona tego nie chce? Jak zacznie krzyczeć i oskarży mnie o gwałt? Co wtedy? Czy będę w stanie ponieść takie konsekwencje? 

Następne chwile mnie przerosły. Chyba natura sama wzięła górę i przejęła kontrolę nad moimi ruchami. Nie wiem. Inaczej tego nie potrafię nazwać. Po prostu podszedłem. Tak normalnie do niej podszedłem, wypuszczając po drodze ręcznik. Nie zareagowała w żaden sposób, który wskazywałby na to, że tego nie chce. 

Może nie wiedziała co się za chwilę stanie. Może nie do końca. Zresztą, co tu dużo gadać, ja też nie wiedziałem. W każdym razie nie planowałem tego, nie zastanawiałem się, po prostu chwyciłem ją w pół, w talii nieco powyżej bioder. Śmiała się bardzo serdecznie i ciepło, wręcz rozbrajająco. Byliśmy jak dzieci. Jak małe dzieci bawiące się w piaskownicy. Jednak to nie była niewinna zabawa, choć może na taką wyglądała. To był prosty chwyt. Złapałem tę dziewczynę, koleżankę z pracy w pasie. No wszystko w porządku. No nie do końca, bo ja byłem nagi, a mój podniecony penis sterczał już jak głupi gotowy do akcji. 

Obróciła się i nagle znalazłem się z jej plecami. W tym też nie było nic zdrożnego, poza tym, że nie miałem na sobie ani jednej części garderoby. Nic. Byłem goły ze sterczącym kutasem między nogami. 

-Co robisz? Puść mnie. Ej, no puść mnie, - powiedziała to tak słodko, tak gorąco i niewinnie, że już wiedziałem, że oboje tego chcemy. 

Nie puszczałem, bo jej dotyk sprawiał mi tak wielką przyjemność, że trudno by było mi nawet to opisać. Boże, byłem goły. Stała przede mną. Trzymałem ją w pasie. Była taka miękka, taka ciepła, tak ładnie pachniała. Chociaż to był chyba pot. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek czyjkolwiek zapach potu tak mi się podobał. 

-Jarek, przestań, - mówiła, - no co ty robisz. 

Nie przestawałem. Nie miałem najmniejszego zamiaru. Ciężko oddychałem i było mi tak niesamowicie dobrze. Chciałem rozpłynąć się w tym wszystkim. 

Chyba to wyczuła, bo zareagowała jakoś tak inaczej. Zamiast się kurczyć i próbować wyrwać, nieco się rozluźniła. Niewiele, ale jednak. To był sygnał. Potrzebowała faceta w tym konkretnym celu.


28 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

11. To chyba musiało się stać.


Nie wiem, to chyba musiało się stać. Czasami dzieją się różne rzeczy. Kiedy się umyłem i już prawie wytarłem, jak gdyby nigdy nic drzwi do łazienki otworzyły się na oścież i stanęła w nich Beatka. Odwróciłem się i z ręcznikiem przy twarzy stanąłem w pół ruchu. W najśmielszych snach się tego nie spodziewałem, ale teraz, kurwa spanikowałem. Nie wiedziałem, jak się zachować. 

-Kurwa mać, pojebało cię! - krzyknąłem, zasłaniając się jak dziewica orleańska.

Dopiero później zdałem sobie sprawę, jakie to było głupie. Naprawdę mogłem wymyślić coś ciekawszego. Dlaczego wyjechałem do niej z takim tekstem? Pomyślała sobie pewnie, że coś mi nie pasuje. Tak mi się przynajmniej wydawało.

Na szczęście nie przejęła się, a przynajmniej na to wyglądało. Wyszczerzyła tylko zęby w szelmowskim uśmiechu, a mnie zrobiło się jeszcze bardziej głupio. Poza tym wiedziałem, że zrobiła to specjalnie. Wlazła, bo chciała mnie tak zobaczyć. Nie było innego wytłumaczenia. I tak po głębszym zastanowieniu, raczej na pewno zamykałem te drzwi. To ona przy nich majstrowała albo miała jakiś sposób, żeby je z tamtej strony otworzyć. 

-Co się tak spinasz. Nikogo nie ma. Od godziny nikt nie przechodził, - powiedziała z takim samym szelmowskim uśmieszkiem. 

A kiedy opuściła wzrok, dodała:

-O Boże, ale pała. 

Dopiero teraz dotarło do mnie, że mój kutas wciąż jest na wierzchu, a ona na niego patrzy. Patrzy i podziwia jego rozmiary. Sytuacja była co najmniej niezręczna. 

Zaskoczyła mnie, a przez to, że mnie zaskoczyła, mój penis nie był  w pełnej gotowości. A może to z powodu szoku? Może. Nie wiem. On chyba też się przestraszył, bo ani nie stał, ani nie leżał. Był tak gdzieś w połowie między jednym a drugim stanem. Gruby jak tłusta kaszanka, ale jednak miękki. 

-Zamknij za sobą drzwi. Z tamtej strony, - powiedziałem już nieco bardziej spokojnie.

Wciąż szedłem po bandzie. Grałem twardziela, który nie jest wrażliwy na kobiece wdzięki. Cholera jasna, dlaczego nie podszedłem do niej i nie zrobiłem czegoś, o czym od dawna marzyłem? Sam nie wiem.

Jej reakcja była dziwna. Nie powiem, że nie irytująca, a jednak niesłychanie podniecająca. Oczywiście zamknęła za sobą drzwi, ale nie od zewnątrz, tylko od środka. 

"Cwaniara jedna" - pomyślałem sobie i nastawiłem się na najgorsze. 

Oparła się o framugę i nadal mi się uważnie przyglądała. Pomyślałem, że jest totalnie bezczelna. 

"Co ona sobie w ogóle myśli?! Mam się oburzyć, czy cieszyć?" 

Nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką sytuacją, dlatego kompletnie nie wiedziałem, jak się mam zachować. 

No dobra, stało się. Trudno. Wreszcie nastąpiła ta chwila. Myślałem, że jak do tego dojdzie, będzie inaczej, ale przecież nie mogłem narzekać. Jakoś musiałem sobie z tym poradzić. Pomimo tego, że dopiero co się umyłem, już zaczynałem się pocić. Moje serce zaczęło walić jak oszalałe. 

-Przestań się wygłupiać, - odezwała się spokojnie, ale wciąż tak przekornie się uśmiechała, - Jesteśmy dorośli. Myślisz, że nie widziałam penisa? 

Jasne, że widziała. Tego byłem pewien. Przecież miała syna. Jakoś musieli go z mężem zrobić. Mimo to byłem też pewien tego, że zapragnęła zobaczyć to narzędzie jeszcze raz. Wchodząc do łazienki, w której jest goły facet, musiała mieć tego świadomość. 



27 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

10. Miałem na zmianę czyste slipy.


Wziąłem ręcznik, szampon, mydło i wszedłem do łazienki. Nie wiem, jak to się stało, ale nie zamknąłem za sobą drzwi. Byłem całkowicie przekonany, że to zrobiłem, ale niestety okazało się, że było inaczej. Dowiedziałem się o tym trochę później w dość niecodziennych okolicznościach. 

Chciałem jak najszybciej się odświeżyć, bo ubranie kleiło się mi do pleców. Lato było upalne i musiałem być przygotowany na takie okoliczności. Miałem na zmianę czyste slipy, skarpety i koszulkę. Nie czekałem więc dłużej i będąc przekonanym,  że wszystko jest w porządku, ściągnąłem przepocone ciuchy. Następnie kompletnie goły stanąłem przed umywalką. Prawdę mówiąc, chciałem się pozbyć tego ubrania nie tylko ze względu na to, że byłem spocony. Był jeszcze jeden powód. Mianowicie byłem podniecony jak jasna cholera. 

Co tu dużo mówić, wtedy ciągle byłem podniecony. To dziwne, bo tylko w pracy tak było. W domu moje podniecenie było na, powiedzmy normalnym, a nawet niższym, niż zwykle poziomie. Czy chodziło o Beatę? Pewnie tak. Chociaż wtedy nie chciałem się do tego przyznać. Ta dziewczyna działała na mnie w jakiś szczególny sposób. Spędzałem z nią bardzo dużo czasu. Przez całą dobę byliśmy zdani tylko na siebie. Cały czas była w pobliżu, cały czas czułem jej obecność i ten jej specyficzny zapach. Wzbudzała we mnie jakieś dziwne dotąd nieznane uczucia. Denerwowała, ale też intrygowała, pobudzała moją męską dumę i w jakiś sposób zachwycała. Nie wiem, nie potrafię tego tak dokładnie określić. 

Moje podniecenie było duże, a co za tym idzie erekcja. Mój kutas ciągle sterczał jak rakieta. Prężył się, napierał na spodnie i domagał uwolnienia. Myślałem sobie, że najlepiej byłoby pojechać do domu i zrobić to z żoną, chociaż z drugiej strony wcale nie byłem taki pewny czy tego akurat chcę. Dlaczego tutaj to się działo, a tam nie? Dlaczego tutaj byłem taki podjarany a tam nie? Nie chciałem o tym myśleć. Nie chciałem się nad tym zbyt mocno zastanawiać. 

Z drugiej strony, nawet jakbym chciał, nie mogłem sobie pozwolić na luksus opuszczenia obiektu choćby na godzinę. Bo przyznam się, że czasami przechodziła mi przez głowę taka myśl, że najlepiej byłoby rozładować napięcie na własnym podwórku. Czasami zastanawiałem się, dlaczego się nam nie układa w tej sprawie. Przecież niby wszystko było w porządku. Dlaczego to właśnie Beata na mnie działała tak mocno? Ona była jak bomba atomowa. Czasami rozpieprzała mnie od środka.

No ale wracając do tematu, co tu się oszukiwać, w tamtej chwili chciałem po prostu zwalić sobie konia. Naprawdę miałem taki zamiar, chociaż powiedziałem sobie, że na jeszcze chwilę poczekam. Może trochę później. Lubiłem ten stan. Lubiłem, kiedy byłem podniecony. Lubiłem, kiedy moja pała sterczała jak szalona, testosteron wylewał mi się uszami, a ja nic nie robiłem, żeby sobie ulżyć. Specjalnie podbijałem napięcie erotyczne, bo ona była w pobliżu. 

Wtedy zawsze na coś liczyłem. Liczyłem na coś z jej strony. Na przykład, że stanie się cud i że ona w końcu zechce zrobić to ze mną. Jeden numerek. Jeden albo dwa. Albo więcej. Mogłoby do tego dojść. Wyobrażałem sobie ją w przeróżnych sytuacjach i pozycjach, ale to było za mało. Chciałem czegoś więcej. Może dziś, może na następnym dyżurze. 



26 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

9. Lubię patrzeć.


-A ja lubię patrzeć, jak facet to robi, - odpowiedziała po chwili, patrząc mi w oczy.

Powiem szczerze, ze w tym momencie to mnie już poważnie zaintrygowała. Nie byłem pewny czy mówi szczerze, czy też tylko gra, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś przesadnie sztuczna. 

-Poważnie? - powiedziałem, wyciągając zgłoski, - Moglibyśmy to zrobić tam na zapleczu, no wiesz, na tym dużym materacu. On doskonale się do tego nadaje. Co ty na to?

Myślałem, że od razu mocno zaprotestuje, tymczasem ona tylko się odezwała:

-No co ty, przecież wszystko byłoby słychać. 

No tak, interesowało ją tylko to czy coś będzie stamtąd słychać, czy nie przedostaną się jej jęki, jak będę ją posuwał. Boże ona rozkładała mnie na łopatki. 

-No przecież nie musimy wydawać z siebie żadnych odgłosów. Umiem robić to cicho.

Uśmiechnęła się kokieteryjnie i spuściła wzrok. 

-Mów za siebie, cwaniaku, - powiedziała. 

-Ja bym się położył, a ty byś na mnie weszła. No wiesz, dosiadłabyś mnie jak amazonka. Lubisz tak? - dalej grałem na jej emocjach. 

-Lubię, ale nic sobie nie wyobrażaj. Nic nie będzie, do niczego nie dojdzie. Rozumiesz? 

Uśmiechnąłem się i pokiwałem głową. Swoje jednak wiedziałem. Niezależnie od tego, co mówiła, dziewczyna miała ochotę. 

-Rozumiem, że zawsze będę próbował zaciągnąć cię do łóżka, - powiedziałem. 

-A w to, to nie wątpię, - uśmiechnęła się jeszcze bardziej słodko. 

-Wariat, wariat, wariat, - powiedziała i zaczęła się śmiać.

Tej nocy nie spaliśmy w ogóle. Niby nic się nie działo i do niczego nie doszło, ale jakoś żadne z nas nie miało ochoty na sen. Kiedy zaczęło się już rozwidniać, spytałem: 

-Czy jest coś, czego w seksie byś nie zrobiła?

Prawie bez zastanowienia odpowiedziała: 

-Nigdy nie wzięłabym penisa w usta. Nigdy tego nie robiłam i nie zrobię. W ogóle nie biorę członka do ręki.

Spojrzałem na nią kompletnie zaskoczony i spytałem:

-Jak w takim razie się kochasz z mężem? 

-Normalnie.

-Jak to, normalnie?

-No, bez tego. 

Po chwili zastanowienia powiedziałem: 

-Zrozumiałbym, gdybyś nie chciała wytrysku w ustach, bo to może nie być przyjemne. Zrozumiałbym nawet, jakbyś nie chciała w ogóle robić tego ustami. Szczególnie jak facet się nie myje, ale żeby nie brać do ręki… nie to dla mnie jakieś nienormalne. Jakieś takie trochę okaleczone jest. Miałaś jakąś traumę?

-Nie. Nie chcę o tym mówić. Możemy zmienić temat? - ucięła temat. 

Widziałem, że coś z  tym jej  seksem jest nie w porządku. Więcej nie drążyłem, bo nie chciałem sprawiać jej przykrości, co nie znaczy, że w ogóle nie rozmawialiśmy o seksie. 

Tego dnia do seksu nie doszło. Nie doszło do niego też zaraz później. Musiałem na to trochę poczekać, chociaż może nie tak długo, jak to sobie wyobrażałem. Jednak warto było. 

To stało się w lipcu. Było upalnie jak cholera. Z nieba lał się prawdziwy żar. Pomimo takiego luksusu w głównym holu nie było najsłabszej bodaj klimatyzacji. Pomimo szeroko otwartych drzwi w środku było jak w piekarniku. Około osiemnastej, kiedy poszedł administrator, nie wytrzymałem i powiedziałem do niej:

-Zastąp mnie na chwilę. 

-Dobra, a co?

-Nic, jestem spocony jak jasna cholera. Muszę się trochę opłukać. 

-No dobra, to idź. Myślę, że dziś już nikt nie przyjdzie. 







Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...