Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabinet masażu.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabinet masażu.. Pokaż wszystkie posty

20 października 2018

Gabinet masażu.

8. Jak rozładować stres.

Świadomość, że obca, nieznana mi kobieta, na dodatek tak bardzo podniecająca, waliła mi konia i doprowadzała mnie do orgazmu, rozsadzała mój mózg jak dynamit. Nie potrafiłem nawet wyrazić tego, jak bardzo mnie to rajcowało. Obce dłonie na moim kutasie, wilgotne, śliskie, poruszające się góra-dół, góra-dół, tak bezpardonowo brały mnie w swoje posiadanie, że nie wiedziałem nawet, jak się nazywam.
-Dobrze ci?
-Tak.
-Naprawdę, dobrze ci?
-O tak.
-Tak?!
-Ooo tak.
-Chcesz jeszcze?
-Chcę.
-Naprawdę chcesz?
-O tak. Chcę.
Nasza bezsensowna, oczywista wymiana zdań, trwała dobrych kilka minut. Byliśmy tylko my. Byłem ja, moje nagie ciało, sterczący, napęczniały do granic wytrzymałości penis i jej dłonie. Byłem tylko ja i ona. Jej wielkie cycki kołyszące się w prawo i w lewo. Było tylko moje ogromne podniecenie i ta świadomość, że za chwilę strzelę nasieniem pod sam sufit. To było cudowne.
Jej dłoń poruszała się coraz szybciej i szybciej nie szczędząc mi gorących jęków i westchnień. Co najdziwniejsze, ona także wzdychała. Zupełnie tak,  jakby sama zbliżała się do orgazmu. Te jej odgłosy jeszcze bardziej mnie podniecały.
-Tak, o tak. Twój kutas jest taki wspaniały,  taki wielki i twardy. Tak bardzo mnie podnieca. Oh, zaraz polecisz w kosmos. Dobrze ci?
-O Boże, tak!
Powoli ogarniała mnie całkowita ciemność. Czułem mrowienie na całym ciele. Fala tsunami zbliżała się do mojego podbrzusza. Nie byłem w stanie niczemu już się przeciwstawić. Nie byłem w stanie niczego zatrzymać. Mogłem tylko poddać się i popłynąć wraz z tą falą. Mogłem tylko cieszyć się każdą sekundą zatrzymującego się czasu. Byłem w niebie.
W ostatnim momencie, doskonale wyczuwając sytuację, wzdychając i pojękując, pochyliła twarz nad moim przyrodzeniem i szeroko otworzyła usta. Czekała na biały deszcz, na gejzer, który wybuchnie prosto w jej uśmiech. O tak, w ten jej profesjonalny uśmiech.
Boże, cóż to była za rozkosz! Byłem jednym, wielkim, napiętym mięśniem. Drżałem jak struna w kontrabasie. Błagałem w duchu, by ten cudowny moment w końcu nastąpił.
Sam wytrysk zaskoczył zarówno mnie, jak i ją. Nasienie wystrzeliło do góry z taką prędkością, że pięknym łukiem przeleciało przez połowę pokoju i spadło na parkiet.
-O mój Boże! - usłyszałem jej uradowany głos.
Odwróciła głowę by spojrzeć i ocenić zasięg rażenia mojej broni. W tym czasie nastąpił drugi strzał, który prawie zahaczył o jej włosy. Ten pocisk poleciał jeszcze dalej.
-O mój Boże, mój Boże! - zawołała donośnie tak, jakby stało się coś bardzo ważnego.
Jako, że nie trzymała mojego penisa w jednej pozycji trzeci pocisk poleciał w przeciwną stronę. Pisnęła tylko jak małe uszczęśliwione dziecko. Uśmiechała się. Ta zabawa bardzo jej się podobała.
Byłem tak podniecony, a moje napięcie tak wielkie, że był jeszcze trzeci, czwarty, piąty i szósty strzał. Część nasienia trafiła w jej twarz, część spadła na cycki, część wylądowała w ciemnych, długich włosach, tworząc piękną białą pajęczynę.
-O mój Boże! Popatrz tylko! - nie mogła uwierzyć, że jest tego aż taka dużo.
Na sam koniec, ujęła mojego wielkiego penisa w swoje wilgotne i gorące usta i dokładnie wszystko zlizała.
Masaż wypadł wyśmienicie. Po wszystkim, kiedy wziąłem gorący prysznic, wytarłem swoje podniecone ciało dokładnie, zapisałem się na jeszcze trzy dodatkowe (darmowe) sesje.
Okazało się, że miałem farta. To była promocja. Aby pozwolić sobie na takie masaże, musiałbym wyskoczyć ze sporej gotówki. Za sprawą mojej koleżanki i wszystko odbyło się zupełnie za darmo i z dużą przyjemnością.
Teraz już wiem jak rozładować stres zawodowy. Hmm… no cóż, na wszystko jest jakaś rada.

KONIEC

19 października 2018

Gabinet masażu.

7. Pozwól sobie na to.

Czas mijał: jedna minuta, druga, trzecia… właściwie nie zmienia taktyki. Była prawdziwą profesjonalistką. Dokładnie wiedziała jak chwycić, z której strony zapleść palce, jak mocno je zacisnąć i w końcu, jak szybko nimi poruszać. To było tak precyzyjne, że miałem wrażenie, iż robi to lepiej ode mnie. Nie…  no tak. Tak rzeczywiście było. Oczywiście, tak było. Była doskonała i coraz bardziej jej pragnąłem.
-Oooooohhhh, aaaaaaahhhh… - co chwilę wydobywało się z mojego gardła.
Raz, raz, raz, raz, - poruszała się jej rączka. W powietrzu rozbrzmiewały mokre odgłosy.
-Taaaak… - usłyszałem jej cichy, przypominający szept, głos.
Moje jęki westchnienia były dla niej sygnałem, że robi to dobrze, że nie popełniła żadnego błędu i za chwilę będzie po wszystkim. O tak, miało być właśnie tak.
W ciągu kolejnych kilku minut całkowicie zatraciłem poczucie tego, gdzie jestem, co robię, co się ze mną dzieje. Przed moimi oczami była tylko ciemność. W uszach słyszałem biały szum, bicie swojego serca i własne tętno. Miałem wrażenie, że płonę. Słodkie płomienie paliły moje ciało na popiół, ale było to tak przyjemne, że grzechem byłoby to przerywać.
Ściskała moją lancę u podstawy, jedną ręką, a drugą poruszała do góry i do dołu szybciej i szybciej. Co chwilę sprawnie nabierała oliwy, czy czego tam miała, aby jeszcze łagodniej i delikatniej wprowadzić mnie w stan ekstazy.
Powiem tak, gdyby jej ręce były bardziej suche, pewnie już dawno byłoby po wszystkim. W ten sposób wszystko się przeciągało i moje napięcie rosło jeszcze bardziej. Nigdy wcześniej nie wyobrażałem sobie, że może być aż tak wysokie. Miałem wrażenie, że moje serce za chwilę wyskoczy mi z piersi, uderzało z prędkością młota pneumatycznego, ale tak było dobrze. Było doskonale.
I teraz nastąpił ten moment, którego w ogóle się nie spodziewałem. Do głowy by mi nie przyszło, że może mnie obdarować takim prezentem. Co za kobieta! Jedną dłonią, wciąż waląc moją gruchę w taki sposób, aby nie straciła chociaż na milimetr sprężystości i turgoru, drugą chwyciła za ramiączka swojej zielonej bluzki i pociągnęła na boki. Najpierw jedno, później drugie i odsłoniła swoje wielkie cycki.
“Boże, och nie! Tak, tak! Właśnie tak. Nie, nie! Proszę, nie rób tego. Nie wytrzymam. Och błagam, nie rób tego!” - moje myśli stały się sędzią, prokuratorem i obrońcą w jednym.
Nie wiem, co się ze mną działo, nie mam pojęcia, ale walczyłem ze sobą. Z jednej strony chciałem się rzucić na całego, w ten ocean doskonałej rozkoszy, a z drugiej uciec, jak tchórz podwinąć ogon. To wszystko było dla mnie dużym szokiem. Jej cycki… och te cycki… były tak duże, Boże… tak doskonałe w swoim kształcie, że trudno było mi rozsądnie myśleć.
Teraz po latach, kiedy na takie cycki już trochę się napatrzyłem, trudno mi sobie uświadomić, że akurat tamte zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie. Może dlatego, że były pierwsze tak wielkie. Hmm…  no cóż. Fakt pozostaje faktem.
Gapiłem się na te jej wielkie balony i jej dłonie, tak sprawnie zajmujące się moim dorodnym owocem. Dyszałem cicho, jęczałem i stękałem wiedząc, że za chwilę wystrzelę do góry potężnym ładunkiem mojego pożądania. Nie chciałem niczego przerywać, odwlekać, czy odsuwać w czasie. Jeżeli miało się stać to teraz, to dobrze.
-Och, nie wiesz jak bardzo podoba mi się twój kutasik. Bardzo, - usłyszałem jej cichy szept.
Była bardzo podniecona. Kto wie, może bardziej niż ja. To wszystko było takie dziwne i tak niesamowicie erotyczne.
-Odpręż się, pozwól sobie na to. Strzel na mnie, - mówiła półprzytomnym głosem.
Rzeczywiście, chciałem, aby tak się właśnie stało. Bardzo tego chciałem.

18 października 2018

Gabinet masażu.


6. Niemy krzyk rozkoszy.

Wykonała jeszcze kilka, takich półkolistych, ruchów. Za każdym razem były coraz mocniejsze. W końcu, nawet nie wiem jak to się stało, stwierdziłem, że nie mam już na sobie ręcznika, a ona klęczy przy leżance, trzymając w dwóch dłoniach mojego kutasa i, z wielką pieczołowitością, wciera w niego żel.
Z mojego gardła wyrwało się ciche i przeciągłe:
-Oooooohhhhh…
Naprężyłem się i jeszcze mocniej zacząłem dygotać. Podziałało to na nią jak zachęta do bardziej zdecydowanego zachowania. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tak ciepło, tak rozbrajająco, że poczułem się tak, jakby przy tym łóżku klęczał anioł.
Bawiła się moim ptakiem. Jej tłuste wilgotne dłonie przesuwały się od góry do dołu i odwrotnie. Raz się mocno zaciskały, drugi ledwie muskały napletek. Co chwilę któreś palce wsuwały się pod jądra, chwytały je, delikatnie ściskały, przybierały kuleczki i puszczały. To było tak cudowne, tak niesamowicie przejmujące całe moje ciało i duszę, że nie pozostawało mi nic innego, jak tylko ciężko dyszeć. Miałem tylko cichą nadzieję, że ona wie w jakim jestem stanie.
Po kolejnych kilku minutach przeszła do bardziej zdecydowanej pracy na moim ptaszku. Jedną dłonią ściągała skórę do dołu, przyciskając ją do jąder, a drugą bardziej naoliwioną i mokrą, przyjeżdżała po odkrytej, niesamowicie podnieconej, głowicy.
Starannie zajmowała się moim przyrodzeniem. Bez przerwy powtarzała ten sam zestaw ćwiczeń, który błyskawicznie doprowadzał mnie na sam szczyt.
Góra-dół, góra-dół… kółeczka w lewo i w prawo, zabawa z jajkami i znów góra-dół, góra-dół… Mogłem tylko mieć nadzieję, że wytrzymam jak najdłużej, bo to było cudowne. Pragnąłem tego doświadczać cały czas, tak długo, jak tylko się da.
Każda kolejna minuta była coraz trudniejsza do wytrzymania. Jej ruchy stawały się coraz bardziej zdecydowane, coraz bardziej precyzyjne i mocne. Rozpędzała machinę mojego pożądania do niebezpiecznej prędkości, ale chciałem tego. Niczego nie żałowałem i wiedziałem, że w przyszłości także nie będę żałował. Zajmowała się moim maluchem najdoskonalej, jak tylko można sobie to wyobrazić. Byłem szczęśliwy, że razem z nią mogę kroczyć do orgazmu, że to ona będzie mnie do niego doprowadzała.
Po jakimś czasie, całkowicie zrezygnowała z pozostałych ruchów i skupiła się tylko na tych posuwisto-zwrotnych. Ściska mnie za jądra ściągając napletek do dołu, a drugą dłoń przesuwała wzdłuż trzonu i żołędzi. Cały czas klęczała przy łóżku, mając twarz na wysokości mojego przyrodzenia. Patrzyła i obserwowała. Kontrolowała moje podniecenie.
Później było to już istne szaleństwo. Wciąż delikatne, wciąż niesamowicie subtelne, a jednak tak bardzo intensywne i mocne, że, krok po kroku, wyrywało moją świadomość z posad rzeczywistości. Oddychając coraz ciężej, odpływałem słodki niebyt orgazmu.
Raz, raz, raz, raz… - poruszała się jej zwinna rączka na moim fiucie. Pochyliła się do przodu, prawie opierając się na moim podbrzuszu, odwróciła głowę w moją stronę i spojrzała mi w twarz.
Bardzo chciałem na nią patrzeć uśmiechać się, ale moje źrenice uciekały gdzieś we wszystkie strony. Za żadne skarby świata nie mogłem się skupić na jednej rzeczy. Myślałem tylko o tym, co się ze mną dzieje, czego doświadczam i były to myśli mocno chaotyczne. Było tak cudownie, Tak bosko i słodko. Rozpływałem się pod jej gorącymi dotknięciami.
Uśmiechała się, co chwilę na mnie spoglądała i uśmiechała się. Był to słodki, grzeszny i trochę przewrotny uśmiech. Wiedziała, że leżę na łopatkach, dosłownie i w przenośni, leżę i piszczę ze szczęścia, które ona mi daje. Jej palce tak mocno się zaciskały, że przez całe moje ciało, od czubka głowy, po koniuszki palców u nóg, przebiegały gorące i zimne dreszcze. “Boże, Boże, Boże, co za uczucie! Och oooch!!! Nie wytrzymam! Jak mi dobrze!” - moją głowę rozsadzał niemy krzyk rozkoszy.

17 października 2018

Gabinet masażu.

5. Dzielił nas ręcznik.

Wiem jedno. Po tym geście, dosłownie zaczęło iskrzyć między nami. Miałem ochotę podnieść się i, najnormalniej w świecie wziąć ją w ramiona. Wziąć, tak jak mężczyzna bierze kobietę. Cóż z tego, że dzieliła nas tak duża różnica wieku. Cóż z tego, że przyszedłem do niej tylko na zwykły masaż, kiedy tak bardzo tego pragnąłem, kiedy była tak blisko, tak doskonale seksowna i erotyczna.
Zaczęła wykonywać delikatne półkoliste ruchy na moim brzuchu, raz niżej, raz wyżej. Czułem że za chwilę wybuchnę. Odchyliłem głowę do tyłu i zacząłem ciężko oddychać. Tak… wiedziała o tym. Musiała wiedzieć.
Po chwili posunęła się ponownie naprzód. Chwyciła za brzegi ręcznika i znów go odsunęła. Niedużo, dwa centymetry najwyżej. Tyle tylko, żeby jeszcze bardziej spotęgować napięcie. Połowa mojego sztywnego penisa znajdowała się już poza granicą intymności, odsłonięta i oddana we władanie jej oczu.
Może to dziwne, może nie, ale miałem nieodparte wrażenie, że taki widok jest dla niej czymś zupełnie naturalnym. No w sumie, była przecież zawodową masażystką. Cholera wie, ile ptaków widziała przed moim. Teraz masowała dół mojego brzucha, i podbrzusze na granicy zarostu. Prawie dotykała sino-purpurowej głowicy. Starała się jednak robić to w taki sposób, aby niepotrzebnie jej nie muskać.
Uśmiechała się jakby do siebie. Była całkowicie skupiona na tym, co robi. Nie spieszyła się. Każdy gest, każdy ruch był dokładnie przemyślany i potrzebny.
W pewnym momencie, poczułem się, niczym rzeźba z gliny w dłoniach artysty. Czułem się jak rzeźba, która dopiero nabiera kształtów. Mimo wszystko, a może właśnie dlatego, czułem się taki ważny i potrzebny. Mimo tego ogromnego podniecenia, które budowała w moim ciele krok po kroku, psychicznie czułem się coraz bardziej odprężony i zrelaksowany. Chyba właśnie o to jej chodziło. Wiedziałem już, że, niezależnie od finału, który nastąpi, wyjdę z tego pokoju w stu procentach zadowolony.
Gładziła moje boki, przesuwając się coraz niżej i niżej. Doświadczenie, przez które przechodziłem, było diametralnie różne, od tych, które pojawiły się do tej pory w moim życiu. To było subtelne, bardzo delikatne, a jednak tak niesamowicie podniecające.
Moje serce waliło jak oszalałe, czekałem na każdy kolejny gest z jej strony. Chciałem więcej. Chciałem, żeby mnie posiadła. Chciałem żeby mnie wzięła… teraz. Chciałbym, żeby usiadła na mnie jak Amazonka i pojechała do samego nieba. Jednak były to tylko moje własne wyobrażenia na temat tego, co mogłoby się, teoretycznie, wydarzyć. Byłem w salonie masażu. Niezależnie od tego, czy był to zwykły masaż, czy też erotyczny, to ona, masażystka, decydowała o każdym kolejnym kroku, nie ja. Ale i tak było cudownie.
Później stało się to, co miało się stać. Udawanie się skończyło. To był erotyczny masaż. Teraz już nie było żadnych wątpliwości. Wsunęła jedną dłoń pod ręcznik i czubkami palców, bardzo delikatnie przejechała wzdłuż całego penisa. Drugą rękę położyła od góry. Poczułem jak jej ciężar opada na moje podniecone narzędzie. Dokładnie poczułem, chociaż dzielił nas ręcznik. Zadrżałem. Dopiero teraz poczułem, że drżę. W mojej głowie wirowały kolorowe obłoczki. Miałem wrażenie, że wyrosły mi skrzydła i fruwam po pokoju.
“Boże, Boże… chwyć go! Tak bardzo tego chcę!” - myślałem jedno i to samo.

16 października 2018

Gabinet masażu.

4. Krok w tył.

Masowała moje palce, sprawnie zajmowała się każdym z nich, ściskając, obracając i poprawiając krążenie. Zaczynałem żałować, że nie mogę jej mieć każdego dnia przy sobie. Taki masaż przydałby mi się po każdym powrocie z pracy. Czułem, jak dotykamy nie nie tylko dłońmi. Przesuwając się wzdłuż łóżka, bezwiednie ocierała się biodrami o moje nagie ciało. Podniecało mnie to jeszcze bardziej.
Czas jakby się zatrzymał. Odpłynąłem. Miałem wrażenie, że znajduję się w zupełnie innej rzeczywistości. W jakiś dziwny, nieokreślony sposób, czułem się z nią zjednoczony. Tak… trudno to nawet opisać.
Kiedy wzięła moją dłoń i położyła ją na moim podbrzuszu dokładnie tam gdzie znajdował się napęczniały kutas, na krótki moment, całkowicie przestałem oddychać. Robiłem wszystko, aby nie szarpnąć się w gwałtownym skurczu, bo to całkowicie by mnie z już zdemaskowało.
Później wcale nie było lepiej. Tą samą dłoń, którą przed chwilą czułem na swoim fiucie, teraz miałem w okolicy jej wielkich, miękkich i niesamowicie podniecających cycków. Myślałem, że zwariuję. Niby przypadkiem, niechcący, przyciskała ją do swoich piersi i… wcale nie było to bardzo delikatne. Trudno było pozbyć się wrażenia, że ona chce abym ją ścisnął za te wielkie balony. Byłem jednak na masażu. Musiałem przynajmniej udawać, że wszystko odbywa się zgodnie z regułami. Kurczę, z jakimi regułami?!
Po chwili znów pieściła… tak pieściła, trudno było to nazwać masażem, pieściła mój brzuch i klatkę piersiową. Czułem, że z każdą minutą zbliża się ten moment. Nie wiedziałem, jak dokładnie będzie to wyglądało, ale byłem pewny, że wkrótce nastąpi.
Wsuwała dłonie pod moje plecy i wykonywała długie ruchy, raz przy razie ugniatając łopatki. Kilkakrotnie westchnąłem głęboko, bo było to wyjątkowo przyjemne. Krok po kroku, w jakiś dziwny, magiczny sposób, tworzyła się między nami więź.
W pewnej chwili, kiedy pochyliła się po raz kolejny, aby nabrać żelu na dłonie, uświadomiłem sobie, że już czas. Oczywiście, stało się, stało się w najbardziej czarodziejski sposób, w jaki mogłem sobie wyobrazić.
Chociaż teraz, po latach wiem, że nie było w tym nic nadzwyczajnego, jednak wtedy, działa się magia. Obserwowałem wszystko przez zmrużone, najbardziej jak tylko się dało, powieki i dokładnie widziałem, zresztą czułem także, jak chwyta krawędzie ręcznika. Ujęła je delikatnie w dwa palce po jednej i po drugiej stronie i, unosząc nieco do góry, odsłoniła moje przyrodzenie.
Nie wiedziałem, czy mam się, w tej chwili  cieszyć, czy też panikować. Jasne było, że teraz zajmie się w taki sam troskliwy sposób, moim napęczniałym i spragnionym, penisem. Oczywiście, chciałem tego, bardzo, ale to bardzo, tego chciałem. To było, jak rozpakowywanie wspaniałego prezentu. Czułem się taki doceniony. Nie musiałem robić nic, a troskliwe dłonie, zajmowały się mną sposób najbardziej doskonały, jaki można sobie wyobrazić.
Hmm… niestety. W tej chwili muszę wszystkich rozczarować. Zresztą, ja sam poczułem się nieco rozczarowany. Ujrzawszy moje dorodne narzędzie, jakby nieco się speszyła i, jakby udając, że nic nie widziała, zakryła je ponownie. Może nie do końca, niezbyt dokładnie, bo mały skrawek główki mojego ptaszka jednak wystawał, ale jednak zrobiła to.
Zrobiła krok w tył. Być może, było to celowe, być może chciała przeciągnąć zabawę i nie doprowadzać zbyt szybko do finału. Być może, chciała trochę rozładować napięcie. Nie wiem.

15 października 2018

Gabinet masażu.

3. Dotknij mnie.

Tymczasem ja, leżałem na wznak i udawałem, że mam zamknięte oczy, chociaż, tak naprawdę, gapiłem się na jej cycki. Muszę przyznać, że podobały mi się coraz bardziej. Skryte pod cienkim, zielonym materiałem, przy każdym ruchu, łagodnie kołysały się na boki. Miałem wrażenie, że za chwilę, wysuną się spod dużego dekoltu. Teraz już byłem naprawdę bardzo podniecony. Nie mogłem doczekać się, kiedy wreszcie poczuję jej łapki na swoim ciele.
-Rozluźnij się i niczym się nie przejmuj, dobrze? - mówiła cicho i spokojnie.
-Dobrze, - odpowiedziałem mimowolnie.
W tym samym momencie poczułem ciepły wilgotny i łagodny dotyk jej dłoni na swojej klatce piersiowej. Odetchnąłem z ulgą. Obawiałem się… nie. Właściwie nie. Nie wiem co czułem, co myślałem. Wydawało mi się, że poczuję jej dłonie gdzie indziej. No cóż, skarciłem się w duchu, bo wydawało mi się, że moja wyobraźnia zaczyna płatać mi figle.
“Przecież to tylko masaż, tylko…”
Och, co tu dużo mówić. Była w tym ma naprawdę dobra. Masaż? Erotyczny? Boże, jak odróżnić jedno od drugiego? Co z tego, że nie dotykała moich intymnych miejsc, skoro byłem tak bardzo podniecony, że nie było to konieczne.
Jej dłonie przejechały po mojej klatce piersiowej i zatrzymały się okolicy obojczyka i szyi. Następnie bardzo powoli zaczęły wracać w poprzednie miejsce. Trudno było mi wytrzymać. Nie wiem dlaczego, miałem wrażenie, że muszę coś zrobić z moim ptakiem, bo zaraz odfrunie. Wykonałem delikatny gest rękoma do góry i zaraz później je opuściłem. Czekałem.
Jej dłonie bardzo powoli, rozprowadzając śliski materiał po skórze, przesuwały się po moich ramionach w stronę łokci, do góry i z powrotem. To było takie przyjemne, delikatne, subtelne, a jednocześnie tak bardzo podniecające.
Powoli zaczynałem odpływać w świat moich wyobrażeń, a ona dotykała mnie. Najdziwniejsze było to, że w ogóle jej nie znałem, a miałem ochotę uprawiać z nią seks. Miałem coraz większą ochotę.
Znów wróciła na moją klatkę piersiową. W duchu błagałem, żeby przesunęła się jeszcze niżej. Boże, jak ja tego chciałem. Więc, kiedy jej palce zaczęły krążyć po moim brzuchu, byłem szczęśliwy jak dziecko. Bałem się, że to się skończy, że za chwilę znów przesunie się na górne części mojego ciała. Bałem się nawet mocniej oddychać.
Stało się tak jak myślałem. Wróciła gdzieś w stronę moich ramion i obojczyków. Przy okazji zrobiła niewielki krok do przodu i stanęła tuż koło mojej głowy. Poczułem jej zapach. Jakieś delikatne perfumy wymieszane z zapachem kobiety. Miałem wrażenie, że zaczynam drżeć na całym ciele. Obawiałem się, że ona już to czuje.
Delikatnie masowała moje ramiona, pochylając się nade mną. Jej wielkie cycki znów kołysały się nad moim torsem. Kiedy przez szparki powiek patrzyłem na jej twarz, byłem przekonany, że się uśmiecha, że to co robi, sprawia jej bardzo dużą przyjemność. Teraz dopiero w mojej głowie zaczynało świtać, że owe zaproszenie, nie dotyczyło zwykłego masażu. No cóż, aby się przekonać, jak było naprawdę, musiałem jeszcze trochę poczekać.
Boże, jakie to było przyjemne! Jej dłonie były wszędzie. Takie odnosiłem wrażenie. Dotyk był sprężysty, mocny, a jednak tak bardzo delikatny. W mojej głowie kołatała już jedna myśl: “dotknij mnie tam, proszę, odsuń ten ręcznik”.

14 października 2018

Gabinet masażu.

2. Dobra ciotka.

W ten sposób, goły, jak będzie Pan Bóg stworzył, ze sterczącym penisem, coraz bardziej podniecony (nie chciałem się do tego przyznać, ale tak było) podszedłem do łóżka i położyłem się grzecznie. Delikatna gąbka przykryta białym prześcieradłem pod moimi plecami, spotęgowała jeszcze efekt. Mój kutas sterczał już pod kątem 45 stopni, był gruby i twardy jak kij bejsbolowy, a fioletowa żyła oplatająca pokaźną żołądź, zdradzała mój stan.
O dziwo, pani, która miała się mną za chwilę zająć, w ogóle się tym nie przejęła. Można było odnieść wrażenie, że jestem dla niej tylko pacjentem, czy jak tam się to określa.
-Na imię mam Zofia, - odezwała się ciepło, - a ty?
-Bartek - wyrzuciłem z siebie tak, jakbym się tego wstydził.
Wzięła ręcznik. Leżał złożony na stoliku obok. Był mi biały, duży i miękki. Sprawnym ruchem położyła na moich biodrach, zakrywając wstydliwą część ciała.
-No i co, wygodnie? - spytała miękkim, ciepłym głosem.
Czułem się dziwnie. Miałem pełną świadomość tego, że jestem kompletnie nagi, że tuż obok jest stosunkowo zgrabna i pociągająca kobieta i, że tak naprawdę, nie mam zielonego pojęcia, co za chwilę może się stać, że mogę tylko czekać i mieć nadzieję.
Próbowałem zamknąć oczy i nie myśleć o tym. Nie wyszło. Próbowałem gapić się w sufit i liczyć żarówki, ale to także nie pomogło. Liczyłem chociaż na to, że mój zaganiacz trochę opadnie, że nie będzie tak ekstremalnie wielki. Nic z tego.
No cóż, w końcu doszedłem do wniosku, że to wszystko o nie ma sensu. Po cóż udawać, że nie jestem podniecony, skoro widać to już na kilometr. Mimo wszystko, nawet takie podejście, nie przynosiło żadnej ulgi.
Weszła między łóżko a ścianę, pochyliła się i sięgnęła do szafki, która stała w samym rogu.
-Spokojnie, - powiedziała, - odpręż się i pomyśl o czymś przyjemnym. Ja zajmę się całą resztą.
Znów przełknąłem ślinę. Teraz to nawet chyba było to słychać.
“No fajnie. Mam się odprężyć, i tak sobie leżeć rozebrany, a ona zrobi resztę. To znaczy co?”  - próbowałem dedukować.
-OK, w porządku, - powiedziałem i rzeczywiście starałem się wyluzować.
Wyjęła z szafki jakąś butelkę z żelem, czy kremem. Nie wiem dokładnie, co to było, bo nie odwracałem głowy, żeby przypadkiem nie patrzeć na nią, a raczej na jej piersi, które dwukrotnie przejechały nad moją twarzą.
-Jesteś bardzo spięty, - usłyszałem jej głos, kiedy po nabraniu jakiejś substancji na dłonie, odstawiła flaszkę na drugi stolik.
-Uhu… - mruknąłem tylko, czekając na pierwszy dotyk jej rąk.
Nigdy nie byłem w profesjonalnym salonie masażu. Ba, podejrzewam, że tak naprawdę, nikt nie podjął się zrobienia mi jakiegokolwiek masażu. Przynajmniej do tej pory. Próbowałem wyobrazić sobie, jak to będzie. W sumie, nawet w tej chwili, nie podejrzewałem, że jej zachowanie wykroczy poza ramy dobrego wychowania.
Rozcierała substancję na dłoniach, a ja czekałem, próbując gapić się w sufit.
-Zaraz poczujesz się dużo lepiej, - powiedziała, odwracając się w moją stronę.
-Jesteś pewna? - stęknąłem, zastanawiając się, jak to “lepiej” ma wyglądać.
-Wyobraź sobie, że leżysz na zielonej łące… - zaczęła monolog śpiewnym, miękkim głosem.
Pochylona nad moim nagim ciałem, przykrytym jedynie ręcznikiem frote, uśmiechała się jak dobra ciotka, która starała się dawać mi praktyczne rady.
-… po niebie płyną białe obłoczki, a ty leżysz i nie myślisz o niczym konkretnym, odprężasz się i relaksujesz, - mówiła, starając się, rzeczywiście, wprowadzić mnie w taki stan.

13 października 2018

Gabinet masażu.

1. Terapeutka.

To był pokój do masażu. Pokój w domu przyjaciółki mojej koleżanki. Właściwie, wszystko, co się wtedy wydarzyło, było takie dziwne, bardzo intymne i moje. Właściwie, to tak intymne i tak bardzo prywatne, że nie wypada o tym pisać. Niemniej, skoro już zacząłem, może pociągnę ten temat do końca.
Tak, jak już wspomniałem, to był nieoficjalny salon masażu. Nieoficjalny, bo nigdzie nie zarejestrowany. Na dodatek, był to salon masażu erotycznego, bardzo erotycznego. Jednak o tym dowiedziałem się trochę później. Trafiłem tam zupełnie przez przypadek. Chociaż, nie. Może nie był to taki czysty przypadek.
W tamtym okresie miałem bardzo stresującą pracę. Pracowałem bardzo dużo, od świtu do ciemnej nocy. Byłem bardzo spięty, zaczynałem w zawodzie menedżera i chciałem osiągnąć jak najlepsze wyniki. Tak, jak już wspomniałem, trafiłem tam przez moją koleżankę Beatę, która zauważyła w jakim jestem stanie i postanowiła mi pomóc. Jej pomoc polega na tym, że dała mi namiar na tenże właśnie salon masażu. Oczywiście, wiedząc, że najprawdopodobniej, nie zgodziłbym się, nie poinformowała mnie, jakim dokładnie masażem zajmuje się ów salon.
Samo przekroczenie progu tego przybytku, nie wzbudziło moich podejrzeń. Przywitał mnie przytulny, sterylnie czysty, pachnący laboratorium medycznym, pokój. Przed wejściem nikogo nie było, ale jako, że była późna godzina, nie zastanowiło mnie to. Wiedziałem, że trzeba się rozebrać. Ściągnąłem sweter, koszulę spodnie skarpety i buty, pozostając jedynie w slipach. Czekałem, wsłuchując się w bicie zegara.
Po kilku minutach, do pomieszczenia weszła kobieta w średnim wieku. Miała około 50 lat. Nie mogę powiedzieć, że była jakoś specjalnie ładna, chociaż, na pewno nie była brzydka. Ciemne włosy, dość szczupła sylwetka i duże piersi.
Miała na sobie zieloną sukienkę na ramiączkach. Dość luźną sukienkę, pod którą raczej nie było stanika i majtek. Dlaczego to wiem? Bo kiedy stanęła przed lampą, jej promienie prześwitując przez cienki materiał, nie pozostawiały wątpliwości.
Czy ten fakt wzbudził moje podejrzenia? Nie. Myślałem, że to normalne w tym zawodzie. Jeszcze w tej chwili, zupełnie niczego nie podejrzewałem. Świadomość, że będzie mnie masować, masować się moje ciało, dość ładna i… powiedzmy sobie, niekompletnie ubrana pani, wywoływała we mnie dreszczyk emocji oraz z ciekawości.
Kiedy mnie zobaczyła, przywitała się podając dłoń, a później grzecznie, ale stanowczo, nakazała, abym rozebrał się do naga, to znaczy, ściągnął slipy. Przełknąłem ślinę. Powiem szczerze, że trochę zbiła mnie z tropu. Spytałem, czy to konieczne? Pokiwała tylko głową i uśmiechnęła się. Nie był to jednak uśmiech prowokujący, czy zwiastujący coś nieoczekiwanego. Uśmiech był raczej typowo zawodowy.
Poczułem się jak u lekarza. Miałem wrażenie, że za chwilę będzie nieco krępujące badanie, któremu będę musiał się poddać. Zresztą, w jej zachowaniu było coś medycznego.
-A, trudno, - pomyślałem, - skoro trzeba, to trzeba.
Miałem cichą nadzieję, że do niczego więcej nie dojdzie, że to tylko zwykły masaż, a nagość ma znaczenie jedynie praktyczne. Mimo wszystko, ściągnięcie dolnej części garderoby, nie należało do najłatwiejszych. Szczególnie, że mój penis, szybciej zorientował się, że to nie tylko masaż i w ciągu kilku minut, kilkakrotnie zwiększył swoją objętość, tworząc namiot na moim podbrzuszu.
Jeszcze raz przełknąłem ślinę i pociągnąłem materiał do dołu. Moja wielka rakieta była już prawie gotowa do działania.Patrzyłem na nią i przestępowałem z nogi na nogę. Pani terapeutka nie zareagowała w żaden podejrzany sposób. Po prostu kazała mi się położyć na leżance, która stała pod jedną ze ścian.

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...