Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkaliśmy się tylko raz.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkaliśmy się tylko raz.. Pokaż wszystkie posty

9 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

5. Moje pożądanie wzięło górę nad moim umysłem.


Teraz miałem już na ciebie tak wielką ochotę, że byłem gotów wziąć cię nawet na ulicy. Po prostu moje pożądanie wzięło górę nad moim umysłem i nie byłem w stanie nic z tym zrobić. Miałem ochotę podejść do ciebie, wziąć cię za ramiona, unieść do góry, a później zaciągnąć w kępę krzewów, które znajdowały się przed nami, między kolejnymi pasami jezdni. Tam ściągnąć z ciebie tę kusą sukienkę i wziąć cię na wszystkie możliwe sposoby.

Pragnienie seksu z tobą było tak silne, że ta fantazja stała się realnym planem. Przestało mnie obchodzić to, że wokół kręciło się pełno policji i strażników miejskich. Nie ważne było dla mnie to, że mogłem dostać mandat, a nawet wylądować w więzieniu. Po prostu chciałem się z tobą kochać.

Po kilku minutach podeszłaś do mnie bardzo blisko. Zatrzymałaś tak blisko, że czułem dotyk Twoich piersi na mojej klatce. Objąłem Cię na wysokości bioder i spojrzałem w Twoje duże, ciemne oczy. Miałaś serdeczny uśmiech na ustach. Twoje źrenice płonęły pożądaniem. Twoje oczy mówiły, że chcesz, bym cię wziął teraz i tutaj. Czułem, że za chwilę zrobisz coś jeszcze bardziej szalonego.

Moje przeczucie nie myliło mnie. Pozostawiłaś mnie w miejscu, w którym się znajdowałem. Odwróciłaś się tyłem i ruszyłaś w kierunku ulicy. Poruszałaś się tak, jakbyś za chwilę miała przejść na drugą stronę. Idąc, ściągałaś swoją sukienkę.

Stało się to, co miało się stać. Byłaś kompletnie naga. Jedynym Twoim odzieniem były długie, czarne włosy opadające do połowy pleców. Twoje ciało było mniej opalone w miejscach, gdzie normalnie powinny znajdować się w majtki i biustonosz.

Nie zatrzymałaś się. Szłaś śmiało przed siebie, nie zważając na spojrzenia i szok w oczach innych ludzi. Musiałaś zdawać sobie sprawę z tego, że ktoś twojej firmy mógł cię w tej chwili dostrzec przez okno. Ja tymczasem patrzyłem na twoje jędrne pośladki i podniecałem się jeszcze bardziej.

Po chwili odwróciłaś się i szłaś już w moją stronę. Byłaś piękna. Byłaś wysoką szczupłą dziewczyną. Miałaś szerokie biodra, zgrabne uda. Twoje piersi były dość duże, ładne, dobrze wykształcone, jędrne. Patrzyłem na ciebie i nie mogłem uwierzyć, że właśnie to zrobiłaś. To było szalone. 

Wyszłaś na środek chodnika, opadłaś w przysiadzie, ale tym razem wiedząc, że ktoś zbliża się zza moich pleców, zasłoniłaś przód swojego ciała sukienką. Uśmiechnęłaś się do mnie trochę zawstydzona, ale nic więcej nie zrobiłaś. 

To cud, że jeszcze do tej pory nie zostałaś aresztowana. Może dlatego, że był weekend, mniejszy ruch, a strażnikom miejskim i policjantom upał dawał się na tyle we znaki, że nie chciało im się opuszczać swoich klimatyzowanych samochodów i podejmować żadnej interwencji.

Po chwili jakiś przechodzień zdegustowany pokręcił głową i zniknął za rogiem. Wyczuwając odpowiedni moment, schowałaś się za krzewami i już bez skrępowania zaprezentowałaś mi wszystkie swoje wdzięki. Byłem w coraz większym szoku. 

Zaplotłaś ramiona na swoich piersiach i ścisnęłaś je między nimi tak mocno, iż miałem wrażenie, że za chwilę pękną. Patrzyłaś na mnie porozumiewawczo. Patrzyłaś na mnie z pożądaniem. Patrzyłaś na mnie z prośbą w oczach o dobry seks. Mój penis wołał, że chce, bardzo chce. 

Za twoimi plecami rosła grupa gęstych nieprzezroczystych krzewów. Wiedziałem, że jest to doskonałe schronienie przed niepożądanymi spojrzeniami. Wystarczyło tylko wejść i zrobić co trzeba. Boże, to było takie realne!

W tej chwili uświadomiłem sobie, że jeszcze nigdy nie uprawiałem seksu w środku miasta. Wiedziałem też, że bardzo chcę to zrobić.  Chciałem to zrobić właśnie teraz i właśnie z tobą.


KONIEC




Spotkaliśmy się tylko raz.

4. Wyobrażałem sobie, że leżę między Twoimi nogami.


Patrzyłem na twoje zgrabne, jędrne uda. Patrzyłem na wynurzającą się spomiędzy nich cipeczkę. Wyobrażałem sobie, że leżę, leżę pod Tobą. Wyobrażałem sobie, że leżę między Twoimi nogami, a Ty powoli opadasz na mojego, spragnionego miłości, fallusa.

Moja wyobraźnia wyprawiała wspaniałe rzeczy. Widziałem, jak mój naprężony, spragniony miłości kutas, swoją głowicą muska delikatne płatki. Twoja wspaniała różyczka była stworzona do miłości. Mięśnie pośladków i ud były naprężone. Wiedziałem, że mojemu ogierowi byłoby cudownie w Twojej stajni.

Po chwili zrobiłaś coś jeszcze bardziej szalonego. Wstałaś i zaczęłaś biegać z piersiami na wierzchu w jedną i w drugą stronę. Podskakiwały do góry i do dołu w rytm twoich kroków. A Ty śmiałaś się radośnie jak dziecko. Byłem zachwycony tym, co widzę, a jednocześnie przerażony, że ktoś inny może na to patrzeć.

Za twoimi plecami w perspektywie chodnika na środku skrzyżowania było rondo, po którym wolno poruszały się auta. W każdej chwili któryś z tych samochodów mógł zatrzymać się w pobliżu, a z jego wnętrza wyjść pasażer.

Ty jednak sobie z tego nic nie robiłaś. Najważniejsza była dla ciebie zabawa i moje podniecenie. Rzeczywiście, efekt był piorunujący. Moja erekcja była bardziej intensywna niż kiedykolwiek wcześniej.

Po wykonaniu paru okrążeń zatrzymałaś się naprzeciwko drzwi biurowca, stanęłaś do mnie tyłem, pochyliłaś się nieco do przodu i podciągnęłaś swoją krótką, czarną sukienkę do góry, odsłaniając swoje zgrabne pośladki i prezentując w całej okazałości skarby, jakie posiadasz. Dłońmi chwyciłaś swoje pośladki i odciągnęłaś je na boki, bym mógł lepiej przyjrzeć się Twojej wspaniałej bułeczce.

Odwróciłaś nieco głowę i znów zobaczyłem twój słodki, niewinny uśmiech. Gdybyśmy nie byli na ulicy, nie wahałbym się nawet przez chwilę. Po prostu podszedłbym, chwycił cię za biodra i wjechał w swoim bolidem do twojego gorącego boksu.

Przeszłaś nieco dalej, w bardziej ustronne miejsce. To było zagłębienie bramy wjazdowej na czyjąś posesję.  Tu było na tyle spokojnie, że mogłaś dokonać kolejnego aktu swojego przedstawienia, a ja na nie tak bardzo czekałem. 

Jeszcze raz przykucnęłaś. Tym razem zrobiłaś to w ten sposób, że ramiączka twojej sukienki same osunęły się do dołu. Byłem bardzo podniecony, drżałem. Nie widziałem jednak twoich piersi, gdyż chowały się one za twoimi kolanami, podciągniętymi niemal pod samą brodę. Wiedziałem jednak, że one tam są, wiedziałem, że nie ma na nich ani skrawka materiału. Widziałem jedynie górną ich część. Resztę obrazu bez problemu mogłem stworzyć w swojej wyobraźni.

Bez najmniejszych przeszkód natomiast, mogłem przyglądać się twojej cudownej różyczce. Zaplotłaś ręce na swoich łydkach, jednak zrobiłaś to w ten sposób, by nie zasłonić swojego wspaniałego pączka. Widziałem, jak robi się coraz grubszy i bardziej napęczniały. Teraz już byłem pewien, że to spotkanie z tobą musi skończyć się gorącym zbliżeniem. Inaczej być nie mogło.

 Rozrzuciłaś swoje gęste włosy na plecach tak, że utworzyły czarną pelerynę, a po chwili wstałaś i przechadzałaś się po chodniku, jakbyś zastanawiała się nad tym, co dalej zrobić, czym mnie jeszcze dziś zaskoczyć. Jednak po minucie po prostu usiadłaś na płytach chodnikowych. Usiadłaś, oczywiście, w ten sposób, że znów bez przeszkód mogłem obserwować wszystko to, co znajdowało się między twoimi udami.




8 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

3. Twoje gęste włosy rozwiewał wiatr. 


Och Karolino, byłaś taka śliczna! Twoje gęste włosy rozwiewał wiatr. Przechyliłaś delikatnie głowę na jeden bok i mierzyliśmy się wzrokiem. Nie mogliśmy się doczekać tego, co za chwilę miało się stać. Twoja lewa dłoń jeszcze raz wylądowała na dekolcie. Kciukiem pociągnęłaś go do dołu i zatrzymałaś się dopiero w okolicy pępka. Krawędź dekoltu przecięła w połowie twoje brodawki. Połowa Twoich piersi była odsłonięta. Patrzyłem na Twoje nagie ramiona i miałem ochotę Cię przytulić. Pragnąłem cię całym sobą, każdą komórką mojego ciała, całym swoim jestestwem. 

Wkrótce wyszłaś na środek chodnika, odwróciłaś się plecami do ulicy i przykucnęłaś. Bawiłaś się ze mną, jak z ogniem igrałaś z moim podnieceniem. Rozsunęłaś delikatnie kolana i pokazałaś mi jeszcze raz swoją niesamowitą brzoskwinkę. Była dokładnie wygolona. Twój wzgórek był nieco ciemniejszy od reszty ciała. Rozchylił się na boki, ukazując swoje słodkie upojne wnętrze. Gdzieś nieco powyżej majaczyła niesamowita wisienka. 

Mój żołnierz stał już przepisowo na baczność. Pulsował i drżał, domagając się swojej porcji przyjemności, a Ty jak gdyby nigdy nic bawiłaś się ze mną dalej. Uwolniłaś całe swoje piersi. Odsłoniłaś je przed światem, chowając z obydwu stron za ramionami. Byłaś niesamowita. Na twojej twarzy wciąż gościł ten sam ciepły, niewinny uśmiech. Gdzieś w oddali słychać było gwar rozmów z jakiejś restauracji. Co chwilę przejeżdżał jakiś samochód. 

Rozglądałem się nerwowo w obawie, że ktoś przejdzie tą stroną chodnika. Nikt jednak nie szedł. Zastanawiałem się, ile czasu jeszcze zdołam to wytrzymać. Wiedziałem, że w którymś momencie, po prostu, chwycę cię za rękę, zaciągnę do jakiejś toalety i wyrzucę z siebie całą żądzę.

Wcale nie było o to trudno. Było tak upalnie, a ja byłem tak bardzo podniecony, że ledwie trzymałem się w posadach. Wokół było tyle zaułków, w których można to było zrobić i ja to wiedziałem. Ty też to wiedziałaś. Dlatego ta gra była tak bardzo podniecająca. Skorzystać, czy nie skorzystać? To było pytanie. 

Po chwili ktoś jednak nadszedł. Szybko podniosłaś się i poprawiłaś. Zaczęłaś udawać, że nic się nie stało, a gdy przechodzień zniknął za rogiem, wróciłaś do przerwanej gry. Ukucnęłaś. Tym razem tuż obok betonowych, dużych donic, w których rosły żółte i niebieskie kwiatki. Te kwiaty nieco zasłaniały twój zgrabny tyłek przed zachłannym, niechcianym wzrokiem innych osobników płci męskiej. Tak, jak poprzednio wyrzuciłaś swoje piersi poza sukienkę. Pochyliłaś głowę na prawy bok, a dłonią rozgarnęłaś bujne włosy. Były jak długa, ciemna rzeka.

Patrzyłaś na mnie a ja na ciebie. Na Twoich policzkach pojawiły się delikatne, słodkie rumieńce. Wiedziałem, jak bardzo chcesz się w tej chwili ze mną kochać. Patrzyłem. Mój wzrok był rozbiegany. Moje oczy przeskakiwały między Twoją młodą, delikatną twarzą, cudownymi, podniecającym balonami, oraz oszałamiającą, niewiarygodnie podniecającą norką. Moja wyobraźnia szalała.

Z jednej strony chciałem cię całować. Chciałem całować Twoje usta, Twoje policzki, chciałem całować Twoje oczy, kiedy je tak mrużyłaś. Chciałem całować Twój nos i czoło. Pragnąłem też bawić się Twoimi piersiami. Chciałem wziąć je w dłonie i poczuć ich ciężar. Chciałem poczuć ich sprężystość i ciepło. Chciałem też zanurzyć z nich swoją twarz. Chciałem też je całować, muskać ustami i lizać.




7 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

2. Niby publiczne, a jednak intymne. 


To było przyjemne miejsce. Niby publiczne, a jednak w jakiś sposób niesłychanie intymne. Widziałem tu sporo drzew oraz kwiaty posadzone w betonowych doniczkach.

Opuściłaś już dół sukienki, więc moje serce nieco zwolniło. Nie na długo jednak. To była gra, gdzie krok po kroku byłem prowadzony przez erotyczne meandry. Każdy gest miał znaczenie. 

Dosłownie chwilę później chwyciłaś materiał sukienki w okolicach dekoltu i pociągnęłaś go do dołu. Teraz byłem naprawdę pod wrażeniem.

-Och, - westchnąłem głośno. 

Obydwie twoje piersi znalazły się na wierzchu, a ty śmiałaś się radośnie jak dziecko. Obserwowałaś moje zmieszanie, moje wciąż narastające podniecenie i śmiałaś się w radosny, szczery sposób. Uniosłaś ręce do góry i założyłaś je za głowę. W ten sposób twoje piersi prezentowały się jeszcze bardziej okazale. W lewej dłoni trzymałaś dużego smartfona w różowej obudowie. To z niego przed chwilą do mnie zadzwoniłaś, bym odprowadził cię do domu.

Twoje cycuszki były wspaniałe, okrągłe, duże, ale nie ogromne. W miejscu, gdzie zwykle znajdował się biustonosz były jaśniejsze. Twoje cycusie ozdobione były bardzo dużymi, chropowatymi brodawkami. Niewielkie kółeczka miały kolor delikatnie różowy. Na ich środku znajdowały się malutkie, ledwie zaznaczone sutki.

Och co się wtedy ze mną działo. Kręciło mi się w głowie. Miałem ochotę dotknąć ich swoim językiem, a Ty o tym doskonale zdawałaś sobie z tego sprawę i bawiło cię to jeszcze bardziej. Specjalnie stanęłaś tyłem do ulicy. W ten sposób nikt, oprócz mnie, nie widział tego cudownego pokazu. Miałem niejasne podejrzenia, że wszystko wcześniej dokładnie zaplanowałaś. 

Jakby tego było mało, po chwili dałaś mi do zrozumienia, że w ogóle nie przejmujesz się tym, co dzieje się wokół ciebie. Ponownie wróciłaś pod szklane drzwi biurowca i, wsuwając palce za krawędzie sukienki, uniosłaś swoje cudowne piersi do góry. Teraz utworzyły idealne kule, napięły się i prężyły. Na ich powierzchni pojawiły się delikatne, niebieskie żyłki, które tak niesamowicie mnie podniecały. 

Nie wytrzymałem i powoli się do Ciebie zbliżyłem. Mój wzrok utkwiony był w tym wspaniałym cudzie natury, który mi przed chwilą zaprezentowałaś. Czułem delikatny zapach twoich perfum wymieszany z zapachem skóry. Bardzo specyficzny. Mam wrażenie, że czuję go nawet teraz. 

Po kilkunastu sekundach twoje cycki wypełniły one całe pole mojego widzenia. Wysunąłem język i delikatnie dotknąłem prawego sutka. Był ciepły, wilgotny i nieco słony. Po chwili znów się od ciebie odsunąłem i patrzyłem na twoją uśmiechniętą twarz. Drżałem z podniecenia. Patrzyłaś na mnie. Patrzyłaś w moje oczy. Uśmiechałaś się już tylko samymi kącikami ust. Czas płynął coraz wolniej, a ja byłem już całkowicie w Twoich sidłach. 

Ponownie się do Ciebie przysunąłem i patrzyłem na Ciebie. Patrzyłem na Twoją młodą, delikatną twarz. Patrzyłem na jej harmonijne kształty. Patrzyłem na delikatny, trójkątny owal Twojej brody. Patrzyłem na śliczne, pełne usta. Patrzyłem na malutki, piękny nosek. Patrzyłem na Twoje brązowe oczy w niepowtarzalnej, ciemnej oprawie. Patrzyłem na lekko wystające kości policzkowe i coś się ze mną stało. Nie byłem już sobą. Nie umiem tego wytłumaczyć. 




6 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

1. Jakże dobrze Cię pamiętam.


Och Karolino, jakże dobrze Cię pamiętam. Spotkaliśmy się tylko raz i to miał być zwykły flirt. Nic więcej. Spotkaliśmy się w przelocie gdzieś na rozstajach dróg. Naszym przeznaczeniem było rozstać się ni nigdy więcej się nie spotkać. Powiedz mi więc, dlaczego nie mogę cię zapomnieć? Dlaczego tak mocno wryłaś się w moją pamięć? Kiedy zamknę oczy, widzę Cię, czuję Twój zapach, słyszę Twój głos. 

To był ten dzień. Stałaś przede mną i byłaś taka piękna. Od samego początku bardzo mnie podniecałaś. Kiedy na ciebie patrzyłem, robiło mi się gorąco, a moje serce biło tak mocno. 

Fakt, to był bardzo upalny dzień. Z nieba lał się prawdziwy żar, ale moje reakcje nie były spowodowane tylko samym słońcem. O nie. Ty byłaś jak wulkan. Przed chwilą wyszłaś z biura. Miałaś za sobą męczący dzień, ale to nie przeszkodziło ci w takim zachowaniu. Za tobą znajdowały się oszklone drzwi trzynastopiętrowego biurowca. Uśmiechałaś się do mnie. Twój uśmiech był serdeczny, ciepły i miły. I wiedziałem, co chodzi ci po głowie. Tak mi się zdawało. 

Byłaś wtedy bardzo młoda. Miałaś tylko dwadzieścia pięć lat. Cóż to jest? Miałaś brązowe oczy. O tak pamiętam to dokładnie. W tamtej chwili właśnie zmrużyłaś powieki. Delikatnie unosiłaś do góry swoje ciemne, gęste brwi. Twoje usta uchylały się w ciepłym uśmiechu, ukazując rząd białych, zdrowych zębów. Miałaś długie, ciemne, prawie czarne włosy. Były gęste i puszyste. Przerzuciłaś je do przodu przez prawe ramię. Sięgały nieco poniżej twoich piersi. Miałaś na sobie obcisłą sukienkę z dzianiny. Była biała, pokryta aplikacjami przypominającymi kwiaty. Twoja sukienka miała bardzo duży dekolt. O tak. Była zawieszona na twoich ramionach na cieniutkich paskach. No i to, co najważniejsze, nie miałaś na sobie stanika. Twoje duże, jędrne piersi do połowy były odkryte. Miałem wrażenie, że za chwilę moim oczom ukażą się Twoje sutki.

Wlepiłem wzrok w rowek między twoimi wspaniałymi cycusiami i podniecałem się coraz bardziej. Mam nieodpartą ochotę ich dotknąć. Naprawdę trudno było mi się opanować. 

Po chwili znów patrzyłem na twoją twarz, a ty ciągle się do mnie uśmiechałaś. W Twoich oczach widziałem flirt. Nie dało się tego ukryć. Już w tej tym momencie byłem twój, choć może jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy. 

Nie minęła nawet jedna minuta, a ja znów patrzyłem w twój dekolt, a po chwili mój wzrok zjechał jeszcze niżej. Nie mogłem uwierzyć temu co widziałem. Dolna krawędź twojej obcisłej, elastycznej sukienki podciągnięta była wysoko do góry i odsłaniała nagą, dokładnie wydepilowaną cipeczkę. Moim ciałem szarpnął tak silny skurcz, że ledwie co ustałem na nogach. 

Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili nie zauważyłem tego cudownego widoku, gdyż odsłoniłaś bardzo niewielki fragment. Tyle tylko, aby ten erotyczny list został poprawnie odczytany przez adresata, do którego został skierowany. Trafiłaś w samo sedno. 

Widziałem skromny, gładki trójkącik, przecięty pionowo niepozorną kreską. Trzymałaś dłonie na swoich udach, nie pozwalając opaść w sukience do dołu. Skóra na twoich pośladkach była  gładka i delikatna. Brakowało mi tchu. 

Oddaliłaś się od drzwi biura i wyszłaś na środek chodnika. Za Twoimi plecami była ruchliwa ulica i skwer. Wokół placu za tobą stało mnóstwo samochodów i kręcili się ludzie. Ty jednak sobie z tego nic nie robiłaś. Wręcz przeciwnie. Jakby cała ta ryzykowna sytuacja działała na Ciebie stymulująco. Wiedziałaś, że w tych warunkach nie będę w stanie ci się oprzeć. Wystarczyła tylko iskra. 




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...