Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To był tylko seks.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To był tylko seks.. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2022

To był tylko seks.

4.  Przecież to był tylko seks. 


  -No co ty? Stary, nie wygłupiaj się. Przecież to był tylko seks. Chyba się we mnie nie zakochasz?

Byłem kompletnie skołowany. 


Patrzyła na mnie, jej oczy były czarne, jak węgle, czarne jak noc, jak kosmos. Nie odwracała wzroku, nawet na chwilę, nawet na sekundę. Trzymała fiuta przed swoimi uchylonymi ustami i czekała na zgodę, na wydanie przyzwolenia. 

-Ewo proszę, nie patrz tak.

Drżałem, po prostu cały się trzęsłem, dygotałem tylko od patrzenia na jej twarz, od patrzenia w jej oczy. 

I w końcu pochłonęła go. Wzięła w usta mojego twardego, grubego kutasa. To była czysta poezja, bajka. Wypełniałem jej buzię w całości, nie pozostawiając ani odrobiny miejsca. Boże, tan mój fiut był taki gruby, a jej usteczka takie delikatne. Wciąż na mnie patrzyła. Samymi oczami śledziła każdy mój ruch. Przepełniało mnie gorąco, rozkosz i ekstaza. Wodziła językiem po mojej żołędzi, a ja widziałem ją już w kolorowej tęczy.

Zdjęła ze mnie spodnie. Pierwszy raz w życiu dziewczyna ściągnęła ze mnie spodnie. Podobało mi się, bardzo mi się to podobało. Niby taka prosta czynność, a ona wykonała ją tak jakoś inaczej i to było bardzo podniecające. 

Usiadłem na krześle, na zwykłym, drewnianym krześle a ona, tak zwinnie, się na mnie wgramoliła, że ze zdziwienia otworzyłem usta. Nim zdążyłem się zorientować, że siedzi na moich udach, byłem już w środku, w jej cudownej ciasnej cipeczce.  Och, przecież mogłem się w nią spuścić, zlać się już w tej chwili. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się dzieje. 

-Ewo, dziewczyno, co ty robisz, co ty ze mną wyczyniasz? - powtarzałem jak w transie.

-Bierz mnie, po prostu kochaj się ze mną, - szeptała słodko.

-Och Boże, Ewo, Ewo…

Chwyciłem ją w pasie i starałem się unosić jej ciężar. Było niesamowicie, była taka lekka, pomagała mi zapierając się stopami o podłogę. Położyła dłonie na moich ramionach, balansowała ciałem, a ja myślałem, że odlecę w kosmos, że polecę wprost do gwiazd. 

-Ewuniu, kruszynko, och Ewuniu, Ewuniu!!!

Wierciła tyłeczkiem, poruszała biodrami, a ja zwijałem się z rozkoszy. Mój kutas równo i twardo ją atakował, niemal rozrywał jej ciasne wnętrze. Opadła piersiami na moją twarz, ponownie chwyciłem w usta jej sutki. 

Poruszała się w górę i w dół, w górę i w dół, powodując, że stopniowo traciłem zmysły. 

W końcu nie wytrzymałem, wstałem, wciąż trzymając ją, nadzianą na swojego drąga. Zaplotła ramiona ma moich barkach, podtrzymywałem ją w talii. Powoli się odwróciłem i delikatnie położyłem jej drobną postać na stoliku. Opadła plecami na zimny blat a ja uniosłem jej nogi wysoko do góry. Powoli i głęboko poruszałem biodrami. Nie spieszyłem się, każdy ruch sprawiał mi niewyobrażalną rozkosz. Docierałem daleko, bardzo daleko, wzdychałem, a ona pojękiwała cicho. Chwyciła dłońmi za krawędź stolika i trzymała się, by pozostawać w tym samym miejscu. 

-Och Ewuś, Ewuś! - jęczałem.

I nagle, sam nawet nie wiem, jak to się stało, strzeliłem wprost w jej ciasne i gorące wnętrze. Wciąż poruszałem swoimi biodrami, czując jak płynie ze mnie nasienie. Nie panikowała, leżała spokojnie przyjmując wszystko, co jej dawałem.  Kiedy pozbyłem się całego zapasu, podniosła się i, jak gdyby nigdy nic, zaczęła zakładać bieliznę. 

-Och Ewuniu, najdroższa, - westchnąłem, wciąż będąc pod wrażeniem tego, co zaszło.

Popatrzyła na mnie, jakoś tak bez najmniejszego, chociażby przejęcia i odezwała się:

  -No co ty? Stary, nie wygłupiaj się. Przecież to był tylko seks. Chyba się we mnie nie zakochasz?

Byłem kompletnie skołowany. 

-Seks, mówisz? Zakochać się? Nie wiem, nie wiem… A kom ty jesteś? 

Uśmiechnęła się szeroko.

-Jestem laską, która miała wszystkich facetów w biurze.

-Wszystkich, mówisz…

Pokiwała głową.

-Oprócz ciebie. Do tej pory. 

-O kurwa! Więc ty to wszystko…

-Tak. Czekałam tu na ciebie, głuptasku. Do zobaczenia w poniedziałek. Pa. 

Jak gdyby nigdy nic ubrała się i wyszła, zostawiając mnie samego, z ociekającym spermą fiutem. 



KONIEC




13 kwietnia 2022

To był tylko seks.

3. Włożysz mi go?


-Włożysz mi go?

-Dziewczyno, trzymasz go w ręku.

-Tak, ale czy mi go włożysz?

Uśmiechnąłem się.

-A jak sądzisz?


Pochyliła głowę, ocierając brodę o swoje ramię. Boże, jakaż ona była piękna! Dlaczego dopiero teraz to zauważyłem? Myślałem, że zwariuję. Dlaczego wcześniej byłem taki ślepy? 

Z powrotem usiadła na stoliku, ale tym razem była już bez staniczka. Miała cudownie kształtne i jędrne piersi i do tego jeszcze ten niesamowity profil z chłopięcą fryzurą. Mimo iż była szczupła, jej twarz miała przepięknie zaokrąglone kształty. 

-Wiesz co, chcę, żebyś zrobił mi dobrze, - powiedziała wprost.

Serce mi stanęło.

-Co?! 

Popatrzyła na mnie.

-Odwdzięczę się.

Czułem, że za chwilę dostanę zawału. 

-Boże! - jęknąłem.

-No co, jestem aż tak brzydka? Nie znajdzie się w tym, cholernym, biurze ani jeden facet gotowy mnie wydymać?

Byłem, w coraz większym, szoku. Nie umiałem sobie z tym poradzić.

-Ewka, nie, no co ty? Co ty gadasz? Przestań! Tak nie można.

Ściągnęła ramiona do środka i pochyliła głowę. 

-A chciałbyś? - spytała z zainteresowaniem.

-No przecież! - odpowiedziałem szczerze i przełknąłem ślinę.

Wsunęła dłoń za swoje majtki i odchyliła je, patrząc na cipkę. 

-Och, ależ mi się chce. Jestem taka podniecona. 

Gapiłem się na nią. Byłem tak napalony, że obawiałem się, iż nie dam rady sprostać temu wyzwaniu.

-Och Jadziu, postaram się jakoś pomóc, - powiedziałem usłużnie.

Zbliżyłem się i dotknąłem czołem jej głowy. Cały drżałem. 

-Pomóż mi Krzysiu, - szepnęła, patrząc w moją stronę. 

Pierwszy raz tak na mnie spojrzała, tak głęboko, tak z pożądaniem. Wiedziałem, że nie żartuje. Czułem jej włosy na swoim czole, na swoim nosie i dygotałem. Była tak blisko, pachniała różami, nie mam pojęcia, czy zawsze używała takich perfum, czy też może tylko tego dnia. Pachniała cudownie. I z bliska wydawała się jeszcze ładniejsza. Jak mogłem tego nie zauważyć, ona była piękna.  Jej usta były pełne, szerokie, w kolorze róż, którymi pachniała. Pod oczami miała delikatne kurze łapki, takie śliczne, drobniutkie zmarszczki. Patrzyłem na nią, Boże, jak ja na nią patrzyłem. Patrzyłem nawet na jej uszy, na dziurki po kolczykach. Dlaczego dziś ich nie włożyła?

-Przeleć mnie Krzysiu, proszę! - powiedziała drżącym głosem. 

Położyłem dłoń na jej brzuchu i powoli przesuwałem w dół.

-Zrobię to, zrobię z największą rozkoszą, Ewuniu.

Pochyliłem się i opadłem ustami na jej piersi. Jakaż ona była słodka i gorąca! Chwyciłem sutek i zacząłem ssać, a ona przyciskała moją głowę do siebie. 

-O tak, tak będzie dobrze, - szeptała.

Cmokałem i mlaskałem, a ona powtarzała:

-Ssij go, ssij… och taaaak, bardzo dobrze… 

Pod swoją twarzą czułem szybkie bicie jej serca a na czole jej przyspieszony oddech. Teraz nie liczyło się już nic więcej, chciałem jej, tak bardzo pragnąłem.

Usiadłem na stoliku a ona, kompletnie naga, usadowiła się obok mnie. Jej dłoń szybko wjechała za pasek moich spodni i chwyciła, bardzo twardego już, kutasa.

-Oooooch! - jęknąłem z podniecenia.

Chwyciłem ją za pierś i zacząłem ugniatać. Po chwili nasze usta spotkały się w gorącym pocałunku. Objęła mnie drugą ręką i wtuliła się w moje ciało.

Całowaliśmy się, nasze języki zwinnie tańczyły wokół siebie. Nawet nie musiałem patrzeć, nie chciałem, miałem zamknięte oczy, ona chyba też. Czułem ją i to mi w zupełności wystarczało, to było takie piękne, takie romantyczne, takie urocze. 

W końcu uklękła przede mną.

-Krzysiu, - powiedziała, unosząc głowę i patrząc mi prosto w oczy.

-Tak?

Trzymała mojego chuja w ręku. Był tak blisko jej ust, że o mało nie zaśpiewałem z radości. 

-Krzysiu, twój penis…

-Tak…

-Krzysiu on jest wspaniały.

-Och Ewo, przestań.

-Krzysiu…

-Tak?

-Włożysz mi go?

-Dziewczyno, trzymasz go w ręku.

-Tak, ale czy mi go włożysz?

Uśmiechnąłem się.

-A jak sądzisz?

-Włożysz?

-Wszędzie. 

-Krzysiu…

-Tak?

-Ale chcesz?




12 kwietnia 2022

To był tylko seks.

2. Zaczęła ściągać stanik.


 Dziewczyna, której nawet zbyt dobrze nie znałem, zaczęła ściągać stanik, ten biały, koronkowy staniczek. Moje serce podchodziło do gardła zupełnie, jakbym sterczał na dywaniku u szefa. 
 

Nagle, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, wstała, odstawiła kubek, odwróciła się w drugą stronę i podciągnęła to swoje luźne wdzianko do góry. Wiedziałem, że pod spodem nic nie ma. No nie, żartuję. Nie wiedziałem, tylko tak mi się zdawało, tak sobie ją jakoś tak… wyobrażałem. No i… nie miała, to znaczy miała, chociaż bardzo niewiele. Pod spodem były tylko skromne majteczki.

Właściwie to, były stringi, czy coś w tym rodzaju, takie tam… z przodu kawałek koronki, z tyłu też coś w tym rodzaju a po bokach tasiemki. Boże kochany, przez tę siateczkę prześwitywała jej cipka! Chociaż i, to też, mi się może zdawało, w każdym bądź razie, nie powinienem był tam patrzeć, ale patrzyłem, oczy same tam szły. 

-Kurczę, ale tu gorąco, klimatyzacja wysiadła, czy co?! - rzuciła  niespodziewanie. 

-Nie, no słuchaj, klima w porządku… - odpowiedziałem niepewnie.

-No nie wiem, nagle zrobiło mi się jakoś tak… gorąco.

Stała naprzeciw wielkiego, do samej podłogi, okna, które zasłaniała półprzezroczysta żaluzja. Promienie słońca rozpraszały się i nie grzały, no… w każdym razie, nie aż tak bardzo. 

Podniosła jeszcze wyżej ten sweterek i zobaczyłem biały stanik.

-Uffff! - sapnąłem z przejęcia. 

Nie byłem przygotowany na taki przebieg wydarzeń. Nie spodziewałem się, że to będzie posuwało się tak szybko i że będzie taka bezpośrednia. Musiałem podjąć decyzję, szybką decyzję, bo rzeczywiście mogłem coś przegapić. 

-Co? - spytała.

-No nic, wiesz… mnie też zrobiło się jakoś… nieznośnie gorąco.

W ogóle na mnie nie patrzyła, gapiła się w ścianę, jakby nie było nie w pokoju, a przecież wiedziała, że gotuję się już w środku. Prowokowała? Dlaczego to robiła? Przecież nie byliśmy nawet przyjaciółmi. Tak czy inaczej, nie miałem czasu się nad tym zbytnio zastanawiać. 

Akcja błyskawicznie nabierała tempa. Po chwili została już tylko w staniku i w majtkach. Mój kutas zareagował natychmiast. Oczywiście stał od samego początku. W sumie byłem podniecony już od rana, tylko nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę. Teraz natomiast zrobił się sztywny, jakby ktoś napompował w niego powietrza. Wzięła kubek ze stolika i patrzyła za okno przez szczelinę zasłonie i rzuciła: 

-Czy nie uważasz, że miasto, z tej perspektywy wygląda ładniej?

Zatkało mnie. Ciężko było mi wydusić z siebie jakiekolwiek słowa. Wiadomo było, że wszystko zmierza do jednego celu, a ona zdawała się udawać, że jest inaczej. 

-Miasto? Co? A tak… no wiesz… na pewno…

Pociągnęła łyk. 

-No tylko popatrz, jest takie czyste, spokojne.

Drugą ręką gładziła się po podbrzuszu, co chwilę wsuwając palce za koronkę majteczek. Gapiłem się tam, wiedziałem, że za sekundę włoży je głębiej i odgarnie materiał  jeszcze bardziej. Na samą myśl cieszyłem się, cieszyłem się na to, co zobaczę pod spodem. Może to nie była seks bomba, ale była dość zgrabna i miała gładką skórę.

Sytuacja zmieniała się tak szybko, jak w śnie, jak w jakimś, dziwnym, przyjemnym erotyku. Dziewczyna, której nawet zbyt dobrze nie znałem, zaczęła ściągać stanik, ten biały, koronkowy staniczek. Moje serce podchodziło do gardła zupełnie, jakbym sterczał na dywaniku u szefa. 

-Ewuniu, co robisz? No co ty robisz? - odezwałem się zszokowanym głosem.

Nie reagowała. Zmrużyłem powieki. Nie wiem, co się stało, ale w tej chwili moje oczy zaszły mgłą. Myślałem, że za moment się obudzę, że wszystko pryśnie, jak mydlana bańka i nie pozostanie nic. Jednak ona wciąż była, wciąż tam była. Widziałem ją, jak przez zaparowaną szybę, taką rozmytą, ale na pewno tam była. Trzymała ten swój stanik w dłoni, a on bardzo powoli zsuwał się z jej piersi. 

-Tak bardzo jestem rozpalona, - powiedziała, patrząc na opadającą cześć garderoby. 




11 kwietnia 2022

To był tylko seks.

1. Co się tak gapisz?


-Co się tak gapisz, zrobiłam ci coś?

Speszyłem się. 

-Nie, nie sorry… ja tylko… przyszedłem zrobić sobie coś do zjedzenia. Zostało coś w lodówce z wczorajszego cateringu? 


Ewa miała dwadzieścia lat i pracowała u nas na stażu jako sekretarka. Często ją widziałem, ale nigdy nasza znajomość nie miała możliwości, aby się pogłębić. Przyznam się, że na samym początku po prostu nie zwracałem na nią większej uwagi. Ot zwykła młoda dziewczyna z krótkimi włosami, siedząca ma monitorem komputera i wydająca jakieś świstki. Oczywiście do tego dnia. To był piątek, wszyscy poszli już do domu. Spotkałem ją na ostatnim piętrze naszego biurowca. Musiałem zostać po godzinach, a na górze znajdował się nasz kącik gospodarczy. Właściwie była to duża, w pełni wyposażona kuchnia. Nie zdziwiłem się, gdy ją tam ujrzałem. Przy odrobinie szczęścia można było tam spotkać każdego. 

Stała przy stoliku z kubkiem kawy w dłoni. Wyglądała jakoś inaczej, a może tylko mnie się tak zdawało. Miała na sobie długi sweter, lub może krótką sukienkę z grubej dzianiny. Nie wiem, jak to nazwać, w każdym bądź razie, to wdzianko sprawiało wrażenie, jakby czegoś brakowało w jej stroju, jakby była niekompletnie ubrana. Chociaż może, znowu zwaliłbym to na karb mojego subiektywnego postrzegania. 

W tym momencie muszę zaznaczyć, że od dość długiego czasu nie uprawiałem seksu, co miało swoje odbicie w postrzeganiu płci przeciwnej. Prawdopodobnie i na nią patrzyłem inaczej. Moje zmysły się wyostrzyły. Byłem bardziej wyczulony na pewne, specyficzne bodźce. 

Gdy wszedłem, nie patrzyła na mnie. Prawdopodobnie celowo, a może tylko mi się tak zdawało. Zmierzyłem ją wzrokiem od stóp do głów i oceniłem jak towar. No i muszę przyznać, że to niepozorne dziewczę bardzo mi się spodobało. Chyba rozsiewała wokół siebie jakieś feromony, bo wszystko w niej wydało mi się lepsze i bardziej atrakcyjne. 

Miała krótko ścięte, tak na chłopaka, włosy. Wyglądała zadziornie, jak mały urwis, który za chwilę spłata jakiegoś figla. Bardzo mnie to pobudzało. Była trochę niedostępna, trochę jak mała niepozorna dziewczynka z korporacji, która nic nie wie, nic nie umie, a jednocześnie trochę jak tygrysica, gotowa wydrapać oczy każdemu, kto tylko wejdzie jej w drogę. Była dziwna, ale w ramach dającego się zaakceptować kanonu. Poza tym jej włosy były czarne, kompletnie czarne, nigdy nie widziałem, by miały inny kolor. Tak samo jak włosy, czarne były jej oczy, rzęsy i brwi. Jeśli do tego dołożyć śniadą karnację ma się obraz dość ładniej laseczki.

Zachowywałem się bezczelnie. Zjeżdżałem wzrokiem po jej szczupłej sylwetce. Przez to jej, luźne wdzianko, w ogóle, nie było widać piersi, a wiedziałem, że je ma. Hm… z pewnością je miała. Dlaczego nie chciała ich pokazać?

Opierała się pośladkami o kant stołu. Byłem coraz bardziej napalony. Przejechałem niżej. Na chwilę zatrzymałem się na jej zgrabnych udach, łydkach i, dopiero teraz, spostrzegłem, że na stopach nie miała butów. Była boso? Jak to?

No w sumie jak się nad tym bardziej zastanowić, nie było to takie dziwne. Cały dzień siedziała w szpilkach, więc chociaż teraz, chciała mieć chwilę wytchnienia. No ale nie miała też na nogach rajstop. He… rano przecież… je miała. Na pewno je miała. Gdzie się podziały? Zastanawiałem się tylko przez chwilę, bo nie odwracając głowy, spojrzała na mnie samymi źrenicami. 

-Co się tak gapisz, zrobiłam ci coś?

Speszyłem się. 

-Nie, nie sorry… ja tylko… przyszedłem zrobić sobie coś do zjedzenia. Zostało coś w lodówce z wczorajszego cateringu? 

-Nie wiem, piję kawę. Sam zobacz.

Utrzymywała ciężar ciała na jednej stopie, drugą trzymała zgiętą w kolanie i podpierała na palcach.




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...