Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika. Pokaż wszystkie posty

15 października 2023

Monika

6. Jesteś niesamowitym kochankiem.


Charczała, dyszała, stękała, a ja ją ruchałem i ruchałem. Wszystko we mnie krzyczało: “spuść się, spuść się!!!” Mój kutas penetrował jej ciasne wnętrze, gotowy do ostatecznego strzału. Podpierała się na dłoniach, mocno wyginając się do tyłu na mój tors, oddając mi się całkowicie i bezwolnie. 

W końcu nie wytrzymała napięcia. Po prostu wstała i uklękła na brzegu sofy. Wciąż w niej siedziałem. Jakimś cudem ciągle trzymała mnie w sobie. Stałem na podłodze, a ona klęczała i, trzymając ją za ramiona, pierdoliłem od tylca. 

-Aaaaaach… jaaaak… mi… doooobrze… taaaaaak!!! - wrzeszczała.

Jej cipeczka szalała w opętańczym tańcu. 

I raz i dwa, i raz i dwa… w szybkim tempie waliłem ją.

To było boskie, nawet nie pamiętam, ile to trwało. W którymś momencie kompletnie straciłem poczucie rzeczywistości. Szaleliśmy w najlepsze. Sekundy stawały się wiecznością. Każdy ruch był jak eksplozja jak koniec świata. Wlazła na łóżko i klęcząc, przodem ciała opadła na oparcie kanapy.

Położyłem się pod jej pośladkami, a ona usiadła na moim podbrzuszu, nadziewając się na mojego kutasa. To była dziwna pozycja. Ułożony byłem wzdłuż twej wersalki a ona w poprzek i tak się kochaliśmy.

Siedziała na mnie jak jakaś nimfa jak rusałka. Jedna jej noga była pod moimi plecami a druga między udami. Mój kutas był twardy, jak kij bejsbolowy wdzierał się w nią ostro i bezceremonialnie. 

-Och tak, ooooch tak! - dyszała.

Patrzyłem na te jej zajebiście zgrabne pośladki. Patrzyłem, jak mój chuj wchodzi i wychodzi i myślałem, że wyzionę ducha. Po prostu brakowało mi już tchu. 

Opadała i unosiła się, opadała i unosiła się, galopując na mnie na skraj wszechświata. I nagle wyskoczyłem z niej. To było ponad moje siły. Chwyciłem w garść moją rakietę i strzeliłem. Kurwa, jak ja strzeliłem! Zaznaczyłem spermą całe jej plecy. 

-Uuuuuuuuaaaaaaaa!!! - wyłem z radości i z rozkoszy.

Niebo zawładnęło całą moją świadomością. Nie wiedziałem, gdzie jestem, co robię, nie miałem pojęcia, co, tak naprawdę, się ze mną dzieje. W oczach mi pociemniało, w uszach słyszałem szum, a moje ciało szarpało się w nagłych, gigantycznych skurczach. 

Kiedy już nieco oprzytomniałem, spostrzegłem, że odwróciła się do tyłu, gapiła się na swoją ospermioną dupę i śmiała się do rozpuku. 

-Uhaha, hahaha, hahaha!

Aleś wygłodniały, chłopie!

-Yaaaach, yaaaaach… - dyszałem półprzytomnie.

Trzymałem swojego fiuta i wciąż tryskałem. Uniosła się nieco wyżej, przesuwała się na boki, podstawiając raz lewy, raz prawy pośladek. 

-O, tak, tak, obydwa i tu, i tu… proszę, - wzdychała szczęśliwa i zadowolona. 

Strzelałem jeszcze na jej dupę, końcem fiuta rozmazywałem nasienie. 

-Oooooch kurwa, ty pizdo zajebana! - wyrzuciłem  ze swoich, szeroko otwartych, ust. 

-Ach co?! Dobrze ci było, dobrze? - chichotała.

-Dobrze?! Mało mnie nie wykończyłaś, ty cipo! Ależ z ciebie zajebista dupa! 

Jej tyłek po chwili przypominał bułkę maślaną z grubą warstwą polewy lukrowej. Rozkraczyła się przy tym tak niebiańsko, że, mimo swojego zmęczenia, miałem ochotę jeszcze raz się w nią wpakować. 

-Cieszę się, że mogłam pomóc rozładować ci to napięcie, ogierze, - powiedziała usłużnie.

Przysunęła się jeszcze bliżej, a ja bardzo dokładnie wcierałem nasienie w jej ciało. Wyciskałem z chuja ostatnie krople i pracowicie rozprowadzałem po jej pupie. Powoli ogarniało mnie błogie odprężenie i nieziemska wręcz senność. 

-Och tak, tak… - wzdychałem, - to było dobre, naprawdę świetne.

Uśmiechała się, patrząc przez ramię. 

-Jesteś niesamowitym kochankiem, Krzysztofie, - pochwaliła.  



KONIEC





14 października 2023

Monika

5. Pchałem się w jej cipkę.


Całowałem jej cycki, szyję i ramiona. Kołysaliśmy się z boku na bok, ruchy mojego kutasa były krótkie urywane. Jej ciasna, gorąca cipka zaciskała się coraz mocniej, coraz trudniej było się w niej poruszać. 

Raz, raz, raz… - szarpałem biodrami. 

-Aaaaach, aaaaach, aaaaach! - wzdychała. 

Kochaliśmy się, jak szaleni, jakby cały świat przestał istnieć, jakbyśmy byli tylko my dwoje. 

-Bierz mnie… oooooch bierz mnie!!! - jęczała coraz głośniej.

Cudownie było być z nią, być w niej, każdy, bodaj najmniejszy, ruch sprawiał mi niewyobrażalną rozkosz. 

W końcu uklękła w pozycji na pieska, wypinając w moją stronę swój niesamowicie ponętny tyłeczek. Rozsunęła szeroko kolana, a ja zaparkowałem w niej od tyłu. To było wariactwo. Wjechałem w nią z głośnym mlaśnięciem, powoli i do samego końca. Nie musiałem się nigdzie spieszyć, chciałem poczuć ją dokładnie, sprawdzić każdy zakamarek jej wnętrza. Zajebista baba, kurwa, kręciło mi się w głowie. Moje jaja były grube, sztywne, obolałe, gotowała się w nich sperma. Rozgniotłem je o tę jej pizdeczkę i zacząłem wychodzić. Po chwili znowu zacząłem się pchać. Boże, myślałem, że jestem w niebie. Poruszała biodrami na boki, kołysała się do przodu i do tyłu, a ja ją ruchałem wolno, spokojnie, bez pośpiechu, tak żeby starczyło mi na długo, tak by pamiętać ją nawet po roku. 

I raz i dwa i raz i dwa… mój kutas pracował w niej gładko i bez kłopotu, chociaż była bardzo ciasna. 

Chwyciłem ją za biodra i pomagałem sobie rękami. 

-Ach, ach, ach… wyrzucała z siebie co chwilę. 

Wciąż miała zamknięte oczy i otwarte usta, była pogrążona w odczuwaniu, we własnej ekstazie, a ja ruchałem ją najlepiej, jak umiałem. 

Pochyliła się do przodu i wprawiła swoje ciało w posuwiste ruchy: przód-tył, przód-tył… przeciwnie do mnie. Nadziewała się jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. 

-Oooo tak, oooo taaaak pierdol mnie, pierdol, - mamrotała w półśnie. 

Trzymałem ją w talii i kołysałem się razem z nią. Mój chuj ledwie zipał, ale nie dawałem mu odpocząć, wciąż zmuszałem go do heroicznej pracy. Dopamina w moich żyłach buzowała, chciało mi się śmiać i płakać zarazem. W moim posiadaniu była piękna cudowna babka a mój kutas siedział w jej niesamowitej pizdeczce. 

-Ooooooch ruuuuuchaj, ruuuuuuchaj mnie!!! - darła się.


Klęczała na kanapie, a ja stałem na podłodze i waliłem w jej cipkę od tyłu. Patrzyłem, jak żyły na moich ramionach wychodzą na wierzch i robią się fioletowe. 

Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… mojego chuja oblewał żar.

-Ooooch, oooooch, oooooch! - dyszała.

Nagle, bez ostrzeżenia chwyciłem ją za szyję i włosy i mocnym, zdecydowanym pociągnięciem szarpnąłem jej ciało do góry. Odgięła się płynnie, posłusznie, jak mała suczka. Boże, ależ to była repeta seksualna! 

Wciąż w niej byłem. Nawet na sekundę nie wyszedłem z jej nieziemskiej cipeczki. 

-Eeeeech, eeeeeech, eeeeech!!! - dyszała ciężko.

Trzymałem jej włosy, jak powróz i ciągnąłem do dołu na, łukowato wygięte, plecy. Drugą ręką ściskałem jej gardło nie za mocno tak, żeby mogła oddychać. Całowałem, całowałem ją od tyłu, swoją brodą rozgniatałem jej nos. Zatraciłem się w tym, co robiłem. Obydwoje utonęliśmy w naszym pożądaniu. Byłem, jak stanowczy, bezwzględny byk, który podkreśla swoją dominację i dąży tylko do przekazania swoich plemników. 

I raz, i raz, i raz… pchałem się w jej cipkę.


13 października 2023

Monika

4. Bierz mnie, ruchaj o mocno!


Chwyciłem ja za pośladki i próbowałem ucywilizować te ruchy, ale nie było to możliwe, nie dawałem rady. Odwróciła głowę, próbując spojrzeć na swoją dupeczkę, na kutasa w nią się wdzierającego, ale prawdopodobnie i tak nic nie widziała. 

Patrzyłem na jej profil. Miała drobniutką delikatną twarz, ale w jej wyrazie pełno było seksu, pożądania i zachłanności. 

-I co, i co, jak ci się podoba?! - mówiła, dysząc.

Unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała, a ja prawie dochodziłem. Pochyliła się jeszcze bardziej. Jej cycki same wylądowały w moich ustach. Zacząłem je ciągnąć jak niemowlę. Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… Swoimi śmietankowymi włosami muskała moją twarz. Góra, dół, góra, dół… Podpierała się dłońmi na moich obojczykach i rytmicznie pracowała. W jej cipce było gorąco, tak bardzo gorąco, że traciłem zmysły. 

-Och Moniko, och Moniko!!! - powtarzałem, krzycząc. 

Pochyliła się jeszcze bardziej, już prawie na mnie leżała. Jej spocone ciało mocno przygniatało mnie do łóżka. Złożyła i przyciągnęła do siebie ramiona. Tuliła się. Byliśmy jednością. Jeszcze nigdy z żadną kobietą nie czułem się tak bardzo zjednoczony. Góra, dół, góra, dół… - jej cipka ostro pracowała na moim chuju. 

Prawą ręką przyciskałem ją do siebie, a lewą unosiłem do góry. Boże, jakaż ona była cudowna! Czułem jej oddech, czułem bicie jej serca, drżenie jej ciała. I raz, i dwa, i raz, i dwa… - doprowadzała mnie na skraj szaleństwa. Za wszelką cenę starałem się zapanować nad swoim organizmem i nie zemdleć.  Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… nie sposób to opisać. Czułem, że jeszcze chwila a będzie po wszystkim, ale nie chciałem tego przerywać. 

Chwyciłem ją mocno w pasie i razem przekręciliśmy się na bok. Oplotła moje biodra swoimi nogami i ciągle poruszała tyłeczkiem: do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu… Boże trudno było to wytrzymać. Czułem, jak ściska dłońmi moją szyję, jak mocno się do mnie tuli. 

Tył-przód, tył-przód… była taka gorąca taka przepełniona ekstazą, że samo patrzenie powodowało, iż mój kutas wydziwiał harce. 

Starałem się odpowiadać przeciwstawnymi ruchami: przód-tył, przód-tył… 

Obserwowałem jej twarz. Miała otwarte usta i zamknięte oczy. I raz, i raz, i raz, i raz… - szarpałem swoim ciałem. Moje ruchy były krótkie urywane. Coraz mocniej mnie oplatała, coraz czulej się do mnie tuliła.

-Moooooniiiiko, oooooch Moooooniiiiko!!! - wyłem z rokoszy.

Chciałem, by ten akt trwał wiecznie, by nigdy się nie skończył. Kochaliśmy się tak, jakbyśmy znali się od dziecka, jakbyśmy znali wszystkie nasze potrzeby i pragnienia. 

Dyszała. Wsłuchiwałem się w jej spazmatyczny oddech. Czułem ją, tak mocno ją czułem, była tak blisko, tak dokładnie i tak szczegółowo, że trudno to sobie nawet wyobrazić.

-Och, ooooch, jeszcze, jeszcze… - mamrotałem jak w transie. 

Modliłem się, by nie skończyć tego zbyt wcześnie. Teraz wtuliła się we mnie, jak pijawka, przywarła do mnie całym swoim ciałem, była tak blisko, że moja twarz znalazła się pomiędzy jej piersiami. 

-Oooooch, taaaak taaaak!!! - jęczałem. 

Oplatała mnie udami tak mocno, że ledwie mogłem oddychać. Uniosłem jej ciało nad materac i, jeszcze mocniej, przycisnąłem do siebie. 

-Bierz mnie, ruchaj o mocno! - powtarzała. 


12 października 2023

Monika

3. Ty stara dziwko.


Czułem drgania jej mięśni, zwijała się i prężyła z rozkoszy, a kiedy nie odpowiedziałem, dodała:

-Och jak mi dobrze, wspaniale. Liż mnie, liż! 

Co miałem robić? Nurkowałem w jej cipeczce coraz głębiej i coraz dalej czułem, jak mój kutas pulsuje, jak szarpie się w nagłych skurczach. Była słodka, gorąca, niepowtarzalna, taka, jaka powinna być idealna kobieta. 

-Ych, och, ych, och… - jak pływak chwytałem powietrze, zanurzając się w jej kobiecości.

Za każdym liźnięciem mocno uderzała mnie piętami w boki. 

-Och Moniko! - udało mi się wyrzucić ze swoich płuc jedno głośniejsze westchnienie. 

Czułem jak jej jędrne uda, coraz mocniej się zaciskają, jak jej kształtne pośladki coraz intensywniej dygoczą. 

-Och, och, tak, tak! - powtarzała głośno. 

To była czysta rozkosz. Chciałem ją pieścić, całować tak głęboko, tak daleko, że trudno sobie to nawet wyobrazić. Wiecie co? Ta wariatka nagle poderwała się z miejsca.

-A teraz daj mi tego swojego fiuta! - krzyknęła radośnie.

Zmusiła mnie, bym odwrócił się na plecy i położyła się między moimi nogami. Od razu przyssała się do kutasa. Boże, jak ona trzymała mnie za jaja! Myślałem, że poszybuję prosto na księżyc.

Ściągnęła skórę tak mocno, że aż bolało. Otworzyła szeroko usta, głowicą dźgałem w jej podniebienie. Boże, jej język! Jej język tańczył na żyle od spodu. Tańczył, ale nie tak normalnie, powoli, tylko tak szybko, zwariowanie, miałem wrażenie, że stanowi osobny byt. Na dodatek, co chwilę czułem delikatny uścisk jej zębów. Po prostu niebo. Leżałem kompletnie zniewolony przez babę i wyłem z rozkoszy.

-Ooooooch Mirando, Mirando… bierz mnie… oooooo!!!

Wariatka jedna. Śmiała się, myślałem, że to mój koniec a ona się śmiała. Na tej jej szeroko otwartej, buzi widziałem szczery, serdeczny uśmiech. Bawiło ją to. 

-Lubię takie grube fiuty, - powiedziała w krótkiej przerwie, między kolejnymi etapami. 

Leżała między moimi, szeroko rozsuniętymi, nogami. Zachwycałem się jej anielską twarzą, jasnymi włosami, cudownie zgrabną sylwetką i byłem coraz bliższy orgazmu. 

-Boże Mirando, Mirando! - powtarzałem w kółko.

Przechyliła nieco głowę i chwyciła ustami sam czubek mojego chuja. Jej rączka jeszcze mocniej ciągnęła napletek do dołu. Wspierała się przedramieniem o moje podbrzusze, czułem jej wspaniałe cycki na jajach. Ssała i ciągnęła tak zachłannie, jakby miała zamiar wyciągnąć ze mnie wszystkie soki. 

-Słodkości ty moje… och kobieto… grzeszna kobieto! - mamrotałem półprzytomnie. 

Ciągnęła, po prostu ciągnęła, lawirowała językiem ze wszystkich stron. Niesamowita baba! Jakaż ona była wspaniała. Czułem jej słodkie usteczka tuż za grubą żyłą i zaciskałem zęby, by nie krzyczeć zbyt głośno. 

-Yyyyyyy, yyyyyyyych, yyyyych!!! - wyrzucałem z siebie. 

Nie zwalniała uścisku, nie odpuszczała. Ciągnęła tak, jakby już na tym etapie ta gra miała się skończyć potężnym wytryskiem. Mój fiut pulsował, w coraz intensywniejszych skurczach. Walczyłem ze wszystkich sił, ale byłem coraz bardziej bezradny. Robiła ze mną, co chciała, jakby znała tajemny klucz do mojego ciała.

W końcu mnie dosiadła i… to dopiero była prawdziwa rozkosz. Nadziała się na mnie z głośnym, przeciągłym westchnieniem.

-Uuuuuuuuuuaaaaach!!! 

Miała wspaniałą, taką wielką, taką porządną, dupę. No wiecie. Mój tors ginął między jej obfitymi pośladkami, a jak na mnie siadała, to czułem się, jakby mnie ściskał wąż boa. Całym ciężarem rozgniatała moje jaja. Wchodziłem w nią po samą macicę. Rozstawiłem szeroko nogi, by całkiem nie zgniotła mich klejnotów. Było bosko. Takie porządne babskie jebanie.

Góra, dół, góra, dół… rytmicznie, nie za szybko, za to bardzo pewnie i głęboko.

-Oooooch, ty stara dziwko, oooooch spuszczę się, oooooch spuszczę się w ciebie! - krzyczałem coraz głośniej.


11 października 2023

Monika

2. Dobrze ci tam, żyjesz?


Leżała na wielkiej, skórzanej sofie. Oboje byliśmy goli. To było czyste wariactwo. Niby leżała, ale, ludzie, jak?! Żadna kobieta tak przede mną nie leżała i z żadną nie robiłem to, co z nią. Spoczywała na brzuchu z jedną nogą wyciągniętą daleko za siebie a drugą zgiętą w kolanie i podwiniętą pod brzuch. Podpierała się na jednej ręce, a palcami drugiej masowała swoją oszałamiającą cipkę. 

Spytacie pewnie, no a gdzie wtedy byłem ja? No, leżałem. Tuż za nią. Na tej wyciągniętej nodze. Kurwa, szok, no nie?! Jedną dłonią gładziłem jej pośladki, a drugą już trzymałem w jej szparce. Razem tam gmeraliśmy, ona z przodu a ja z tyłu. Tylko się uśmiechała i ciężko wzdychała. Pierdolona zdzira!

No i ciekawi was pewnie gdzie wtedy była moja twarz? Kochani, moja facjata znajdowała się między jej pośladkami. Och, ale to było cudowne! I wiecie co, byłem nie w okolicach jej cipki, o nie! Siedziałem ustami nieco wyżej, tam, gdzie znajduje się kakaowe oczko. Obrzydliwe, ale zajebiście podniecające. Normalnie, jak sobie teraz o tym pomyślę, to wydaje mi się, że zupełnie mnie pogięło. I wiecie co, lizałem okolice jej otworku analnego i, cholera jasna, zajebiście mi się to podobało. Nosem wciągałem zapach jej dupki i prawie dostawałem orgazmu. A ona co?

Ona leżała swoimi wielkimi cyckami na czarnym materacu, masowała sobie łechtaczkę i ciężko oddychała. Ciężko. Coraz ciężej. 

-O tak, tak, nie przerywaj, nie przerywaj, liż mnie… ooooo… liż mnie mocno, ooooo jak ja to lubię, - jęczała ciężko.

Jej dupsko smakowało dziwnie, ale to mnie właśnie tak bardzo rajcowało. Czułem się taki zboczony i tak mocno wykorzystywany przez tę kobietę. Przebierałem językiem, głośno mlaskając. Grzebałem palcami w jej cipce, co chwilę dotykając jej delikatnych paluszków. Chciałem jeszcze i jeszcze. 

W pewnym momencie przodem ciała opadła na posłanie a pośladki uniosła wysoko do góry. Jednocześnie szeroko rozstawiła kolana.

-Właź tam! - stęknęła, - I bez gadania. 

Szczęka mi opadła. Nie wierzyłem, że to powiedziała, no ale z drugiej strony czego mogłem się spodziewać po tej kobiecie? 

-Gdzie? - spytałem tak, jakbym zupełnie nie wiedział, o co chodzi. 

-Jak to, gdzie?! Tam! - powtórzyła i pokazała palcem. 

Przełknąłem głośno ślinę. Wyrok już zapadł. Nie było odwrotu. Przekręciłem się na plecy. Głowę wsunąłem między jej uda. "Boże, Boże", - myślałem, - "zaraz mnie zgwałci. Zrobi ze mną, co tylko zechce, a ja nie będę mógł się oprzeć". Jaki biedak ze mnie, cholera jasna!

-Gotowy? - szepnęła, kiedy już pod nią byłem. 

Nie zdążyłem zapytać, do czego. Chociaż czy to było konieczne? Zaczerpnąłem tylko powietrza, a już opuszczała się na moją twarz. 

Nagle chlap i wylądowałem facjatą w jej wilgotnym, gorącym wnętrzu. Nie będę opisywał. Cóż to była za rozkosz! Po prostu nurkowałem w jej cipeczce jak w małym baseniku. Ten zapach, ten smak… to wszystko było takie oszałamiające. Nosem, jako tako, łapałem powietrze, ale moje usta całkowicie pogrążone były w jej szparce. Mlask, mlask, mlask, - rozchodziły się błotniste odgłosy.

Czy to poruszyłem językiem, czy też ustami, za każdym razem coś głośno chlapało. To było takie przyjemne. Wyginając plecy i wypinając tyłek, delikatnie unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała, a ja odlatywałem. Zaplotłem ramiona na jej udach, pieściłem jej brzuch i wspaniałe piersi. 

-Dobrze ci tam, żyjesz?! - zapytała rozbawiona. 


10 października 2023

Monika

1. Święty nie jestem. 


Może teraz opowiem, jak to było z Moniką. 

Monika była żoną naszego rodaka na stałe mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. Józef albo jak kto woli Josef od trzeciego pokolenia Amerykanin, bywał u nas dosyć rzadko. Taki z niego Polak. Mimo to nic nie stało na przeszkodzie, aby wybudował na pomorzu okazałą willę tylko po to, by, jak to mówił, "od czasu do czasu zwolnić obroty i zaczerpnąć świeżego powietrza". Tak, jakby za oceanem go nie było. No ale cóż Józef mnie nie interesował, stary zgred, natomiast jego żona i owszem. Zajebista dupa. Jak sobie o niej pomyślę, jeszcze teraz staje mi kutas. 

Monika jako nastolatka wyjechała za granicę. Najpierw do Niemiec a później do stanów. Tam też poznała Józefa. Wiedziała, czego chce. Piękna, inteligentna nie dała się długo prosić bogatemu biznesmenowi i skończywszy studia, wyszła za Józefa. Oczywiście płynnie posługiwała się naszym językiem.

Ona, w przeciwieństwie do swojego zapracowanego mężulka praktycznie nie opuszczała posiadłości w Polsce. Siedziała i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Przez jej salon przewijały się całe tabuny kosmetyczek i fryzjerów. Nie wspominam już o innych, mniej ekspozycyjnych profesjach, takich jak ogrodnicy, hydraulicy i różnej maści monterzy. Do tych ostatnich należałem również i ja. 

Co tu dużo mówić, Monika była olśniewającą blond pięknością. Niektórych facetów jej uroda, najzwyczajniej w świecie, onieśmielała. Inni myśleli, że poza tym, że jest powalająco śliczna i śpi na forsie, niczym więcej pochwalić się nie może, a to był błąd. Duży błąd. 

Monika oprócz tego, że była ładna i zgrabna, posiadała też nieprzeciętną inteligencję. Dla przykładu mogła się pochwalić doktoratem z psychologii, który zrobiła, będąc już żoną Józefa. Inna sprawa, że od dawna ze swoim zawodem nie miała nic wspólnego, ale to już szczegół. 

Najprościej ujmując sprawę, jej inteligencja też mnie nie interesowała. Interesował mnie jej ognisty, wybuchowy temperament. O tak był łatwopalny, jak benzyna. Potrafiła wciągnąć faceta do łóżka i zrobić z nim to, co chciała, zanim biedak zorientował się, o co w ogóle chodzi. Niestety tak było też i ze mną. Jakby tu powiedzieć, nie ma się czym chwalić, ale też nie ma czego żałować. 

W tamtym czasie zajmowałem się konserwacją systemu pożarowego w ich domu. Któregoś dnia wszedłem, by wymienić czujkę, bo się ciągle załączała. Monika akurat wyszła spod prysznica i mnie zaatakowała. Wstyd się przyznać, ale nie byłem w stanie nic zrobić. Nawet nie wiem, jak to się stało. W pewnym momencie byłem golusieńki, jak mnie Pan Bóg stworzył. Podniecony do granic możliwości i wtulony w płomienne ramiona tej niesamowitej kobiety dyszałem ciężko, próbując pojąć, jak do tego doszło. Oczywiście nie nie stało się to bez mojego udziału. Nie mogłem więc złożyć doniesienia do prokuratury. Przecież mnie nie zgwałciła. Jednak niewiele brakowało.  Stało się to tak szybko, że aż trudno w to uwierzyć. 

Święty nie jestem. Od samego początku, czyli od momentu, kiedy po raz pierwszy wszedłem do jej domu, chciałem ją przelecieć, ale do tej pory jakoś do tego nie doszło. Wydawała mi się niedostępna, taka daleka. A teraz kipiała z pożądania. Zwariowałem na jej punkcie, mogłem zrobić wszystko, co mi kazała i nie zadawałbym żadnych pytań. 


Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...