Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Randka w ciemno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Randka w ciemno. Pokaż wszystkie posty

5 grudnia 2023

Randka w ciemno

51. Teraz była dziewczyną, kobietą pełną pożądania.


Mój kutas i tak już był porządnie umazany w jej sokach. Był bardzo śliski oblepiony grubą warstwą mazi. Nie czekając więc na dalsze zaproszenia, przyłożyłem fiuta do jej kakaowego oczka, które już delikatnie się rozwierało jakby na moje zaproszenie, powoli wepchnąłem główkę poza brzeg, krawędź i zacząłem pchać się dalej i dalej. 

To, co się stało później, było naprawdę słodkie, gorące i bardzo mnie dowartościowało. Myślałem, że już niczym nie da mi się jej zaskoczyć, a jednak. Kiedy poczuła moją grubą fujarę w swojej dupie, odwróciła głowę i ujrzałem jej szeroko otwarte usta i oczy. Była autentycznie zdziwiona i zaskoczona. Mimo to nie protestowała w jakiś większy sposób, który by mnie zdeprymował i zniechęcił do dalszego działania. 

-Oooooohhhhhh… - wyrwało się z jej gardła przeciągłe, głębokie westchnienie.

Byłem zdecydowany zrobić to, co chciałem, niezależnie od jej protestów czy zachęcania. Położyłem dłonie na jej pośladkach, a właściwie mocno się o nie oparłem i zacząłem się pchać w jej kakaowe oczko centymetr po centymetrze coraz dalej i dalej. 

-Och Marku, co ty robisz?! Och Marku kochany, nie! Och tak, tak! Boże jak mi dobrze! Och, och, och, już dochodzę, - jęczała słodko i głośno.

Chyba trafiłem w dziesiątkę. Sam nie wiedziałem, jak można ją rozłożyć na łopatki jednym tylko głębokim posunięciem. Z wrażenia spadła z tej wersalki. A może sama się zsunęła? Nie ma to teraz żadnego znaczenia. Ważne, że oparta była na kolanach. Przód jej ciała leżał płasko na podłodze. W ten sposób jej dupa znajdowała się wysoko w górze, na wysokości mojego napęczniałego, grubego fiuta. Przyznam szczerze, że wcale z niej nie wypadłem. Siedziałem mocno i twardo w jej kakaowym oczku, penetrując je równo i dokładnie. A ona jęczała coraz głośniej i coraz bardziej autentycznie. Tego nie dało się zagrać ani wyreżyserować. Ona rzeczywiście mocno to przeżywała.

Nie dałem jej szans. Najmniejszych. Swoje mocne, młode palce zatopiłem w jej obfitych biodrach i naciągałem jak prezerwatywę na swojego chuja. Wchodziłem w jej dupę z oporem, ale płynnie i bez przerwy. Docierałem do samego końca, rozgniatałem jaja o pośladki i cofałem się po samą głowicę. Następnie powtarzałem ten ruch. 

Teraz już nie była tą pewną siebie, zdecydowaną mamusią. Teraz była dziewczyną, kobietą pełną pożądania, nieświadomą tego, co się z nią dzieje. Teraz była tylko kobietą na granicy orgazmu, który zawładnął nią doszczętnie i to ja byłem sprawcą tego całego zamieszania.

I kiedy położyła się na plecach na wersalce, tak niewygodnie, opierając tylko samą głowę i szeroko rozstawiając uda, bym mógł znów w nią wejść, bym mógł znów wejść w jej dupę swoim twardym, grubym fiutem, była już tylko samym orgazmem. Jej oczy prosiły, wręcz błagały mnie, bym nie przerywał, bym kontynuował to zadanie w jak najlepszy sposób, bym stanął na wysokości zadania, bym doprowadził ją na sam szczyt, by miała tę swoją porcję szczęścia.

Masowała swoją cipkę na różne sposoby, do góry, do dołu, na boki. Rozgniatała ją jak kwaśne, zepsute jabłko, a soki płynęły ze wszystkich stron i jęczała głośno, coraz głośniej. Dyszała, wzdychała, szarpała się w konwulsjach rozkoszy. 

Mój orgazm, choć mogłoby się wydawać, że tak długo wstrzymywany, powinien wybuchnąć już dużo wcześniej, przyszedł jak złodziej, niespodziewanie i wcale nie tak gwałtownie, jak mógłbym się spodziewać. Co nie zmienia faktu, że był niebiańsko, obłędnie słodki i gorący i trwał dłużej i głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. 

Spuściłem się do środka, w jej kakaowe oczko, głęboko, a spermy było tak dużo, że jej ciśnienie wypchnęło mojego fiuta na zewnątrz. Nieprzytomny z rozkoszy, trzymałem go w garści i ochlapałem jeszcze dolną częściej pizdeczki. Nasienie płynęło powolnym strumieniem wzdłuż rowka na brązową wersalkę, brudząc ją aromatycznym białym pokrowcem. Bożenka nic nie mówiła. Patrzyła tylko na mnie z dziwnym zrozumieniem i aprobatą.


KONIEC




4 grudnia 2023

Randka w ciemno

50. Może by ją tak wyruchać w dupę? 



Mocniej odwróciła głowę i zaczęła się śmiać, a kiedy się śmiała, jej cipka w tych spazmach kurczyła się jeszcze mocniej. Miałem wrażenie, że tracę przytomność. Chwilami nie wiedziałem, co się wokół mnie dzieje. Czułem tylko wciąż narastającą, wszechogarniającą rozkosz. Każda moja komórka płonęła niebiańskim pożądaniem. Nic się nie liczyło. Była tylko ona i ja. Była tylko ona, ja i seks.

Jeszcze raz spojrzałem w dół na mojego silnego sporządzania fiuta, ciasno opiętego wargami sromowymi jej słodkiej cipeczki. Poruszał się w niej niczym tłok w silniku, smarowany gęstym śluzem, który pienił się i pachniał gorącym seksem. Jej cipka kurczyła się, jakby chciała mnie pochłonąć w całości i nigdy nie wypuścić. Wargi sromowe poruszały się wraz z moim korzeniem raz jedną, raz w drugą stronę. Ślizgały się po nim ciasno i sprężyście, za każdym razem przyprawiając mnie o coraz silniejsze zawroty głowy.

Nagle poczułem, że coś się zmieniło. Szerzej rozstawiła nogi. Jakby opadła niżej na posłanie. Rozkraczyła się jak stara kurwa. Może było trochę luźniej. Nie, nie było luźniej, było inaczej. Teraz mój kutas musiał wyginać się mocniej do dołu, przez co intensywniej napierał na górną część jej jaskini. Na dodatek nie stała w miejscu, tylko zaczęła kołysać biodrami. Poruszała nimi w górę i w dół, później na boki i koliście w jedną i w drugą stronę. Bawiła się mną. Doprowadzała mnie do szaleństwa. Zacisnąłem zęby, przymknąłem powieki i starałem się znieść to mężnie, najlepiej jak potrafię, ale było to coraz trudniejsze.

-No dalej, dalej ogierze, - mówiła do mnie, śmiejąc się i bawiąc mną, - nie poddawaj się! Dawaj, pracuj, pracuj! Szybciej! No już! Już! Wal w moją pizdę mocno! O tak! Szybciej, szybciej. Nie próżnuj młodzieńcze.

Jeszcze raz zmieniła pozycję. Nieznacznie, ale jednak. Jedną nogę wysunęła bardziej do przodu, pod piersi, drugą cofnęła do tyłu. Skręciła przy tym biodra pod kątem w stosunku do mojej pozycji, jakby łamiąc mojego fiuta. Tylko jęknąłem z bólu i rozkoszy. Na chwilę się zatrzymałem, jakby nie wiedząc, co zrobić, ale szybko się opanowałem, wziąłem w garść i ponownie podjąłem wcześniej przerwaną akcję.

W pewnym momencie stało się coś nieoczekiwanego. To coś zaskoczyło nie tylko ją, ale także i mnie samego. Nie wiedziałem, że coś takiego może się stać. Nie wiedziałem, że jestem zdolny do czegoś takiego. Może to sama sytuacja sprawiła, że tak się zachowałem. Może warunki i okoliczności skłoniły mnie do takiego, a nie innego zachowania. W każdym razie byłem bardzo zdziwiony, że do tego doszło, mimo że to ja sam byłem stroną sprawczą. Jednak do rzeczy.

Chodzi o to, że w amoku seksualnym, spadliśmy z tej wersalki. Zsunęliśmy się z niej. Nagle znaleźliśmy się na podłodze. Jakby lekko zaskoczeni i zdezorientowani próbowaliśmy wrócić do tego, co było wcześniej, ale nie bardzo się dało. Chodzi o to, że za bardzo byliśmy podnieceni i zbyt szybko chcieliśmy skończyć to, co przerwaliśmy. Dlatego ona nie wchodziła już na tę wersalkę, tylko klęknęła na dywanie, opierając się o jej brzeg łokciami i wypinając w moją stronę swój zgrabny i ponętny tyłeczek. 

Niby pozycja podobna, warunki prawie identyczne, ale mnie zaświtało w głowie jakieś dziwne, diabelskie światełko. Kiedy tak klęczała, patrząc przed siebie i oczekując, że wejdę w jej cipkę, czyli tam, gdzie byłem poprzednio, ja widziałem już inny cel. Pomyślałem sobie przecież: "to jest i tak stara kurwa, której niczego już nie brakuje, więc może by ją tak wyruchać w dupę?" 



3 grudnia 2023

Randka w ciemno

49. Byłem świadomy, że bzykam mamusię.


Na to, co się ze mną działo w tym momencie, składało się bardzo wiele rzeczy. Nie tylko to, że w niej byłem, ale również sama świadomość, z kim się kocham. Poza tym to, że widziałem ją w całej okazałości, od góry do dołu, w pełnej krasie, a muszę przyznać, że, była to dojrzała, piękna, słodka kobieta. Poza tym tak niesamowicie gorąca i moja. Mogłem puścić wodze swojej fantazji, pozwolić sobie na wyobrażanie różnych rzeczy, które działy się lub mogły się dziać ze mną i z nią. 

No cóż, ale nie było nad czym się zastanawiać, trzeba było przejść zdecydowanie do rzeczy. Położyłem dłonie na jej ramionach tak, by móc swoim podbrzuszem mocno dobijać do jej pośladków i rozpocząłem miarowe, równe, choć nie pozbawione stresu ruchy frykcyjne. Poruszałem biodrami najpierw powoli, do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… Całą moją świadomość ogarniało słodkie uczucie szybko zbliżającego się orgazmu. Starałem się rozluźnić, nie spinać, nie myśleć za bardzo o tym, co się dzieje, bo to wszystko przyspieszało, doprowadzało mój umysł do szaleństwa. Mimo to cały czas byłem w pełni świadomy tego, że bzykam mamusię, moją przyszłą teściową, że to jest obrzydliwe, takie niestosowne. 

Po chwili przyspieszyłem. Poruszałem się najpierw tylko trochę szybciej. Kiedy stwierdziłem, że wszystko jest w porządku, jeszcze trochę szybciej i głębiej. I raz, i raz, i raz, i raz… posuwałem jej cipkę coraz mocniej.

-O tak, o tak, bardzo dobrze, jesteś taki słodki, mój ty młody, rasowy ogierze,- dopingowała mnie. 

Jej pośladki były duże, miękkie i obfite. Miałem wrażenie, że moje podbrzusze odbija się od jakiejś dużej piłki, że walę w poduchy. 

-Uch, uch, uch, - dyszałem ciężko.

Jak się okazało, nie było aż tak źle. Po chwili, pokonawszy pierwsze intensywne wrażenie, zaczynałem się przyzwyczajać i opanowywać sytuację. Położyłem dłonie na jej biodrach, a właściwie zatopiłem palce w jej obfitym ciele i przytrzymywałem zdecydowanie. Poruszałem tyłkiem już całkiem zgrabnie, zdecydowanie i mocno. Starałem się nie pracować w jednym tempie, bo w ten sposób już po chwili byłoby po wszystkim, tylko zmieniać rytm, raz szybciej raz wolniej. Cały czas obserwowałem mojego fiuta dziarsko poruszającego się jej obfitej mięsistej i ciasnej cipie, która aż kipiała wilgocią i gorącem. 

Nie jestem tego pewny, ale chyba wyczuła sytuację, bo postanowiła urozmaicić tę grę w taki sposób, że jej słodka jaskinia miłości zaczęła kurczyć się mocniej. Jednak nie mimowolnie, bez jej świadomości, tylko celowo i zdecydowanie. Wychodziło na to, że przyszła teściowa chciała doprowadzić mojego fiuta do szybszego wytrysku, niż ja sam byłem w stanie to zaoferować swoimi własnymi siłami. 

Po kilku minutach byłem już pewny, że robi to z zamiarem sprawdzenia, czy jestem dość odporny na jej miłosne zakusy. Co jakiś czas odwracała głowę do tyłu i ukradkiem zerkała na moje reakcje. Oczywiście wszystko to, co się działo sprawiało, że bardzo szybko zacząłem dochodzić na sam szczyt. Przed moimi oczami pojawiły się kolorowe kółeczka i gwiazdki. W uszach słyszałem jednostajny szum i czułem, że długo już nie wytrzymam. Jej słodka pizdeczka kurczyła się, bardzo mocno zaciskając swoje obręcze na moim żylastym, podnieconym fiucie, który penetrował jej wnętrze z taką zawziętością.

-O tak, dawaj! Szybciej, mocniej! O właśnie, właśnie! O tak, tak, - postękiwała za każdym moim uderzeniem.

-Och pani Bożenko, już nie mogę. Och, jaka pani ciasna! Och, już dłużej nie wytrzymam, zaraz się spuszczę! Boże, Boże jak mi dobrze! - jęczałem, czując, że zbliża się ten ostateczny moment.



2 grudnia 2023

Randka w ciemno

48. Na kolana ty stara suko.


Po tym nieco szokującym wstępie zaczynało mi się to coraz bardziej podobać. Można powiedzieć, że zaczynałem odkrywać swoją ciemną naturę. Wstyd powiedzieć, ale miałem coraz większą ochotę na tę starą dupę, na jej obfite pełne ciało, przecież jeszcze tak bardzo sprawne i ponętne. Wciąż byłem bardzo podniecony. Moja erekcja utrzymywała się na wysokim poziomie. Kutas był sztywny, gruby, żylasty. Czułem, że wcale nie ma zamiaru opaść. 

Nadzy, jak nas pan Bóg stworzył, przeszliśmy do salonu i zaczęliśmy sadowić się na sofie. Bożenka była również bardzo napalona.

-No co, chcesz mnie wyruchać? 

Patrzyłem na nią i nic nie mówiłem.

-O tak, wiem, że chcesz mnie zerżnąć jak dziwkę spod latarni, ty stary zbereźniku. Chcesz mnie wyruchać jeszcze raz. Wiem to. Nie oszukasz mnie. 

-Boże, pani Bożeno… - jęknąłem, drżąc na całym ciele.

-No nie wstydź się. Powiedz tylko w jaki sposób, - ciągnęła pewnym, stanowczym, choć bardzo miłym głosem. 

Co ja na to? Oczywiście, że chciałem, oczywiście. Jakże mógłbym nie chcieć? Jasne, że miałem wielką ochotę. Doskonale to było widać po mojej sterczącej pycie, rozbieganych oczach i trzęsących się dłoniach. Płonąłem z pożądania. Kiedy na nią patrzyłem, wszystko we mnie wrzało, każda komórka domagała się seksu, natychmiastowego, ostrego seksu.

- Na kolana ty stara suko, - odezwałem się do niej, a ona, o dziwo, wcale się nie obraziła, tylko uśmiechając się, pokornie wykonała moje polecenie. 

Wiedziała, co ma robić. Nie musiałem jej nic tłumaczyć. Jeszcze mocniej zadrżałem. Boże, jaka ona była podniecająca. Uklękła na wersalce, a ta ugięła się pod jej ciężarem. Następnie pochyliła się do przodu i podparła na dłoniach przed sobą, wypinając w ten sposób w moją stronę swój niesamowicie zgrabny, duży i ponętny tyłeczek. Zdążyłem tylko zauważyć, że jej obfite piersi luźno i swobodnie opadły do dołu i delikatnie kołysały się na boki przy każdym ruchu. 

"Okej", pomyślałem, "nie ma czasu do stracenia". Chciałem wykorzystać każdą sekundę, która była mi dana. Dlatego też jedną nogą stojąc na podłodze, a drugą klęcząc na wersalce, chwyciłem fiuta w garść, skierowałem w stronę jej wilgotnej, buchającej gorącem jaskini miłości i jednym zdecydowanym pchnięciem wszedłem po same jaja. 

-Uuuuuuaaaahhhhh… - wydobyło się z mojego gardła głośne westchnienie.

Cóż to była za rozkosz. Przez całe moje ciało przeszedł słodki, niesamowicie przejmujący dreszcz i przez chwilę miałem wrażenie, że sperma już poleciała z mojego prącia wprost w jej rozpalone wnętrze. Nic takiego się jednak nie stało. To było tylko wrażenie, a może i nie. Nie byłem w stanie tego stwierdzić. 

Po tym bohaterskim i zdecydowanym ruchu, który wydawał mi się wejściem na Mont Everest, zatrzymałem się, nie wiedząc, co dalej zrobić. Uczucie, jakiego doznawałem, odbierało mi zdrowy rozsądek. Miałem wrażenie, że mój penis od samej końcówki po jaja wszedł w kipiącą czeluść piekielną, ziejącą gorącym i słodkim uczuciem pożądania studnię bez dna. Bałem się, że jeśli zrobię jakikolwiek dodatkowy ruch, popłynę w niebyt kosmosu i za chwilę będzie po wszystkim. Nie chciałem, by to skończyło się już teraz.



1 grudnia 2023

Randka w ciemno

47. Liczyła się tylko przyjemność: moja i jej. 


-No chłopcze, - zaczęła łagodnym głosem, - wiem, że jest ci ciężko. Jesteś młody, niedoświadczony, ale wytrzymaj, wytrzymaj te kilka minut. Wytrzymaj dla mnie.

Przyznam się szczerze, że po tych słowach i w tej sytuacji czułem się jak u lekarza, na jakimś trudnym, ciężkim do zniesienia badaniu. Pamiętam, że kiedyś w podobnym tonie wypowiadał się do mnie specjalista gastrolog, wkładając mi gumowy wąż do gardła, kiedy trząsłem się z przerażenia i obrzydzenia. Oczywiście w tym wypadku nie było ani przerażenia, ani obrzydzenia. Było tylko niesamowite i wciąż narastające podniecenie. Słowa były jednak bardzo podobne. No i sytuacja w tym sensie, że miałem przecież stanąć na wysokości zadania. Miałem jej nie zawieźć. 

Oczywiście nie miało być tak lekko, jak mi się na początku zdawało. To ona dyktowała rytm i dostosowywała go do siebie. Ujeżdżała mnie tak może pięć minut, może trochę dłużej, a później, kiedy czułem, że jej cipka zaczyna kurczyć się w coraz szybszych, coraz bardziej niekontrolowanych skurczach, pochyliła się mocno do przodu, opadając na mnie swoimi wielkimi cycami. Podpierając się obok mnie na stoliku, zaczęła unosić i opuszczać swoje biodra już nie tak łagodnie, jak na początku, ale gwałtownie, szybko, dynamicznie i mocno, uderzając w moje podbrzusze i wciskając pośladki w moje jaja. 

-Rozsuń szerzej uda, - jęknęła mi do ucha, opluwając twarz w coraz silniejszym podnieceniu. 

Zrobiłem to, co kazała, a przy okazji położyłem dłonie na jej pośladkach, aby dokładniej czuć każdy jej ruch na moim korzeniu. Przyciskała mnie do stołu całym swoim ciałem. Czułem się tak cudownie zniewolony. Nie chciałem marzyć o niczym innym jak tylko o niej. 

I raz, i raz, i raz, i raz… łup, łup, łup… chlap, chlap, chlap… podskakiwała na mnie niczym piłka plażowa. Stół trzeszczał, przesuwał się po podłodze. Miałem wrażenie, że za chwilę rozpadnie się na drobne kawałki, że rozjedzie się pod naszym ciężarem, ale nic takiego się nie stało. Ona po prostu szczytowała, dochodziła, brała to, co jej zdaniem słusznie się jej należało i takie szczegóły jak wytrzymałość stołu w tej chwili ją nie interesowały. 

-Dobrze ci, dobrze ci chłopczyku? Dobrze ci jak posuwa cię stara baba? Lubisz to, lubisz takie jak ja. O tak, widzę to w twoich oczach, - wyrzucała mokre, podniecone słowa ze swoich ust wprost w moją twarz.

Kiedy jej orgazm dobiegł do końca, postanowiła, że dalszą część zabawy uskutecznimy w pokoju dziennym, który teraz ludzie nazywają salonem, na wersalce. Trochę się zmieniło. Teraz byłem bardziej pewny siebie i mniej zestresowany. No bo przecież do wszystkiego można się przyzwyczaić. No tak. Jeżeli w ogóle to możliwe, zacząłem przyzwyczajać się do świadomości, że kopuluję z matką mojej dziewczyny, być może przyszłej żony, jak dzikie zwierzę. Może to obrzydliwe, ale było mi wszystko jedno. Liczyła się tylko przyjemność: moja i jej. 



30 listopada 2023

Randka w ciemno

46. Jej czterdziestoletnia cipka.


To nie było tak, że cały czas ruchałem ją w jednej pozycji, tak jak to pokazują w filmach porno. Owszem, jak na mój wiek i moje tamtejsze możliwości posuwałem ją w ten sposób dosyć długo, to znaczy dobrych kilka minut. Co jak dla mnie i tak było maratonem, ale patrząc z obecnej perspektywy i mojego doświadczenia, nie wyglądało to jakoś imponująco. Może dlatego, że to ona miała to doświadczenie i ona wiedziała, jak mną w odpowiedni sposób pokierować, aby jak najlepiej wykorzystać moje atuty. Tak czy inaczej, w pewnym momencie po prostu przerwaliśmy. Teraz to ja usiadłem na tym stole, a raczej się na nim położyłem, podpierając na łokciach i wystawiając w jej stronę moją sztywną, napęczniałą fujarę. Chciałem oddać jej pałeczkę, a raczej pałę, moją pałę. Jakoś tak zaczynaliśmy rozumieć się bez słów. 

Przysiadła na jednej nodze na krześle obok, podparła się łokciem na stoliku, a drugą ręką chwyciła mnie za mojego podnieconego i mokrego penisa. Jej wielkie cyce całym ciężarem opadły na lśniący, jasny blat, rozlewając się na nim niczym dwa worki wypełnione wodą. Patrzenie na nie w tej chwili było naprawdę niezwykłym doznaniem. 

-Boże, - powiedziała z przejęciem, - twój kutas to prawdziwe arcydzieło. Nie wypuszczę cię z tego mieszkania, póki porządnie go nie wykorzystam i nie sprawdzę. 

Nic nie odpowiedziałem. Dyszałem tylko we wciąż narastającym podnieceniu, myśląc o tym, w jaki sposób przyjdzie mi zakończyć tę grę. 

A później kazała mi się położyć na tym stoliku. Tak. Naprawdę, ta baba kazała mi się położyć na stoliku. Dyszałem tylko ciężko z podniecenia i patrzyłem, jak mnie dosiada. Natura podniecenia brała nade mną władzę. Leżałem płasko na plecach na chłodnym blacie z nogami opuszczonymi do dołu, a ona sprawnie weszła na ten stół, opasała mnie swoimi udami i opadła na mojego jęczącego z rozkoszy fiuta. Zrobiła to sprawnie, pewnie i celowo, bez najmniejszej chwili wahania, ale też bez pośpiechu. Po prostu mnie dosiadła jak wytrawna Amazonka, która doskonale wie, co robi. 

Kiedy wszedłem w nią do samego końca, jęknęła głośno z rozkoszy i poruszyła biodrami w lewo i w prawo jakby dopasowując się do mojej pozycji i jeszcze głębiej pochłaniając mojego ogiera. Miała mnie w całości. Miała mnie tak, jak chciała. Mogłem tylko płonąć ze wstydu, na myśl, że wykorzystuje mnie moja przyszła teściowa, ale nie płonąłem. Chociaż nie, może i płonąłem, ale zupełnie innego powodu. Nie był to wstyd. Chociaż, może i tak, w jakiejś mierze, gdzieś na krańcach mojej świadomości. Bo przecież powinienem się wstydzić, chyba. Sam już nie wiem, czy robiłem coś złego? 

Aby zacząć szybciej poruszać się na moim podbrzuszu, pochyliła się do przodu i podparła dłońmi na mojej klatce piersiowej. Dotyk jej dłoni na moim torsie i jej ud obejmujących moje biodra był jak niebiańska rozkosz. Przymknąłem powieki, oddając się temu uczuciu bez reszty, chłonąc go całym sobą, każdą swoją komórką. Oparłem dłonie na jej łydkach i z niecierpliwością czekałem na to, co się stanie. 

Tak jak wcześniej, nie spieszyła się, doskonale wszystko zaplanowała. Obliczyła czas potrzebny do tego, co ma zrobić i wiedziała, że się w nim zmieści. Zaczęła się unosić i opadać tak miękko, tak płynnie i łagodnie, że chciało mi się śpiewać arie z radości. 

Góra, dół, góra, dół, góra, dół… do samego końca. Jej czterdziestoletnia cipka, którą już zdążyłem pokochać, tak mocno obejmowała mojego fiuta, że nie zamieniłbym ją na żadną inną.



29 listopada 2023

Randka w ciemno

45. Nie strzeliłem w jej cipkę.


Trzeba było zacząć działać, tylko jak, kiedy już byłem na granicy wytrysku? Trzeba było zacząć poruszać moim fiutem do przodu i do tyłu, wchodzić i wychodzić, głęboko do samego końca, niczego nie żałować nie szczędzić sił i energii, a ja już piszczałem z rozkoszy i nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Musiałem sobie jakoś z tym poradzić, musiałem podjąć to wyzwanie, skoczyć na głęboką wodę, by później niczego nie żałować. Wiedziałem, że drugi raz coś takiego się nie powtórzy.

Boże, nie wiem, co się wtedy ze mną działo. Nie potrafię tego wyjaśnić. Wiem tylko, że ja, młody chłopak, poczułem się tak niesamowicie dowartościowany i doceniony, jakby mi skrzydła na plecach wyrosły, jakbym unosił się nad ziemią niczym anioł. 

-Boże, ale jesteś rozkoszny, - chłopcze, dyszała ciężko, - no pchaj się, pchaj się, nie żałuj sobie. Pokaż, na co cię stać. Wiem, że twój kutas potrafi wiele. Pokaż mojej piździie, że jesteś w stanie ją zadowolić, chłopcze. Ruchaj mnie, ruchaj mnie mocno dzieciaku!

Poprawiła pozycję. Usiadła bardziej pionowo, szerzej rozsunęła swoje uda, bym miał lepszy do niej dostęp. Naciskała palcami na swoją cipkę tuż powyżej łechtaczki i chyba sprawiało jej tę dużą rozkosz, bo zaczynała jęczeć i wzdychać głośno. Jej jaskinia miłości robiła się coraz bardziej ciasna. Właśnie, zaskoczyła mnie tym, że była tak ciasna, tak gorąca, wilgotna i słodka. Słodka jak u nastolatki. Na dodatek była tak obszerna, mięsista i tak szczelnie obejmowała mojego żołnierza, że tym wszystkim przebijała najlepszą uczennicę. Ściskałem mocno swojego kutasa u samej podstawy i może właśnie dlatego nie strzeliłem w jej cipkę gorącą porcją mojego nasienia. Ściskałem mojego chuja mocno i zawzięcie i pchałem się w jej słodkie wnętrze coraz dalej i dalej, a przed moimi oczami stopniowo zapadała ciemność. 

"Kurwa", - myślałem, - "nie dam rady! Ja pierdolę, nie dam rady! Spuszczę się!" 

Ale wiedziałem, że muszę wziąć się w garść, że muszę zacząć ją ruchać równo i regularnie, by doprowadzić to wszystko do końca, by wyjść z tej sytuacji z podniesionym czołem. 

Kiedy położyła się na tym stoliku, dobrze, że był taki mocny i wytrzymały, kiedy tak się położyła, a nogi założyła za głowę, całkowicie odsłaniając swoją pizdę, było już o wiele łatwiej. Stolik był na tyle niski, że jej cipka znajdowała się poniżej poziomu mojego kutasa. Niewiele, ale jednak. To dawało mi nową perspektywę, bo mój fiut musiał wyginać się w niewłaściwą stronę. Wygiął się w pałąk i miałem wrażenie, że za chwilę strzeli jak gałąź sosnowa. Ból i rozkosz mieszały się w tak słodkim koktajlu, że stopniowo zaczynałem tracić kontrolę nad sobą. 

Wciąż trzymała palce w górnej części swojej kobiecości tak, że jej łechtaczka wysuwała się daleko do przodu, a ja wciąż trzymałem u podstawy mój korzeń, by lepiej sterować jego poczynaniami. Niemal czułem, jak w moich jajach zbiera się ponownie potężny ładunek spermy, który już domaga się natychmiastowego uwolnienia. 

Wchodziłem w nią, delikatnie uginając kolana i napierając do przodu. Każdy ruch w tę i z powrotem sprawiał mi tak niebywałą rozkosz, że bałem się, iż kiedykolwiek może się to skończyć. Chciałem, aby trwało to wiecznie, bez końca.

Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, równo, powoli, zdecydowanie, dokładnie. I raz, i dwa, i raz, i dwa… do dołu, do góry, do dołu, do góry… chlip, chlap, chlip, chlap… Mój penis lśnił jej soków. W powietrzu unosił się ciężki słodko-kwaśny zapach jej kobiecości, naszego wspólnego podniecenia. Dochodziła. Powoli, ale konsekwentnie dobijała do swojego portu. Czułem to, bo każdy skurcz jej cipki przyprawiał mnie o silny zawrót głowy. 



28 listopada 2023

Randka w ciemno

44. W życiu nie widziałem takiego piździska.


A później stało się to, właśnie to. Jezu, właściwie nie wiem, jak to opisać. To było spotkanie trzeciego stopnia, że tak to ujmę. Mój celebryta, wielki, lśniący, gruby i sztywny jak pan w smokingu miał spotkanie na najwyższym stopniu z jej… no właśnie, z jej panią, z jej soczystą, wielką, mięsistą, ciężką od zapachu kobiety i soków pizdą. W życiu nie widziałem takiego piździska. Doznawałem autentycznego i to tak silnego szoku erotycznego, że właściwie nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. 

"O Boże, o Boże", - myślałem, dusząc się od nadmiaru powietrza, od zbyt szybkiego oddechu. 

Jej wargi sromowe i te wewnętrzne, i te zewnętrzne były tak duże, tak obfite, iż miałem wrażenie, że to jakiś potwór z Lot Ness, jakaś paszcza, która za chwilę połknie mojego żołnierza, nie gryząc go nawet. No i ta łechtaczka. O tak, łechtaczka była, jak mały… nie mały, duży, sztywny, gruby pręcik, jak mały kutasik sterczący do góry z główką na końcu. Pulsowała, unosząc się i opadając, i tylko mówiła: "chodź do mnie, no chodź do mnie". No i ja swoim wystraszonym nieco fiutem miałem tam wejść i zrobić to, co do mnie należało. Już sama myśl o tym sprawiała, że nogi stawały się miękkie, a całym ciałem targały tak silne skurcze, że miałem wrażenie, że zaraz odejdę z tego świata.

Ale wszedłem. Chociaż z drugiej strony, gdybym się dłużej trochę zastanawiał, pewnie bym spierdolił z tego mieszkania, gdzie pieprz rośnie. Pewnie bym wyjechał z tego miasta i już nigdy tam więcej nie wrócił. No ale tak jak mówiłem, natura wzięła górę nad moimi myślami, nad moim wystraszonym umysłem i już po chwili wpierdoliłem się całą długością mojego napęczniałego, sękatego chuja w jej soczystą, miękką, wielką pizdę i byłem najszczęśliwszym facetem pod słońcem. Nie wiedziałem, że tak można, że takie doświadczenie może stać się moim udziałem.

To było rzeczywiście kosmiczne. Baba siedziała na stole kuchennym. Tak, bo teraz znaleźliśmy się w kuchni. Sam nawet nie wiem, jak to się stało. Siedziała na tym stole, a on dosunięty był do jakiejś szafy, czy regału. Wiem, że opierała się o to plecami i było to stabilne. Wiem też, że unosiła wysoko kolana, rozwierając przy tym uda i trzymając się za boki swojej cipy taki sposób, że ta wielka łechtaczka wystawała mocno do góry, prezentując całe swoje piękno. 

Jak już się wjebałem w to cipsko, myślałem, że padnę trupem, zanim jeszcze wykonam jakikolwiek ruch. Zanim do tego doszło, wydawało mi się, że jej cipka będzie bardzo luźna a doznania słabe. No bo wiecie, wiek, szereg życiowych doświadczeń, no i wygląd, sama wielkość tego jej gniazdka miłości. No i oczywiście też to, co słyszałem do tej pory od kolegów z podwórka, że jak stara to luźna jak stare majtki. Na takie doświadczenia byłem przygotowany. 

No i kiedy to się stało, kiedy z głośnym, aromatycznym mlaśnięciem wjechałem po same jaja, tylko jęknąłem z rozkoszy, czując, że robi mi się coraz słabiej. Przepełniała mnie tak niezwykła, tak cudowna, niebiańska rozkosz, że rozpływałem się w niej cały. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę, chciało mi się śmiać i płakać zarazem, i chciałem jeszcze i jeszcze. Chciałem doświadczać jej ciała, doświadczać jej cipki, doświadczać obcowania z nią, uczyć się, brać i dawać. Cały świat w jednej chwili zawęził się tylko do tego miejsca, do jej cipki i do mojego chuja. Wydawało mi się to już całym światem, całym moim istnieniem, wszystkim, czym byłem, a to był dopiero zaledwie malutki początek, preludium tego, co miało nastąpić. 



27 listopada 2023

Randka w ciemno

43. Moja niedoszła teściowa.


To było szaleństwo, którego nie umiałem i chyba do dziś nie umiem wyjaśnić. Ona od samego początku do końca nad wszystkim panowała i nawet przez chwilę nie dała mi poczucia, że mogę się z tego wycofać. Dosłownie przed chwilą spuściłem się na jej twarz i cycki i to tak obficie, że ochlapałem je całe, a mój kutas, chociaż nie wiem, jak to się stało, opadł jedynie ociupinkę. Mimo to ona i tak zaraz się nim zajęła, nie dając mu spocząć na laurach, a mnie dodając tak niesamowitych skrzydeł, że zaczynałem się czuć jak młody bóg. 

Wiecie, co zrobiła? Stara, rozwiązła pizda. Przyssała się do niego jak cielak. Muszę przyznać, że miała w tym wprawę. Doskonale wiedziała, od czego zacząć i jak się zachować. Chwyciła za mojego nieznacznie zwiotczałego już penisa tuż przy korzeniu, przyciskając do krocza jaja, które jeszcze były pełne gorącego budyniu, a jej szeroko otwarte usta pochłonęły głowicę i zacisnęły się tuż za grubą żyłą, oplatającą wielki łeb. 

To było tak mistrzowskie i precyzyjne posunięcie, że błyskawicznie po raz drugi znalazłem się na szczycie. Moje nogi stały się miękkie, jakby z waty, serce znów w galopowało jak szalone, przed oczami pojawiły się kolorowe kółeczka, a w uszach słyszałem jednostajny, monotonny narastający szum. Wiedziałem, że jeżeli w ciągu najbliższych kilkunastu sekund czegoś nie zrobię, spuszczę się w jej buzię. 

-O kurwa, - wyrwało się z mojego gardła i poczułem, jak moje dłonie wędrują na jej głowę, mocno przyciskając ją i nadziewając jej usta na mojego chuja do samego gardła. 

Teraz już bez wstydu gapiłem się na jej obfite pełne ciało, na jej wielkie cycki i poruszałem jej głową do przodu i do tyłu, sprawiając, że mój orgazm stawał się coraz bliższy. 

I wiecie, co się stało? Wcale się nie spuściłem. Chociaż myślałem, że to się stanie, byłem tego pewien, ale nie. Nie doszło do tego. Jak się okazało, byłem bardziej dorosły, bardziej, niż mi się wydawało. Może dlatego, że chciałem przekonać się, jak dalej się to wszystko potoczy, jak rozegra się ten cały film porno w moim wydaniu. Stopniowo wyłaziło ze mnie dzikie zwierzę. Instynkty przejmowały kontrolę nad wszystkimi częściami mojego ciała. 

Teraz to już nie była matka mojej dziewczyny, moja niedoszła teściowa, tylko zwykła kurwa, pierdolona dziwka, suka, której trzeba było pokazać, gdzie jest jej miejsce. Tak ją widziałem, tak ją postrzegałem. A kiedy ujęła od dołu swoje wielkie balony i uniosła je do góry, prezentując wielkie, ciemne brodawki i sterczące grube sutki, wiedziałem, że to, co robię, jest właściwe, niezależnie od tego, jak by to oceniać. 

Nie trzymałem już jej głowy, tylko swojego napęczniałego do granic możliwości chuja. Miałem wrażenie, że siły natury i wewnętrzne ciśnienie za chwilę mi go rozerwie. Mokry od jej śliny, sękaty od sinych żył, lśnił od jasnych promieni letniego słońca wpadających przez okno balkonowe. Siedział w jej szeroko otwartych ustach, bo tylko tak się w nich mieścił, zahaczony brzegami kapelusza o zęby, pulsował, kurczył się i rozluźniał, ale nie dokonał ostatecznego wyrzutu swojej energii. Jak się okazało, do tego miało być jeszcze dość daleko. Tak czy inaczej, chciałem ją zerżnąć na wszystkie możliwe sposoby, chociaż tak naprawdę jeszcze nie do końca wiedziałem, na czym to polega. 



26 listopada 2023

Randka w ciemno

42. Zaraz cię zgwałcę.


To było szaleństwo, istne szaleństwo. Ta babka była taka zgrabna. Mimo swojego wieku cholernie mnie podniecała. Trzymałem ją w pasie, przyciskałem do siebie, gapiłem się na jej cycki i podniecałem się coraz bardziej. Myślałem tylko o tym, co za chwilę się stanie.

Każda nowa chwila była cudownym, niesamowitym doświadczeniem. Kiedy klęczała przede mną naga, bezbronna, a jednocześnie tak bardzo niebezpieczna, kiedy tak klęczała przede mną, trzymając mnie za mojego wielkiego fiuta, oplecionego mnóstwem fioletowych żył, byłem już gotowy, gotowy do wytrysku, gotowy do spełnienia, gotowy do pełni szczęścia i zadowolenia. Nic mnie nie obchodziło, co stanie się później. 

Nawet nie zdążyłem się jej dokładnie przyjrzeć. Wiedziałem tylko, że ma wielkie cycki z ciemnymi, dużymi brodawkami i sterczącymi grubymi sutkami. Wiedziałem, że ma przepiękne, szerokie biodra, okrągłą, miękką, ale jędrną dupę i ciemny zarost między nogami, kiedy nagle z moim podbrzuszem zaczęło dziać się coś dziwnego. Skurcze były tak silne i następowały tak szybko po sobie, że moje nogi zrobiły się całkiem miękkie. Zacząłem się chwiać. Miałem wrażenie, że za chwilę upadnę. 

Klęcząc tak przede mną, chwyciła mnie za penisa prawą dłonią, zacisnęła palce w połowie długości i przejechała w kierunku mojego podbrzusza, naciągając napletek tak mocno, że aż zabolało. Oczywiście skutek mógł być tylko jeden. 

Strzeliłem prosto na jej twarz, na tę jej śliczną buzię. Nie zamknęła ust i zdałem sobie sprawę, że zrobiła to celowo. Oczywiście trafiłem w sam środek: raz, drugi, trzeci. Było tego dużo, ale prawie wszystko połknęła. Na koniec roześmiała się serdecznie. Pochlapałem ją moim nasieniem, a ona wydawała się nie niesamowicie zadowolona. Nie umiałem i do dziś nie umiem sobie wyjaśnić ani nazwać mojego poruszenia. Dziwne uczucie obrzydzenia i podniecenia rozsadzało mi czaszkę.  

-Chłopie, ale ty podjarany jesteś, - powiedziała, przełykając ostatnie krople mojej spermy, - Jeszcze nie zaczęliśmy, a ty już tak strzeliłeś, że o mało mnie nie utopiłeś. Jesteś skarbem. Wiesz?

Nie wiedziałem. Wciąż nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. W każdym razie nie do końca. W pierwszej chwili próbowałem uspokoić rozszalałe serce i ciężki oddech. Patrzyłem na nią, trzęsąc się na całym ciele i próbując sobie jakoś to wszystko wytłumaczyć. 

"Spuściłem się na nią, spuściłem się na matkę mojej dziewczyny. To straszne, och, ale to takie podniecające" - myślałem. Wszystko we mnie było sprzeczne.

Ciężko było mi nawet na nią patrzeć. Klęczała przede mną naga z tymi swoimi wielkimi cyckami, po których płynęło moje nasienie i uśmiechała się tymi pełnymi ustami, równie mocno naznaczonymi moim podnieceniem. Była tak blisko, tak dużo tak gorącego, pełnego dorosłości pożądania.

-Och nie, pani Bożenko, Boże, co ja zrobiłem?! - mówiłem, czując coraz większą suchość w gardle.

Nie mogłem patrzeć na te jej wielkie jakby napełnione wodą piersi, po których powoli niespiesznie spływała moja sperma. To było ponad moje siły. Ze wstydu chciałem zapaść się pod ziemię, a jednocześnie nie miałem zamiaru tego przerywać. Byłem tego świadomy i byłem na siebie zły, że nie mogę nic z tym zrobić. 

-Przestań się mazgaić, chłopcze. Myślisz, że to koniec świata? Takie jest życie, - odezwała się po chwili ustami, z których jeszcze wypływało moje nasienie.

-Ale my… ale ja…

-Boże, przestań wreszcie płakać. Masz taką wielką rakietę, że powinieneś być z niej dumny. A tak swoją drogą, muszę ją zaraz wykorzystać. 

Patrzyła na mnie tą ochlapaną spermą buzią, a ja próbowałem ze wstydu odwrócić wzrok. 

-Patrz na mnie, jak do ciebie mówię, - westchnęła, kiedy to spostrzegła, - zaraz cię zgwałcę, a ty będziesz tylko jęczał i prosił o jeszcze. Jestem przekonana, że niczego nie będziesz żałował.




25 listopada 2023

Randka w ciemno

41. Przecież ja do pani córki…


No ale dobra, w sumie to też nie było do końca tak. Cała ta sytuacja, wszystko to, co się działo, sprawiło, że moje podniecenie po prostu eksplodowało. Nagle wszystko wystrzeliło w kosmos. Straciłem poczucie orientacji tego, co dobre i złe. Straciłem poczucie tego, gdzie się znajduję i kto jest obok mnie. Straciłem poczucie tego, co właściwe i niewłaściwe. Poza tym brnąłem w to, chociaż, za cholerę tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem ani siebie, ani swoich reakcji. Po prostu zostałem wmanewrowany w coś, nad czym nie miałem kontroli i brałem to takim, jakim było. 

To działo się szybko, za szybko. Byłem tak oszołomiony, że nim zdążyłem policzyć do trzech, ona już była bez garsonki. Boże, to ja ją z niej zdjąłem! Właśnie trzymałem ją w dłoni i odrzucałem gdzieś z tyłu. Za cholerę nie wiedziałem, jak to się stało, ale to nie koniec. Długą dłoń oplotłem na jej biodrach i przyciskałem mocno do siebie tak, jakbym bał się, że za chwilę mi ucieknie. Nie wiem, może rzeczywiście tak czułem.

No i pif-paf - wygrała. O to chyba jej chodziło. W końcu miała to, co chciała. Byłem jej. Byłem w stanie wykonać każdy jej rozkaz, najbardziej zwariowane polecenie i to bez szemrania. Trzymała mnie za jedną stronę szyi, pocałunkami obsypywała drugą, łącznie z obojczykiem, a mimo to bałem się, że mi ucieknie i wciąż przyciskałem ją mocno do siebie. Choć miała już swoje lata, drżałem na samą myśl, że mogę ją mieć w swoich ramionach. Mój podniecony do granic możliwości penis napierał na jej podbrzusze, domagając się dalszej, coraz bardziej wyuzdanej i gorącej gry, ale mój mózg nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Dopiero po chwili zacząłem coś niemrawo mamrotać jej do ucha:

-Pani Bożenko, och pani Bożenko, co pani robi?! Przecież my…my nie możemy, och, co pani robi Pani Bożenko?! Przecież ja do pani córki…

I wiecie, co usłyszałem? Nie uwierzycie. Zszokowało mnie to, co usłyszałem.

-Zamknij się gówniarzu! Jak chcesz mieć moją córkę, to musisz najpierw zająć się mną. Musisz porządnie mnie wyruchać, tak, żebym była zadowolona. 

A po chwili dodała: 

-Nie bądź mięczakiem. Bierz to, co ci dają, a nie będziesz żałował. 

Tak to było. Bardzo szybko uczyłem się życia, a to była moja pierwsza poważna lekcja. To, co było pod spodem, to wcale nie była spódnica, tylko sukienka. Przekonałem się o tym, kiedy zaczęła ją z siebie ściągać, przez głowę, kiedy wciąż trzymałem ją w pasie, a ona stała przede mną w biustonoszu typu push up i majtkach. Dziwne, że człowiek wcześniej o takich rzeczach nie myśli, nie zastanawia się. Spódnica, sukienka, cóż to za różnica? I nagle, kiedy dochodzisz do tego, okazuje się, że to jest ważne. Przynajmniej w jakimś sensie. Prawda? 

Byłem zszokowany, wciąż byłem zszokowany z każdą kolejną minutą coraz bardziej. Jej cycki były jak sadzone jajka w tych niewielkich pojemnikach. Nie mieściły się w tym biustonoszu. A może on tylko je tak eksponował? 

Tak, na pewno tak było. Nie zmieniało to jednak stanu rzeczy. Nie zmieniało tego, jak byłem podniecony. Ona miała tę sukienkę na wysokości głowy. Materiał zasłaniał jej twarz. Właściwie nic nie widziała, a ja coraz bardziej podniecony i roztrzęsiony, wpatrywałem się w jej cycki i myślałem tylko o tym, żeby dotknąć ich swoimi ustami. 



24 listopada 2023

Randka w ciemno

40. Buchała zwierzęcym pożądaniem.


Nagle tym właśnie miejscu wybuchła bomba atomowa. Tak to zarejestrowałem.  Nie mogłem tego przewidzieć. Stało się coś takiego, co wprawiło mnie w totalne osłupienie, a jednocześnie sprawiło, że nie byłem w stanie się ruszyć. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Dziś nazwałbym to molestowaniem seksualnym, ale wtedy o takich rzeczach nie miałem bladego pojęcia. W mojej głowie huczało pytanie:

"Co?! Co ona zrobiła?!" 

Jarzycie? To babsko chwyciło mnie za fiuta! Nawet teraz wstyd mi do tego wracać myślami, jeszcze bardziej wstyd mi o tym pisać. Z każdą upływającą sekundą zaczynałem coraz bardziej rozumieć, w co się wpierdoliłem, w jak niezręcznej sytuacji się znalazłem. Czy miałem się bronić, czy też zasadniczo pójść na całość? 

Miałem na sobie cienkie, letnie spodnie, przez co mój fiut w całej okazałości uwidaczniał najdrobniejsze swoje szczegóły. No wiecie, kształt, rozmiar. Był jak podany na tacy, dlatego znacznie ułatwiało jej to zadanie. Nie musiała go szukać, po prostu chwyciła.

Nie bawiła się w delikatne podchody. Po co? Złapała mnie za penisa całą garścią. Trzymała przez ten cienki materiał tak mocno, jak kapral poborowego w wojsku. Zrobiło mi się tak gorąco, że myślałem, iż za chwilę upadnę. 

Pewnie by tak się stało, gdyby nie ściana za mną. Cały czas bezczelnie się na mnie gapiła. Na jej twarzy nie widziałem wyrzutów sumienia ani najmniejszych bodaj skrupułów. Patrzyła mi w oczy, uśmiechała się, a na jej twarzy nie widziałem choćby cienia wstydu czy zażenowania. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co robi. 

To był koniec świata. Nie wiem, co się ze mną działo. W ciągu kilkunastu sekund moje czoło oblał pot. Po prostu zrobiłem się mokry. Zacząłem się trząść jak galareta, a po chwili całym moim ciałem zaczęły targać silne, konwulsyjne skurcze. Co tu dużo gadać, doznawałem orgazmu. To postępowało szybko i trudno było nad tym zapanować. Dochodziłem, zanim cokolwiek się stało.

Zrobiło mi się słodko, gorąco i bardzo przyjemnie. Nie byłem w stanie patrzeć jej w oczy. Gapiłem się na jej zaciśniętą dłoń na moim twardym, żylastym penisie. Byłem przekonany, że zaraz strzelę gorącą porcją gęstego, aromatycznego nasienia prosto w te spodnie. 

-A teraz stój grzecznie i nie ruszaj się, - odezwała się cicho, ale tak stanowczo, że bałem się zaprotestować, - jeżeli będziesz się stawiał, powiem dziewczynkom, że chciałeś mnie zgwałcić.

Odebrało mi mowę.

-Hyk, ale… - stęknąłem tylko.

-Mówiłem, cicho bądź! Nie protestuj i rób, co każę, bo zadzwonię na policję. Zrozumiałeś?

Teraz to już naprawdę się wystraszyłem. Sparaliżowało mnie doszczętnie. Byłem w stanie tylko nieznacznie pokiwać głową. Przepraszam, byłem młody, niedoświadczony, nie miałem pojęcia, co to molestowanie seksualne. Nie wiedziałem, że to, co ona robi, jest złe i na dodatek karalne. Myślałem, że ona rzeczywiście może zadzwonić na policję i o coś mnie oskarżyć. Wydawało mi się, że tylko facet może napastować kobietę. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że może być odwrotnie. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z taką sytuacją.

To było bardzo stresujące. Ona także była tym wszystkim poruszona. Nie mogę powiedzieć, żeby na niej nie zrobiło to wrażenia. Zrobiło a jakże, tylko w tym przypadku chodziło o coś zupełnie innego. Była podniecona, bardzo podniecona. Zachowywała się jak drapieżnik tuż po pogoni za zdobyczą. Była rozgrzana do czerwoności. Tak to mógłbym najprościej określić. Czułem zapach jej potu, wymieszany z perfumami. To było bardzo specyficzne. Działało na mnie to jak afrodyzjak i może rzeczywiście nim było. No wiecie, chodzi o feromony. Po tym wszystkim do dziś mam słabość do tego typu bodźców. Buchała zwierzęcym pożądaniem, a ja nie byłem na to odporny.



23 listopada 2023

Randka w ciemno

39. Traciłem kontrolę nad całą sytuacją.


No nic, wracajmy do tematu, przez cały czas byłem podniecony jak młody napalony kogut. No i w pewnym momencie to się stało, tylko nie uwierzycie, w jaki sposób. Ta dojrzała dorodna kobieta dorwała mnie w tym ich wąskim przedpokoju. To nie był przypadek. Dokładnie zaplanowała miejsce i czas. Nie miałem żadnych szans, a przynajmniej nie tak duże, jak mi się wydawało. Była taka ponętna! Oprócz czarnej spódnicy w białą siatkę miała na sobie równie białą garsonkę, która tylko dodawała jej seksapilu. Drżałem z podniecenia.

Cholera, właściwie nie wiem, jak to się stało. Wiem, że byliśmy sami, wiem, że ja szedłem w stronę mieszkania, ona wychodziła. Takie miałem wrażenie. Jak już pisałem, przedpokój był dosyć wąski. Nie było tam miejsca na jakieś wielkie manewry, czy ucieczkę. Jakoś musieliśmy się minąć. To była zwykła procedura, którą stosowałem już kilkukrotnie, zarówno z dziewczynami, jak i z nią. W tym mieszkaniu tak było i do tej pory nic specjalnego się nie działo. Oczywiście do czasu, kiedy nie zostaliśmy tylko we dwójkę. 

Teraz przycisnęła mnie do ściany swoim obfitym ciałem tak mocno, że nie mogłem oddychać. Byłem młody i głupi. Nie wiedziałem, do czego to wszystko zmierza. Trwało to dłuższą chwilę i kiedy to do mnie dotarło, było już za późno. Za późno na reakcję obronną, czy ucieczkę. 

Oczywiście skłamałbym, gdybym napisał, że jakoś specjalnie mocno chciałem się bronić, czy uciekać. Zresztą, nie było gdzie. Dotychczasowe doświadczenia z nią i wciąż narastające podniecenie zrobiły swoje. 

Niezależnie od tego, co mówił mój mózg, moje ciało reagowało na swój własny, odrębny sposób. Mój fiut był gruby i sztywny jak kij bejsbolowy. Odznaczał się pod moimi spodniami jak gruby wąż. Niestety, nie dało się tego ukryć. Musiała o tym wiedzieć. Zacząłem sobie przypominać, że przez cały dzień, a właściwie przez półtora dnia uważnie mnie obserwowała. Nie to żeby jakoś ostentacyjnie się na mnie gapiła, ale cały czas miała mnie na oku.

Kiedy patrzyłem w inną stronę, na przykład oglądałem telewizję, bądź rozmawiałem z którąś z dziewczyn, niemalże namacalnie czułem jej wzrok na sobie. Był to gorący wzrok. Czułem, jak błądzi nim bezwstydnie po moim rozporku. Było mi głupio, a jednocześnie tak bardzo mnie no to nakręcało, że nieświadomie brnąłem w jej sidła. 

No dobra, ale teraz przez chwilę wyglądało to, jak jakiś głupi taniec, jak przepychanki. Tylko pozornie. 

-Może pani w prawo? Nie? To może w lewo? Bo ja prosto, - mruczałem, czując się coraz bardziej niezręcznie. 

Nie dała mi się wymknąć. Nie było na to szans. Ona doskonale wiedziała, co robi. Ja działałem bardzo nieporadnie jak typowy młody chłopak. Przyznam się szczerze, że nawet chwyciłem ją w biodrach, żeby ją przesunąć na bok. Chociaż odrobinę — błąd. 

Nie dała się zwieść. Nie dała się zbić stropu. Cwana bestia. Nie dała się przesunąć nawet o milimetr. Wiedziała, że musi to zrobić tu i teraz. Miałem wyjechać za dwa dni i nie byłoby pewnie innej okazji. Była bardzo zdesperowana. Swoją drogą, jej biodra były bardzo miękkie, elastyczne i tak cholernie zgrabne. Takie szerokie. Bardzo szybko się podniecałem, a jeszcze szybciej traciłem kontrolę nad całą sytuacją.



22 listopada 2023

Randka w ciemno

38. Gdybyś ty kobieto była trochę młodsza.


Żeby nie było, trzeba zaznaczyć, że to była bardzo inteligentna osoba. Podczas rozmowy, kiedy w którymś momencie zwierzyłem się, że piszę wiersze i opowiadania, z entuzjazmem wtrąciła:

-Och, naprawdę? To tak jak ja. 

W pierwszym momencie w mojej głowie pojawiło się autentyczne niedowierzanie. Roześmiałem się w głos i to zabrzmiało dość nieszczerze. 

-Nie. Pani Bożenko, kobieta w tym wieku? Przepraszam, naprawdę pisze pani wiersze? - powiedziałem, bo to wydawało mi się trochę dziwne. 

Spojrzała na mnie i wydawało mi się, że zaraz mnie zje tym swoim drapieżnym wzrokiem.

-A co, uważasz, że jestem za stara?

Przełknąłem głośno ślinę. 

-Nie, ależ skąd, nic z tych rzeczy, - zaoponowałem, ganiąc się w myślach, że mogłem być tak nieostrożny w wypowiadanych poglądach.

Mimo wszystko się nie obraziła. Chciała wykorzystać tę sytuację, aby mnie jeszcze bardziej omotać. 

-Poczekaj chwilę, - powiedziała i wyszła. 

Po kilku minutach wróciła. Przyniosła trzy pękate zeszyty.

-Co to jest? - spytałem.

-Moje wiersze, - odpowiedziała z nieskrywaną dumą, po czym wręczyła mi jeden z nich.

 Okazało się, że od deski do deski zapisany był całkiem zgrabnymi, rymowanymi, kwiecistymi wierszami. 

-No, no, - pokiwałem głową, Przepraszam pani Bożenko, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zmienić zdanie. Są naprawdę dobre. 

Od razu zacząłem czuć do niej sympatię i nie, nie tylko tą erotyczną. Żeby nie było, tu nie chodziło o sterczącego kutasa. Rozpoznałem w niej bratnią duszę, kogoś, kto może mnie zrozumieć. Co najdziwniejsze poczułem tę dziwną chemię, którą powinienem czuć do jej starszej córki, Eli. Dziwne, prawda?

Momentami nawet sobie tak myślałem: "Boże, gdybyś ty kobieto była trochę młodsza". Przez chwilę nawet zastanawiałem się, dlaczego jest sama. Odpowiedź na to pytanie przyszła później, dużo później, ale to już temat jakby na odrębne opowiadanie.

No ale to nie wszystko. Pokazała mi też swoje opowiadania. Były w kolejnym zeszycie i powiem wam, że nie były to zwykłe opowiadania. O, nie. To były erotyczne opowiadania.

"Ja pierdolę", - pomyślałem i zacząłem patrzeć na nią z zupełnie innej perspektywy. To już nie była ta sama osoba. Przyznam się szczerze, że ja sam wtedy też pisałem i to nawet sporo, ale umówmy się, dopiero raczkowałem. Moje powiastki były nieporadne i trochę grubiańskie. Ona wykazywała się niezwykłą finezją, może dlatego, że była kobietą. Nie wiem. Kiedy zacząłem czytać, nie mogłem przerwać. Teksty były nie tylko poprawne gramatycznie i stylistycznie, ale też wyrafinowane pod względem erotyki. Posiadały bardzo rozbudowaną fabułę jak na tego typu opowiadania i było ich coś więcej niż tylko seks.

W tym momencie, bo chciałbym być uczciwy wobec czytelnika, chciałbym dorzucić jeszcze jeden taki mały szczegół, który daje kontekst dla całej sytuacji. Pani Bożenka te swoje opowiadania czytała przy córkach, a one nie wydawały się tym tematem absolutnie skrępowane. Wydawało się wtedy, że powinny. Tymczasem one przyjmowały za coś naturalnego, że ich matka pisze opowiadania o mocnym wydźwięku erotycznym. Można powiedzieć, że były raczej z niej dumne niż zgorszone. One same tą tematyką raczej się nie zajmowały.



Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...