Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta rozkoszy.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta rozkoszy.. Pokaż wszystkie posty

24 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

93. Wojna.


Otworzyłem oczy, przede mną stał Sofi z dymiącym miotaczem plazmy w dłoniach.

-Pilocie, co się stało? - spytałem oficjalnie, próbując zebrać myśli.

-Wojna, - odpowiedział krótko.


Traciłem nad sobą kontrolę, waliłem bez opamiętania. Pomiędzy kolejnymi spazmami zerkała na mojego giganta. Jebałem ją bez żadnego zmęczenia, po każdym wytrysku z zapasem nowych sił. Coraz bardziej pogrążałem się w swojej żądzy, chciałem jeszcze i jeszcze, bez przerwy, bez ustanku.

Stanąłem na podłodze i zadzierając jej uda jeszcze wyżej, pochyliłem się do przodu. Przykryłem ją swoim ciałem. Waliłem, dociskając zgrabne uda do wielkich cycków. Była zwinięta jak naleśnik, całkowicie przygnieciona moim nienasyconym cielskiem. Szeroko rozpostartymi ramionami trzymała się krawędzi łóżka.

Nagle wypadłem z niej, poprawiłem pozycję, stanąwszy w szerokim rozkroku. Odkręciła się na bok, zadzierając nogi daleko pod brodę i wystawiając w moją stronę swoją niesamowitą cipeczkę. Przyłożyłem kutasa i pozwoliłem mu wjechać samym łbem. Zatrzymałem się na sekundę. Po chwili bardzo powoli wjechałem do samego końca.

-Ohooooooooooo! - westchnęła.

Wysuwałem się delikatnie, by od po chwili ostrożnie wsunąć się do środka. Dopiero za szóstym, czy siódmym posunięciem wznowiłem szaleńczą bardziej zdecydowaną akcję.

-Aaaaaa-haaaa! - jęczała.

Pracowałem może niezbyt szybko, ale za to bardzo mocno do samego dna. Przy każdym uderzeniu całe jej spocone ciało trzęsło się jak galareta. Jej cipka była jak imadło.

-Gau, gau, gau!!! - stękała.

W pewnym momencie zrozumiałem, że coś jest nie tak. Na moją głowę lały się strugi wody. Słyszałem jednostajny, monotonny szum. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to rzęsisty ciepły deszcz. Wszystko mnie bolało, czułem się tak, jakby ktoś siłą wyciągał mnie z głębokiej otchłani. Otworzyłem oczy, przede mną stał Sofi z dymiącym miotaczem plazmy w dłoniach.

-Pilocie, co się stało? - spytałem oficjalnie, próbując zebrać myśli.

-Wojna, - odpowiedział krótko.

-Wojna? - nie dowierzałem.

-Jesteśmy w samym środku lokalnego konfliktu Kapitanie.

Uniosłem głowę.

-Zabieramy go stąd, - krzyknął do pozostałych.

Za jego plecami przestępowała z nogi na nogę Junan. W jej oczach malowało się przerażenie.

-Co oni z tobą zrobili Jaznonie?! - jęknęła, płacząc.

-Kto? - spytałem nieprzytomnie.

-Oni, - odpowiedziała, wskazując gdzieś za moje plecy.

Nie wiedziałem, co się stało, nie byłem w stanie się odwrócić, nie mogłem zaczerpnąć powietrza, czułem, że się duszę.

-Maska! Dajcie ten cholerny tlen! - krzyknął Sofi.

-Zabieramy go stąd!

Rejestrowałem tylko skrawki tego, co działo się wokół mnie. Zdaje się, że odpinali moje nadgarstki z jakiejś uprzęży i później położyli na wilgotnym mchu. Dotknąłem dłonią skroni, ale nie czułem jej.

-Coś ci podłączyli do głowy.

-Co?

-Masz czip i diabli wiedzą co jeszcze.

Nagle ciężką atmosferę obcej planety przeszył potężny wybuch. Nasz statek zatrząsł się w posadach, miałem wrażenie, że za chwilę rozpadnie się na kawałki. W końcu unieśliśmy się w powietrze i zataczając duże łagodne koło, oddaliliśmy się od niebezpiecznej strefy. Kanonada przycichła, nieprzyjemne huśtanie ustało. Przez domykający się luk bagażowy kątem oka ujrzałem duży kawał wypalonego lasu. W końcu prócz pracy silników nie było słychać już nic, przez moment zawładnęło nami nieprzyjemne przeciążenie, błyskawicznie uruchamiając sztuczną grawitację. Wiedziałem, że byliśmy w otwartym kosmosie.


Koniec



23 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

92. Kolorowe gwiazdki.


Jej norka była taka słodka, tak mocno kurczyła się na moim drągu, że przed oczami wirowały mi już kolorowe gwiazdki.


Wyła, jęczała. Moje biodra chlapały o jej pośladki. Znowu wzdychała. Jeździła głową po materacu tak, że aż dziwiłem się, że nie złamała sobie jeszcze szyi.

Mruczała, dyszała. Moje jaja odbijały się od jej podbrzusza. Dźgałem, nadawałem tempo, jakie mi samemu odpowiadało, a ona się temu poddawała.

Wyrzucała z siebie głośne okrzyki. Było w niej już bardzo ciasno, bardzo mokro i gorąco. Robiło mi się coraz bardziej przyjemnie. Plaskanie naszych ciał było coraz głośniejsze.

Mruczała coraz bardziej przejmująco. Odczuwałem tylko szybkie kolejne posunięcia. Przygotowywałem się na kolejny wytrysk.

Jej pomruki przechodziły w donośne jęki. Patrzyła na pracującego fiuta i huśtające się jaja. Skupiłem się na coraz szybszych ruchach moimi biodrami. Uderzenia o mokrą skórę stawały się coraz bardziej ogłuszające. Jęczała już na całe gardło.

Ścisnąłem ją mocno i poruszałem jej ciałem jak kukłą, bez pardonu dobijałem do samego końca. Musiała to czuć.

Znów wydala z siebie serię donośnych jęków i westchnień. Czułem, jak walę w jej macicę. Bez przerwy rozbrzmiewało głośne plaskanie, jej wycie, jęki i stękania. Dbałem tylko o to, by tempo nie zmalało.

Po chwili już tylko kwiliła, wręcz prawie płakała. Waliłem, nie dawałem jej ani sekundy wytchnienia. Wkrótce zaczęła rżeć. Łomotałem coraz mocniej. Wsłuchiwałem się w rytmiczne klapnięcia. Zacisnąłem zęby i przyspieszałem. Chciałem szybciej, jeszcze trochę szybciej. W głowie miałem tylko wciąż narastające tempo.

Dyszała, jakby uchodziło z niej życie i znów wyła. Byłem jak maratończyk na finiszu. Moim celem było utrzymanie rytmu.

Zaczęła głośno stękać i jęczeć. Pomagała mi ruchami własnego ciała dociskając się do mnie intensywnie. Stękała, jakby to już był koniec.

W momencie, kiedy byłem prawie na samym szczycie, przerwałem. Nie mogłem tego wytłumaczyć, ale wyszedłem z niej i jednym silnym ruchem, jak naleśnik obróciłem jej zgrabne ciało na drugą stronę.

Leżała na plecach a ja chwyciłem ją za uda i uniosłem do góry. Po chwili podciągnąłem wysoko i wsparłem jej pośladki na swoim brzuchu. Po sekundzie jej kontakt z materacem ograniczał się już tylko do samych barków. Cycki zjechały jej pod brodę, przybierając cudowny gruszkowaty kształt. Wciąż miała szeroko rozwarte usta.

Mój wielki kutas nieznacznie opadł pod własnym ciężarem, ale wciąż był sztywny i twardy jak stal. Wstałem, westchnęła cicho i przejmująco.

Na lekko ugiętych nogach trzymałem ją za uda, a mój wąż w niepełnym zwisie, samym końcem dotykał jej gorącej szparki.

-Aaaaaa!!! - jęknęła, kiedy powoli zacząłem opadać.

Mój ogórek był na tyle sztywny, że bez pomocy rąk wsunął się w jej przepastną czeluść. Głęboko westchnęła, kiedy zacząłem wdzierać się jeszcze dalej.

Wylot jej cipki pokazywał sufit, a ja ruchałem ją, wykonując przysiady. Za drugim, czy trzecim pchnięciem westchnęła jeszcze raz. Miała zamknięte oczy i otwarte usta, a na jej pięknej twarzy malowała się rozkosz wymieszana z cierpieniem.

Jęknęła. Pchnąłem, wprawiając w ruch jej cycki. Jeszcze raz jęknęła, a ja uniosłem się i opadłem. Znowu wyrzuciła z siebie przejmujący dźwięk, przykucałem, wchodząc w jej słodką norkę. Wewnętrzna strona moich ud ocierała się o jej pośladki. Przesunąłem się do tyłu, ciągnąc ją za sobą. W końcu znalazłem się na samym skraju łóżka i by nie spaść, mocno trzymałem się jej ciała. Zaparła się dłońmi o brzeg materaca.

Zaczęła głośno wzdychać. Powietrze przenikało miękkie bulgotanie.

Jęczała, dyszała, a mój kutas chlapał w jej środku. Poruszałem biodrami do przodu i do tyłu, przykucałem i wstawałem. Jej obfity biust przelewał się do góry i do dołu.

Chlapało, poruszałem się coraz szybciej, intonowała coraz bardziej wysublimowaną melodię. Wchodziłem i wychodziłem, wirowało mi w głowie.

Stęknęła krótko, pchnąłem dwa razy. Znów wydała z siebie serię krótkich, urywanych dźwięków. Chlapanie mieszało się z jej jękami. Czułem, że mój worek jak precyzyjne wahadło trafia w sam środek jej anusika. Stęknięcia stawały się coraz słodsze. Jej norka była taka słodka, tak mocno kurczyła się na moim drągu, że przed oczami wirowały mi już kolorowe gwiazdki.



22 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

91. Soczysta brzoskwinka.


Teraz już nie tylko czułem, ale też widziałem, jak jej napęczniała soczysta brzoskwinka wykonuje rytmiczne, częste skurcze. Mój kutas, jak gruba anakonda z każdym pchnięciem wjeżdżał w jej środek, za każdym razem wyrzucając kolejne porcje ubitych soków.


Leżała na boku z jedną ręką ułożoną na biodrze a drugą wciśniętą pod głowę i ciężko dyszała. Jej przepona pracowała na pełnych obrotach. O niczym konkretnym nie myślałem, niczego nie analizowałem. Byłem jak lunatyk prowadzony promieniami księżyca, nad niczym się nie zastanawiałem, nie stawiałem oporu. Chciałem tego coraz bardziej, coraz więcej.

Nie mam pojęcia, czy długo tak leżeliśmy, ale kiedy doszedłem do siebie, posuwałem ją po raz kolejny.

-Yyyyyyyych, oooooou!!! - usłyszałem jej niemal rozpaczliwy jęk.

Siedziała z szeroko rozsuniętymi i ugiętymi w kolanach nogami. Odchyliła się do tylu i wsparła na dłoniach, a ja klęknąłem między jej udami i końcem fiuta zabrałem się do masowania jej wzgórka.

-No wsadź mi go wreszcie, ty ogierze! - cedziła z wysiłkiem przez zaciśnięte zęby.

Przy kolejnym ruchu wepchnąłem się głęboko do jej środka. Zaskoczona patrzyła na swoje krocze. Jęczała głośno, a ja pchałem się głębiej i głębiej, coraz bardziej przesuwając ją po materacu. Moja pyta była jeszcze grubsza niż wcześniej.

-Oooooooo, oooooooch, ooooooo!!! - wyła, jak zarzynany zwierz rzucając głową na wszystkie strony.

Usadowiłem się wygodniej, wcisnąwszy, jej własne uda między te wielkie cyce i łomotałem, bezlitośnie masakrując jej cipkę. Nie byłem delikatny, waliłem, jak w pień drzewa. Wygięta wpół, z cyckami ślizgającymi się po mokrym ciele, wpatrywała się w swój kwiatuszek. Szarpała się i szamotała, próbując utrzymać równowagę.

Jęczała, charczała, a ja pieprzyłem ją, jak dzikie bezwzględne bydlę. Jej ciało było tak niesłychanie podniecające, tak bardzo pobudzało moją wyobraźnię, że nie pragnąłem niczego innego.

Musiała przejść jakąś metamorfozę, zupełnie jakby ktoś mi ją chciał udoskonalić. Miała ogromne, wspaniałe cycki. W tej chwili spoczywały rozpłaszczone pod swoim własnym ciężarem. Mimo tak dużych rozmiarów wieńczyły je spiczaste, ciemne brodawki i grube sztywne sutki. Talia była taka, jak zawsze, wąska, ale biodra dużo szersze niż te, które pamiętałem, wyrzeźbione ponętną linią na każdym centymetrze. Uda także były pożyczone i to jakby od samej Afrodyty, a to, co znajdowało się pośrodku, w czym siedział mój kutas, sprawiało, że traciłem zmysły.

Patrzyła na mnie proszącym wzrokiem, a ja raz za razem uderzałem.

W pewnym momencie poczułem, jak jej cipka zaciska się na moim fiucie, sprawiając, że wzbierała we mnie kolejna eksplodująca fala. Pochyliła głowę, by przyglądać się, jak mój tłok porusza się w jej ciasnej dziureczce. Otworzyła szeroko usta, a jej źrenice zaczęły zachodzić mgłą. Czułem kolejny, zbliżający się orgazm.

-Oooooho, oooooho, aaaaach!!! - jęczała.

Nagle sama przerwała ten szalony wyścig, wyrwała się z moich objęć i zmieniła pozycję. Uklękła, opadając przodem ciała na pościel i wypinając w moim kierunku swój apetyczny tyłeczek. Z wielką rozkoszą chwyciłem ją za biodra i wycelowałem swoją armatę w jej mokrą tarczę. Już sam dotyk posłusznie rozsuwających się gorących płatków spowodował, że przez moje ciało przebiegł słodki dreszcz.

Syknęła, kiedy poruszałem kutasem do góry i do dołu drażniąc jej cipeczkę. Zatrzymałem się i wcisnąłem odrobinkę, by po chwili pomagając sobie dłonią, mocnym pchnięciem wjechać do połowy.

Gdy wznowiłem ostre pierdolenie, znów wyrzucała z siebie niezrozumiałe spazmy. Łapała powietrze, jakby się dusiła. Jej cyce poruszały się i swoim ciężarem wprawiały jej ciało w wahadłowy ruch.

-Wal, mnie, wal... - prosiła jękliwym głosem.

Mocno trzymałem ją w talii i gwałtownymi szarpnięciami, nadziewałem na twardego fiuta. Skóra na jej okrągłych pośladkach była napięta i mokra. Wlepiłem swój wzrok w przepiękny rowek a później w samo kakaowe oczko. Tykała we mnie bomba atomowa.

W jej gardle tworzyła się już cała gama przeróżnych dźwięków. Wygięła się tak, że czubkiem głowy dotykała materaca. Wyglądała, jak suka, której zależy tylko na jednym.

Ugiąłem nogi w kolanach, opuszczając nieco swoje ciało i dźgnąłem ją od spodu, gdzieś pod kręgosłup. Jej pizdeczka opięła mnie jeszcze mocniej.

W końcu wygięła ręce, opierając ciężar ciała tylko na głowie. Wyślizgiwała mi się, buchało od niej gorąco.

Teraz już nie tylko czułem, ale też widziałem, jak jej napęczniała soczysta brzoskwinka wykonuje rytmiczne, częste skurcze. Mój kutas, jak gruba anakonda z każdym pchnięciem wjeżdżał w jej środek, za każdym razem wyrzucając kolejne porcje ubitych soków.



21 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

90. Starałam się bardzo. 


-No i jak? - zaczęła. - Starałam się bardzo by pana zadowolić.

Znów podjęła tę grę. Patrzyłem na jej wielkie, kołyszące się przed moją twarzą cycki i nic nie rozumiałem.


Chwyciłem ją za ramiona i waliłem jeszcze mocniej. Uniosła twarz i spojrzała na pracującego kutasa. Dygotała, jęczała coraz głośniej. Fiut mlaskał miękko jak w maśle. Czułem narastające mrowienie w podbrzuszu, wsłuchiwałem się w rytm własnych uderzeń.

Ścisnęła mnie za mięśnie na klatce piersiowej. Wirowało mi w głowie. Byłem zmęczony, ale czułem się wspaniale. Opadłem niżej i oparłem się dłońmi o łóżko.

-Iiiiiiich, iiiiiiich, aaaaaach!!! - rżała, jak kobyła.

Jak mityczny tytan fedrowałem jej jaskinię. Moje jaja coraz mocniej uderzały o jej pośladki. Końcem fiuta zapierałem się o jej trzewia. Krzyczała coraz głośniej, a ja waliłem, jak opętany.

-Taaaaak, taaaak Jazonie!!! - zawołała.

Jej zgrabna sylwetka podskakiwała podrzucana na moim drążku. Wyglądała jak kukiełka przebita długą igłą. Jej cipka zaciskała się jak szalona i to pulsowanie bardzo szybko przeszło na mojego fiuta. Oblało mnie niebiańskie gorąco, zastygłem w bezruchu, sprężyłem się i puściłem wodze mojej rozkoszy. Czułem, jak z każdą sekundą coraz bardziej napełniam ją moim pożądaniem. Oboje szarpaliśmy się w boskich spazmach na wskroś przeszywających nasze ciała.

Kiedy włosy na moich skroniach uniosły się, powolutku wyszedłem z jej spragnionej kobiecości. W chwilę po tym, jak mój żołnierz zawisł między jej udami, z wnętrza popłynął biały strumień.

-Uuuuuuuuch, aaaaaaach! - westchnęła półprzytomnie.

Kremowe prześcieradło znaczyła coraz większa plama moich plemników. Jej cipeczka kurczyła się, uwalniając kolejne porcje. Spojrzałem na mojego konia i spostrzegłem, że zamiast opadać, unosi swój łeb. Wciąż miałem niesamowitą ochotę zerżnąć ją po raz kolejny. Nie czekałem ani chwili dłużej i jednym mocnym pchnięciem wpakowałem się w nią jak niewyżyty szczeniak.

-Oooooooch! - jęknęła kompletnie zaskoczona.

Z miejsca podjąłem kosmicznie szybką akcję. Tempo było dwa razy większe niż wcześniej.

-Taaaak, taaaaak Jazonie!!! - jęczała, nazywając mnie już moim własnym imieniem.

Mocno chwyciłem ją za uda i pracowałem jak mały motorek. Nagle pociemniało mi w oczach. Wyskoczyłem i skierowałem się nad jej cycki. Z miejsca ozdobiłem je kwiatuszkami pachnącego nasienia.

-Taaaaak, taaaaaak mój mężu!!! - krzyczała, wyraźnie zadowolona.

Kierowałem węża raz na lewo raz na prawo, a później na środek. Wszędzie malowałem fantazyjne plamki. Z każdą sekundą spermy było coraz więcej i więcej. Nie mogłem uwierzyć, że umazałem jej wielkie zderzaki prawie w całości. Nasienie ze wszystkich stron spływało na jej ciało a później na łóżko, jakby w ogóle nie było w stanie utrzymać się na mokrej od potu skórze. Byłem zadowolony i zachwycony, ale kiedy zerknąłem na mojego banana, oniemiałem z wrażenia. Wciąż sztywno stał na baczność. Nie mogłem w to uwierzyć, to mógł być tylko sen. Nigdy nie miałem aż tak ogromnych możliwości. Chciałem ją rąbać i rąbać bez końca.

Szybko wepchnąłem się w jej niezaspokojone wnętrze i podjąłem jeszcze bardziej zwariowaną galopadę. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, w ogóle nie panowałem nad sobą.

-Taaaak Jazonie, chcę cię, chcę cię jeszcze!!! - jęczała, doprowadzając mnie do białej gorączki.

Łomotałem ją jak wielki, dziki goryl, jak ten mutant z dżungli. Jej jęki i westchnienia odbijały się echem od wszystkich ścian, przenikały moją świadomość i jeszcze bardziej wzmagały moje podniecenie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem, to był jakiś opętańczy, niekończący się stosunek.

Wyła niczym syrena, a ja czułem, że zbliża się kolejny wielki wytrysk. Szybko przemieściłem się w górę jej ciała. Zdążyła nieco unieść się na łokciach i wysunąć język. Wystrzeliłem wprost do jej buzi.

-Ah! - westchnęła, łykając pierwszą kroplę.

Szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłem, jak daleko poszybowała następna porcja. Większość białej śmietany spadła daleko poza jej głową. Dopiero sama końcówka trafiła tam, gdzie powinna.

To było oszałamiające, lało się ze mnie niczym z węża strażackiego. Nie mogło do mnie dotrzeć, że moje własne ciało tyle tego naprodukowało. Mimo wszystko każde doznanie było autentyczne, moje i doświadczałem go każdą komórką własnego organizmu.

-Mmmmmmm... - mruczała.

Uśmiechnąłem się, bo zrobiłem jej białe wąsy. Zbierała wszystko, czego dosięgła swoim zwinnym języczkiem. Chwyciła jedną dłonią za członka, a druga objęła jaja. Po chwili brudna głowica sprawnie wylądowała w jej usteczkach. Mruczała, poruszając głową do przodu i do tyłu. Wyglądała tak, jakby przed chwilą wyszła z gorącej sauny. Obfite strugi potu płynęły po całym jej ciele, a wszędzie wokół unosiły się mgliste ciężkie opary.

-Mh-oho! - westchnęła, uwalniając go ze swoich ust.

Odsunęła się trochę i spojrzała na mnie wymownie.

-No i jak? - zaczęła. - Starałam się bardzo by pana zadowolić.

Znów podjęła tę grę. Patrzyłem na jej wielkie, kołyszące się przed moją twarzą cycki i nic nie rozumiałem.

-Było ci dobrze, och powiedz, było ci dobrze? - pytała.

Usilnie próbowała uspokoić oddech. Opadła na pościel, zdawałoby się, że tym razem na dobre zadowolona. 



20 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

89. Wyruchaj.


Patrzyłem, jak mój kutas wyjeżdża, ale nie opada. Zdziwiłem się, że ciągle sterczy sztywno na baczność czubkiem głowicy celując w jej rozwartą pizdeczkę.

-Wyruchaj, - powiedziała krótko.


Kołysała się: do góry i do dołu, do przodu i do tyłu.

-Ooooooch, oooooooo, ooooch!!!

Po chwili dołączyła delikatne ruchy na boki. Jak ślimak przesuwała się po warstwie naszych wydzielin. Słodki zapach przenikał cały pokój.

-Aaaaaauuuu, aaaaaach, aaaaach!!!

Nie dotykała mnie rękoma. Ramiona wciąż trzymała na piersiach. Była niczym cudowna rusałka. Opadła bardziej i znowu zaczęła taniec we wszystkich kierunkach. Mój kutas odczuwał już tylko nieziemskie gorąco.

-Ha, ha, haaaah!!! - dyszała ciężko.

Wiedziałem, że tak samo, jak ja szybowała w obłokach, że doświadczała tak samo mocno, że niczego nie udawała. Jechała na mnie jak na starym koniu, mocno dociskała swoje biodra, wpychała kutasa jeszcze głębiej.

Nagle przestała, odwróciła się przodem, opadła na mój tors i chwyciła w usta mój sutek. Była taka rozgrzana, tak mocno biło jej serce i była tak blisko mnie.

-Och Klaro, moja Klaro! - jęknąłem.

-Ach, mhu, - mruknęła cicho.

Wypuściła go z głośnym mlaśnięciem. W chwilę później wysunęła języczek i drażniła samą końcówką. Potem jeszcze raz ujęła go w swoje słodkie usteczka. W tym samym momencie poczułem, jak jej dłoń wsuwa się między nasze nogi, chwyta mojego napęczniałego rumaka i wprawnie wkłada w swoją wilgotną szparkę. W sekundę później rozpoczęła taniec biodrami.

Chlapało, mlaskało, jej uda były szeroko rozsunięte, przygniatała mnie swoim mokrym, gorącym ciałem.

-Och panie Hamman, jak ja się dla pana poświęcam, och pana członek jest taki długi, och taki gruby, tak obficie mnie wypełnia. Oooooch już dłużej nie wytrzymam, - wyrzuciła z siebie.

Trzymała mnie dłońmi za boki, starając się sprawić jak najwięcej przyjemności. Jej cipeczka bardzo mocno obejmowała cały trzon mojego kutasa.

W pewnym momencie niespodziewanie zeszła ze mnie i bezwładnie opadła na materac. Zdziwiony uniosłem głowę.

Leżała ze spuszczonymi na podłogę stopami i bardzo ciężko oddychała. Łapała powietrze jak ryba wyjęta z wody. Lśniła od stóp do głów naszym wspólnym potem. Jej wielkie cyce unosiły się i opadały w rytm spazmatycznej pracy płuc. Powieki miała mocno zaciśnięte a usta na oścież otwarte, była wykończona.

Po chwili powoli otworzyła oczy.

-Widzi pan, widzi... co pan ze mną zrobił?! Oooooooch! - jęknęła, odrzucając głowę do tyłu tak, jakby już miała wyzionąć ducha.

Z kącików jej drżących ust popłynęły stróżki śliny. Opadła rozluźniając wszystkie mięśnie. Myślałem, że straciła przytomność.

Po kilku minutach jeszcze raz nadziała się na mojego fiuta i płynnie poruszała pośladkami. Wkrótce znowu zaczęła jęczeć. Ramionami oplotła moje ciało i drżała. Rozpływałem się pod ciężarem jej gorących cycków, wdychałem odurzająco słodki zapach skóry.

Wkrótce znów uniosła się do pionu. Mój gruby pyton dumnie prężył się w jej norce. Po chwili stopniowo wsparła się na nogach i wstała. Patrzyłem, jak mój kutas wyjeżdża, ale nie opada. Zdziwiłem się, że ciągle sterczy sztywno na baczność czubkiem głowicy celując w jej rozwartą pizdeczkę.

-Wyruchaj, - powiedziała krótko.

Bez zwłoki położyła się na posłaniu i szeroko rozłożyła nogi. Spojrzała mi prosto w oczy i się uśmiechnęła. Jej zgrabne dłonie powędrowały wzdłuż boków na biodra, by w końcu zatrzymać się po obu stronach spragnionej psitki. Rozwarła płatki i kiwnęła głową.

-Tylko tak, żebym poczuła cię w gardle, - dokończyła.

Ująłem w garść swoje twarde przyrodzenie, przyłożyłem do jej gorącego kwiatuszka i niespiesznie wcisnąłem do środka. Kiedy wlazł tam gruby łeb, usłyszałem przeciągłe, mokre mlaśnięcie. Napierałem dalej, po obu stronach czując jej drobne paluszki.

-Aaaaaaaha! - jęknęła, kiedy dobiłem do końca.

Chwyciłem ją za przedramiona i nachalnie pchałem się dalej. Spojrzała na mnie, a jej oczy otworzyły się bardzo szeroko.

-Yyyyyyyuuuuuuhuuuuu!!! - wydała z siebie jeszcze jeden głośny dźwięk.

Ująłem ją pod pachami, a ona zarzuciła dłonie na moje obojczyki. Odrobinę się odsunąłem i energicznie zacząłem uderzać biodrami.

-Yyyyyuuuuuhuuuuu, aaaaahaaaaa!!! - jęknęła, wpatrując się w moje oczy.

Po sekundzie wyprężyła się, unosząc lekko nad posłanie. Jej głowa opadła do tyłu. Jeszcze raz wycofałem się i powtórnie naparłem w jej wnętrze.

-O tak, jest taki twardy, taki wielki, czuję go tak daleko, - mówiła, jęcząc.

Wchodziłem i wychodziłem, penetrując każdy zakamarek jej cipki. Jej baloniasty biust przelewał się do przodu i do tyłu.



19 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

88. Wielkie piersi.


Wielkie piersi przelewały się po jej ciele, jak prezerwatywy wypełnione wodą a cipeczka zaciskała się tak mocno, że czułem każdą nierówność.


Kołysała się do góry i do dołu, szybko, płynnie, po jej ciele opadały stróżki potu. Jej muszelka coraz ciaśniej obejmowała mojego pytona. Czułem, że długo nie wytrzymam tej szaleńczej pogoni.

-Alfa Centauri... pamiętasz? - pytałem.

Odpowiedziały mi westchnienia:

-Aha, aaaaa, aha...

Uderzała w moje jajka mokrą cipeczką, rozgniatała ją w moim kroczu. Jej uda bosko obejmowały moje pośladki, było ni niebiańsko dobrze, powoli zaczynałem odpływać.

-Pamiętasz mnie żono?

-Ammmmm, oho, oooooo, mmmmm... - wzdychała.

Płynne, faliste ruchy porwały mnie i poniosły ze sobą, niemal czułem, jak unoszę się nad łóżkiem.

-Och Klaro, Klaro moja! - jęczałem.

-Oho, ocho, ouuuuu... - odpowiadała.

-Klaro, Klaro!

Roześmiała się półprzytomnie, doświadczając rozkoszy. Teraz wykonywała eliptyczne ruchy i raczej wzdłuż mojego ciała. Jęczała coraz głośniej, coraz bardziej przejmująco.

-Oooooo, oho, oooooo, oooooo...

Do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, kółeczko za kółeczkiem, za każdym razem do dna, do samego końca. Była prawdziwą profesjonalistką, ciągnęła swoją grę do samego finału, nie zdradzając się ani jednym słowem, ani jednym gestem. Raz po raz, między kolejnymi westchnieniami i jękami, śmiała się radośnie, jak dziecko. Nie znałem jej takiej, miałem wątpliwości, czy to naprawdę ona. Mimo wszystko było mi tak cudownie, jak nigdy dotąd.

-Aaaaaaach, oooooo, oooooo! - kwiliła.

Wielkie piersi przelewały się po jej ciele, jak prezerwatywy wypełnione wodą a cipeczka zaciskała się tak mocno, że czułem każdą nierówność. Mój kutas, z coraz większym trudem przedzierał się przez piekielne zakamarki. Byłem napięty, jak struna, odruchowo ująłem poręcz za głową i trzymałem tak kurczowo, że prawie gięła się w moich dłoniach.

-Ooooooooch Klaro!!! - jęknąłem.

Czułem, jak wgniata mnie w posłanie, jak coraz głębiej się na mnie nabija.

-Aaaaaaaaaaa!!! - krzyczała.

W półmroku nieznanego mi pomieszczenia jej sylwetka wydawała mi się niezwykle piękna, niemalże boska, nieuchwytna, a jednak tak bardzo bliska.

-Oooooooch Klaaaaarooooo!!! - wyłem z rozkoszy.

W anielskiej kopulacji odleciałem w niezmierzony kosmos. Widziałem gwiazdy, planety i wszystko inne.

-Uhu, oooooch, oooooooo!!!- wołała.

Poprawiła pozycję. Byłem śliski od potu. Poruszała się nieznacznie, dbając o to, by za każdym razem dociskać do samego końca. Była jak nimfa jak rusałka. Jej niedbale spięte włosy falowały wraz z nią. Nawet na sekundę nie rozluźniłem swojego ciała. Czekałem na ten wulkan rozkoszy.

Nagle rozsuwając szeroko nogi, odchyliła się do tyłu.

-Aaaaaaaaaahaaaaa!!! - jęknęła przeciągle.

Wstała. Uniosła się na stopach, a mój naprężony do granic możliwości kutas płynnym ślizgiem wyjechał z jej ciasnej pizdeczki. Miałem wrażenie, że spadam w otchłań bez dna. Niczym diabelskie wrota z głośnym mlaśnięciem zamknęła się tuż za jego łbem.

Szybko przestąpiła przez moje ciało i obróciwszy się tyłem, zaczęła siadać. Rozsunęła przy tym uda, uwydatniając zmęczoną i bardzo pobudzoną norkę.

-Teraz, teraz... oj, jeszcze... - mruczała do siebie.

Patrzyłem, jak powoli opada, a jej muszelka zbliża się do mojego oręża.

-Ha, ha, ha... - zaśmiała się, chwytając go w połowie długości i nakierowując do samego środeczka.

Z zachwytem obserwowałem każdy jej ruch. Gdy tylko go sobie włożyła od razu padła.

-Oho-oooooooooch!!! - jęknęła, a mnie coraz trudniej było utrzymać przytomność umysłu.

Ciemniało mi w oczach, w uszach słyszałem galopujący puls.

-Aha, aha, ach, ach!!! - wyrzucała z siebie.

Nadziała się do połowy i czułem, jak włosy na mojej głowie się podnoszą. Po moim ciele przebiegł zimny dreszcz.

-Ooooooooch moja jedyna!!! - krzyknąłem nieprzytomnie.

Usiadła.

-A-ha! - stęknęła.

Poruszała biodrami do przodu i do tyłu, drżałem, dygotałem.

-Ach, ach, ach! - wyrzucałem z siebie.

Zaczęła wiercić tyłeczkiem, rysować malutkie, szybkie kółeczka. Moje serce łomotało.

-Uchu, uchu, uch!

Zmieniła tempo, przesuwała się do przodu i do tyłu.

-Uuuuuu-aaaaaaa-uuuuuu!!!

Zaczęła podskakiwać niczym piłka, rozgniatając moje jądra.

-Ooooo-aaaaa-oooooo!!! - wyrzuciła z siebie.

Zaplotła ramiona na cyckach, a one podskakiwały wraz z nią. Ta pozycja była jeszcze przyjemniejsza od poprzedniej. Czułem, jak ciężko oddycha, jak z trudem walczy o każdy haust powietrza. Poruszała się raz szybciej, raz wolniej, raz płycej, to znów głębiej. Jej pizdeczka pulsowała coraz mocniej.

-Aha, ha, ha, aa, aaa... - docierały do mnie odgłosy ni to śmiechu, ni płaczu.

Patrzyłem na jej opinającą mojego fiuta cipeczkę, na jej wspaniałe pośladki i plecy. Zacisnąłem zęby i sapałem. Trudno było mi znieść taką dawkę mocnych doznań.



18 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

87. Do obłędu.


Jej norka doprowadzała mnie do obłędu. W ciasnym objęciu jej mięśni mój kutas drżał i pulsował. 


-Aaaaach! - wciągnęła głośno powietrze.

Do góry, do dołu, kółeczko...

-Uhu! - stęknęła.

Trzy razy kółeczko. Czułem twardy, gruby sutek.

-Och, och, och... - dyszała.

Sztywność mojego drąga najwyraźniej bardzo się jej podobała.

-Ach, uch!

Uderzyła, dwa razy, bardzo mocno, w sam środek i zaśmiała się słodko. Drżałem.

-Ucha-ha!

Do góry, do dołu... przytrzymała... przycisnęła.

-Mmmmmmm!

Kółeczko, kółeczko, kółeczko...

Jej mokra antenka przesuwała się po bardzo wrażliwej żyle. Wyprężyłem się.

-Ach! - wyrzuciłem z siebie.

Chwyciła moją pytę jak małe, zbłąkane zwierzątko i czule schowała między swoimi wielkimi cycami. Dygotałem.

-Ha, och! - stęknęła zadowolona.

Poruszała swoimi worami do góry i do dołu, z dwóch stron bardzo mocno je ściskała.

-Ooooooch! - jęknąłem.

Było ciasno, tak bardzo ciasno. Mój kutas schował się między nimi całkowicie i na dodatek ścisnęła je tak mocno, że ich antenki zetknęły się ze sobą.

-Ach! - wyrzuciła z siebie zadowolona.

Wykonywała drobne, prawie niezauważalne ruchy. Słyszałem ciche, mokre mlaskanie. Spojrzała mi w oczy i roześmiała się cichutko.

-Aua, ouł! - mruknęła po chwili.

Do góry, do dołu... - jeszcze raz rozpoczęła długie wahadłowe pieszczoty. Natychmiast oblała mnie fala gorąca, a drgawki opanowały całe moje ciało. Wiedziałem, że dłużej nie wytrzymam. Wyprężyłem się, a z mojego fiuta jeszcze raz strzeliła sperma.

-Och, och, och!!! - stękałem, chlapiąc na jej balony.

Nie zaprzestała posuwania, trzymała mnie w gorącym uścisku do samego końca, a ja tryskałem i tryskałem. Białe, błotniste nasienie wyskakiwało spomiędzy jej cycków.

-Oho, och, ach... - postękiwała zadowolona.

Ostatnie krople spadły w samą szczelinę, na wystający nieznacznie łeb. Widząc to, zaśmiała się.

-Oooooooooch!!! - jęknąłem głęboko zadowolony.

Nie czekając, pochyliła się nad moim podbrzuszem i wysunąwszy język, zaczęła zlizywać wszystkie pozostałości. Później wzięła go w swoje słodkie usteczka i jeszcze raz, głośno mlaskając, zaczęła ssać.

Kiedy znów go uwolniła w kącikach jej ślicznej buzi pozostały kropelki białej, lepkiej cieczy. Popatrzyła na mnie z pytaniem w oczach, w końcu zaśmiała się i wstała.

Prostując się, zahuśtała piersiami. Po chwili schylając się, ściągnęła swoje majteczki. Jej wygolona broszka była przecudowna.

-Uchu! - stęknęła, chwytając za biust.

Zaczęła ssać sutki, głośno pojękując. Drugą dłonią pieściła własną cipkę. Wsunąwszy do środka palec wskazujący, zaczęła poruszać.

-I jak, panie Hamman, terapia przyniosła oczekiwany rezultat? Jest pan zadowolony?

-Och tak! - westchnąłem, spoglądając na rozchylone płatki jej różyczki.

Jej cipeczka była mocno spuchnięta.

-Chcę, by wyszedł pan stąd, całkowicie odprężony, - ciągnęła, nie przerywając swojej zabawy.

Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Mimo takiego maratonu chciałem jej jeszcze, wciąż pragnąłem, pragnąłem jeszcze mocniej niż wcześniej.

-Wiem, co jeszcze mogę panu jeszcze zaoferować, - powiedziała, mocno akcentując końcówkę zdania i stopniowo opadając na moją pałę.

Ze zdziwienia wytrzeszczyłem oczy, bo mój kutas wcale nie opadł. Był tak samo sztywny, jak przed wytryskiem. Za wszelką cenę chciałem się w niej już znaleźć, wejść w to gorące, ciasne wnętrze.

Położyła rozpostartą dłoń na swoim wzgórku i czubkami palców zagarnęła mojego węża do środka.

-Hhhhhyyyy, ooooo! - westchnęła głośno.

Jej szeroko rozsunięte uda były niebiańsko podniecające, a szparka goszcząca mojego fiuta doprowadzała mnie wprost do obłędu. Kiedy jego koniec siedział w niej dostatecznie stabilnie, zaczęła powoli opadać.

-Aaaaaaaaaach!!! - jęknąłem z rozkoszy.

-Mmmmm-aaaaa!!! - stęknęła, unosząc się do góry.

Kiedy znów powoli zaczęła opadać, jeszcze raz wydała z siebie odgłos rozkoszy. Za trzecim razem nadziała się do samego końca. Jej norka doprowadzała mnie do obłędu. W ciasnym objęciu jej mięśni mój kutas drżał i pulsował. Pochyliła się do przodu i wsparła rękoma na moim torsie.

I znów się zaczęło... unosiła się i opadała, unosiła się i opadała. Z jej gardła wydobywały się rozkoszne westchnienia i jęki. Jej biodra poruszały się tak sprawnie, tak płynnie i rytmicznie, że myślałem, iż za chwilę zemdleję.

-Klaro, och Klaro!!! - wypowiadałem jej imię jak mantrę.

-Aaaaaa, aaaaa, aaaach!!! - odpowiadało mi słodkie kwilenie.

Na swoich bokach czułem jej coraz mocniej zaciskające się palce. Jak dzika amazonka dosiadała mnie w ekstatycznym uniesieniu. Jej wielkie piersi kołysały się przy każdym poruszeniu, a z cipki wydobywały się aromatyczne soki.

-Klaro, Klaro pamiętasz mnie?! - skomlałem.

-Och, oooooooo, oooooch!!! - wzdychała tylko.



Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...