Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Referat.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Referat.. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia 2022

Referat.

10. Ospermiona pizda.


Rajcował go widok upaćkanej cipy. Czuł niesamowity przypływ energii.

-Zajebista, ospermiona pizda! - stwierdził na koniec.


Uniosła głowę, przymknęła powieki i ciężko oddychała. 

-Tak, tak, poczuj, jak smakuje młoda cipka! - mówiła coraz bardziej podniecona.

Na jej ciele pozostała już tylko spódnica zawieszona na środku brzucha. 

-Kobieto, jesteś lepsza ode mnie, nie mogę!

Uśmiechała się tylko, lekko postękując.

-O widzisz, widzisz…  moja cipa też coś potrafi, - szeptała z satysfakcją.

Czół, że jest przez nią całkowicie zdobyty. 

-Jedź na mnie, jedź dzika dżokejko!

Unosiła się i opadała, dociskała swoje pośladki do samego końca, rozgniatała jego jądra.

-O tak, o tak, cudownie we mnie wchodzisz! - powtarzała. 

Wreszcie postanowili przejść do finału.  -Och daj mi go, daj, niech z nim skończę, jest taki piękny, pełny nasienia!

Zajęła się jego fiutem, by mógł solidnie trysnąć. Rozwalił się na sofie jak byk i tylko sapał. 

-Oooo matko, już prawie strzelam!

Szeroko rozłożył uda, a ona wlazła między nie i wprawnie wzięła w posiadanie jego banana.

A-gul, a-gul… - obciągała.

Chwyciła go dłonią u samej podstawy, a jego czubek siedział w jej gorących ustach.

-Uffff, uffff, uffff… - sapał.

Ssała go, ciągnęła, lizała. 

Gulg, gulg, a-kha…

W spódniczce pozostawionej na biodrach wyglądała, jak mała, biedna, pozbawiona ubrania laleczka. Jej ciało zapraszało delikatnością i miękkością. Zamknęła oczy i ze wszystkich sił mocowała się z jego narzędziem.

-Afffffu, afffffu… już mam dość, dość, chcę się spuścić! - wzdychał ostatkiem sił.

Nie przerywała pracy, była skupiona wyłącznie na jednym.

-Gulg, gulg, gulg…

Uniosła głowę. 

-Jeszcze z tobą nie skończyłam.

Przed jego oczami krążyły kolorowe gwiazdki, a podbrzuszem szarpały gigantyczne skurcze. Był przekonany, że za chwilę jego serce odmówi posłuszeństwa. 

-Proszę, ffffff, ffffff… - ostatkiem sił łapał powietrze. 

Czuła jego woń, sprężystość jąder, to wszystko jeszcze bardziej ją nakręcało. 

A-gulg, a-gulg…

Wciągał powietrze, modlił się, żeby nie zemdleć.

-Fffffff, ffffff… - dyszał, - jak ty możesz, przed chwilą byłaś taka niewinna?!

Była nienasycona. Podniecało ją to, jak bardzo potrafi być bezpruderyjna. 

-Cicho…

Pochyliła się. 

Gul, gul, gul…

Wiedział, że jeszcze chwila i cały zapas spermy wyląduje w jej ustach. 

-Zajebiście mnie obciągasz! Och!

W końcu nastąpiła ta chwila, na którą od samego początku czekali. 

-Szybko, szybko kładź się, rozłóż nogi och, chcę trysnąć na twoją psitkę! - pokrzykiwał.

Górną połową ciała spoczywała na wersalce, dolną opierała się na podłodze. 

-Tu się spuść, tu i tu, - pokazywała palcem.

Klęczał między jej szeroko rozstawionymi, nogami i tryskał na brzuch i cipkę. 

-Och na brzuszek, na kępkę?! - powtarzała.

Napinał się, stękał, poruszał skórą na chuju, a sperma gęstymi kroplami pokrywała jej ciało. 

-Tak, już teraz możesz, jeszcze! - dopingowała.

Patrzyła na niego z podziwem, ale też i ze współczuciem. 

-Aaaaaaaach, ach, ach!!! - wzdychał.

Zwinęła spódnicę pod same cycki, nie chciała, by ją też pobrudził. Ciągle go zachęcała.

-Dobry chłopczyk, dobry, jeszcze kropelka, jeszcze…

Stękał i sapał, trzęsąc się na całym ciele. 

-Aaaaaaach, aaaach, aaaaach!!!

I w końcu nie pozostało już nic.

-I co lepiej?! - spytała.

Odczuwał błogą, niebiańską przyjemność. 

-Uuuuuuuuch!

Czuła ciepło oblewającej ją spermy i uśmiechała się.

-Ulżyło ci?

Drżał, wycierając fiuta o jej broszkę.

-Oooooo taaaaak, taaaaak…

Miała nadzieję, że coś jeszcze z niego wyleci.

-Dobrze, wpuść jeszcze trochę do środka, - poprosiła.

Poruszał skórą na swoim fiucie, starając się wycisnąć jeszcze jakąś odrobinkę.

-Uch, uch, uch… - dyszał.

Była bardzo zadowolona, widząc, co może zrobić z facetem.

-Grzeczny misio, grzeczny ptaszek… - chwaliła.

Rajcował go widok upaćkanej cipy. Czuł niesamowity przypływ energii.

-Zajebista, ospermiona pizda! - stwierdził na koniec.


KONIEC




24 sierpnia 2022

Referat.

9. Nadziała się na jego pal. 


Wydostała się spod niego, popchnęła go na łóżko tak, że stracił równowagę i legł jak kapeć. Stanęła nad nim okrakiem i usiadła, nadziewając się na jego pal. 


Jego fiutem szarpały już potężne skurcze. Tracił przytomność, a ona nadziewała się jeszcze głębiej. 

-Już, już… spokojnie, spokojnie… ooooo Matko Boska!!! - krzyczał.

Obejmowała go swoją cipką, jak imadłem unosiła się i opadała. Było tak słodko, tak wspaniale…

-Ech mam cię w sobie! - wyrzuciła chrypiącym głosem.

Uśmiechnęła się z satysfakcją i jeszcze mocniej zapięła pośladki a on zwijał się z rozkoszy, jak robak. 

-Taaak, taaak… zajebista cipa. Co ty w niej masz dziewczyno!!!

Podniecało ją, że tak jęczy, że tak wzdycha. Unosiła się i opadała, a jej piersi kołysały się na boki. 

-Pchi… i jeszcze cię ścisnę… - prychnęła.

Wiedział, że za sekundę napełni ją swoim wrzącym nasieniem. Czuł niesamowite zadowolenie i jeszcze jakiś dziwny lęk, i to, trudne do opisania skrępowanie. Przecież mógłby zrobić jej dziecko.

-Uuuuuuuuuch!!! Cholera jasna!!! - zaklął.

Poruszała się w górę i w dół, w górę i w dół… wiedziała, że jej partner za chwilę się spuści. 

Nagle uniosła się nieco wyżej i niespodziewanie z niej wypadł.

-Allle twardy… noooo… jak pal… jak pal kurna… zupełnie, jak jakiś kołek… aaaaa!!! - zachwycała się.

Odczekała chwilę a on ciągle był, jak galareta. Dygotał, więc ponownie nadziewała się na jego męskość. 

-Siadaj, siadaj, tylko ostrożnie, - ostrzegał.

-Uch, uch, uch… - postękiwała.

To był ten moment, kiedy należało coś zmienić.

-Kładź się, na podłogę, szybko… taaak dupa do góry… kurwa dawaj ją!!! - wydarł się.

Jego popęd był niepohamowany. Zapakował się w nią od tyłu, jak dzikie zwierzę.

  -Pawełku, Pawełku, och ostrożnie, trochę boli! - prosiła.

Nie dał jej najmniejszych szans. Odwrócił ją szybko na drugą stronę zupełnie, jak naleśnik na gorącej patelni. Zrobił to tak szybko, że przodem ciała spadła na podłogę. 

-Pawełku, och proszę!

Wsparta rękoma na parkiecie z zamkniętymi oczami i otwartą buzią postękiwała cicho, a on mocował się z nią, pakując się miedzy jej zaciśnięte pośladki i uda.  

-Co ty pierdolisz, ty stara cipo, ja już cię zerżnę!

Był stanowczy, jak dominujący samiec. Gwałtownie poruszał biodrami, jakby całkiem chciał ją zrzucić na podłogę. 

Och, jak było jej dobrze, nie potrafiła opisać tej nieziemskiej rozkoszy. 

-Aaaaach, taaaak, wepchaj mi go, wepchaj w tę niezaspokojoną pizdę!

Dochodził, nie zważał na nic, było mu wszystko jedno. 

-Kurwa, nie ruszaj się, tak, tak… yych i mam cię!!!

Cała się trzęsła, ruszała tyłkiem na prawo i lewo jakby chciała przyspieszyć ten akt.

-Pawełku, Pawełku, pierdol mnie!!!

Rąbał ją z zaciśniętymi zębami, coraz szybciej i szybciej. 

-Ja już cię zerżnę, dobrze ci, dobrze, co?! - syczał.

Poruszała się do przodu i do tyłu pod naporem jego mocnych pchnięć.

-Och tak, och tak… jeszcze, jeszcze!!! - pokrzykiwała.

Nagle przejęła inicjatywę.

-Teraz, to ja sobie na tobie pojeżdżę, - powiedziała.

Wydostała się spod niego, popchnęła go na łóżko tak, że stracił równowagę i legł jak kapeć. Stanęła nad nim okrakiem i usiadła, nadziewając się na jego pal. 

-Ufffffffff… noooo dobra, amazonka, ooooo taaaak, taaaak… - dyszał.

Jak stary erotoman rozłożył nogi, by móc dłużej powstrzymać się od wytrysku a ona przytrzymując się oparcia, unosiła się i opadała.

-Oooo tak, oooo tak, do dołu i do góry… taaaak… - nadawał odpowiedni rytm.

Z zachwytem patrzył na jej cycki, pieścił je i bawił się, jak mały chłopczyk. 

-Kurwa mać, co za cudowne, niesamowite ciało!!! - pomrukiwał.




23 sierpnia 2022

Referat.

8. Nadziała na jego fujarę. 


Bezceremonialnie usadowiła się na jego podbrzuszu, niczym na nocniku i błyskawicznie nadziała na jego fujarę. Zalała go potężna fala gorąca, a w oczach mu pociemniało. 


Jej cipka nie rozszerzyła się dużo więcej niż na początku, ciągle była tylko blizną między jej nogami i szczelnym uściskiem obejmowała, jakby na przekór, pchającemu się, nieproszonemu gościowi. 

Wiedziała, że może dać z siebie jeszcze więcej, że może zaprosić go jeszcze dalej, oby tylko chciał tam wejść. 

-Pawełku, nie krępuj się, pchaj się głęboko.

Patrzyła na niego spokojnym, pełnym skupienia wzrokiem a on trzymał dłoń między jej piersiami, cisnął jej ciało do łóżka, starając się przytrzymać jej drobną sylwetkę w tym samym miejscu. 

Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził, pod ręką czuł ukrop, czuł jej łomoczące serce, jej przyspieszony oddech. 

-Wiolciu, dziecinko, ty cała płoniesz.

Zaciskała mięśnie swojej cipki, by poczuć go jeszcze bardziej. Chciała, by był bardziej stanowczy, bardziej brutalny.

-Och, jeszcze, jeszcze, głębiej, proszę.

Poruszał biodrami i patrzył na jej rozgrzane ciało. Pragnął, by ta chwila nie skończyła się nigdy, by trwała wiecznie, bez końca. 

-Cudownie cię ruchać, masz takie boskie cycki, uda… och…

Oddawała mu się nie tylko ciałem, ale i duszą. Chciała, aby zabrał ją do raju, gdzieś na piękny cudowny szczyt, gdzieś ponad chmury, gdzieś do nieba.

-Ruchaj mnie, ruchaj Pawełku… - wciąż prosiła.

Kochali się w najlepsze. On poruszając swoimi biodrami, odchylił do tyłu. Patrzył na jej cipkę i swojego kutasa. Czubkami palców dotykał jaj brzucha. Wyglądało to tak, jakby się bał, jakby ostrożnie badał jej ciało. 

-Ooooch, oooooch… - wzdychała.

Po chwili wyżej uniosła nogi. Wewnętrzna strona jej ud była bardzo delikatna o aksamitnej skórze. Zamknęła oczy i zdawało się, że jest pogrążona w głębokim transie. 

-Och, Darku, och, ruchaj, ruchaj mnie…

Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu… Była taka ciasna, taka słodka, każdy ruch sprawiał mu niewyobrażalną rozkosz. 

-Wiolu, och Wiolu, wchodzę w ciebie, och, tak głęboko, och, jak cudownie. Aaaaaach Boooooże!!!

Czuła, jak ociera się o wewnętrzną, górną ściankę jej pochwy, jak dobija do samego końca i chciała jeszcze, jakby ta zabawa, rzeczywiście, nie miała się nigdy skończyć. 

-Pawełku, Pawełku, jeszcze, jeszcze trochę, głębiej proszę…

Czuł się, jak w niebie, jej szparka obejmowała go ciasnym, twardym uściskiem. Z każdym kolejnym posunięciem była trudniejsza do przebicia. 

-Ach, ach, ach… cukierku… - wzdychał.

Chciała go czuć niemal w brzuchu, zatracała się, krok po kroku odpływała. 

-Jeszcze, jeszcze taaaak do końca… - instruowała.

I jeszcze jeden raz, i jeszcze… mocne, energiczne szarpnięcia.

-Wioleczko, ooooch, Booooże nie wytrzymam!!! - jęczał.

Z zamkniętymi oczami mruczała zachęcając go do dalszej gry. 

-Tak, tak, cudownie mnie pierdolisz!!!

Pchał się… i jeszcze raz, powoli ciasno… po jego plecach biegały zimne i gorące dreszcze. 

-Wioleczko, tak mocno cię czuję!!!

Nagle odepchnęła go.

-Och, to teraz ja siądę na tobie. Zobacz, już to umiem, - chwaliła się.

Kiedy dosiadła go, niczym doborowego ogiera, półleżał wsparty o wezgłowie kanapy z kutasem sterczącym pionowo do góry. 

-Tak, tak, proszę, usiądź.

Bezceremonialnie usadowiła się na jego podbrzuszu, niczym na nocniku i błyskawicznie nadziała na jego fujarę. Zalała go potężna fala gorąca, a w oczach mu pociemniało. 

-Ostrożnie, tak… powoli… - prosił.

Trzymał ją za pośladki i tylko sapał. Nie mógł uwierzyć, że tak sprawnie i bezbłędnie go dosiadła. Jego kutas pulsował w najwyższym podnieceniu, a ona poruszała się do góry i do dołu. 

Czuła, że nadziewa się na niego niczym na pal. Cudownie się w nią wdzierał, tak mocno i głęboko.

-Włóż go tak trochę do przodu… - tłumaczyła.

Jedną ręką podpierała się o jego udo a drugą o oparcie kanapy. Jej cycki, tak samo, jak jej włosy, huśtały się na wszystkie strony. Próbowała się odwrócić i spojrzeć na jego ciało, ale nie mogła, groziło to przewróceniem się. Jej twarz przybrała wyraz głębokiego zadowolenia. 




22 sierpnia 2022

Referat.

7. Czuła go w sobie.


Czuła go w sobie, czuła jego twardą, gorącą męskość i było jej cudownie. Poruszał się w niej równo, spokojnie, bez zbędnego pośpiechu. 


-Wiolu, Wiolu , dziecinko! - jęczał półprzytomnie.

Jego penis był niczym podgrzewana elektrycznie grzałka: promieniował gorącem, a jego pulsowanie czuła w całej dłoni. Działał na nią jak fetysz. 

-Smaczny lodzik, smaczny lizaczek… mmmmm…. - mruczała jak kotka.

To było więcej, niż mógł oczekiwać. Czół, że za chwilę nie będzie w stanie znieść nadmiaru wrażeń. 

-Booooże, jak cudownie!!! Ooooooooch… - skamlał z rozkoszy.

Podobało się jej jego podniecenie, to, że jest w stanie sprawić, by słaniał się na nogach, by jęczał półprzytomnie, by tak bardzo drżał.

-Mmmmmmm… tutaj, pod spodem, jeszcze trochę… - wzdychała, szukając nowych miejsc.

Myślał, że wyzionie ducha. Jej bliskość, bliskość jej słodkich ust i to, co wyczyniała, sprawiało, że brakowało mu tchu. Jeszcze sekunda a będzie leżał na podłodze. 

-Jeeeezuuuuuu, aaaaauuuu… przestań!!! - wył.

Nie przestawała, jeszcze bardziej nakręcała atmosferę. Ten facet był w jej całkowitym posiadaniu. Jej tortury powodowały, że tracił zmysły.

-Rewelacja, rewelacja ten lodzik, nigdy takiego nie miałam, mmmmmm… - delektowała się.

Wiedział, że to nie żarty, sperma już cisnęła się na czubek kutasa.

-Przestań, przesta, proszę, bo trysnę! - powtarzał, dygocząc.

Wreszcie wzięła go w swoje usta.

-Co za rozkosz! Ooooooch! - wyrzucił z siebie.

Klęczała na wprost niego z zamkniętymi oczami i trzymała jego chuja w buzi. Nie był ani za gruby, ani za cienki pasował w sam raz. Obejmowała go palcami u samej podstawy. Ściskała tak, że pokazały się na nim fioletowe żyły. Jego jaja wyglądały, jak dwie, duże kule wrzucone do luźnego worka, który zwisał między jego nogami. Jego koszulka zakrywała część czarnego kędzierzawego zarostu. Jeną dłoń położył na własnym pośladku a drugą na wierzchołku jej głowy. Pod jego skórą pulsowały napięte żyły. Natomiast jej piersi rozchodziły się na boki, zwisając kształtnymi owalami. 

Głaskał ją po głowie i syczał z zadowolenia. 

-Ooooooch i wreszcie w twoich ustach… uuuuuuuuu… jak mi dobrze!!!

Pracowała z wielkim zacięciem.

Aum, aum, cmok, cmok, mlask, mlask…

Co chwilę od stóp, po czubek głowy oblewały go fale gorąca. Wyginał się jak kocur.

-Kochana, cudowna Wiola… jak ty to robisz?!

Jego członek był taki gorący. Do szału doprowadzała ją świadomość, że tak bezceremonialnie trzyma go w swoich ustach. 

-Uuum, uuuum, jest taki twardy…

Nie próbował się już powstrzymywać przygotowywał się do tego co miało nastąpić. 

-Oooooch jak mi gorąco, och chcę cię napełnić…

Co chwilę uchylała powieki, by zerknąć na jego męskość. Ten chłopak był naprawdę dobrze wyposażony przez naturę. 

-Uuuuum… co za korzeń… a te jaja… - nie mogła wyjść z podziwu.

Naprężał się i rozluźniał, czekał na odpowiedni moment. 

-Oooooch ssij go, ssij, tak, tak…

Ciągnęła, z coraz większą pasją. Czuła się, jak tania dziwka posuwana w przydrożnym rowie. Gruby kutas wypełniał jej usta jak jakąś tirówkę. 

-Och, jak on mnie rozpala, taki gigantyczny wał w mojej buzi!

-Taaak połóż się, rozłóż te swoje nóżki, och, jaka jesteś ciasna, och, dziewczyno! - jęczał.

Kiedy, wreszcie złączyli się w gorącym, miłosnym uścisku, ona leżała na wznak, na sofie a on siedział między jej szeroko rozłożonymi nogami. 

-Dobrze ci, dobrze? - pytała pełnym ciepła głosem.

Czuła go w sobie, czuła jego twardą, gorącą męskość i było jej cudownie. Poruszał się w niej równo, spokojnie, bez zbędnego pośpiechu. 

-Wiolu, najdroższa, masz wspaniałą cipkę. 

Chciała go mieć jak najgłębiej, jak najdalej, uwielbiała, jak się w niej poruszał, jak przeciskała się tam jego gruba głowica. 

-Wiem, że ci dobrze, wiem, chcę cię tam… - szeptała.

Obejmowała jego biodra swoimi udami,a jego kutas siedział w jej ciasnej, gorącej i wilgotnej szparce.

Każde, kolejne pchnięcie było coraz mocniejsze, coraz dalej wdzierał  się w jej wnętrze, czuł się z nią tak bardzo zjednoczony. 

-Ooooch wchodzę w ciebie, tak głęboko, och tak tam ciasno!!! 




21 sierpnia 2022

Referat.

6. Ochlapię ci nosek.


-Słodkości ty moje, ochlapię ci nosek i te śliczne oczka. 


-Twoja cipka… Wiolu wspaniale czuć ją między palcami!  Muszelka zmieniła kolor z kremowego na różowy i coraz bardziej się wybarwiała. Dziewczyna zwijała się z rozkoszy. Rozkładała swoje zgrabne uda i przyglądała się wprawnym ruchom chłopaka.

-Pawełku tak, tak pieść ją, pieść, zobacz, jak czerwienieje, robisz z nią cuda! 

Chłopak włożył ramię pod jej plecy i delikatnie ją podtrzymywał. Patrzył na jej pizdeczkę i wewnętrzną stronę ud. Był uradowany tym, co się działo.

-Och Wiolu jesteś taka zgrabna, taka delikatna, chcę się z tobą kochać.

Szumiało jej w głowie. Drżała z podniecenia.

-Darku, nie wiem, nie wiem, czego my się nauczymy tego wieczoru. Nie miała zamiaru się uczyć, chciała poczuć tego twardego kutasa w swojej norce, a on jeszcze tak ładnie do niej mówił.

-Spokojnie, spokojnie jeszcze mogę paru rzeczy cię nauczyć.

Nie chciała zwlekać, chciała, by się w niej znalazł, by zapakował się w jej jamkę.  

-Och na początek mi go włóż, włóż mi go! - błagała.

Stanął obok wersalki ze spodniami spuszczonymi do kolan, a ona uklękła u jego stóp. Patrzyli sobie w oczy i uśmiechali się. Jedną dłonią ujęła jego fiuta, a drugą chwyciła od spodu jądra. Czubkiem kutasa dotknęła swojej szyi. Chłopak wypiął się w jej stronę i czekał. Zeszyt z notatkami, długopis i podręcznik, wszystko to leżało na niewielkim prowizorycznym stoliku obok nich, jakby przyglądając się bezwstydnej zabawie.

-Widzisz, co ja robię? Klękam przed tobą, - powiedziała, patrząc mu w oczy.

Jego oręż naprężył się i pulsował coraz bardziej. Miał wrażenie, że za chwilę spuści się na jej cycki.

-Jesteś taka śliczna, - westchnął. 

Spoglądała na niego swoimi dużymi, niebieskimi oczami i było w nich samo pożądanie. 

-Patrz, trzymam twojego chuja, ściskam go tak mocno.

Wyciągnął rękę, żeby ją po głaskać, ale nie mógł, jego ciało zesztywniało. Trząsł się. 

-Boże, jak mi gorąco! Tylko zobacz, jak pulsuje! - wołał.

Powoli ściągała i naciągała skórę. Jego głowica lśniła.

-Och jest taki proporcjonalny, tak ładnie zakończony… - chwaliła.

Uśmiechnęła się i zaczęła żonglować jego kuleczkami.  

-Och, moje jajka, coś mnie ściska pod spodem, och to ty!

Jeszcze raz spojrzała na niego i delikatnie uchyliła usta.

-Och nie, to sperma nie może doczekać się wyjścia, - odpowiedziała z uśmiechem. 

Przestępował z nogi na nogę, zaciskał i rozluźniał mięśnie pośladków. 

-Wiolu, kruszynko moja jesteś taka śliczna, och baw się nim, baw, proszę…

Patrzyła na niego, delikatnie przebierała jego jądra, poruszała skórką na fiucie. Podobało się jej, że jego podniecenie jest w jej dłoniach.

-Jesteś taki podniecony, cały drżysz.

Kołysał się, prężył, coraz ciężej oddychał.

-Ledwie stoję na nogach, och mój koń! Za chwilę go rozerwie!

Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ukazując rząd białych zębów. 

-Patrz na mnie, Pawłku, strzeliłbyś na moje piersi, na moje ramiona?!

Te słowa przyprawiły go o silny zawrót głowy. 

-Och, niebieskooka, śliczności ty moje, kocham cię!

Chciała, by zrobił jej biały prysznic, chciała poczuć jego gorące nasienie na swojej skórze.

-Ach Pawełku, lubię patrzeć, kiedy jesteś taki podniecony, już wyobrażam sobie, co mi zaraz zrobisz. 

Był przekonany, że nie wytrzyma ani chwili dłużej.

-Słodkości ty moje, ochlapię ci nosek i te śliczne oczka. 

Pochyliła się i nie spuszczając oczu z jego twarzy, zaczęła lizać mu kutasa. Jedną ręką trzymała jego lachę, drugą bawiła się jajami i z daleko wyciągniętym językiem lizała od spodu. Jej ubarwione w pasemka włosy przelały się na jedną stronę i zawisły nad ramieniem. 




20 sierpnia 2022

Referat.

5. Chcę bawić się twoim fiutem.


-Chcę bawić się twoim fiutem, jest taki twardy, sprężysty, doskonały!


I stało się. Nim się spostrzegła, leżał na sofie. Jego koszulka podwinięta była  do góry, guzik spodni rozpięty, suwak rozporka rozsunięty, a spod niebieskiego dżinsu sterczał kształtny, duży penis. 

Uklękła nad jego przyrodzeniem. Popatrzyła,  pochyliła się i oparła głowę na zarośniętym podbrzuszu. Nie chciała już nic odwlekać, chwyciła w dłoń stojącego kutasa, pociągnęła skórę, odsłaniając łeb. W jej głowie wirowało, jak po dobrym drinku, zamknęła oczy, otworzyła usta i objęła z boku jego grubą żyłę. Na jej policzkach pojawiły się jeszcze pełniejsze rumieńce. Chłopak wtopił palce w jej włosy. 

-Och, tak, tak, nareszcie, - powtarzała półprzytomnie. 

Czuł się jak młody bóg, któremu ładna panienka robiła porządnego loda.

-Och, liż, liż moja cudowna, jedyna Wiolu! 

Drażniła go ustami raz z boku raz z góry, odpływała. 

-Jak pachnie, jak on pachnie, drżę Pawełku! Och za chwilę dostanę orgazmu. Czy ty go ostatnio nie myłeś?

Jego fiut stawał się coraz grubszy, szybko pojawiła się na nim sieć fioletowych żył. Paweł czuł, że jego podbrzusze kurczy się i pulsuje.

-Myłem, myłem, ale tak zaparował, to z twojego powodu, Wiolu.

Była tylko ona i jego gruby kutas.

-Och jest cudowny, taka gruba sprężysta żyła…

Szarpał się i dygotał.

-Och twoje usta, twoje usta Wiolu są boskie, nie wytrzymam, spuszczę się! 

Lizała, muskała, ssała, ciągnęła… nie mogła się opanować.

-Pawełku, Pawełku masz wspaniałego kutasa, ta skóra, ta żołądź… - zachwycała się. 

Był zły na siebie, że przez tyle czasu ich znajomości nie odważył się na ten jeden krok. Żadna dziewczyna nie robiła mu tak dobrze. Chciał, by trwało to bez końca, chciał jeszcze i jeszcze.

-Och Wiolu, Wiolu, liż, pieść go swoimi ustami. Tak, tak oooooch, właśnie tak!

Zachwycało ją wszystko: zapach, smak, dotyk. Wspaniale było pozwolić sobie na wszystko. Ocierała się o niego.

-Pawełku masz taki gęsty ostry zarost…

Wszystko zdawało się być jak z bajki. Miał wrażenie, że za chwilę się w niej zakocha.

-Wiolu twoje włosy są jak aksamit…

Pracowała nad jego fiutem wytrwale i bardzo precyzyjnie. Tak bardzo pragnęła, by wreszcie ją wypełnił.

-Pawełku, chcę go w sobie, - mówiła drżącym głosem.

Czuł się, jak w niebie, jak na rajskich obłokach. 

-Wioletto nie puszczaj go, och nie puszczaj! 

Wszystko działo się, jak na przyspieszonym filmie. W ciągu jednej chwili leżeli obok siebie w poprzek kanapy na w wpół roznegliżowani. Paweł miał rozpięty rozporek i wyciągniętego, łącznie z jajami, kutasa. Nie chciała nic kryć, chciała powiedzieć mu wszystko, wszystko, co myśli.

-Pawełku, mój ty królewiczu, twój rumak mnie oszołamia.

Jedną ręką, ściskała go za jego napęczniałą pytę, drugą bawiła się jajami.  

-Wiolu, Wioleńko, chodź, przysuń się do mnie. Po co to było? Po co ten opór? Przecież wiedziałem. Wiedziałem, że chcesz mnie tak samo mocno, jak ja ciebie!

Była jeszcze bardziej rozebrana niż on. Zarówno góra, jak i dół jej garderoby znajdowały się na brzuchu. Trzymała go za chuja i poruszała ręką.

-Chcę bawić się twoim fiutem, jest taki twardy, sprężysty, doskonały!

Podobało mu się w niej wszystko. Jej bluzeczka zsunęła się poniżej piersi, Cycuszki nie były zbyt duże, ale ładne, okrągłe pięknie ukształtowane. Tak samo delikatne i harmonijne były jej ramiona, szyja i obojczyki. Jej skóra była gładka, jędrna, jakby stworzona do całowania. I ta jej krótka spódniczka, podciągnięta na brzuch… Trzymał rękę w jej kroczu, dwoma palcami masując łechtaczkę. 




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...