Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prowokacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prowokacja. Pokaż wszystkie posty

26 sierpnia 2023

Prowokacja

6. Przecież mogłem to zrobić.


-Widzę, że ci się podoba, co panie monter, chciałbyś zanurzyć w niej swój śrubokręt? - kokietowała uśmiechając się. 

Spojrzałem na ten jej głęboko wklęsły pępek, a ona od razu to spostrzegła i dorzuciła:

-No co, chcesz zostawić tam swoje gęste, białe nasienie?

-Nie, tylko tam, - mruknąłem ze złośliwym uśmieszkiem.

-A gdzie jeszcze?

-Nie pytaj, - powiedziałem, patrząc na jej piersi i twarz.

Zeszła z łóżka i stanęła przy oknie. Odwróciła się tyłem i oparła o parapet. Spomiędzy jej nóg kipiała soczystością świeża bułeczka. Patrzyła w bok, dając mi podziwiać swój cudowny profil. 

-Zobacz, teraz wystarczy, że rozepniesz pasek. 

-Och, - westchnąłem.  

Odchyliła głowę do tyłu, rozrzucając na plecach długie do pośladków, jedwabiste włosy. 

-Chciałbym poczuć twojego, twardego drąga, - szepnęła cicho.

Odwróciła się przodem, a ja podszedłem tak blisko, że poczułem jej oddech. Och, jaka ona była śliczna. Obserwowała mnie cudowna, niewinna, młodziutka buźka. 

-No i co tak patrzysz, weź mnie w ramiona, - powiedziała tak cicho, że ledwie ją usłyszałem. Nie śmiała się, nie uśmiechała, tylko patrzyła, - weź mnie i przytul. 

Drżałem na całym ciele. Nie byłem w stanie nic zrobić. 

-Boję się, - szepnąłem w końcu.

-Kogo? Moich rodziców?!

Pokiwałem głową. 

-I siebie, - dodałem.

Zmrużyła powieki.

-Taki duży a taki głuptas, - powiedziała. 

Uniosła rękę i oparła o rant okna.  - Nie ma czego, - dodała. 

Na ramieniu ułożyła swoją głowę i wciąż patrzyła. 

-Boję się.

-Jestem już dorosła.

-Nie jesteś, Elu. Nie jesteś. 

-Jestem.

Bawiła się swoimi piersiami, 

-Chcę orgazmu.

-Nie teraz. Nie ode mnie. Może za parę lat spotkasz kogoś młodszego. 

-Teraz! - zażądała stanowczo i głośno.  

Chciałem ją pocałować, przynajmniej tyle mogłem zrobić, ale nim zdążyłem wykonać, jakikolwiek ruch odwróciła się tyłem. Trzymała w dłoni mały, czerwony wibrator. Nawet nie wiem, skąd go wzięła, musiał leżeć na tym parapecie. 

-Sorry, jak nie chcesz, to ja sama teraz muszę sobie z tym poradzić. Kurwa, ci faceci! - powiedziała z zacięciem, a ja czułem się coraz bardziej głupio. 

Jej twarz przybrała wyraz czupurnego urwisa. Odchyliła się nieco bokiem i wprawnym ruchem włożyła zabawkę między swoje uda. 

-Aaaaach! - jęknęła z przejęciem.

Obserwowałem, każdy jej ruch a mój kutas pulsował.

-Żałuj, miałeś szansę, - powiedziała dość złośliwym tonem. 

Wsuwała i wysuwała, od czasu, do czasu cicho pojękując. Czerwony, sztuczny fiutek nurzał się w ciasnej cipeczce, a ja już żałowałem wszystkiego. Byłem zły na siebie, a jednocześnie zadowolony, że nie dałem się sprowokować. 

Ponownie odwróciła się przodem. Uchyliła usta i wsunęła między nie końcówkę czerwonego zaganiacza. Stanąłem bardzo blisko. Czułem zapach silikonu zmieszany z jej sokami. Patrzyła mi w oczy i ssała. 

-Och, - westchnąłem głęboko, wyobrażając sobie, że spoczywa tam mój, napęczniały, do granic możliwości, kutas. 

Przecież mogłem to zrobić, ale nie działo się nic. Stałem i patrzyłem. 

Po chwili stało się coś takiego, że serce podeszło mi do gardła. Zbliżyła się do łóżka i wlazła na nie. Później opadła na kolana, a następnie na dłonie. Popatrzyła na mnie wymownie. W dalszej kolejności rozwierając pośladki, wcisnęła między nie jaskrawego kutasika. 

-Widzisz, teraz tam mógłby siedzieć twój rozbójnik, - powiedziała, zmysłowo oblizując usta. 

Patrzyłem i dyszałem. Czerwony fiutek sterczał między jej pośladkami zupełnie, jakby to był mój własny. 

Nagle, gdzieś z dołu, dało się słyszeć kroki, a po chwili rozległ się donośny głos pani domu:

-Elu, możesz zjeść na dół i przywitać kuzyna?

-Tak mamusiu, już schodzę, - odpowiedziała grzecznie.

Jeszcze raz spojrzała na mnie tym swoim, niewinnym wzrokiem, szybko się ubrała i, na paluszkach, zbiegła po schodach. 

Tymczasem ja z mocno drżącymi rękami zabrałem się do wykonywania zaplanowanej na ten dzień pracy. 

 


KONIEC



25 sierpnia 2023

Prowokacja

5. Patrzyłem na jej cipkę.


-Wiesz co, najpierw to ci wleję na tę… twoją, gołą dupę. Zakładaj majtki, bo nie wytrzymam! - krzyknąłem, chcąc sprawić, by nie drżał mi głos, ale drżał, bo zabrzmiało to, co najmniej groteskowo.

-Oho, tatuś się wkurzył, co?! O tak, zlej mnie. Zlej mnie porządnie. Jestem taaka niegrzeczna. Proszę o lanie, takie porządne lanie. No co, wlej mi na tę gołą dupę. 

Ja pierdolę, było coraz gorzej. Jej nie dało się opanować. Byłem coraz bardziej podniecony i powiem szczerze, było mi z tym całkiem dobrze.

-Nie wygłupiaj się. Ubierz się, bo sam wezwę twoich rodziców, - powiedziałem, mając nadzieję, że to coś da. 

Zawahała się. 

-Nie, no co ty, nie zrobisz tego?! 

Niestety już po chwili stanęła na czworakach i wystawiła w moją stronę swój zgrabny tyłeczek. Wygięła plecy w pałąk, co jeszcze bardziej podkreślało jego kształt i wielkość. 

-Widzę, że z tobą w ten sposób nie da rady, młoda, - zacząłem.

Wiedziała, o co chodzi. 

-Od razu tak było trzeba, panie monter. Sprawdzi mi pan co nieco? Przydałby mi się, jakiś mały przegląd? Obejrzyj moje zakamarki i zobacz co tam nie w porządku, że tak mi się chce fiuta. 

Odwróciła głowę i patrzyła na mnie zza ramienia. Spojrzałem na nią srogim wzrokiem. 

-Nie będzie żadnych przeglądów, wychodzę, - powiedziałem.

Nie wyszedłem jednak. Nie byłem w stanie. Nie ruszyłem się nawet o centymetr. Patrzyłem, a ona się śmiała jak wariatka. 

-No nie wygłupiaj się, dawaj tego swojego mercedesa i parkuj między moje uda, - zachęcała stanowczym głosem.

Z jej cipeczki wysunęły się dwa ciemnobrązowe, delikatnie pomarszczone płatki. Trzęsłem się, ciężko oddychałem, walczyłem ze sobą, ale byłem na przegranej pozycji. 

-No chodź, śmiało, - zapraszała, a ja nie byłem w stanie odmówić. 

Patrzyła na mnie. Słowa uwięzły mi w gardle.

-Wiesz, jeszcze nie spotkałam faceta, który, w takiej sytuacji, by mi odmówił, - powiedziała, potrząsając głową. 

Odwróciła się i, już bez majtek, usiadła w rozkroku. Uśmiechała się, była jak urocze, niewinne dziecko, a jednocześnie płonęła pełnym, namiętnym erotyzmem. 

-No chodź do mnie, proszę, - mówiła tak, że trudno było odmówić.   

Powoli przechyliła się do tyłu i oparła na rozpostartych dłoniach. 

-Przecież cię nie ugryzę, chcę tylko trochę ciepła, - zachęcała.

Wiedziałem, jak zdradliwe są to słowa. 

-Ciepła? Jakiego ciepła?! Dziewczyno, ty chcesz ostrego seksu, rżnięcia, ruchania!

Roześmiała się w głos. 

-No chcę. Czy to coś złego? Czemu się tak unosisz? Podobasz mi się i chcę się z tobą kochać. 

Zwinęła swoją kolorową bluzeczkę ponad cycuszkami i ponownie się wsparła. Pochyliła głowę na jeden bok, uroczo chowając ją w ramionach.  

-No nie wygłupiaj się. Popatrz, taka młoda cipka jest tuż, obok ciebie. Zrób coś z tym. 

Wreszcie do mnie dotarło. Kurczę, wreszcie zrozumiałem to, co się ze mną, w tej chwili działo. Nagle uświadomiłem sobie, że przecież wolę patrzeć, niż robić cokolwiek innego. Bardziej podniecało mnie obserwowanie i szamotanie się z własnym pożądaniem niż jakiekolwiek działanie. To było niesamowite. 

-Nie mogę, ja nie mogę… - powtarzałem w kółko. 

Rozkładała uda, wolno, stopniowo, ale coraz szerzej i szerzej. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na jej cipkę. Była gładziutka, bez śladu, chociażby najdrobniejszego, zarostu. Ciemne, grube fałdy otaczały delikatne, złożone w kształt motylich skrzydełek, wewnętrzne wargi. W tej samej chwili poczułem subtelny i bardzo przyjemny, kobiecy zapach. Patrzyłem, a ona się rozszerzała i rozszerzała. 



24 sierpnia 2023

Prowokacja

4. Miałem ochotę ją utemperować.


Myślałem, że uniosę się do góry i, jak kogut, zacznę gdakać. 

-Poczuć jak pachniesz, mówisz?

-Taaaak.

Moje serce waliło jak oszalałe. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. 

-Boże, dziewczyno, przestań mnie prowokować. 

Roześmiała się cicho. Powoli przebierając nogami, sprawiła, że jej majtki znalazły się poniżej kolan. Teraz było mi już wszystko jedno. Mój kutas za chwilę sam rozsunąłby sobie rozporek i wyszedł na wierzch. Patrzyłem na tę jej piękną, anielską buzię, na łabędzią, długą szyję. Muskałem wzrokiem jej ramiona, piersi, sprężysty brzuch, szerokie biodra, zgrabne uda i pragnąłem, po prostu pragnąłem wziąć ją w objęcia. Przecież nie było to takie trudne, była tak blisko, może dwa, może trzy metry ode mnie, a jednak stałem i tylko patrzyłem. 

-Ależ ty jesteś zabawny. Wiesz, naprawdę, mi się podobasz, - uśmiechnęła się szeroko, pokazując białe zęby opasane stalową linką. 

Gdybym patrzył tylko na jej twarz, rzeczywiście mógłbym pomyśleć, że to jeszcze dziecko, ale to było takie mylące. Przede mną leżała w pełni ukształtowana, dojrzała kobieta, młoda, świeża, ale jednak już kobieta. 

Ułożyła się na boku, wystawiając w moją stronę swoją śliczną, podniecającą dupcię. Myślałem, że zwariuję. Między dużymi, okrągłymi pośladkami znajdowała się cudowna, przepiękna kajzereczka. 

-Chcesz, żebym cię zgwałcił? - spytałem wprost. 

-Taaaak… to byłoby… ciekawe… - znowu się roześmiała.

Patrzyłem na nią, jak sęp. To było jak rzucenie rękawicy. Prowokacja, której nie można było zostawić bez odpowiedzi. 

-Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, co mówisz. Wiesz jakiego grubego mam chuja?

Zmrużyła powieki i jeszcze szczerzej się uśmiechnęła.

-Ależ zdaję sobie sprawę. Jestem tego całkowicie świadoma. Przecież cię widziałam pod prysznicem. 

-Aha, to ty mnie podglądałaś. I co, nie boisz się? To prawdziwy kawał mięsiwa. 

-Nie.

-Nie? 

-Nic, a nic, hehehe… 

Znowu usłyszałem ten jej, radosny, rozbrajający śmiech. Wplotła dłoń w swoje bujne włosy i podparła głowę. 

-No, panie monter jedyna taka okazja. Zmontujmy coś razem. Towar leży i czeka, - mówiła, śmiejąc się serdecznie i głośno.

“Zlałbym to, niewychowane dziewuszysko na kwaśne jabłko. Oj, zlałbym, najchętniej na tę gołą dupę. Oj, przełożyłbym przez kolano”, - myślałem, ale i tak chciałem zrobić zupełnie coś innego.

-Wydaje mi się, że przeginasz, młoda, - powiedziałem ostro, - co innego na ciebie patrzeć, a co innego zerżnąć cię jak dziką sukę. Przecież wiesz, że jestem w robocie i na warunkowym. Chcesz, żebym miał problemy?

Podciągnęła kolana pod brodę, jeszcze bardziej wystawiając swoją cipeczkę na moje pożądliwe spojrzenia. Majtki znajdowały się już na jej kostkach. 

-Ciężko się z tobą rozmawia, kowboju, - odezwała się, unosząc się do pozycji półsiedzącej, -zobacz, jestem już bez majtek, gorąca i chętnie zobaczyłabym tego twojego, grubego kutasa. Co ty na to?

Ułożyła głowę ukośnie i potrząsnęła w powietrzu swoimi majteczkami. 

-Co ty wygadujesz? Czy ty wiesz, co ty w ogóle mówisz, dzieciaku?! - uderzyłem w zupełnie inne tony. 

Było to tylko pozorne wzburzenie. Owszem, krew we mnie buzowała, ale z podniecenia, a nie ze zdenerwowania. 

-No co, może nie mam racji? Tylko mi nie mów, że nie chcesz mnie wyruchać, - prowokowała coraz bardziej bezpośrednio. 

Roześmiałem się tylko. Miałem ochotę ją utemperować. Należało się jej to. 




23 sierpnia 2023

Prowokacja

3. Chcesz poczuć, jak pachnę?


Kiedy ściągnęła majteczki, gdzieś w okolice kolan, po moich plecach przebiegł potężny gorący dreszcz. Naprężyłem całe swoje ciało jak kot, gotowy do skoku na mysz. 

-Cholera jasna! Nie, nie! - opierałem się, ale to było daremne.

Powoli odwróciła głowę i spojrzała w moim kierunku. Obserwowałem jak jej plecy, idealnym łukiem, przechodzą w cudowne pagórki pośladków i szarpałem się w nagłych skurczach rozkoszy. Nie chciałem zrobić jej krzywdy. Nie chciałem nawet jej nawet dotknąć. Już samo patrzenie było nieodpowiednie, ale ona była półnaga i zachowywała się tak bardzo prowokacyjnie. Nie byłem w stanie się oprzeć jej wdziękom. Przecież jestem tylko facetem. 

-Zakryj się, - powiedziałem w ostatnim akcie oporu.

Między jej pośladkami widziałem delikatne, brązowe oczko i długi ściśnięty szew cipeczki. 

-No zobacz. Tylko popatrz. Powiedz, czy ja jestem  dzieckiem? 

Jeszcze raz obrzuciłem ją rzeczowym spojrzeniem, a później pokiwałem głową. 

-No nie, na pewno nie. Przynajmniej nie fizycznie, ale ciągle uważam, że…

Uniosła się i oparła na jednym łokciu. Drugą dłoń wcisnęła między swoje nogi, powoli ściągając majteczki.

-Zobacz, tyle miejsca jest na tym łóżku. Jest naprawdę wygodne. Sam sprawdź, - kokietowała. 

Po chwili przechyliła głowę na jeden bok, spuszczając kaskadę włosów. Znowu zmrużyła, te swoje, piękne oczka, uchyliła buzię i uśmiechała się słodko. Takom urokom nie dało się oprzeć. 

-No co jest z tobą, jesteś gejem? - niecierpliwiła się, nie dostawszy tego, czego chciała.  

-Gejem? No co ty. Nie jestem gejem, w żadnym wypadku, ale to nie zmienia sytuacji. Mam zlecenie i muszę je wykonać. 

Przesuwała stopy po białym, idealnie naciągniętym, prześcieradle a ja myślałem, że za chwilę spuszczę się w gacie. Jej cycuszki ułożyły się w dwie doskonałe kule, wyglądały, jak rajskie jabłuszka. 

-W takim razie, na pewno chcesz zobaczyć moją cipkę, - powiedziała bez ogródek, uśmiechając się szelmowsko.

-Tak, nie, nie co ja mówię! Chryste, nie chcę! Pójdę już, zakryj się, - wyrzucałem z siebie jak karabin. 

Byłem bardzo zmieszany, ale jeszcze bardziej podniecony. Natomiast ona zachowywała się jak ryba w wodzie. Daleko jej było do skromnej, nieobytej dziewczyny. Bardzo wolno odwróciła się w moim kierunku. Robiła to stopniowo, centymetr po centymetrze, jakby bała się, że za chwilę zerwę się do lotu i, jak dziki ptak, odlecę. Nigdzie nie odleciałem. 

-No dawaj ogierze. Przecież wiem, że masz na mnie ochotę. Twój kutas sterczy ci jak głupi. Trzęsiesz się jak galareta. Jestem twoja. Nikogo tu nie ma. Mam dopiero piętnaście lat, a zobacz, jaka już jestem dorosła.

Otarłem pot z czoła i westchnąłem głęboko. 

-No tak, to trzeba ci przyznać, - mruknąłem, - jesteś już bardzo dorosła. Przynajmniej pod względem fizycznym. 

Podziałało to na nią jak płachta na byka. Zamiast się uspokoić, rozochociła się jeszcze bardziej. 

-Tylko zobacz, widzisz moją cipkę, widzisz? - paplała jak katarynka.

-Ja pierdolę, widzę, - jęknąłem.

Patrzyłem w jej krocze. Nie mogłem oderwać wzroku. Nie było tam ani jednego włoska, jakby jej pizdeczka nie była jeszcze porośnięta szczecinką, ale wiedziałem, że to niemożliwe, zważywszy na to, jak wyglądała cała reszta jej ciała. Młoda dbała o siebie. 

-Tak, tak… zgadłeś, jest dokładnie wydepilowana, - powiedziała z zalotnym uśmiechem. Chcesz poczuć, jak pachnę?



22 sierpnia 2023

Prowokacja

2. Chcesz zobaczyć resztę?


Ona tymczasem nie próżnowała. Bez pośpiechu raz ściągała majtki, raz podwijała bluzeczkę, a ja stałem, jak zamurowany i błądziłem po jej ciele swoim głodnym wzrokiem. Byłem jak zahipnotyzowany, a ją najwyraźniej to bawiło. Czas mijał, sekunda za sekundą. Czułem, że jeśli natychmiast czegoś nie zrobię, wlezę na to łóżko i ją zerżnę jak starą sukę, a to byłaby najgorsza rzecz, jaka mogłaby się, w mojej, zawodowej karierze przydarzyć. 

Doznawałem coraz większego szoku, a ona położyła się na plecach i, oburącz, zadarła koszulkę do góry, odsłaniając swoje nieduże piersi. Były malutkie, bez trudu przykryłbym je dłońmi, ale za to bajecznie śliczne.

-Och, czy możesz… - wyjąkałem.

Wykonałem ruch dłonią wskazujący, by się zakryła. Nie zrobiła tego jednak natomiast, uchylając swoje cudowne usteczka, zapytała: 

-Nie podobają ci się?

Miała na zębach aparat i to mnie całkiem rozbroiło. Przecież, gdybym ją teraz dotknął, jej troskliwi rodzice zadbaliby o to, żebym przez ładnych parę lat nie wyszedł z pudła. 

-Ja pierdolę, młoda, nie, nie o to chodzi… są zajebiste, ale…

-No co, przeszkadza ci, że nie mam osiemnastu lat? Jestem za młoda jak dla ciebie, Gabriel. 

Pokiwałem tylko głową. Uniosła wyżej szerokie brwi, szerzej otworzyła przepiękne oczy, wysunęła do góry brodę i powiedziała:

-Weź, nie pierdol, przecież widzisz, że jestem dorosła.

To był koniec rzeczowej rozmowy. Ta panienka z dobrego, bogatego domu, powaliła mnie na ziemię i jeszcze po niej przeciągnęła jak szmatę. 

-No dobra, to może ja sobie pójdę. No wiesz… przyjdę kiedy indziej… - próbowałem jakoś wybrnąć z tej sytuacji, ale zdawałem sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne. 

-Jak chcesz, ale na twoim miejscu, to bym została, -  prowokacyjnie. 

-Nie. Nie mogę. Za chwilę tu wejdą twoi rodzice, - tłumaczyłem się jeszcze. 

Okazało się, że ona była przygotowana na taki scenariusz. 

-Nie wejdą. Pojechali na lotnisko po Zbyszka, no wiesz tego kuzyna i, przynajmniej, przez dwie godziny ich nie będzie. Sprawdzałam, kiedy będzie samolot i ile zajmie im przejazd z Warszawy o tej porze dnia, - wyjaśniła rzeczowo i konkretnie.

Coraz bardziej docierało do mnie, że pakuję się w porządne problemy. 

-Wiesz, co, chyba jednak sobie pójdę. Nie powinienem, tak, na ciebie patrzeć. Jesteś córką moich pracodawców. 

-Głupoty gadasz, Gabriel. Za patrzenie jeszcze nikogo nie ukarali. No i wydaje mi się, że jednak chciałbyś popatrzeć, co? Przynajmniej popatrzeć. Minuta cię nie zbawi. Dziś jest twój szczęśliwy dzień. Bierz, jak dają. 

Nogi wrosły mi w podłogę. Jasne, że chciałem. Chciałem się na nią gapić. Boże, taka młoda a tak bardzo szokowała swoim zachowaniem. Ujęła cycuszki w swoje drobne palce i uniosła pod brodę. Tego było już za wiele. 

-Och młoda, - jęknąłem, czując, jak mój kutas rozrywa rozporek. 

Uniosła głowę, wysunęła język i zaczęła lizać: raz jeden, raz drugi sutek. Nie odrywała ode mnie wzroku. Wpatrywała się we mnie spokojnie i przenikliwie, a ja podniecałem się coraz bardziej. 

-Nie tylko piersi mam ładne. Chcesz zobaczyć resztę? - zaproponowała, powoli odwracając się na brzuch. 

-Elka przestań. Nie powinienem, nie mogę, rozumiesz? - próbowałem się bronić, ale ona niewzruszona, kontynuowała. 

-Popatrz na moją dupcię. No spójrz, - powiedziała zaczepnie.  



21 sierpnia 2023

Prowokacja

1. Ona nie dla ciebie.


Kiedy wszedłem do sypialni, doznałem porządnego szoku, a mój kutas od razu stanął na baczność. Na małżeńskim łóżku państwa Kraszewskich leżała Ela, ich nastoletnia córcia. Oczywiście nie było nic dziwnego w tym, że tam była. To był także jej dom i mogła być, gdziekolwiek tylko chciała. Powiem nawet, że widziałem ją już kilka razy, no i w tym też nie było nic zaskakującego. Nie o to chodzi. Zawsze jednak była poprawnie ubrana. Tak, jak na nastolatkę przystało. No, na nastolatkę z dobrego domu, ale teraz… Teraz to była zupełnie inna bajka. Teraz miała na sobie tylko majtki i krótką, obcisłą koszulkę na ramiączkach. Wyglądała jak młodociana kurtyzana. 

We łbie zakręciło mi się tak, że ledwie ustałem na nogach. Nie na moje nerwy takie emocje. Zresztą byłem na warunkowym i starałem się unikać problemów. Dlatego od razu chciałem wyjść. Po chwili jednak uświadomiłem sobie, że mam tu robotę i nie mogę. 

Moim zadaniem dziś było zainstalowanie dużego telewizora i zintegrowanej z nim kamery wideo. Porządny markowy sprzęt. Można było się tylko domyślać, do czego będzie służył, ale to już nie moja sprawa. Ja miałem to tylko zamontować, nic więcej. Wychodziłem z założenia, że im mniej wiem, tym lepiej dla mnie. 

Popatrzyłem na nią rozbieganymi oczyma, a ona niewinne się uśmiechnęła. Była zjawiskowo piękna, młoda, jak dojrzewający owoc, jak dzika róża zerwana o poranku, pełna srebrzystych kropel rosy. Leżała na boku, wsparta na łokciu. Pod cienkim materiałem majaczyły nieduże, ale pięknie ukształtowane, jędrne piersi. Na jej szerokich biodrach znajdowały się, dość skromne, majteczki, które, w tej chwili, jakby nieopatrznie, ściągała coraz niżej i niżej. 

Zarówno, majteczki, jak i sama koszulka, ubarwione były w jaskrawe, różnokolorowe, poziome paski. Zmrużyła oczy, podciągnęła kolano na brzuch i, z delikatnym uśmiechem na swojej młodziutkiej buzi, uważnie mi się przyglądała. Czułem, że znalazłem się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie, że nie powinno mnie tu być. 

"Ona nie dla ciebie, stary", - pomyślałem, - "to nie twój poziom. Po prostu udaj, że niczego nie widziałeś, odwróć się i wyjdź. Tak będzie najlepiej".

Wciąż jednak stałem. Sam nie wiem dlaczego. Coś we mnie nie zadziałało, jakieś obwody w mojej głowie się zacięły, mój system operacyjny zawiesił się w najmniej odpowiednim momencie. No i nie wyszedłem. To przesądziło o wszystkim. 

Patrzyłem na te jej długie czarne włosy, swobodnie spływające na białą pościel, patrzyłem na tę jej trójkątną, delikatnie zarysowaną twarz, na ciemne oczy, malutki nosek, na subtelne usta i zaczynałem się trząść, jakby było mi cholernie zimno. Nie potrafiłem nad tym zapanować. Normalnie coś w środku zaczynało dygotać jak galareta. Mój oddech szybko przyspieszał i zdawało się, że nie mam nad nim żadnej kontroli, serce waliło, jak oszalałe i miałem wrażenie, że za chwilę upadnę. 



Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...