Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt: "Przyszłość".. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt: "Przyszłość".. Pokaż wszystkie posty

19 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

380. Ty jesteś samcem rozpłodowym.


-Żyjemy w świecie degeneracji genetycznych, większość mężczyzn jest bezpłodnych, a jeśli już to rodzą się potworki a ty… - przerwała, - ty jesteś samcem rozpłodowym. Nie wiesz? 

-O cholera, - wyrwało się z mojego gardła. 


Absolutnie się tym nie przejęła. Przeszła do porządku dziennego, chociaż odezwała się wyjaśniając:

-Został za drzwiami. Pomyślałam sobie, że chyba jednak najpierw mnie przelecisz więc nie będzie potrzeby. 

Znów mnie zatkało. 

-He… i co? No tak tam, za drzwiami. Racja. 

Weszła mi w zdanie:

-Tak w ogóle przepraszam za najście. Wiem, że możesz być speszony. Dopiero zaczynasz. Może chcesz najpierw trochę porozmawiać?

Patrzyłem na nią jak oniemiały.

-Co? Nie. No oczywiście możemy zaczynać.

Miała wygoloną cipkę. Nie. Ona chyba była dokładnie wydepilowana. Gładka jak pupcia niemowlęcia ani śladu najmniejszego włoska, ani golenia. Nic, żadnych śladów. Żadnych podrażnień. Co jest? Może ona jest? Nie. Chyba nie. Gapiłem się jak głupek na jej gładką pizdeczkę na delikatnie wystające płatki i nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. 

Wyprostowała się i całkowicie odwróciła w moją stronę. Byłem przekonany, że ruszy w moim kierunku. Zdawało się, że jest bardzo zdecydowana. Rozłożyła ramiona, chwyciła dwa brzegi firany, po czym rozsunęła je na boki. Nie wiem, czy robiła to celowo, ale w tej chwili zaprezentowała dokładnie wszystko, co miała i to w najbardziej cudowny sposób. Jej piersi sterczały jeszcze mocniej niż wcześniej a brodawki zdawały się do mnie mrugać porozumiewawczo. 

-Jeżeli się krępujesz możemy zaczekać. Nie ma sprawy, - powiedziała, - jeszcze raz przepraszam, ale pomyślałam sobie, że to jedyny sposób, aby się do ciebie dostać. Zdaje się, że jesteś idolem. 

Patrzyłem na nią.

-Co? Idolem? O czym ty mówisz?

Uśmiechnęła się jeszcze cieplej i jeszcze serdeczniej. 

-No nie chcę nic mówić, - powiedziała, ale zdaje się, że ustawiają się do ciebie bardzo długie kolejki.  

-Kolejki? Jakie kolejki?

-Och jesteś taki słodki. No tak. Tak jak mówili. Super, że udało mi się do ciebie tak wcześnie dostać. Mam nadzieję, że mnie nie wygonisz, że nie zgłosisz tego władzom. 

-Władzom?

Nie odpowiedziała na moje pytanie zamiast tego rzekła:

-Właśnie wkroczyłam wiek rozrodczy. Jestem zdecydowana na dziecko… 

Patrzyłem na nią wielkimi oczami.

-No to znajdź sobie jakiegoś przystojnego chłopaka… - powiedziałem i sam się zdziwiłem, że coś takiego padło z moich ust. 

-Żartujesz? - w jej oczach ujrzałem iskrę złości czy zadziorności. 

W sumie nie wiem co to było. Patrzyłem nadal nic nie rozumiejąc.

-Ach ty nic nie rozumiesz, jesteś przecież stamtąd…

Nic już nie mówiłem, a ona dodała:

-Żyjemy w świecie degeneracji genetycznych, większość mężczyzn jest bezpłodnych, a jeśli już to rodzą się potworki a ty… - przerwała, - ty jesteś samcem rozpłodowym. Nie wiesz? 

-O cholera, - wyrwało się z mojego gardła. 

Kiedy z samego rana spojrzałem w lustro wiedziałem, że właśnie o to chodzi, że tym mam się tu zajmować, ale powiedzenie tego tak wprost bez ogródek po prostu zwalało mnie z nóg. 

Usiadła na łóżku.

-Nie przejmuj się tym tak, - powiedziała, - zróbmy to i po sprawie.

Kręciło mi się w głowie. Rozczesałem włosy z zaszedłem ją z boku. 

-No wiesz, nie jestem pewien… 

-Proszę. Nie jestem bogata, stoję zbyt nisko w strukturze społecznej, normalnie nigdy się do ciebie nie dostanę. Jest tyle innych kobiet. Daj mi szansę. Masz wyjątkowe geny. 

Zawahałem się. 

-No wiesz, nie chodzi przecież o to. Jesteś jeszcze taka młoda… 

-Daj spokój. Jeśli się krępujesz to ja zacznę, - uśmiechnęła się.

Wreszcie się poddałem. Mój organizm domagał się seksu, kolejnego ruchanka, kolejnego numerku, niezależnie z kim i jak, byleby tylko rozładować to wciąż narastające napięcie, napięcie, które nie dawało mi spokoju. 

Odchyliła się do tyłu i rozłożyła uda. Wiedziałem, ze nie będę w stanie się powstrzymać. To i tak musiało się stać.


KONIEC




18 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

379. Miała małe piersi.


Miała małe piersi. Małe jak u prawdziwej nastolatki. Małe, ale bardzo jędrne i napęczniałe z dużymi ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Ślina mi pociekła zapragnąłem je wziąć w swoje usta i ssać. Zdaje się ze ona doskonale o tym wiedziała i prowadziła mnie jak po sznurku do jednego tylko celu. 


Nawet nie zdążyłem powiedzieć proszę. Po prostu w pewnym momencie drzwi się otworzyły. Nie miałem czasu na zastanawianie się, na jakiekolwiek przemyślenia. To spadło na mnie tak nagle jak piorun z jasnego nieba i było tak silne, że nie byłem w stanie nic zrobić, w żaden sposób się obronić.

Pierwsze co zobaczyłem to młoda, bardzo młoda twarz. “Kasia?” - pomyślałem. Tak, to było pierwsze, co przemknęło mi przez myśl. Może była do niej podobna. Chyba tak, ale to nie była ona. Blondynka o jasnoniebieskich oczach. 

Zatkało mnie. Nie wiedziałem co zrobić, jak się zachować. Byłem goły jak święty turecki. Mój kutas był gruby i długi jak wąż strażacki. Zwisał. Cholera jasna! Już nie zwisał. Nawet nie wiedziałem kiedy to się stało i jakim cudem. Wielka pała sterczała wycelowana w jej stronę i wcale nie miała zamiaru się położyć. Ona wiedziała co będzie się działo, co będzie działo się za chwilę. Wiedziała bardziej ode mnie. 

Kurwa, nie wiem, dlaczego gapiłem się na jej twarz. Przecież ona także była naga, kompletnie naga i do tego obłędnie piękna. Tak czy inaczej, ja w tej chwil patrzyłem na jej twarz, na jej młodą buzię jak urzeczony. Zastanawiałem się dlaczego. 

Nim zdążyłem się zorientować, nim dotarło do mnie co właściwe się dzieje, ona jak gdyby nigdy nic spokojnie zamknęła za sobą drzwi i przeszła w stronę okna. Otworzyła szerzej zasłony, odwróciła się do mnie przodem i powiedziała: 

-Słońce. Lubię słońce, dużo słońca. 

Była szczupła, delikatna i krucha. Jak laleczka, jak zabawka. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Skąd się tutaj wzięła? Dlaczego przyszła i czego chce? Pojęcia mnie miałem. Wszystko zaczęło się mieszać, resztki wstydu i jednocześnie fascynacji. To musiało mieć tylko jeden skutek. Oczywiście niekontrolowany wybuch. Wybuch mojej… No właśnie, czego? Bałem się pomyśleć co może nastąpić, zanim to jeszcze nastąpiło. 

Jasne skręcone w loki włosy upięte miała z tyłu głowy. Nieco ciemniejsze niż te u Kasi, ale równie subtelne i piękne. Oczy lekko zmrużone. O kolorze jasnego błękitu. Prawie stalowe wpatrywały się we mnie uważnie i czujnie. Kontrolowały każdy mój ruch. Położyła palec na swoich ustach, zagryzła go, a później delikatnie się uśmiechnęła. 

Łup, łup, łup… waliło moje serce. Natura znów upominała się o swoje. 

Musiałem na nią patrzeć, nie mogłem przerwać tego procesu. Prowokowała. Drugą ręką chwyciła firankę i wyciągnęła ją w moją stronę jakby chciała się zakryć. Co ona robi? Dlaczego tak się zachowuje? Nie miałem pojęcia coraz mniej miałem ochotę się nad tym zastanawiać. 

Miała małe piersi. Małe jak u prawdziwej nastolatki. Małe, ale bardzo jędrne i napęczniałe z dużymi ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Ślina mi pociekła zapragnąłem je wziąć w swoje usta i ssać. Zdaje się ze ona doskonale o tym wiedziała i prowadziła mnie jak po sznurku do jednego tylko celu. 

-Najpierw mnie zerzniesz, a później mam ci posprzątać, czy wolisz odwrotnie? - spytała jakby zupełnie nic się nie stało. 

Zabrakło mi tchu. 

-Hyk, eee… - wyrwało się z mojego gardła. 

Odruchowo przeniosłem wzrok na jej brzuch i pępek. Znów zjawisko. Wyglądała jak z czasopisma dla modelek. Brzuch książkowo płaski a pępek obłędnie głęboki. Musiałem zdobić się na dość duży wysiłek, aby już w tej chwili nie rzucić się na nią i nie zrobić tego co do mnie należało. To było trudne naprawdę trudne. 

-Eee… chcesz sprzątać? - spytałem głupkowato, - a gdzie masz mopa?

Hahahaha… myślałem, że padnę trupem ze wstydu oczywiście to chyba najgłupsza wypowiedź w takiej sytuacji.



17 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

378. Już wiem jak będzie wyglądała moja praca.


To, co najważniejsze, między moimi nogami niczym wąż strażacki kołysała się gigantyczna niemal pała a zaraz pod nią ciężki wór z ogromnymi jajami.

W tym samym momencie uświadomiłem sobie jedną rzecz. “Już wiem jak będzie wyglądała moja praca”.


Następnego poranka obudziłem się w niesłychanie miękkim i wygodnym łóżku, zbyt dużym jak na jedną osobę. Wciąż nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Wszystko zdawało się być jakimś snem, który nie może  mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak kiedy spojrzałem w okno uświadomiłem sobie, że to jest prawda.

Miałem do swojej dyspozycji duży dom. Dom to zbyt skromne określenie. Przypominał raczej willę z salonem, kilkoma sypialniami i łazienkami. Kiedy wieczorem spytałem, czy aby na pewno będę mieszkał tu sam, dowiedziałem się, że tylko do momentu kiedy mi się to znudzi i nie postanowię dobrać sobie kogoś jeszcze. Wszystko będzie zależało od tego czy ja sam będę tego chciał. 

Przeciągnąłem się poleżałem jeszcze trochę, by w końcu wstać i podejść do okna. Rozsunąłem szerokie brązowe zasłony i wyjrzałem na zewnątrz. Oślepiło mnie słońce. Jasne poranne słońce. Nie mogłem uwierzyć, że wreszcie je widzę. 

“Więc nigdzie mnie nie zamknęli. Jestem wolny. Boże jakie to piękne”, - pomyślałem. 

Na zewnątrz była wiosna a właściwie ogród budzący się do życia z mnóstwem kwiatów zaczynających wegetację o tej porze roku. W oddali zobaczyłem altankę i kołyszącą się na wietrze leżankę. Odwróciłem się i zerknąłem na barek pełen różnego rodzaju alkoholu. 

“Będzie gdzie go wypić”, - przemknęło mi przez myśl.

W sumie nie powinienem narzekać. Zdawało mi się, że jestem w świecie marzeń, gdzieś, gdzie zawsze chciałem być, a jednak coś nie dawało mi spokoju. Powiedzieli mi, że to wszystko nie jest za dramo, że muszę na to zapracować. Może mój umysł jeszcze się nie obudził i działał zbyt wolno, ale za żadną cholerę nie mogłem sobie uzmysłowić co to może być za praca.

“Do biura raczej się nie nadaję”, - pomyślałem, - “Może jakaś budowa? Cholera chłopie no co ty, budowa? Myślisz, że z pracy na budowie zarobiłbyś na coś takiego? Nie to na pewno nie budowa”. 

Przerzedłem przez cały pokój i stanąłem przed wielkim lustrem, które pokazywało całą moją sylwetkę. Byłem nagi. W pierwszej chwili nie zdałem sobie sprawy, na co patrzę. Tak jakby tam po drugiej stronie był ktoś inny, ktoś obcy. Widziałem potężne, ale bardzo proporcjonalnie zbudowane ciało. Moja skóra miała odcień oliwkowy i delikatnie lśniła, ale nie była mokra. To, co najważniejsze, między moimi nogami niczym wąż strażacki kołysała się gigantyczna niemal pała a zaraz pod nią ciężki wór z ogromnymi jajami.

W tym samym momencie uświadomiłem sobie jedną rzecz. “Już wiem jak będzie wyglądała moja praca”, - pomyślałem a po moich plecach znów przebiegł ten przyjemny dreszcz.

Nagle usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Jakoś dziwnie się poczułem. Nie spodziewałem się tego. Nie przypuszczałem, że ktoś tak wcześnie może tutaj do mnie przyjść. W pierwszej chwili kompletnie nie wiedziałem co robić. Ubrać się, wleźć pod kołdrę, czy co? Podobno oni tutaj są przyzwyczajeni do nagości. Nie robi ona na nich tak dużego wrażenia jak na nas, zwykłych śmiertelnikach. 

Na nas. Dziwnie to zabrzmiało. Czy jestem zwykłym śmiertelnikiem?  Teraz po tym co się wydarzyło? Chyba nie. Chyba nie mam prawa tak o sobie myśleć, bo przecież należę do tej grupy. Kurczę do jakiej grupy? Wszystko było tak bardzo niejasne i zagadkowe. 



16 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

377. Wielka plama białego nasienia.


Pospiesznie zacząłem się wycierać. Obok stała Katarzyna i robiła dokładnie to samo. Zwinęła wielką kulę ręczników i włożyła między swoje zgrabne uda. Przeciągała raz za razem aż do momentu kiedy papier był suchy. Na podłodze wciąż pozostała wielka plama białego nasienia, które powoli zmieniało swoją barwę na przezroczyste i pachniało odurzająco.


Zofia stała oparta o regał i przygląda się nam. Bez zdziwienia, bez oburzenia, z lekkim uśmiechem wyrażającym zadowolenie i podziw. Była naga. Dlaczego naga? Przecież, o ile dobrze zapamiętałem zaczęła się już ubierać w nowe czyste ciuchy. 

Dopiero po chwili zrozumiałem, o co chodzi. Spojrzałem w dół. Pod jej stopami leżały ubrania. Chyba te same, które wybrała ze stosu na półce, kiedy tu weszliśmy. Myślałem i zastanawiałem się co się stało. Czy się teraz rozebrała? Czy stało się to w tej chwili? Raczej tak. Co w takim razie robiła?

Po moich plecach po raz kolejny przebiegł znajomy gorący dreszcz. Oczywiście, to było zbyt proste, patrzyła na nas i zabawiała się sama. 

-No proszę, proszę, wiedziałam, że ją w końcu dorwiesz, ale nie pomyślałabym, że nastąpi to tak szybko, - odezwała się. 

Moja reakcja była dość chaotyczna. 

-Och przepraszam, przepraszam, nie wiedziałem, że tu jesteś… - zaczynam się jąkać. 

Nie przejęła się. Machnęła tylko ręką. 

-Nie przepraszaj, no bo i za co. To nie żaden grzech. Taka jest twoja natura. Do tego zostałeś stworzony.

-Eee… tak? Do tego? Nie, nie… ja tylko…

-Przestań, nic się nie stało. Zrobiłeś to co do ciebie należało, a ona… - zawiesiła głos. 

-Co ona? - w moich oczach było pytanie.

-Ona była gotowa, - zakończyła. 

Czułem, że ma coś jeszcze do powiedzenia, że to nie wszystko.

Nagle zacząłem zastanawiać się, co dzieje się z moją partnerką. Jakby na chwilę zapomniałem, że ona też tu jest, że też ma w tym swój udział, że nie jest tylko fikcyjną postacią. 

Poruszyła się. Uniosła na łokciach. Dyszała ciężko powoli dochodząc do siebie. Jej oczy zdawały się być bardziej błękitne niż przedtem. 

-No dobrze kochani, - zakończyła Zosia, nie wyjaśniając, o co jej chodziło, - musimy się zbierać, bo nas tu zamkną. Słyszałam jak zamykali bramę A i B. Mamy jeszcze jakieś pięć minut. 

Wzdrygnąłem się. W tym momencie uświadomiłem sobie, że w zasadzie nie wybraliśmy dla mnie żadnych ubrań i pewnie tego już nie zrobimy, kiedy znowu odezwała się cycata brunetka. 

-Wiem, o czym myślisz chłopcze. Kasia była tak roztargniona i myślała tylko o jednym, że zapomniała zabrać ze sobą kartki z wymiarami twojego wielkiego cielska, gorylu. 

Rzuciła w naszą stronę rolkę papierowych ręczników. Mój kutas był naprawdę wielki. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że był w tak malutkiej cipeczce. Wisiał teraz na wpół zwiotczały, ale wciąż gruby i żylasty. Musiałem przyznać, że wciąż wygląda okazale. 

-No raz, raz, - ponagliła.

Pospiesznie zacząłem się wycierać. Obok stała Katarzyna i robiła dokładnie to samo. Zwinęła wielką kulę ręczników i włożyła między swoje zgrabne uda. Przeciągała raz za razem aż do momentu kiedy papier był suchy. Na podłodze wciąż pozostała wielka plama białego nasienia, które powoli zmieniało swoją barwę na przezroczyste i pachniało odurzająco.

-No chodźcie, wsze ubrania są po tamtej stronie, - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.

Poszedłem za nią jak bezwolny piesek. Nie powiem czułem się z tym dobrze. To był jakiś rodzaj zboczonej satysfakcji. W normalnym świecie pewnie bym się tego wstydził. 

Kiedy pracownicy przyszli pod nasze drzwi byliśmy już ubrani. Robiliśmy tylko ostatnie poprawki. Ja pociągałem mocniej pasek u spodni a Kasia zapinała ostatni guzik białej bluzki z koronkowym dekoltem. 




15 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

376. Cały nadmiar mojej spermy. 


Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Moja pała mokra, śliska, połyskująca od soków stopniowo wysuwała się z ciasnej pizdeczki a zaraz za nią gęstym potokiem wylewał się cały nadmiar mojej spermy. Dużo tego było. Bardzo dużo.


Słodkie, gorące uczucie opanowało całą moją świadomość. Nie byłem już w stanie myśleć o niczym innym jak tylko o tym co dzieje się tu i teraz. Regał skrzypiał i kołysał się tak jakby za chwilę miał się przewrócić. Dobrze, że był przykręcony do podłogi. Było dość głośno. Aż dziw, że jeszcze się nikt tu nie zjawił. 

-Och, och, ach… - odzywała się coraz donośniej. 

Zamknąłem oczy i zaciskam zęby. Po chwili wstrzymałem oddech. Pracowałem jak opętany. Nic innego mnie nie interesowało. Niesamowite gorące uczucie przeszywało całe moje ciało. Jeszcze tylko chwila, sekunda. 

Odpływałem. Stopniowo zapadała ciemność. Chwiałem się w posadach. Nie wiedziałem jakim cudem udaje mi się utrzymać na nogach.

Nagle wystrzał i nieznaczna ulga. Niewiele, a jednak. Och boże! Napiąłem się jeszcze bardziej. Czułem, że zaraz coś mi pęknie w skroni. 

Kolejny wystrzał! Serce łomotało tak mocno, że chyba dostawałem zawału. Tak się czułem. Ale to nie był zawał. Wciąż poruszałem biodrami. Teraz trochę wolniej, bardziej chaotycznie. 

Jeszcze jeden wystrzał. Wszystko w sekundowych odstępach. Usłyszałem jej donośny okrzyk. Wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko, sto procent.

Zgromadziłem cały zapas sił. Przegrupowałem się i podjąłem miarową szybką pracę. Pomimo orgazmu i wytrysku. Jeszcze chwila. Nie zamierzałem odpuszczać. Pompowałem w nią kolejne porcje mojego gorącego nasienia. Miałem wrażenie, że to się nigdy nie skończy. 

W końcu przestałem. Nie miałem już sił. Dyszałem ciężko. Moje serce waliło jak oszalałe. Było zajebiście. Byłem szczęśliwy i zadowolony. Nie umiałem tego wyrazić słowami.

Otworzyłem oczy i spojrzałem na nią. Była równie wykończona jak ja. Cała mokra od potu. Jej oczy były zamglone i trochę nieobecne, ale szybko wracały do siebie. 

Chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie. Uświadomiłem sobie, że właśnie przeżyłem coś niesamowitego. Patrzyłem i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Mój kutas powoli zaczynał wiotczeć. 

Pomyślałem sobie, że to przecież niemożliwe. Od tak dawna nie był do tego zdolny. Czy skończyły się jego możliwości i wreszcie dotarł do kresu, czy też może trafiłem na odpowiednią partnerkę?  A może jedno i drugie. A może jeszcze coś innego.

Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Moja pała mokra, śliska, połyskująca od soków stopniowo wysuwała się z ciasnej pizdeczki a zaraz za nią gęstym potokiem wylewał się cały nadmiar mojej spermy. Dużo tego było. Bardzo dużo. Trudno uwierzyć. Uderzył mnie intensywny odurzający zapach. To zapach mojego podniecenia. To zapach seksu i miłości. Teraz już wiedziałem, że chcę tu zostać i chcę robić to co robię. 

W momencie kiedy zaczynałem się zastanawiać co dalej? Czy próbować robić coś jeszcze? Może zmusić mojego jebakę do podniesienia się i zaliczyć jakiś kolejny numerek?  Czy też może dać sobie spokój? Właściwie zapomniałem, po co się tutaj znalazłem. Nie mogłem uwierzyć jak szybko może to człowiekowi wylecieć z głowy. Miejsce jak każde inne. Liczył się tylko seks. Właśnie w tym momencie usłyszałem za sobą szmer. Nie wystraszyłem się. Nie byłem nawet specjalnie zaskoczony. Nawet gdyby wszedł tu sam król Salomon nie zdziwiłbym się. Było mi wszystko jedno. Jakoś zobojętniałem.

Odwróciłem głowę. Może niezbyt szybko, ale dostatecznie gwałtownie, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zobaczyłem ją. Drugą kobietę, która tutaj ze mną przyszła.




14 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

375. Ostro przeszedłem do rzeczy. 


Ostro przeszedłem do rzeczy. Lepiej ułożyłem dłonie na jej udach. Zacisnąłem je jeszcze mocniej. Głęboko nabrałem powietrza i rozpocząłem miarową intensywną pracę moim tyłkiem. Pot ciekł po mnie strugami, ale nie zwracałem na to uwagi.


Czas upłynął. Trzeba było zaczynać. Patrząc jej w oczy wykonałem pierwsze pchnięcie. Głośno stęknęła i przesunęła się do przodu. Chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem do siebie. Mocno przytrzymałem. Nie pozwoliłem się już odsunąć. 

Cofnąłem. Nabrałem powietrza w płuca i znowu uderzyłem.

-Och kurwa! Ja pierdolę! Nie dam rady, - pomyślałem sobie.

Jej cipka zacisnęła się tak mocno, że miałem wrażenie, iż mnie już stamtąd nie wypuści. Przypominałem sobie doświadczenie z poprzednią partnerką kiedy uwięziła mnie w sobie na dłuższy czas. To było cholernie głupie, ale myśl o tym podniecała mnie jeszcze bardziej. To oszałamiające znaleźć się w tak niefortunnej sytuacji.

Wyszedłem i znowu się wsunąłem. Tym razem szybciej i bardziej pewnie. Oczywiście w pierwszym momencie nie zdawałem sobie sprawy, że nie wychodzę z niej do końca. Mój kutas był tak długi, że zdawał się wypełniać ją całą. Całe jej ciało, tułów gdzieś do serca. 

Drgnąłem. Wrażenie było dość ciekawe. Jakiś dziwny niepokój, a nawet lęk. Mimo to niespotykana satysfakcja. Doświadczenie czegoś zwierzęcego. No i te myśli, że to niemożliwe. Absolutnie niemożliwe. Budowa jej ciała na to nie pozwalała. A jednak. 

Przyglądałem się. Zdawało mi się, że widzę jak mój wielki zaganiacz się w niej porusza. Miałem wrażenie, że przesuwa się pod jej skórą. Może to tylko wrażenie. A jeśli nie? Jak to się dzieje?

Wyszedłem i znów wsunąłem się do środka. Przepełniło mnie uczucie napływającego gorąca we wszystkie części mojego ciała i skupiające się na miejscach intymnych. Coś zasnuwało moje myśli mgłą zbliżającego się orgazmu. Jej cipka pulsowała i kurczyła się rytmicznie. Z każdą sekundą coraz bardziej zabierała mnie do raju.

Leżała. Spokojnie przyjmowała każdy mój ruch, każde pchnięcie. Zdawało mi się, że to wszystko powinno ją rozerwać, a jednak tak się nie działo. Dyszała ciężko i pojękiwała. Wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić. Nie mogłem tak powoli tego ciągnąć, bo, tak czy inaczej, za chwilę wszystko się skończy. Wiedziałem, że to jest ostatnia prosta. Tak to właśnie wyglądało. 

Ostro przeszedłem do rzeczy. Lepiej ułożyłem dłonie na jej udach. Zacisnąłem je jeszcze mocniej. Głęboko nabrałem powietrza i rozpocząłem miarową intensywną pracę moim tyłkiem. Pot ciekł po mnie strugami, ale nie zwracałem na to uwagi.

Środek mojego ciała, to znaczy same biodra, poruszały się jakby w rytm jakiejś szybkiej muzyki. Zupełnie jakbym był na siłowni lub fitness. Jakby to było jakieś ćwiczenie. W momencie kiedy głowa, szyja i klatka piersiowa pozostawały w prawie całkowitym bezruchu same biodra kołysały się jak nawiedzone. Sam byłem zdziwiony. Byłem zaskoczony, że tak dobrze mi to wychodzi, że mam taką sprawność fizyczną i dostatecznie dużo sił. Uświadomiłem sobie, że to przez te manipulacje genowe. Przecież tak bardzo mnie zmienili. Byłem górą mięśni, moje kości były dwa razy grubsze niż przedtem. Teoretycznie nie powinno być w tym nic dziwnego, a jednak nie mogłem w to uwierzyć.

Raz, raz, raz… tempo było już bardzo szybkie, pchnięcia gwałtowne, aczkolwiek dość krótkie. Wchodziłem w nią do samego końca, ale wysuwałem się tylko do połowy. Trudno to było wyjaśnić, ale wiedziałem, że tak jest lepiej niż to kiedy miałbym wychodzić do samego końca.



13 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

374. Siedział w niej po same jaja.


Z wielkim trudem udało mi się cofnąć biodra. Okazało się, że mój fiut siedział w niej po same jaja. Nie wyobrażałem sobie, że to w ogóle możliwe, ale bez dwóch zdań tak było. Mój tors pokrywał pot. 


Zrobiłem kolejny krok. Czułem, że stoję nad przepaścią, że jestem na granicy wytrzymałości, że to już koniec, że więcej nie dam rady. Miałem wrażenie, że nie będę w stanie pójść dalej. Dyszałem ciężko. Moje serce waliło jak oszalałe. Nie byłem w stanie nad nim zapanować. 

Patrzyłem na nią błędnymi oczami. Napotkałem jej wzrok. Jej błękitne tęczówki jakby zasnuły się mgłą, ale wpatrywały się we mnie z uwagą, w napięciu. Wiedziałem, że ona zdaje sobie sprawę co chcę zrobić. Wiedziałem, że ona tego bardzo chce.

Dałem sobie jeszcze jedną krótką chwilę. Starałem się nie myśleć o tym co się dzieje, o tym w jak przepięknej i podniecającej sytuacji się teraz znajduję. Starałem się myśleć o rzeczach przyziemnych i obojętnych. Miałem nadzieję, że to sprawi, iż moje napięcie nieco spadnie i będę mógł dokonać tego co zmierzam.

Jeszcze dwa kroki. Zatrzymaliśmy się na krawędzi regału. Z ulgą posadziłem ją na gładkiej powierzchni. Pod spodem był jakiś miękki materiał. Nie miałem pojęcia co to jest, ale było dość wygodne. Ruchem dłoni odgarnąłem pozostałe ubrania, by zrobić sobie miejsce.

Cały czas w niej byłem, ale teraz jej ciężar opierał się na półce. Czułem rozpierającą mnie radość. Udało się. Miałem wrażenie, że dokonałem wielkiego wyczynu. 

Kolejny ruch. Spokojnie i z premedytacją położyłem ją na tej drewnianej półce. Pachniała płytą wiórową. Nie przeszkadzało mi to. Zdawało mi się, ze to jest najwspanialsze łoże, jakie mogłem sobie wyobrazić. 

Jej reakcja pobudzała mnie jeszcze bardziej. Poddawała się mim ruchom bez najmniejszego oporu. Wiedziała co będę robił. Oparła plecy na gładkiej powierzchni, a później głowę. Patrzyła na mnie. Uśmiechała się słodko. Napawałem się widokiem jej błękitnych dużych oczu. Było cudownie. 

Jej cipka kurczyła się jakby nieco mniej. Dało mi to chwilę wytchnienia. Zebrałem siły przed kolejnym atakiem. Przegrupowałem się i uspokoiłem. Wiedziałem, że nie jest to takie trudne. 

Kolejny ruch. Wyprostowałem plecy i odchyliłem się od niej. Mój wielki kutas wciąż w niej siedział. Kiedy zmieniał się kąt nachylenia, miałem wrażenie, że coś w nim trzeszczy. Był napięty do granic wytrzymałości i wcale nie chciał zwiotczeć. 

Następne posunięcie. Położyłem dłonie na jej kolanach i powoli je rozchyliłem. Jej buzia była rozpromieniona. Nie stawiała żadnego oporu. Po chwili zamrugała do mnie samymi oczami na znak, że mogę zaczynać. 

Jej cipka znowu zaczęła się mocno kurczyć i pulsować. Znowu pojawiło się intensywne uczucie podniecenia. Myślałem, że muszę to zrobić, bo po to tu jestem. Muszę przejść ostro do rzeczy, bo ona tego ode mnie oczekuje.

Z wielkim trudem udało mi się cofnąć biodra. Okazało się, że mój fiut siedział w niej po same jaja. Nie wyobrażałem sobie, że to w ogóle możliwe, ale bez dwóch zdań tak było. Mój tors pokrywał pot. Drobniutkie kropelki tu i ówdzie łączyły się w większe skupiska i strużki. Całe podbrzusze, moje i jej lepiło się od wydzielin. Kiedy się odchylałem słychać było mokry odgłos odklejania. To nie był tylko pot, ale też to, co się wydostało z jej cipki. W powietrzu rozszedł się intensywny słodko kwaśny zapach. 

Moje jaja do tej pory przyciśnięte przez jej pośladki teraz oderwały się i bezwładnie opadły do dołu. To niesamowite uczucie. Czułem, że wzbiera we mnie gigantyczna chuć.



12 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

373. Intensywny napływ podniecenia.


Ten ruch wywołał intensywny napływ podniecenia. Jej cipka kurczyła się jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że wbijam się w nią jeszcze głębiej. Poczułem silny zawrót głowy. Zdałem sobie sprawę, że muszę natychmiast przerwać, bo się spuszczę. 


“I tak i nie”, - odpowiedziałem sam sobie, - “Zmienia w tym sensie, że żadnej z nich nie wykorzystałem. To był biznes. One doskonale wiedziały czego chcą i w co się pakują. Same się zgłosiły, podpisały stosowne dokumenty i brały za to duże pieniądze. Tego nie można nazwać wykorzystywaniem.

“W takim razie, czy to wszystko, czego się obawiasz?” - usłyszałem pytanie w swojej głowie.

Po krótkiej chwili zastanowienia pomyślałem:

“No chyba nie. Szczerze mówiąc ciągle mam w pamięci twarz jej ojca i słowa, które wypowiadał. Jak on ją nazwał? Kochana córeczka? Tak. Kochana córeczka”. 

W tym momencie poczułem się tak jakbym miał podzieloną osobowość, chociaż doskonale wiedziałem, ze tak nie było. 

“Ha, ha, dobry jesteś, - usłyszałem wewnętrzny śmiech”, - “Masz śmieszne dylematy. Nie uważasz, że to niedorzeczne?”

“Tak, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mogę zrobić dziecko czyjejś córce”, - strzeliłem odpowiedzią. 

“Zawsze jest czyjaś córka. Nie uważasz?”, - natychmiast padła riposta.

“Tak, ale to jeszcze…” - zawahałem się.

“Co? Dziecko?”

“No nie. Raczej młodzież”.

“Przestań. Masz takie dylematy, że aż śmiech. Przyznaj, że cię to cholernie podnieca”, - mówiłem sam do siebie. 

“Tak. Nie da się ukryć. Podnieca mnie to”, - pomyślałem.

Nie mogłem się powstrzymać przed gadaniem ze sobą. Ten rodzaj sprzeczki był swego rodzaju afrodyzjakiem, dodatkowym elementem tej gry.  

“Wiedziałem. Podnieca cię ruchanie młodziutkiej laski, w dodatku czyjejś kochanej córeczki, prawda?” - nakręcałem się coraz bardziej.

“O tak. Muszę to przyznać. Im bardziej coś jest zakazane, tabu, tym mocniej na mnie działa” - kontynuowałem.

Spojrzenie za jej plecy upewniło mnie, że powinienem przejść do kolejnego etapu tej słodkiej zabawy. Staliśmy w ciasnym kącie między wysokimi stalowymi regałami, na których w równych kostkach poukładane były różnego rodzaju ubrania. W tym wypadku męskie spodnie, koszule, swetry i bluzy. Przyjrzałem się dokładniej. Jedna z półek była dość wysoka. Na tyle wysoka, że mogłem ją na niej posadzić.

Pomysł wydawał się szczególnie dobry. Wiedziałem, że nie ma się co zastanawiać. Każda sekunda spóźnienia mogła zakończyć tę zabawę. Postanawiam więc ruszyć do przodu. Wydawało mi się, że śmieję się sam do siebie. To zabawne. Miałem wrażenie, że grawitacja działa z podwójną siłą. Tak jakbym miał przyczepiony z przodu duży plecak. Oczywiście tym plecakiem jest ona.

Przez chwilę zastanowiłem się, czy mam żałować, że jest tak ciężko. Zaraz później zdałem sobie sprawę, że jednak nie. 

“Dlaczego miałbym żałować?”, - pomyślałem”, - “Przecież jest zajebiście. Niedługo się spuszczę”. 

Słodkie wrażenie zbliżającego się orgazmu było nie do opisania. Ledwie chwytałem powietrze. 

Zrobiłem krok do przodu. 

“Och kurwa jak zajebiście!”

“Co się dzieje?  Jasna cholera!”

Ten ruch wywołał intensywny napływ podniecenia. Jej cipka kurczyła się jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że wbijam się w nią jeszcze głębiej. Poczułem silny zawrót głowy. Zdałem sobie sprawę, że muszę natychmiast przerwać, bo się spuszczę. Ona była zbyt młoda, zbyt ciasna. Moje serce waliło intensywnie. Starałem się ustabilizować oddech. Trochę się udało.

W chwilę później wykonałem następny krok. Moje wrażenia były jak poprzednio tyle, że silniejsze i trudniejsze do opanowania. Byłem przekonany, że nie dam rady, że nie dojdę. Nie chciałem tego przerywać. To było zbyt silne, zbyt słodkie, zbyt przyjemne. Chciałem doprowadzić to do końca. Nie ważne co będzie potem. 



11 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

372. Mam spuścić się w nią.


Rozumiałem, że mam to zrobić, że mam spuścić się w nią. Tak niewiele już mnie od tego dzieliło. Nade wszystko pragnąłem, aby trwało to jak najdłużej. Ta zabawa była niesamowita, słodka i gorąca. Pragnąłem rozciągnąć ją w czasie najbardziej jak się da. 


Stałem nieco odchylony do tyłu. Moje nogi były lekko rozwarte a stopy pewnie ustawione na podłożu. Wszystkie mięśnie miałem napięte. Szczególnie te w udach, ramionach i karku. Całe moje ciało pracowało intensywnie, aby utrzymać ją na sobie. 

Zawieszona na moim torsie niczym małpka, trzymająca się futra matki, wyglądała trochę dziwnie, ale to nie miało większego znaczenia. Jej zgrabne gładkie uda były ciasno oplecione wokół moich bioder. Sprawiało mi to dużo satysfakcji. Łączyły się za moimi plecami na wysokości pośladków. Prawdopodobnie to dawało jej poczucie względnego bezpieczeństwa. Chciała mieć pewność, że nie spadnie.

Starała się. Ramiona w okolicy łokci zacisnęła na mojej szyi. Jej twarz znajdowała się bardzo blisko mojej. Czułem jej oddech. Był szybki i gorący. Jej niebieskie oczy uwarzenie wpatrywały się we mnie. Widać było w nich napięcie i podniecenie. 

Tymczasem mój wielki kutas siedział w jej cudownej cipce. Tkwił bardzo głęboko, bezkompromisowo, do samego końca. W środku było niemiłosiernie ciasno, bardzo gorąco i mokro. Pizdeczka pulsowała i kurczyła się raz za razem intensywnymi seriami, coraz szybciej i szybciej. 

Wszystkie jej były ruchy nerwowe. Próbowała się unosić, ale zaraz później opadała pod własnym ciężarem. Jakby nie miała siły walczyć z grawitacją. Kiedy opadała jej muszelka kurczyła się jeszcze mocniej.

W reakcji na jej zachowanie odpowiadałem przeciwnymi pchnięciami. Cofałem biodra o parę centymetrów i uderzałem gwałtownie. Starałem się, ale nie za bardzo mi to wychodziło. 

Nie było to łatwe kiedy ona była tak mocno do mnie przyklejona. Nie wyglądało to jak prawdziwy stosunek, ale tak jakbym próbował dźgać w coś ciasnego i miękkiego jakimś szpikulcem.

Moje podniecenie było na najwyższym poziomie i cały czas rosło. Miałem wrażenie, że zbliża się do punktu krytycznego, że tylko sekundy dzielą mnie od momentu, kiedy będzie już za późno, żeby cokolwiek powstrzymać. 

Czułem ciarki na skórze. Były wszędzie, na całym ciele. Najmocniej odczuwałem je na głowie. Miałem wrażenie, że moje włosy unoszą się do góry. Słodkie, przejmujące uczucie coraz bardziej zbliżało się do potężnego fiuta. Napływało jakby ze wszystkich stron. Gromadziło się w podbrzuszu w okolicach jąder. Było mi bardzo dobrze. Nie chciałem tego hamować, przerywać. Wiedziałem czym to się skończy i nie przejmowałem się tym.

-Och, ach, och, ach… - dyszałem ciężko.

Nie byłem w stanie wydobyć z siebie nic więcej. Zresztą nie uważałem, żeby było to konieczne. 

-Och kochany tak, tak chcę, chcę tego zrób to, - słyszałem jej podniecony głos. 

Rozumiałem, że mam to zrobić, że mam spuścić się w nią. Tak niewiele już mnie od tego dzieliło. Nade wszystko pragnąłem, aby trwało to jak najdłużej. Ta zabawa była niesamowita, słodka i gorąca. Pragnąłem rozciągnąć ją w czasie najbardziej jak się da. Swoją drogą bałem się spuścić prosto w jej wnętrze. Była taka młoda, jak dla mnie za młoda. 

Nagle w mojej głowie pojawiła się myśl: 

“Stary, skąd te dylematy? Przecież robiłeś to już z dużo młodszymi?” 

Nawet nie wiedziałem, kiedy odpowiadam sam sobie: 

“Tak, ale wtedy ja sam byłem dużo młodszy. Przynajmniej w jakimś sensie. Wcieliłem się w siebie sprzed trzydziestu lat. Wtedy nożna było to jakoś wytłumaczyć, usprawiedliwić”.

“A w pornobiznesie? No przecież wtedy także kochałeś się z nastolatkami”. 

Miałem wrażenie, że gadam z kimś, kto stoi tuż obok, a przecież nikogo, oprócz nas dwojga, tutaj nie było. 

“Nie powiem tak było, ale każda z tych dziewczyn miała osiemnaście lat”.

“Czy to coś zmienia?”  





10 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

371. Umieram z rozkoszy.


-Och moja mała, moja malutka, tak bardzo cię pragnę. Och jak głęboko w ciebie wnikam. Och jak mi jest dobrze. Umieram z rozkoszy. Och, och, chcę więcej. Więcej, rozumiesz? Chcę jeszcze więcej. Daj mi siebie w całości. Daj mi wszystko, co posiadasz, - mamrotałem półprzytomnie. 


Wiedziałem, że trzeba trzymać ją gdzieś w tych okolicach. Wiedziałem, że trzeba utrzymywać cały jej ciężar właśnie w ten sposób. Zważywszy na moją dość mizerną budowę rzadko to robiłem. Przynajmniej do tej pory. 

Teraz, to znaczy od momentu, kiedy tutaj trafiłem, to się zmieniło i mogłem pozwolić sobie na dużo więcej. Przy niej czułem się jak prawdziwy gladiator. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że w nie powinno być to takie trudne. Wystarczyło tylko spojrzeć. Moje łapy były wielkie jak łopaty, ramiona silne, mocno umięśnione. Podnoszenie i opuszczanie tej drobniutkiej dziewczyny nie powinno przysparzać mi absolutnie żadnego k łopotu.

Nie pomyliłem się radość i satysfakcja, która temu towarzyszyła była nie do opisania.  Więc przybrałem taki rytm: góra-dół, góra-dół… Wnikałem w nią głęboko, bardzo głęboko. Tak jak już wcześniej napisałem, miałem wrażenie, że wchodzę w jej trzewia, że mój kutas dociera gdzieś do przepony. Jednak zdawałem sobie sprawę, że z fizycznego punktu widzenia nie było to chyba możliwe. Człowiek nie jest tak zbudowany. Na pewno nie jest. Chyba że… No właśnie, chyba że jest…  Nie, to niemożliwe. 

Jednak ta myśl wracała. Wracała tym silniej im silniej próbowałem ją od siebie odpychać. Nie mogłem na nic poradzić. “No dobra seks, seks i przede wszystkim  seks. Seks musi trwać. To jest przecież porno”, - myślałem. Tak się czułem. 

Czułem, że mam jakąś rolę do spełnienia tutaj, w tym świecie. Nie wiedziałem skąd to się bierze. To znaczy nie wiedziałem skąd się biorą te myśli. Wiedziałem, że tak jest i trudno to jakoś racjonalnie wyjaśnić. Wiedziałem, że moje życie będzie zależało od seksu. To przeczucie było jakieś dziwne, ale czułem, że nie należy tego za bardzo drążyć. 

“Chyba tak już jest. No to co, jedziemy z tym koksem?” - znowu przewinęło się w mojej głowie. 

Unosiłem ją i opuszczałem najpierw powoli i delikatnie a później coraz szybciej i szybciej. Rytm rósł stopniowo i łagodnie. Wszystko zdawało się przebiegać własnym tempem, tempem, którego nikt nie narzuca, a jednak z każdą sekundą miałem wrażenie, że to odbiera mi zdolność normalnego, racjonalnego myślenia. 

Chlup, chlup, chlup… rozchodziły  się głośnie dźwięki. Pewnie było je słychać na całym magazynie. Pomimo tego, że był taki duży, a może właśnie dlatego niosło się jakieś strasznie głośne echo. 

Chlup, chlup… Zapach, ten zapach, tak doskonale go znałem. Mieszanina słodkiej podnieconej cipeczki i mojego kutasa z lekką domieszką potu, mojego i jej. Byliśmy już mocno spoceni. Ta specyficzna woń rozchodziła się wokół i drażniła moje nozdrza. Sprawiała, że byłem jeszcze bardziej podniecany. 

-Och moja mała, moja malutka, tak bardzo cię pragnę. Och jak głęboko w ciebie wnikam. Och jak mi jest dobrze. Umieram z rozkoszy. Och, och, chcę więcej. Więcej, rozumiesz? Chcę jeszcze więcej. Daj mi siebie w całości. Daj mi wszystko, co posiadasz, - mamrotałem półprzytomnie. 

Góra-dół, góra-dół… chlup, chlup, chlup…

-Och, och, och…

To wszystko zdawało się nie mieć początku i końca. Zdawało się trwać od zawsze i jakby nigdy nie miało się skończyć. 

-Och tak, tak, jeszcze, jeszcze… 

Góra-dół, góra-dół… Ona także była już bardzo podniecona. Wzdychała i jęczała coraz donośniej. Jej westchnienia i jęki były niesamowicie słodkie, przeszywały całe moje jestestwo i docierały gdzieś do głębi duszy. Na pewno do najgłębszych pokładów mojego podniecenia. 




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...