Szukaj na tym blogu

10 lipca 2025

Ostatnie wakacje.

512. Popatrz jaki z niego ogier.


Była tak niezwykła, tak cudowna i zmysłowa, że trzymanie jej w ramionach było czymś więcej niż przyjemnością — było doświadczeniem graniczącym z mistyką. Gdy była przy mnie, ogarniało mnie nieposkromione pragnienie, by poznawać każdy zakamarek jej ciała, każdą krągłość, każdą miękką linię ukrytą pod ciepłem skóry.

Chwilami miałem wrażenie, że nie obejmuję kobiety z krwi i kości, lecz najdelikatniejszą pluszową zabawkę, stworzoną po to, by dawać ukojenie i jednocześnie rozbudzać zmysły. Każdy jej ruch, nawet najdrobniejszy gest, wywoływał we mnie dreszcz, który rozchodził się falą po całym ciele, odbierając zdolność jasnego myślenia.

Przy niej moje ciało nie pytało o zgodę – reagowało instynktownie, głęboko, wręcz pierwotnie. Pożądałem jej całym sobą, każdą komórką, a z każdą kolejną chwilą pragnienie narastało, jakby nie istniała granica nasycenia.

Ona nie oferowała seksu. Ona była seksem. Całą sobą, każdym ruchem, spojrzeniem, oddechem mówiła: „Bierz mnie. Nie oszczędzaj. Zatrać się we mnie.”

Natalia nie była tylko delikatna — była czymś więcej. Stanowiła unikalną mieszankę łagodności i słodkiego, bezwstydnego erotyzmu. Działała na mnie jak młode, jeszcze nieokiełznane wino — upajała, uwodziła, kusiła. Z jej obecnością wiązało się ryzyko, które chciałem podejmować raz za razem, mimo że wiedziałem, iż mogło mnie to zaprowadzić na manowce. Ale nie potrafiłem się jej oprzeć. I nawet nie próbowałem.

Każdy jej gest był zaproszeniem. Każde słowo — początkiem podróży w nieznane, jak wyprawa do egzotycznych, dzikich krain, w których za każdym zakrętem mogło kryć się nowe uniesienie albo kolejna pokusa.

W pewnym momencie zsunąłem się na podłogę — nie byłem już w stanie dłużej utrzymać tej pozycji. Nogi odmówiły posłuszeństwa, a napięcie w ciele ustąpiło miejsca dziwnemu rozluźnieniu. Dobrze, że przed kanapą leżał miękki dywan. Gdyby nie on, pewnie nieźle bym się poobijał. Leżałem chwilę bez ruchu, czując jak oddech powoli wracał do normalnego rytmu, a serce wciąż biło mi gdzieś w gardle.

To była chwila, jak wyjęta z dziwnej, surrealistycznej baśni. Przez moment mogłem zapomnieć o wszystkim — o tym, co się ze mną działo, co działo się z moim ciałem. Mogłem nawet uwierzyć, że zaraz wstanę, otrząsnę się i życie znów zacznie płynąć swoim zwykłym rytmem, jakby nic się nie wydarzyło. Ale to nie było możliwe. Byłem pogrążony w całkowitym amoku, zniewolony – ciałem, myślami, wszystkim.

Wielki twardy jak stal penis wbity był w jej obłędnie ciasną i gorącą cipkę. Pochylona do przodu, podparta między moimi nogami rozpoczęła swój niezwykły taniec. Unosiła się i opadała unosiła i opadała – spokojnie bez pośpiechu tak jakby wszystko miała pod kontrolą. I tylko intensywnie pulsujące mięśnie jej mokrej muszelki świadczy o tym, że to nie zabawa, nie pogoń za pluszowym misiem, lecz walka o najmniejszy fragment rozkoszy która za chwilę miała nadejść. 

– Och Grace, tylko spójrz, jego fiut jest jeszcze grubszy niż wcześniej. Boże, jak on to robi?! – usłyszałem podniecony głos Ameli, która stała gdzieś z boku i z zapartym tchem obserwowała naszą gorącą gimnastykę. 

Bliźniaczki już nie zabawiały się ze sobą – patrzyły na nas. Miałem wrażenie, że nikt inny nie robi nic więcej jak tylko obserwuje nasze zmagania na dywanie. 

– Och, jaki on słodki. Siostrzyczko ale mnie swędzi cipka. Tylko popatrz jaki z niego ogier. Przecież przed chwilą się spuścił. Wypełnił jej cipkę taką ilością gorącego nasienia, że starczyłby na nas dwie i nadal ma siłę, - komentowała podniecona Grace. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...