Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokaz.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokaz.. Pokaż wszystkie posty

8 stycznia 2021

Projekt: "Przyszłość".


309. Czy powinienem uciekać?

Czy w tym momencie powinienem mieć już pewność, że to wszystko to jakaś ściema? Miałem i co z tego? Wisiało mi to. Czy powinienem uciekać? Może, tylko po co? Co miałoby się niby stać? Co miałoby mi zagrozić? Przecież nic się takiego nie działo. Czułem się tak, jakbym wypił dobrego mocnego drinka. Miałem poczucie, że świetnie się bawię. 


Pierwsze wrażenie było takie, że się uspokoiłem. Nie wiem, czy na pewno było to spowodowane działaniem tego specyfiku, ale nie było niczego innego, co byłoby za to odpowiedzialne. Odczucie było wyraźnie. Przestałem się denerwować, przestałem się bać a rzeczy, które do tej pory zaburzały moją równowagę stały się zupełnie obojętne. Wraz z upływem czasu wrażenie spokoju nasiliło się do tego stopnia, że nawet uśmiechnąłem się do tej pani. Nigdzie już nie chciałem uciekać a moim priorytetem stała się współpraca we wszystkim co tutaj się działo. Stawałem się obojętny, ale to nie było otępienie. Doświadczenie było bardzo przyjemne i odprężające. Co najdziwniejsze mój kutas wcale nie opadł. Chciało mi się ruchać tak samo jak przedtem, ale rejestrowałem to już zupełnie inaczej. 
-Ufff… - powiedziałem wypuszczając powietrze z płuc, - ale przyjemnie. 
Reakcja pielęgniarki była znamienna. Poruszyła się, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. 
-A nie mówiłam, że nie ma się czego bać?! Nikt tu panu nie che zrobić krzywdy, panie Robercie. Wszystko, co robimy, robimy dla pańskiego dobra. Niech pan mi wierzy… 
Rozsiadłem się wygodniej. Odchyliłem się do tyłu i podparłem rękoma za sowimi plecami. Penis między moimi udami sterczał w najbardziej zuchwały sposób, jaki można sobie tylko wyobrazić, ale w jakiś dziwny sposób całkowicie mi to zwisało. Miałem w dupie co ona sobie na ten temat pomyśli. Nawet gdyby było tu dziesięć osób i wszyscy się na mnie gapili nie robiłoby to najmniejszego wrażenia. Pokręciłem tylko głową, nie mogąc się nadziwić, że jest mi tak dobrze.
-No, no, no… fajne macie specyfiki, - wymamrotałem leniwie.
Patrzyłem na nią. Zdawało mi się, ze nieco się rozluźniła, jakby zeszło z niej powietrze. Nie umajałem tego określić, bo byłem już w zupełnie innym stanie niż jeszcze pięć minut temu, ale zadawało mi się, że osiągnąwszy zamierzony cel, jakby przestała kontrolować każdy swój ruch. Kiedy odwracała się do mnie tyłem spostrzegłem, ze jej twarz przybrała jeszcze inny wyraz. Był bardzo charakterystyczny, tak jakby zacierała dłonie w geście satysfakcji. 
-Fajna zabawa, co? - rzuciła przez ramię, - To dopiero początek. Zobaczy pan jak działają następne. 
No właśnie. Czy w tym momencie powinienem mieć już pewność, że to wszystko to jakaś ściema? Miałem i co z tego? Wisiało mi to. Czy powinienem uciekać? Może, tylko po co? Co miałoby się niby stać? Co miałoby mi zagrozić? Przecież nic się takiego nie działo. Czułem się tak, jakbym wypił dobrego mocnego drinka. Miałem poczucie, że świetnie się bawię. 
Odwróciła się tyłem i ruszyła w kierunku stolika. Bezceremonialnie gapiłem się na jej wielki tyłek.
“Kurwa, daj mi tylko okazję, a zerżnę cię jak dziką sukę” - pomyślałem. 
Pochyliła się i zaczęła grzebać w metalowym pudełeczku. Z mojej strony nie było żadnej typowej okazji. Pogrążałem się w swoich wyobrażeniach o niej i relaksowałem. W końcu usłyszałem:
-O jest! No właśnie, teraz zaaplikujemy panu to.
Odwróciła się i szła już w moją stronę. W dłoni trzymała drugą strzykawkę. Ta była większa mniej więcej o jedną czwartą. Substancja w środku miała kolor lekko żółty. Widziałem, że igła jest grubsza, ale to nie wzbudziło mojego niepokoju. Chciałem się dobrze bawić i wiedziałem, że ta kobieta może mi to zapewnić.

16 sierpnia 2018

Pokaz.

18. Sprawny język.

Zbliżyłem się na kolanach ostrożnie i bez pośpiechu. Chwyciłem za swoją sztywną żylastą pałę, wygiąłem do dołu tak bardzo, jak tylko się dało i obierając różowy środek za cel, przesunąłem się do przodu.
Wjechałem jak w masło. Wydawało mi się, że jest w niej zbyt luźno, by doprowadziła mnie do orgazmu, ale myliłem się. Kiedy tylko trafiłem tam, gdzie trzeba, na moim fiucie zaczęły tańczyć jej sprawne, młode mięśnie.
Zdążyłem tylko powiedzieć:
-O Jezu!
Spompowałem się po raz kolejny, ale tym razem straciłem kontrolę nad wszystkim, co się ze mną działo.
Kiedy doszedłem do siebie leżałem twarzą na jej cyckach i łapczywie chwytałem powietrze.
-Coś mi się tak wydawało, że będziesz łaził na czworakach, - usłyszałem jej, pełen dziecięcej radości, głosik.
Nie wiedziałem, co zrobić, jak zareagować. Byłem całkowicie bezbronny. Błogie uczucie zadowolenia opanowało moje ciało tak bardzo, że nie byłem w stanie się ruszyć.
Po chwili, chyba chcąc wyrwać mnie z opresji, dodała:
-Spokojnie, przecież nic się nie stało. To chyba normalne w twoim wieku.
Pomyślałem sobie:
“A idź w cholerę, dziewczyno. Nie dobijaj mnie jeszcze.”
W tym samym momencie, jakby  wyrwana z letargu Asia, odezwała się z protestem w głosie:
-Eee… no he… i co?! Hmm… tak już koniec?!
Koleżanka spojrzała na nią, uśmiechnęła się, serdecznie i obojętnie wzruszyła ramionami.
W oczach Joanny pojawił się wielki znak zapytania.
-No, ty chyba żartujesz?!
Jola wymownie pokręciła głową.
-Nie, - powiedziała cicho.
Asia najwyraźniej nie mogła pogodzić się z rzeczywistością. Zdawało mi się, że w jej błyszczących w oczach zobaczyłem łzy, ale była to chyba tylko sama pasja.
-Hmm… a ja?!
Zapadła chwila niezręcznej ciszy, wydawało się, że trwa w nieskończoność.
-Jolka, małpo ty jedna?! Oszukałaś mnie! To nie tak miało być. Razem miałyśmy… obie… rozumiesz... tak na koniec, pojeździć na nim!
Jola wyszczerzyła zęby serdecznym uśmiechu.
-Sorry, nie moja wina, że zawodnik padł przed końcem meczu.
Jedno spojrzenie na dziewczyny wystarczyło, aby zorientować się, że szykuje się porządna awantura. Musiałem coś z tym zrobić. Znałem je dość dobrze i wiedziałem, że o takie coś są w stanie się naprawdę pobić. Wiedziałem, że jeżeli nic nie zrobię, zaczną wyrywać sobie włosy.
-Dziewczyny, spokojnie! - zacząłem dość poważnie, - Może ten transformers leży już na deskach, ale ja mam jeszcze rezerwowych.
Kompletnie zaskoczone, laski spojrzały na siebie i zrobiły wielkie oczy. W końcu Asia odezwała się pierwsza:
-Ty, co on pieprzy?! Chyba coś mu na mózg padło!
Chociaż, takie docinki, trochę mnie zabolały, odpowiedziałem serdecznym uśmiechem.
-Może tak, a może nie… - rzekłem z przekąsem, - Posłuchajcie mnie, kuzyneczki, jesteście tak atrakcyjne, tak zajebiście podniecające, że szkoda byłoby to w ten sposób zakończyć.
Nie wiem, czy którakolwiek, w tym momencie, wiedziała o co mi chodzi. Raczej, patrzyły na mnie, jak na jakiegoś nawiedzonego pana w średnim wieku, któremu się wydawało, że jest dwudziestolatkiem.
-No… a jakie widzisz rozwiązanie? - zapytała Asia, zaplatając ramiona pod dużymi cyckami i zaciskając uda.
Wiedziałem, że jest bardzo podniecona i niecierpliwie czeka na moje propozycje.
-Mam jeszcze sprawny język i wszystkie palce, więc myślę, że zdołam zadowolić was obydwie, - wyjaśniłem spokojnie.
Dziewczyna wyszczerzyła zęby.
-O'żesz ty skubańcu! No dobra. Zabieraj się do pracy.

KONIEC

15 sierpnia 2018

Pokaz.

17. Włóż go.

Nagle wstała i odwróciła się do mnie przodem. Nie miałem pojęcia, co zrobi w następnej kolejności. Mogłem się tylko domyślać. Dyszałem jak wisielec, ze wszystkich sił próbując, zapanować nad swoim organizmem.
-Wyglądasz, jakby cię przekręcili przez maszynkę do mięsa, - powiedziała, pochylając się nade mną.
Nie byłem w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Czułem jak serce, pompuje olbrzymie ilości krwi w moich żyłach. Nie spodziewałem się takiego zachowania tej młodej dziewczyny.
Patrzyła na mnie uważnie. Nie uśmiechała się. Prawdopodobnie odrobinę się wystraszyła. W jej oczach było prawdziwe zainteresowanie.
Byłem na granicy wyczerpania, a mimo to chciałem, by powtórzyła ten numer jeszcze raz. To było tak wyjątkowe i niepowtarzalne, że, mimo ryzyka, pragnąłem tego jeszcze. Była taka młoda, taka piękna, tak niesamowicie uwodzicielska, że, w żaden sposób, nie byłem w stanie oprzeć się jej urokowi.
Powoli, nie spuszczając ze mnie wzroku, rozsunęła swoje uda i, centymetr po centymetrze, zbliżała w moją stronę swoją słodką muszelkę. Widziałem jak jej, wilgotne sklejone jeszcze, płatki, zbliżają się do moich ust.
-Wyliż ją, tylko dokładnie, - westchnęła, zarzucając ramiona na głowę.
W jej spojrzeniu pojawiło się obłąkanie, a piersi napęczniały jeszcze bardziej. Zacząłem zastanawiać się, z kim, tak naprawdę, mam do czynienia? Czy to jest rzeczywiście moja kuzynka? Zachowywała się jak jakaś nimfomanka.
Nim w pełni uświadomiłem sobie w czym rzecz, nastąpiło kolejne spotkanie trzeciego stopnia z jej cipką. Była tak blisko, że mogłem powiedzieć jej dzień dobry. Uśmiechała się do mnie, szeroko rozchylając swoje wargi i chwaląc się ciasnym, pulsującym wnętrzem. Była mokra, jakby przed chwilą brała obfitą kąpiel. Ogarniał mnie jej słodki, upojny zapach.
Nie pozostawało nic innego, jak tylko zacząć pracować swoim językiem, co uczyniłem skwapliwie. Czułem się tak bardzo zniewolony i opanowany przez młodą samiczkę, że miałem ochotę posikać się ze szczęścia.
Po jakimś czasie, chwyciłem w usta jej wystającą, sztywną łechtaczkę i ssałem do chwili, kiedy całe jej ciało zaczęło trząść się w spazmatycznych skurczach rozkoszy. Gęsty kędzierzawy zarost drażnił czubek mojego nosa, a obfite soki spływały po mojej brodzie.
-O Boże! O tak, tak! Tak mi rób! Jesteś cudowny! Och, och, och tak, tak… - słyszałem jej, świszczący ciężkim oddechem, głos.
Po długiej i namiętnej minecie, którą odprawiłem tak dokładnie jak nabożeństwo dziękczynne, położyła się na sofie, szeroko rozchylając nogi i powiedziała:
-No dobrze, byłeś naprawdę rewelacyjny. W nagrodę możesz spuścić się z moją norkę.
-He… o… uuuu… teraz po Bożemu, ma się rozumieć, - wyspałem, patrząc na jej włochatą, mokrą cipeczkę.
Dziewczyna była jak zaproszenie na degustację dobrego wina. Zaspokojona, a jednocześnie mokra, ciasna i na tyle podniecona, że wystarczyło tylko włożyć w nią swojego ptaka. Wiedziałem, że wytrysk będzie niemal natychmiastowy. Pochyliłem się nad nią, a ona patrzyła na mnie w rozkosznym oczekiwaniu. Ścisnęła ramionami swoje piersi i zdawało mi się, że za chwilę wystrzelą, jak przepełnione wodą, balony.
-O.K. supermanie, napełnij mnie swoim pożądaniem, - szepnęła słodko.
-Chcesz tego? - westchnąłem.
Pokiwała głową.
Co tu dużo mówić. Większej zachęty nie było mi trzeba. Tymczasem, ona zrobiła coś jeszcze. Zachowywała się tak, jakby chciała mi pokazać, że jest gotowa na wszystko i, że niczego się nie obawia. Podciągnęła kolana pod samą brodę, wystawiając w ten sposób w moją stronę swoją napęczniałą brzoskwinkę. Później palcami rozwarła jej brzegi, bym mógł trafić swoim mieczem do celu bez przeszkód.
-No chodź, włóż go, - odezwała się jeszcze raz.

14 sierpnia 2018

Pokaz.

16. Zwariowana pannica.

Jedną dłonią trzymała mnie za fiuta, ściskając tak mocno, że myślałem, że za chwilę się spuszczę, a drugą wcisnęła swoje intymne części garderoby w moją, szeroko otwartą ze zdziwienia buzię.
“O Jezu!” - pomyślałem tylko, bo nie byłem już w stanie nic powiedzieć.
Jak związane zwierzę wywaliłem tylko gały, a one trzepały moją laskę tak, jakby to była najważniejsza rzecz w ich życiu.
-Spokojnie kociaczku. Leż spokojnie, my się tobą zajmiemy, - usłyszałem głos Asi.
Kręciło mi się w głowie i czułem, że za chwilę wystrzelę.
Oczywiście, że mi na to nie pozwoliły. Nie byłyby sobą, gdyby nie doprowadziły do jeszcze jednego, porządnego ruchanka.
Jolka wskoczyła na mnie tak gwałtownie, jak kowboj na dzikiego mustanga w biegu. Nawet nie wiem, jak to się stało. W pewnym momencie poczułem, po prostu, że w niej jestem, że siedzę w jej ciasnej cipce do samego końca.
Zwariowana pannica, nie bawiła się w żadne ceregiele. Jak tylko poczuła, że okupuję jej wnętrze, pochyliła się mocno do przodu, opierając swoimi cyckami o moją klatkę piersiową i wprawiła swoją dupę w tak gwałtowną amplitudę, że miałem wrażenie, iż właśnie nastąpił koniec świata. Jedyne, co mogłem zrobić, to chwycić ją mocno za pośladki i gonić razem na złamanie karku.
Łup, łup, łup… odbijała się od moich bioder jak piłka.
-Ah, aaahhh… - wzdychała, a ja mogłem tylko mocno zacisnąć zęby.
Kiedy byłem już na granicy utraty przytomności, uwolniła mnie. Uwolniła, co nie znaczy, że dała mi spokój. Miałem tylko kilka sekund na zaczerpnięcie świeżego powietrza.
Hmm… mówiąc świeże powietrze, mam na myśli to przesycone zapachem jej majtek, które wciąż siedziały w moich ustach. Mimo wszystko i tak się cieszyłem, bo moje serce trochę zwolniło rytm. Niestety, to nie był jeszcze koniec.
Po chwili zrobiła coś tak niesamowitego i szalonego, że o mało nie skonałem z wrażenia. Odwróciła się do mnie tyłem, a jej dupa z zawisła nad moją twarzą.
Rzucając przez ramię drapieżne spojrzenie, wygarnęła w moją stronę:
-Zaraz cię załatwię, cwaniaku jeden!
No i zaczęło się. Mój nos wylądował dokładnie nad jej otworkiem analnym. Usta trafiły w sam środek cipeczki. W ostatnim momencie wyciągnęła majtki. Dobrze, że zrobiła chociaż to.
Zdążyłem chwycić tylko jeden haust powietrza. Jeden, bo zaraz usiadła na mojej facjacie całym swoim ciężarem. Boże! Cóż to było za doświadczenie! Nie wiedziałem, śmiać się, czy płakać. Nic nie widziałem, czułem tylko jej smak i zapach. Myślałem, że mój koniec jest już blisko.
-Żyjesz tam jeszcze, kurczaku? - usłyszałem jej głos jakby z oddali.
Nie byłem w stanie nic odpowiedzieć. Mruknąłem tylko coś niezrozumiale, ale, i tak, pewnie, nic do niej nie dotarło. Zresztą, jakie to miało znaczenie, skoro za chwilę, miałem znaleźć się na tamtym świecie.
O dziwo, moje podniecenie rozsadzało mnie od środka. Ledwie żyłem, a i tak tego chciałem. Tak bardzo i tak mocno pragnąłem jej bliskości. To było szaleństwo, które pozbawiało mnie resztek zdrowego rozsądku.
Chwyciłem dłońmi za te jej wielkie pośladki w kształcie gruszki, które wciskały mnie swoim ciężarem w kanapę. Nie byłem w stanie oddychać, ale byłem szczęśliwy że tak się dzieje.
Zdaje się, że opadła do przodu w stronę moich nóg. Później wyginając w pałąk swoje plecy, uniosła tylko górną część ciała. W ten sposób mój nos, wysunął się z jej dupy, lecz usta zapadły się jeszcze głębiej w ciasną wilgotną i gorącą pizdę.
Gęsty śluz, obfitymi strumieniami, zalewał moją twarz. Wysunąłem język i zacząłem obracać nim we wszystkie strony. Trzęsła się z rozkoszy, a ja miałem satysfakcję, że dobrze spełniam swoje zadanie.

13 sierpnia 2018

Pokaz.

15. Riki-tiki.

Moje zmysły szalały.
-I co, zajączku, myślałam, że już jesteś wypompowany… ha… a tu okazuje się, że twój wąż znów unosi swój łeb. Ha, wiedziałam, że tylko udajesz, skubańcu, - robiąc duże oczy, jakby odkryła jakąś wielką moją tajemnicę, śmiała się tylko.
Znów z moich kącików pociekła ślina. To była jawna i czysta prowokacja, której, w żaden sposób, nie mogłem darować. Tym bardziej, że znów byłem w pełni sił.
-Aśka, zołzo ty jedna, nie ujdzie ci to na sucho! Zaraz ci pokażę, gdzie raki zimują, - wyrzuciłem z siebie z pełną pasją.
Jola patrząc raz na mnie raz na przyjaciółkę odezwała się spokojnie:
-Wiesz co, tak na logikę rzecz biorąc, to on już niewiele powinien zdziałać. Nawet jeżeli w tej chwili do czegoś dojdzie, to nie będzie w stanie spuścić się po raz trzeci.
Tego już było za wiele. Musiałem udowodnić, że jestem jeszcze w stanie doprowadzić do solidnego w finału tą grę.
-Jola, serduszko ty moje, ciebie wyrucham pierwszą. Co ty na to? - wycedziłem przez zęby.
Laska usiadła na sofie, pochyliła się na jeden bok, położyła dłonie na pufie jak skromna, niewinna dziewczynka i odezwała się znowu:
-Nie wydaje mi się, abyś dał radę, no ale możemy spróbować.
Później oparła się wygodnie, szeroko rozsunęła nogi i, tak jak przyjaciółka, pokazała mi to, co ma najcenniejszego. Chyba była jeszcze bardziej podniecona. Jej cipka wydawała się dużo większa, bardziej soczysta i mięsista. Głęboka, wąska jaskinia zapraszała mojego kutasa intensywnym, systematycznym pulsowaniem.
Sytuacja była krytyczna, nie było sposobu, aby przewidzieć, w którą stronę się potoczy. Każde rozwiązanie wydawało się niesamowicie podniecające. Wszystkiego chciałem spróbować, niezależnie od tego, jak miałoby się to skończyć.
I nagle stała się rzecz cudowna. Zamiast zastanawiać się, którą pierwszą mam się zająć i jakie środki przedsięwziąć, aby wszystko wypadło jak najlepiej, wystarczyło tylko, że wygodnie rozsiadłem się na sofie. To one zajęły się mną troskliwie.
W jednej chwili poczułem dwie małe, delikatne, ale sprężyste i zwinne rączki na swoim zaganiaczu. Jedną z prawej drugą z lewej strony. Zdążyłem tylko szeroko rozsunąć uda, tak, by moje jaja zawisły poza krawędzią siedzenia i kołysały się swobodnie.
Asia ściskała mojego prawdziwka za kapelusz, a Jola trzymała za korzeń u samej podstawy. Moje ręce, natomiast, wylądowały na ich jędrnych tyłeczkach. Obydwie były szczęśliwe, jakby dostały paczkę słodkich cukierków.
-No i jak misiaczku, pokażesz jeszcze na co cię stać? - odezwała się Jola, patrząc mi w oczy.
-A jak myślisz? - westchnąłem tylko, czując, jak w moim fiucie znów wzbiera potężna erupcja.
No i zaczęło się. Patrząc w sufit, mogłem tylko cieszyć się pełnią szczęścia. Jola ściskała mnie za tyczkę a Asia przebierała jajami w dłoni jak kulkami riki-tiki.
-Och, jakie one są duże! - wzdychała rozkosznie.
Jola śmiejąc się dodała:
-Zobacz, jak jego drążek puchnie, jaki robi się sękaty?!
-No, pojawiają się na nim żyły. Widzisz to?! - wtórowała koleżanka.
Powiem szczerze, zaczęło mnie to troszkę irytować.
-Halo, czy wy myślicie, że mnie tutaj i nie ma?! - zaprotestowałem.
No i dostałem to, na co zasłużyłem.
-A kto pozwolił ci się odzywać?! - usłyszałem uniesiony głos Joli.
Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, obezwładniła mnie. To znaczy nie mnie, tylko moje usta i zrobiła to przy pomocy… swoich majtek.

12 sierpnia 2018

Pokaz.

14. Dzika żądza.

Kiedy leżałem nieprzytomny z rozkoszy na podłodze, Asia stanęła nade mną i, przeciągając się jak kotka, uśmiechnęła się kokieteryjnie.
-No i jak wujaszku, podobał ci się pokaz? - powiedziała, o mało nie wybuchając śmiechem.
Miałem dość. Nie wiedziałem, czy będę w stanie podnieść się z podłogi, ale, kiedy patrzyłem na jej nagie, niesamowicie zgrabne ciało, znów kipiała ze mnie dzika żądza. Patrzyłem na jej wielkie cycki, kołyszące się na boki, na jędrne pośladki i soczystą cipeczkę, którą, dosłownie kilka minut wcześniej, doprowadziłem do orgazmu i chciałem zrobić to samo po raz kolejny. Myślałem tylko o tym, żeby, jeszcze raz, wepchnąć tam swojego fiuta.
-Dziewczyny, jestem waszym niewolnikiem, - rzekłem zachrypniętym głosem.
-Hmmm… no, no… proszę, proszę… naprawdę? - mruknęła z przejęciem blondynka.
-Oh, tak! Chcę tego jeszcze. Tylko proszę, zróbcie coś, żeby postawić go do pionu, - jęknąłem, wskazując na oklapniętego Misia Uszatka między moimi nogami.
-Słyszałaś Jolka?! - ciepłym i słodkim głosikiem zwróciła się do koleżanki. - On chce tego jeszcze. Co ty na to? Jak na mój gust, sam prosi się o kłopoty. Biedaczek…
Jola zmierzyła moje niezdatne do niczego przyrodzenie srogim wzrokiem i powiedziała:
-No dobra, skoro chce, pokażemy mu, na co nas stać.
Asia, jakby od niechcenia, kładąc się na dywanie obok mnie, uniosła do góry kolana i, jeszcze raz, pokazała mi swoją niesamowitą pizdeczkę. Myślałem, że postradam zmysły. Jej, gęsto zarośnięta, norka była tak blisko, a słodko kwaśny, odurzający zapach, sprawiał, że kręciło mi się w głowie. Rozczesując niedbale włosy, patrzyła na mnie i uśmiechała się. Znała swoje walory i doskonale umiała je zaprezentować.
-Podoba ci się, co?! - mruknęła jakby chciała mnie sprowokować, - Nie możesz oderwać oczu? Lubisz to, co?! Lubisz ciasne i gorące cipki, zboczeńcu ty.
Dyszałem z podniecenia. Ledwie byłem w stanie utrzymać się przy zdrowych zmysłach.
-Aśka, kurwa mać, Aśka! Och, nie możesz tak rozkładać się przede mną! Oh… twoja twoja pizdeczka doprowadza mnie do szaleństwa, - stękąłem, jakbym wydawał z siebie ostatnie tchnienie.
-Hi, hi, hi… no wiesz… ale jesteś. O to mi przecież chodziło. Żyjesz jeszcze słodziaku?? - prowokowała coraz mocniej.
Jej cipka była tak blisko, a uśmiech tak gorący, że chciałem tylko jednego. Spojrzałem na swojego kutasa i z zaskoczeniem stwierdziłem, że przybrał postawę bojową. “Zdrajca jeden. Zachowuje się tak, jakby nie brał pod uwagę mojego zdania.” - pomyślałem z pasją. Ale nie było się czemu dziwić. Obydwie dziewczyny były bardzo młode i atrakcyjne. Doskonale umiały wykorzystać to, czym obdarzyła je matka natura.
Byłem przekonany, że aby doprowadzić mojego żołnierza do stanu używalności, będą musiały zastosować jakieś specjalne środki. Tymczasem wystarczyło, że jedna z nich pokazała mi swoją cipeczkę, a moja rakieta była gotowa do startu. Wychodziło na to, że nie znam sam siebie.
Po chwili, jakby chcąc mnie jeszcze dobić, kompletnie rozłożyć na łopatki na tej podłodze, zrobiła coś, przez co ledwo chwytałem powietrze.  Ramionami oplotła swoje pośladki i czubkami palców chwyciła brzegi swojej muszelki. W następnym momencie, ciągnąc w dwie strony, rozwarła jej podwoje.
Moim oczom ukazała się cudowna, słodka różyczka. Zewnętrzne płatki były jak skrzydła motyla: delikatne i lśniące. Nieco poniżej znajdowała się niesamowita i ciasna dziurka.
Wszystko we mnie krzyczało, żeby coś z tym zrobić. Coś, cokolwiek. Nieważne, co. Chociażby zbliżyć swoją twarz, zanurzyć usta, wylizać. Tak. Napawać się zapachem, smakiem. Jak szaleniec zatracić się w młodej, dziewczęcej brzoskwince, a później wepchnąć mojego drąga w to ciasne, gorące wnętrze. Rozkosz napierała na mnie z podwójną siłą ze wszystkich stron.

11 sierpnia 2018

Pokaz.

13. Gotowy do strzału.

-Cieszę się, że ci się podoba, - odpowiedziałem, dysząc, jak stary cap.
-Ruchasz jak starożytny, grecki kochanek. Zwariuję przez ciebie.
-Spokojnie. Damy radę. Sam nie wierzyłem, że mam jeszcze tyle sił, - powiedziałem, uśmiechając się gorąco.
W następnej chwili, ja siedziałem na sofie, a ona na mnie. Nadziała się na mnie tyłem i pochyliła w stronę moich kolan. Wbiłem się w nią do samego końca. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem pomagać w jej ruchach.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… szybko, sprawnie, krok po kroku, wspinaliśmy się na sam szczyt niebiańskiej ekstazy.
-Oooooohhh, aaaaaaahhhh, oooooooohhhh… - jęczała coraz głośniej.
Czułem, jak w moim podbrzuszu i jądrach wzbiera potężna erupcja. Jej cipka obejmowała mnie niesamowicie ciasnym uściskiem.
Dziewczyna była bardzo aktywna i nie dała mi się nudzić. Już po chwili odwróciła się do mnie przodem. Bez przeszkód  mogłem podziwiać jej cudownie jędrne i młode ciało. Odchylając się do tyłu i chwytając za pośladki, wyprężyła się jak struna. Jej biodra, które zawsze wydawały mi się dość wąskie, teraz swoim masywnym ciężarem rozgniatały moje podbrzusze i worek między udami.
-Oh, oh, ohhh… - słyszałem jej westchnienia.
W pewnej chwili uniosła się dość wysoko. Na tyle wysoko, że w jej cipce pozostał jedynie sam łeb mojego kutasa. Nie wiedziałem, po co to robi, ale delikatnie podtrzymywałem ją w tej pozycji. Już następnej sekundzie wcisnęła dłoń między moje biodra, a swoje pośladki. Byłem kompletnie zaskoczony, kiedy poczułem, jak jej palce ogarniają mocnym, elastycznym uściskiem moją męskość u samej podstawy.
-Uuuuuuaaaaahhhh! - mimowolnie, wyrwało się z mojego gardła.
Czułem, jak dołem mojego ciała, szarpią intensywne skurcze. Byłem przekonany, że, za moment, nastąpi gigantyczny wytrysk. Mój fiut zrobił się jeszcze twardszy i jeszcze grubszy niż przedtem. W krótkich momentach, kiedy jej pośladki unosiły się do góry, widziałem, jak oplata się całą siecią fioletowych żył. Na dodatek, jej pizdeczka zaczęła pracować mięśniami dużo bardziej intensywnie.
Tak czy inaczej, chociaż trwało dość krótko i do niczego nie doszło, to było niesamowite doświadczenie.
No tak. W ogóle to nie był jeszcze koniec niespodzianek podczas tej rozgrywki. Jola była tak napalona, że, nawet na krótką chwilę, nie dała mi o sobie zapomnieć. Kiedy, próbowałem utrzymać swoje zmysły w stanie czuwania i nie odlecieć w kosmos, poczułem, jak schodzi ze mnie i siada na podłodze między moimi nogami. Boże, jak ona to robiła!
Znów chwyciła mnie za korzeń. Ścisnęła tak mocno, że myślałem, iż za chwilę, moje oczy wyjdą z orbit. Jakby tego było mało, dosłownie w następnej sekundzie, na samym jego końcu, poczułem jej gorące usta. Ściągnęła skórę do samego dołu tak mocno, że aż bolało i zawzięcie ssała.
To było ponad moje siły. Myślałem, że za chwilę dostanę zawału.
-Boże, Jola przestań! Och, proszę cię, przestań! - błagałem, nie mogąc znieść tego dłużej.
Niespodziewanie ustąpiła i błyskawicznie dosiadła mnie jeszcze raz. W tym momencie, byłem już całkowicie przez nią zniewolony i gotowy na wszystko, co zechce ze mną zrobić.
Jak śledź wyjęty z beczki, zsunąłem się na podłogę, a ona wlazła na mnie, szeroko rozsunęła uda i, bezceremonialnie miętosząc swoją wisienkę, nadziała się na moją lancę. Odchylając się trochę do tyłu, zaczęła szybko poruszać swoimi biodrami.
Drżącymi dłońmi trzymałam ją za kolana i wyłem z rozkoszy.
Doskonale wiedziała kiedy przestać. Kiedy zeszła ze mnie i pochyliła się twarzą nad moim harpunem, byłem gotowy do strzału. Mój drąg aż prosił się o potężne rozładowanie. Chwyciła go mocno oburącz na całej jego długości, a jego szpica wylądowała między jej w sprężystymi wargami.
To był koniec. Z niesamowitą satysfakcją, naprężając wszystkie mięśnie do granic wytrzymałości, walnąłem pierwszą salwą prosto w jej gardło. Łykała wszystko, do ostatniej kropelki, a ja cieszyłem się, jak czterolatek.

10 sierpnia 2018

Pokaz.

12. Masz zajebistego kutasa.

Dopiero, kiedy przesunąłem się bliżej, uśmiechnęła się szczerze.
-Jak mogłeś mnie tak zostawić?! - powiedziała z wyrzutem.
Jedną ręką wciąż podpierała się na podłodze, a drugą założyła na głowę i zaczęła bawić się swoimi długimi, jasnymi włosami. Patrzyłem między jej szeroko rozwarte uda, na soczystą, pełną życia, pizdeczkę.
-No, śmiało, zajmij się nią jak trzeba, - ponagliła.
Sytuacja była nie dwuznaczna. Przede mną leżała, ponętna, bardzo podniecona i zniecierpliwiona samiczka. Drżałem na całym ciele, nie mogąc się doczekać, kiedy moja twarda pyta znajdzie się w jej gorącym wnętrzu. Mimo, że przed chwilą, tak obficie się spuściłem w sam środek ciasnej norki drugiej dziewczyny, teraz byłem gotowy do ponownej akcji. To mnie bardzo cieszyło i jeszcze bardziej nakręcało. Rzeczywiście, nie było na co czekać. Powinienem wziąć się do porządnej roboty.
Ledwie wykonałem delikatny ruch w jej stronę, opadła plecami na dywan i jeszcze szerzej rozsunęła swoje uda. Przymknęła powieki i czekała.
Zbliżyłem się do niej na klęczkach, dopasowałem pozycję w taki sposób, aby mój hak znalazł się dokładnie na środku i jej zaczepu. Wyglądało to trochę, jak dokowanie promu na stacji kosmicznej. Nieco w prawo, nieco w lewo, trochę do dołu, trochę do góry i gruby, twardy w łeb mojego fiuta znalazł się na miejscu. Nie pomagałem sobie dłonią, bo tak było zabawniej. Rękoma trzymałem jej uda, aby nie opadły do dołu.
Kiedy już byłem pewny, że trafię do środka, zacząłem przesuwać się w jej stronę. Robiłem to powoli, ale zdecydowanie. Centymetr, po centymetrze, wdzierałem się w nią coraz głębiej.
Westchnęła tylko cicho, a na jej policzkach pojawiły się śliczne rumieńce. W końcu, dotarłem do samego dna. Zatrzymałem się na chwilę, aby dokładnie poczuć to gorące i upojnie ciasne miejsce. Jakby w podziękowaniu za to, że ją wypełniłem, zaczęła cyklicznie zaciskać wszystkie mięśnie. Skurcze przebiegały falami, od wejścia, aż do najdalszego końca jej jaskini. Poczułem niesamowicie przyjemny zawrót głowy i odruchowo uśmiechnąłem się od ucha, do ucha.
Kiedy zacząłem poruszać swoimi biodrami, poczułem, jak robi się w niej coraz bardziej mokro. Dosłownie, z sekundy na sekundę, wypełniała się coraz większą ilością lepkiej, przezroczystej, śluzowatej mazi. Na dodatek, skurcze jej cipki, stały się jeszcze bardziej gwałtowne. Mimo, że w środku było tak mało miejsca, wchodziłem i wychodziłem, praktycznie bez żadnego, oporu. Mój penis, starając się dostosować do słabnącego zacisku zdawał się tężeć jeszcze bardziej. Zrobił się gruby, jak kawał solidnej kaszanki, a żyła oplatająca kapelusz, każdy bodziec odbierała podwójnie mocno.
Po kilku minutach stwierdziłem, że jest to dość niewygodna pozycja. Mimo, że było w niej tak mokro gorąco i ciasno, nie mogłem, w pełni pokazać tego, co potrafię. Ona także zaczęła rozglądać się niecierpliwie za jakąś inną metodą penetracji jej spragnionej norki. W końcu, nie mogąc naprędce znaleźć innego rozwiązania, postanowiłem położyć ją na sofie.
Zabawa była na tyle przyjemna i zajmująca, a moja partnerka pełna gorącego zaangażowania, że zrozumieliśmy się bez słów. Wystarczyło, że pochyliłem się nad i jej spoconym ciałem, aby chwyciła mnie za szyję i mocno zacisnęła ramiona. Przywarła do mnie jak mała małpka.
W ten sposób, dygocząc z podniecenia i ekscytacji, uniosłem się na stopach, a później, ostrożnie ułożyłem ją na skórzanej kanapie. Nawet na chwilę nie opuściłem jej boskiego kanału. Teraz bez przeszkód mogłem penetrować jej cipkę, podpierając się tylko na kolanach.
Kiedy całe jej ciało wygodnie oparło się na miękkim posłaniu, a plecy wcisnęły się w sprężyste wezgłowie, poczuła, że może w pełni doświadczyć jak przenikam ją moim orężem. Uniosła twarz w stronę sufitu i zamknęła oczy i szeroko uchyliła usta.
-Oooooooh, aaaaaaah… - dyszała, coraz bardziej podniecona.
Ująłem ją zdecydowanie za uda i zacząłem pracować bardziej intensywnie swoimi biodrami.
Niespodziewanie otworzyła oczy i spojrzała prosto w moją twarz. Jej wzrok był pełen płomiennego pożądania.
-Boże, ale masz zajebistego kutasa! - odezwała się ochrypłym głosem.

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...