Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziewica.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziewica.. Pokaż wszystkie posty

6 lutego 2022

Dziewica.

9. W akcie dominacji.


W akcie dominacji trzymałem ją za twarz i nie pozwalałem wykonać żadnego ruchu.


Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… Była bliska orgazmu.

-O tak, tak mała, daj mi jeszcze chwilę, a zabiorę cię do raju. O tak, tak znajdziemy się tam razem, -  szeptałem do jej do ucha pełnym napięcia i podniecenia głosem.

Spojrzała na mnie, jakby chciała powiedzieć, że wszystko jest w porządku, że nic złego się jej nie dzieje, że tak właśnie chciała. Wyszedłem z niej, by za chwilę ponownie w nią wejść, tym razem bardziej zdecydowanie.

-Poczekaj, poczekaj chwilę, zaraz poczujesz mnie na samym końcu, -  wysapałem do niej gdzieś z góry, gramoląc się i poprawiając swoją pozycję.

-Nie, nie, -  wyrwało się z jej gardła, a po chwili zakrywa dłonią usta jakby chciała w nich zdusić swój sprzeciw.

Dobiłem na tyle, jak bardzo mogłem, a później wyszedłem z niej do samego końca. Z jej gardła wydobył się przyciszony słodki uśmiech. Uniosła głowę i spojrzała na mojego zmęczonego, fioletowego z podniecenia kutasa, kołyszącego się tuż nad wejściem do jej słodkiego wnętrza. W jej wzroku była pewność, że już jestem jej, że już jestem jej stuprocentowym kochankiem.

Poprawiłem prezerwatywę tak, żeby w tej chwili nie zsunęła się z mojego członka, przymierzyłem znowu do jej miękkiej i puszystej cipeczki, a następnie wepchnąłem do środka.

Była bardziej dzielna, niż mi się na początku zdawało. Skrzywiła się nieco, kiedy wciskałem się do samego końca, a później znów na jej ustach pojawił się słodki uśmiech. Tym razem już nie przejmowałem się niczym, kochałem się, ile miałem tylko sił.

Zaczęła szarpać swoje piersi tak, jakby chciała je urwać. Stękała przy tym coraz bardziej słodko i coraz bardziej namiętnie. Podjąłem bardzo szybką, zdecydowaną akcję. Teraz już naprawdę galopowałem. Raz za razem uderzałem w jej pośladki swoimi biodrami.

Szybko oddychała. Jej oddech był nerwowy. Poruszała głową na prawo i lewo. Jej ciało szarpało się w coraz gwałtowniejszych w skurczach. Pracowałem coraz szybciej, coraz szybciej, coraz mocniej, coraz mniej przejmując się tym, że mogę sprawić jej ból. W tej chwili miało to już coraz mniejsze znaczenie. Liczyło się już tylko to, co miało nastąpić za chwilę. Liczył się już tylko nasz wspólny wielki, gigantyczny orgazm. Galopowałem, słyszałem tylko tętent, uderzenia w jej biodra. Słyszałem tylko mlaskanie jej słodkiej cipeczki, słyszałem tylko jej głośne westchnienia.

Uniosła głowę, a ja chwyciłem ją za policzek. Patrzyła na mnie przez zamknięte powieki, jakby chciała powiedzieć: “No wreszcie skończ to, skończ. Wykończ mnie. Jestem twoja, całkowicie twoja.”

W akcie dominacji trzymałem ją za twarz i nie pozwalałem wykonać żadnego ruchu. W tym samym momencie poczułem, jak strzela ze mnie potężna erupcja. W następnej chwili poszybowałem w najciemniejsze zaułki kosmosu.


KONIEC




5 lutego 2022

Dziewica.

8. W jej objęciach. 


Cudownie reagowała,  cudownie odpowiadała na moje pchnięcia, rozpływałem się w jej westchnieniach, w jej objęciach. 


Puściłem wodze swojej wyobraźni i pozwoliłem mojemu ciału reagować tak, jak mu było najwygodniej. W tej chwili byłem już tylko jakby widzem obserwującym to wszystko z zewnątrz. Doświadczałem czegoś, chłonąłem to wszystko całym swoim jestestwem, całą swoją duszą, wszystkim tym, czym byłem.

Było idealnie, odpowiednio ciasno, odpowiednio mokro, odpowiednio gorąco. Było tak, jak powinno być. Wpłynąłem na fali rozkoszy prowadzonej przez moje własne doznania gdzieś na sam szczyt, na Olimp, na wielki wulkan mojego orgazmu. Wzdychałem, sapałem… słyszałem, jak z jej wnętrza wydobywały się coraz głośniejsze westchnienia. Przez szeroko otwarte usta w czasie moich pchnięć wypuszczała cały zapas powietrza, by po chwili ponownie wypełnić swoje płuca po brzegi.

Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem…  poruszałem się do przodu i do tyłu…  rytmicznie, płynnie, pewnie, zdecydowanie, a ona tylko wzdychała, stękała. Była coraz bardziej podniecona, coraz mocniej zatracam się w tym wszystkim, co się z nią działo. Dochodziła do orgazmu.

Raz, dwa, raz, dwa… do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu... wychodziłem, wychodziłem,  wychodziłem, wychodziłem… Stopniowo, krok po kroku dochodziliśmy do zamierzonego celu.  Przyspieszyłem, narzucałem coraz większe tempo.

I raz i dwa i raz i dwa do przodu do tyłu do przodu do tyłu…

Seks z nią był czymś wyjątkowym, wspaniałym i niepowtarzalnym. Doświadczałem całej masy słodkich, miękkich, a jednocześnie bardzo głębokich, przenikających na wskroś moje ciało i duszę doznań.

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa…

Już wcale nie uważałem, że była bardzo ciasna. Była najsłodszą istotą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Pracowałem coraz szybciej, coraz głębiej, czułem, jak z jej niesamowitej i cipeczki wydobywają się coraz obficiej soki.

Zmniejszyło to nieco moje doznania. Jej norka, przez to, że była coraz luźniejsza dlatego i przez to, że nie było w niej tak dużego oporu, rokowała nadzieję na jeszcze dłuższy stosunek i jeszcze więcej doznań rozłożonych w dłuższym czasie.

Po kilku minutach, mimo wszystko, musiałem jednak zwolnić. Podjąłem serię wolnych, delikatnych i subtelnych ruchów, niemal całkowicie zatrzymując się na samym końcu. Miałem tę świadomość, że jeśli tego nie dokonam, najzwyczajniej w świecie się w tej chwili spuszczę.

Dyszałem, stękałem, sapałem… wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem.... powoli, stopniowo, łagodnie.

Po chwili, mimo wszystko, zacząłem bardzo powoli, ale coraz głębiej wpychać się w jej ciasne wnętrze. Wykonywałem krótkie, posuwiste ruchy, jednak były one bardzo głębokie, gdzieś na pograniczu samego dna jej niesamowitej cipeczki.

Dyszała tak, jakby była bardzo zaskoczona tym, co się wtedy działo. Zachowywała się tak, jakby się bała, że już dłużej nie wytrzyma. Kiedy wdzierałem się w nią zbyt głęboko, zamykała oczy i zaciskała usta. Wtedy starałem się to jak najszybciej przerwać.

Widziałem, jak bardzo była dzielna, jak bardzo chciała dojść ze mną do samego końca. Pchałem się coraz dalej. Już prawie czułem silne skurcze gdzieś na dnie jej studzienki.

Cudownie reagowała,  cudownie odpowiadała na moje pchnięcia, rozpływałem się w jej westchnieniach, w jej objęciach. Poruszałem się w niej do przodu i do tyłu. Znów przyspieszałem, nadawałem większy rytm swoim ruchom. Samo patrzenie na jej podniecenie, na jej reakcje było czystą rozkoszą.




4 lutego 2022

Dziewica.

7. Była taka ciasna.


 Była taka ciasna, tak głęboko w nią wchodziłem. Było mi tak słodko, że odpływałem w niebyt.


Była taka gorąca, była tak blisko mnie, a ja byłem tak bardzo podniecony. Zabawiałem się jej cyckami. Ciągnąłem jej sutki jak małe dziecko. Całowałem brodawki. Jednocześnie cały czas poruszałem się w niesamowicie ciasnym, chociaż już teraz bardziej gościnnym, wnętrzu. Wchodziłem i wychodziłem... wchodziłem i wychodziłem... wykonywałem płynne, głębokie, posuwiste ruchy. Była tak ciasna, tak gorąca. Tak właśnie wyobrażałem sobie i niebo i piekło jednocześnie.

Chciałem, by ta chwila trwała wiecznie, chciałem, by nigdy się nie skończyła. Odczuwałem trudną do wypowiedzenia rozkosz. Odczuwałem rozkosz, która przepełniała całe moje ciało, każdą moją komórkę. Czułem, jak moja dusza jednoczy się w tym akcie z jej duszą, jak powoli stajemy się jednością. Odpływam na falach rozkoszy, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości.

Po kilku minutach poruszanie się w jej wnętrzu przestało już być dla mnie jakimkolwiek problemem. Była wspaniałą kochanką. Po pierwszych niepowodzeniach zaczęła nadawać na tych samych falach co ja. Zaczęła rozumieć każdą moją intencję. Pozwalała mi na coraz więcej i więcej, a ja, z rozkoszą, to wykorzystywałem.

Poprawiła jeszcze raz pozycję. Stękając i dysząc, starałem się wejść w nią jeszcze głębiej. Zdawałem sobie sprawę, że raczej nie będzie możliwe, bym umieścił całego mojego zaganiacza w jej ciasnej studni. Nie było to możliwe ze względu na jego ponadprzeciętną długość. Jednak, mimo wszystko, jakby naprzeciw prawom fizyki, starałem się wejść w nią do samego końca.

Była dzielną dziewczyną. Leżąc już prawie na wznak, uniosła nieco głowę i starała się patrzeć na to co poczynam. Po chwili dała już sobie spokój z wszelkimi oporem. Podłożyła dłonie pod poduszkę, którą miała pod swoją głową, przymknęła powieki, ale, tym razem, jakby pogrążając się we własnej narastającej ekstazie.

-O tak, tak, tak... właśnie tak, cukiereczku, tak jest dobrze... o tak, tak… -  dyszałem coraz bardziej podniecony.

Uchyliła szeroko usta, ponieważ zbyt nachalnie się w nią wdarłem i sprawiło jej to przykrość. Teraz zacząłem skupiać się na swoich własnych doznaniach, coraz mniej przejmując się jej reakcjami. Moje ruchy stawały się coraz bardziej nerwowe, coraz bardziej urywane, szarpane coraz głębsze, coraz bardziej stanowcze, coraz bardziej zdecydowane… Starałem się osiągnąć to, co sobie zamierzyłem. Starałem się zdobyć ją w całości, posiąść i wykorzystać jej ciało, do końca wykorzystać jej niesamowicie gorącą ciasną pizdeczkę.  Starałem się rozpędzić na tej skoczni tak mocno, jak bardzo to było tylko możliwe, by poszybować daleko, daleko, gdzieś na koniec zeskoku.

Czułem wirowanie i świdrowanie pod skórą, gdzieś pod moją czaszką. Przeszywało mnie od koniuszków palców stóp aż po czubek głowy. Posuwałem  ją miarowo i klasycznie, razem zarazem się w nią wypychając i wypełniając ją po same brzegi.

Boże, jak mi w tej chwili było z nią dobrze. Była taka ciasna, tak głęboko w nią wchodziłem. Było mi tak słodko, że odpływałem w niebyt. Drżałem, jęczałem, stękałem, coraz bardziej podniecony. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… pracowałem swoim tłokiem w jej wnętrzu wytrwale z napięciem, starając się jak najdalej odciągnąć moment kulminacyjny. Co jakiś czas szeroko otwierała usta. Nie mogłem w to uwierzyć, ale orałem ją po same jaja. Było tak słodko, tak dobrze, tak przyjemnie, że nie chciałem zrobić czegokolwiek, co zmieniłoby rytm tego, co działo się w tej chwili.




3 lutego 2022

Dziewica.

6. Do samego końca. 


Usłyszałem tylko jej głębokie, słodkie westchnienie, kiedy zaskoczona zrozumiała, że tym razem chcę dojechać do samego końca. 


Pół leżąc za jej plecami, pół podpierając się na lewej ręce, chwyciłem swojego napęczniałego penisa i zdecydowanie przycisnąłem do jej cipki. Miałem tylko jedno zadanie. W tej chwili chciałem go tylko się w nią wepchnąć. Zrobiłem to z  cichym westchnięciem. Teraz już nie miałem zamiaru się z nią bawić. Wiedziałem, że nie można tego ciągnąć w nieskończoność.

Była już dość mokra wszedłem w nią bez większych oporów do połowy długości mojego kutasa. Zamknęła oczy, prężyła swoje ciało, lecz ja już tym tak bardzo się nie przejmowałem. Po chwili uniosłem jej udo nieco wyżej i przysunąłem się bliżej do jej ciała. Cicho stęknęła, ale uśmiechnęła się do mnie, starając się zobaczyć, jak mój gruby taran penetruje jej ciasną myszkę.

W ciszy powoli znów pchałem się głęboko. Wchodziłem coraz dalej, coraz dalej i dalej. Czułem, jak wargi jej cipki poddają się w końcu pod naporem zdecydowanego ataku, ustępują na boki, wpuszczając mnie jeszcze głębiej.

Kiedy już zostało tak niewiele do końca jej cipeczka zacisnęła się tak mocno, że nie mogłem posunąć się ani milimetra dalej. Zatrzymałem się więc i drżałem na całym ciele, bo wrażenie, którego doznawałem, było niesłychanie przejmujące.

Musiałem użyć całej swojej siły, by w tej chwili nie trysnąć w tę lateksową prezerwatywę. Wiedziałem, że wyroby tego typu są bardzo wytrzymałe, jednak wiedziałem też, jak bardzo jestem podniecony i jak długo nie miałem żadnej kobiety. Obawiałem się więc, że ciśnienie mojego nasienia może ją po prostu rozerwać, a tego bym nie chciał.

Orałem ją po same jaja.

Jeszcze raz mruknęła cicho, niczym tygrysica, a ja, trzymając ją za udo, delikatnie cofałem się, by po chwili wepchać się jeszcze głębiej. Zostało mi już tak niewiele, może dwa centymetry. Teraz każdy milimetr do przodu był walką z samym sobą. W zasadzie nie było już czegoś takiego, co by stało przed moją głowicą i zatrzymywało ją w miejscu, ale uścisk na ściany mojego kutasa był tak wielki, że prawie traciłem świadomość. Czułem, jak jej młodziutka pizdeczka pulsowała w coraz szybszych i coraz gwałtowniejszych skurczach.

Wyszedłem z niej prawie do końca. Nie wiedziałem, dlaczego tak zrobiłem. Dla mnie samego było to dość dużym zaskoczeniem. Jednak już w sekundę później pchałem się w nią ze zdwojoną siłą i jeszcze szybciej niż poprzednio. Zachowywałem się tak, jakbym chciał jej powiedzieć, że jednak to ja tu jestem panem i ja tu dominuję.

Usłyszałem tylko jej głębokie, słodkie westchnienie, kiedy zaskoczona zrozumiała, że tym razem chcę dojechać do samego końca. Wysiłek, jakiego musiałem użyć w tej chwili, by wepchać się w jej cipeczkę, a jednocześnie nie spuścić się w jej wnętrze, był nieprawdopodobny.

Z jej wnętrza wydobywało się przyciszone, słodkie, mokre mlaskanie. To był znak, iż była już tak podniecona, że jej środek wypełniły soki ułatwiające mi penetrację. Uniosła swoją głowę i spoglądała między uda, starając się jak najwięcej zaobserwować z tego, co w tej chwili się działo.

Leżałem za nią, poruszałem się w jej ciasnym wnętrzu. Niemal stało się już to rutyną. Pochyliłem się nad jej cycusiem, poczułem jego zapach i ciepło skóry. Uchyliłem swoje usta, by pochłonąć sutek w całości. Tym samym rozgniatałem jej pierś niczym dojrzałe winogrono.




2 lutego 2022

Dziewica.

5. Zgrabne uda i pośladki. 


Miała bardzo zgrabne uda i pośladki. 


W tym momencie mój kutas musiał wedrzeć się w nią dość głęboko, bo mimowolnie skrzywiła swoje śliczne oczy, a jej dłonie znów powędrowały między uda. Widziałem, jak zwijała się, starając się jak najbardziej mi pomóc. Widziałem, że chciała mnie wpuścić do środka, ale nie mogła. Widziałem, jak bardzo tego pragnęła, jak reagowało jej młode ciało. Mój wąż boa wysunął się z niej i powoli wślizgiwał. Cofnąłem się i ponownie wchodziłem. Ona za każdym razem otwierała i zamykała usta, zamykała i otwierała oczy. Zdawało się, że dzieje się to bez udziału jej woli, raz synchronicznie, a raz na przemian. Drżałem i stękałem, cofałem się i ponownie w nią wchodziłem.

Wyrzucała z siebie ciche westchnienia. Czas jakby się zatrzymał. Stał się powolny lepki i słodki tak jak ona. Stękała. Wsuwałem się i wysuwałem. Raz za razem. Coraz szybciej. Coraz bardziej płynnie. Chociaż chciałem już w tej chwili rozpocząć szaleńczą gonitwę i przestać się pieścić z jej pizdeczką, to jednak wiedziałem, że jest to niemożliwe bez wyrządzenia jej krzywdy.

Czekałem więc spokojnie na ten jeden odpowiedni moment, w którym będę mógł przypuścić atak. Znowu chwyciłem ją za udo. Ona w odpowiedzi położyła dłonie na moim udzie. Starałem się przycisnąć ją do siebie, nadziać na swój pal. Teraz już z wnętrza jej cipeczki wydobywały się słodkie mlaskania. Brzmiało to jak głośne, namiętne pocałunki.

Cofnąłem się, poprawiłem chwyt na jej nodze i jeszcze bardziej zdecydowanie przypuściłem atak na jej niesforną, niedającą się zdobyć jaskinię. Mruczała jak kotka. Właściwie nie wiedziałem, czy jest to pomruk cierpienia, czy też przyjemności. Najprawdopodobniej w tej chwili obydwie te rzeczy zmieszały się ze sobą w jedną wspólną całość. Wyszedłem, ale nie do samego końca i od razu posuwałem ją najdalej, jak to tylko było możliwe.

-Spokojnie malutka, rozluźnij się… to musi się udać, - powiedziałem do niej łagodnym tonem.

Uświadomiła sobie, że chyba pokonałem opór, który gdzieś tam w jej wnętrzu blokował drogę do dalszej penetracji.

-O, czujesz... już chyba po wszystkim...  dałaś radę, - odezwałem się do niej, a na jej buzi pojawił się szczery uśmiech, ale też i duże zaskoczenie.

Jakby nie mogła uwierzyć w to, że to już rzeczywiście wszystko, że w tej chwili właśnie przestała być dziewicą. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Gdzieś na karku czułem słodkie mrowienie, które stopniowo opanowywało całe moje ciało.

-Poczekaj jeszcze trochę… malutka... daj mi chwilę czasu, - powiedziałem do niej, powoli cofając się.

Chwyciłem ją za rękę tak, jakbym zamierzał unieść jej ciało do góry. Po chwili jednak wyszedłem z jej wnętrza całkowicie i obróciłem ją na lewy bok. Sam ułożyłem się za jej plecami. 

Miała bardzo zgrabne uda i pośladki. Były pełne, jędrne i tak obfite, jak najbardziej jest to wskazane. Między jej nogami, które tak bardzo mnie podniecały, widziałem też wspaniałą, słodką muszelkę, która ugościła mojego penisa. Chciałem go tam jeszcze w wepchać. Chciałem zrobić to jak najszybciej, by jak najkrócej pozostawać poza jej wnętrzem.




1 lutego 2022

Dziewica.

4. Podobało jej się to.


Podobało jej się to, widziałem to w jej oczach. 


-Aaaaaah… - wydobyło się z jej młodego gardła, kiedy, mimo wszystko, próbowałem wcisnąć się jeszcze dalej.

W pewnym momencie doświadczyłem nawet wrażenia, że mi się udało. Cofnąłem się, prawie całkowicie opuszczając jej norkę, by po chwili ponownie zaatakować z jeszcze większą siłą.

Kiedy już dobiłem do końca, szeroko otwierając usta, westchnęła tak, jakby chciała mnie zatrzymać. Cofnąłem się jeszcze raz, a z jej buzi wydobył się odgłos ulgi i zadowolenia. Kiedy po chwili pchałem się ponownie, zacisnęła zęby w oczekiwaniu na kolejną porcję nieprzyjemnych doznań. Mruknąłem niczym tygrys, cofnąłem się jeszcze raz, tak daleko, że prawie z niej wyszedłem, a w sekundę później poruszałem się już w drugą stronę.

Byłem doświadczonym kochankiem, jednak to zbliżenie było inne, niż wszystkie te, których do tej pory doświadczyłem. Ten seks był nieco dziwny. Zdawałem sobie sprawę z faktu, że tak powinno być, że nie powinienem się spodziewać niczego innego. Wykonywałem kolejne uderzenia, pchnięcia następowały jedno po drugim. Były one bardziej gwałtowne niż poprzednie. W jej cipeczce było tak ciasno, że przesuwałem jej ciało po posłaniu, nie mogąc w nią wejść ani centymetr dalej.

Jeszcze raz zamknęła oczy i zacisnęła szczęki. Błyskawicznie chwyciła mnie za udo, jakby chciała mi powiedzieć, bym już więcej tego nie robił. Wysunąłem się z niej, a ona wypuściła powietrze z ulgą. Uchyliła nieco usta, uniosła delikatnie powieki i ponownie spojrzała na mojego banana. Podobny był do grubego, lśniącego tłoka, który beznamiętnie powoli pchał się w jej ciasne, stawiające opór, wnętrze.

Po kilku sekundach sytuacja się powtórzyła, znów wyszedłem i znów pchałem się do środka. Dziewczyna za każdym razem reagowała w identyczny sposób. Pojękiwałem i stękałem ciężko, ponieważ coraz trudniej było mi wytrzymać tę sytuację.

-Niestety malutka, muszę to zrobić, - powiedziałem do niej półgłosem.

-Och nie! -  stęknęła, zaciskając powieki tak mocno, jakby dostało się do nich coś piekącego.

-Och Boże, Boże... jakaś ty ciasna dziewczyno… -  dyszałem, nie mogąc się zdecydować co dalej robić.

Zacisnęła usta i patrzyła. Zastanawiała się pewnie, czy dam jej już w ogóle spokój. Wiedziała jednak, że jestem zbyt podniecony i zbyt długo na nią czekałem, by w tej chwili, w tym momencie sobie odpuścić.

Nastąpiła chwila przygotowania, niezdecydowania… poprawiłem pozycję, chwyciłem ją za udo… mój penis, przy tych wszystkich ruchach, wiercił się w niej jak niespokojny robak. Laska była bardzo zdenerwowana, ale widziałem na jej ustach delikatny uśmiech zadowolenia. Chociaż mogło to też być zdziwienie.

Wyprostowałem się, wypuściłem jej uda, dyszałem, przygotowując się do kolejnego pchnięcia. Ona, jakby to wyczuwając, ponownie zacisnęła swoje powieki. Po kolejnej, nieudanej próbie wdarcia się poza tajemniczą bramę, cofnąłem się delikatnie i dłonią sięgnąłem do jej cudownych piersi. Chciałem się zająć nimi przez chwilę, by odwrócić jej uwagę. Chciałem, aby chociaż trochę rozluźniła swoją cudowną słodką cipeczkę i bym tym samym mógł w nią wejść.

Jej cycuszki poddawały się bez oporu moim wielkim szorstkim dłoniom. Chwyciłem je, a one w całości chowały się moich garściach. Ściskałem. Były miękkie, a jednocześnie sprężyste.

Podobało jej się to, widziałem to w jej oczach. Rozluźniła się trochę, delikatnie unosiła swoją głowę, by lepiej widzieć to, co się działo między jej udami. Jeszcze raz poprawiłem swoją pozycję, a właściwie jej pozycję. Chwyciłem ją pod ramionami i ułożyłem bardziej płasko na podłożu.




31 stycznia 2022

Dziewica.

3. Przecież jeszcze była dziewicą.


Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z faktu, że ona przecież jeszcze była dziewicą.


Wysunąłem się o kilka centymetrów, by po chwili rozpocząć ruch w przeciwną stronę. Nie dochodziłem jeszcze do samego końca, ale za każdym razem starałem się wpychać coraz głębiej. Nie wiedziałem nawet, czy ona sobie to uświadamiała.

-Boże… twoja cipka... och, jaka ona jest ciasta…  och, jak mi jest dobrze…  och…  och… -  szeptałem tak cicho, że pewnie mnie nie słyszała.

Po chwili na moim, odzianym w prezerwatywę, penisie pojawia się warstwa białej śniącej wydzieliny. Teraz już wiedziałem, że mogę sobie pozwolić na więcej.

Położyła palce na łechtaczce i przycisnęła do dołu. Przymknęła powieki i jednocześnie uchyliła usta, wysuwając język. Wiedziałem już, że jest bardzo, ale to bardzo podniecona.

-Och moja kochana... tak, tak... masuj ją... właśnie tak... rób to… tak jest dobrze, -  mówiłem do niej, czując jak jej słodka pizdeczka coraz mocniej zaciska się na moim kutasie.

Wykonywała kółeczka. Jej ruchy były szybkie i nerwowe. Dyszała coraz głośniej, coraz szerzej otwierała usta. Poruszałem się coraz pewniej coraz bardziej zuchwale. Mimo to zdawałem sobie sprawę, że moje posunięcia były bardzo ostrożne, wręcz delikatne. Zdawałem sobie sprawę, że mój ogier jest za duży w stosunku do jej malutkiej różyczki.

Ten widok był jednak ponadprzeciętny. Przyjemnie było obserwować, jak mój wielki wąż tak bezceremonialnie pcha się w tak ciasne i młode wnętrze. Posuwałem się bardzo powoli, ale mogłem już wykonywać ruchy w jedną i w drugą stronę. Stawały się one coraz głębsze i coraz bardziej płynne.

Drżała, stękała, zacisnęła zęby i zamknęła oczy. Czułem, że odlatuje. Była tak ciasna, że przed moimi oczami zaczęły wirować kolorowe kółeczka. Mój oddech stał się ciężki, moje serce łomotało jak oszalałe, a mojego penisa obejmowała i ściskała tak ciasna, tak niesamowicie wilgotna i gorąca cipeczka, że trudno mi było zapanować nad swoimi reakcjami.

Zdawałem sobie sprawę z faktu, że w szybkim tempie poprzez moje ciało przechodzi potężny orgazm a wraz z nim wytrysk. Miałem na swoim penisie kondoma, ale nie chciałem, by stało się to tak szybko. Nie chciałem, by stało się to w tej chwili. Zdawałem sobie sprawę z faktu, że mogę wypaść w złym świetle, dochodząc już na samym początku tej wspaniałej, niesamowitej zabawy.

Już samo obserwowanie jej młodego, jędrnego ciała, jej wygolonej gładziutkiej norki sprawiało, że przez mój tors przebiegały intensywne dreszcze. Stękając i dysząc, zdałem sobie sprawę z tego, że nie dam rady dalej się w nią wcisnąć. Jej dziurka zrobiła się tak ciasna, że na mojego kutasa nie było tam już miejsca. Zostałem więc w samym wejściu. Może właśnie dlatego było to tak przyjemne.

Sprężyste, delikatne płatki jej różyczki obejmowały mojego banana, a dokładniej samą jego głowicę, tuż za wielką, grubą i napęczniałą żyłą. Masowały ją ze wszystkich stron słodkim, niepowtarzalnie przyjemnym uściskiem. Spoglądała w swoje krocze tak, jakby nie wierzyła, że mój drąg kiedykolwiek w całości wejdzie w jej ciasne wnętrze. Po chwili podjąłem jeszcze jedną próbę opuszczenia się wiej studnię.

Doszedłem do pewnego punktu i napotkałem dziwny opór, który nie puszczał mnie dalej. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z faktu, że ona przecież jeszcze była dziewicą. Mruknąłem coś niezrozumiale i poruszałem na tyle, jak dalece było to możliwe, bez przerwy tłukąc w owe nieprzekraczalne coś. Na jej twarzy obserwowałem grymas cierpienia.




30 stycznia 2022

Dziewica.

2. Widziałem na jej młodej buzi cierpienie.


Widziałem na jej młodej buzi cierpienie i narastające coraz bardziej podniecenie. 


W końcu zatrzymałem się na samym dole. Tam znajdowało się wejście do jej rozgrzanego wnętrza. Dłonią przycisnąłem mojego kutasa i zacząłem wykonywać powolny, ale dość zdecydowany ruch biodrami w jej stronę.

Przyjęła mnie z cichym westchnieniem, jednocześnie cały czas oberwała to, co się działo między jej nogami. W pewnym momencie usłyszałem ciche westchnienie. Trochę niepewnie wysunąłem się, opuszczając jej wnętrze. Uśmiechnęła się, wciąż obserwując mojego wielkiego fallusa. Jej pizdeczka wciąż pozostawała otwarta, jakby czekała na powrót mojego twardego i wielkiego goryla.

Teraz nastąpiła króciutka chwila przerwy, w której sięgnąłem dłonią do swoich ust, wyplułem na nią trochę śliny, a następnie rozprowadziłem na jasiu tak, żeby poślizg był jeszcze lepszy.

Zdawałem sobie sprawę z tego, że była bardzo młoda i nie do końca wiedziała, jak się w podobnych sytuacjach się zachować. Starałem się być jak najdelikatniejszy. Jej kwiatuszek był już bardzo opuchnięty, jednak w jego środku nie było na tyle mokro, by mój ponadprzeciętnych rozmiarów, zaganiacz bez problemu mógł się w nim zmieścić.

W chwilę później wszedłem jeszcze raz. Pchałem się powoli, centymetr po centymetrze. Jak wysięgnik hydrauliczny wciskałem się w jej ciasną norkę, która obejmowała mnie bosko. Od tego wszystkiego doznawałem zawrotów głowy.

W tym samym momencie szeroko otworzyła swoje usta. Na jej twarzy malowało się przerażenie, a jednocześnie ogromne podniecenie. Wiedziałem, że boi się, bym nie zrobił jej krzywdy, bym nie rozerwał jej delikatnej, jedwabiście gładkiej i różyczki. Mimo to była bardzo dzielna. Dłonią zakryła buzię. Nie chciała wydać z siebie niepotrzebnego, głośnego krzyku. Na jej ślicznej twarzy malował się autentyczny ból. Wiedziałem, że nie udawała.

Zatrzymałem się w pół drogi i, tak na chwilę, zostałem. Zastanawiałem się, jaką pozycję wybrać, aby wejść w nią do samego końca i jednocześnie, aby było to dla niej jak najprzyjemniejsze i sprawiało jej jak najmniejszy ból.

Po chwili, kiedy ponownie zacząłem wchodzić do środka. Nie wytrzymała. Dłonią zastopowała mojego łobuza. Nie chciała, aby zrobił jej krzywdę. Czułem na swojej sękatej żerdzi jej drobne paluszki. Zdawało się, że bada nimi jej żylastą fakturę, jej wielkość, grubość, długość i twardość. Wzdychała przy tym drżącym głosem.

Spoglądała na mnie i uśmiechała się szczerze. Wiedziałem, że było jej bardzo przyjemnie, jednak, mimo wszystko, zdawałem sobie sprawę, że mogę sprawiać jej dość duży ból. Byłem przekonany, że jeszcze nie miała w sobie tak dużego kutasa.

-Och, nic się nie stało. Wejdź we mnie, - odezwała się do mnie uspokajającym tonem mnie, zachęcając do kontynuowania tego, co robiłem.

Spojrzałem na jej cudowną jaskinię, widziałem jak jej ściany posłusznie i elastycznie ustępują pod naporem mojego korzenia. Uniosła delikatnie głowę. Obserwowała, starała się widzieć jak najwięcej. Zacisnęła przy tym zęby. Wiedziałem, że starała się być bardzo dzielna.

Karolinka była piękną dziewczyną. Jej czarne, długie włosy rozlewały się po jasnej poduszce. Po chwili jej dłoń opadła wzdłuż jej ciała, a ja cofnąwszy się o parę centymetrów, pchałem się z powrotem do jej rajskiego ogrodu. Widziałem na jej młodej buzi cierpienie i narastające coraz bardziej podniecenie. Obserwowałem też, jak puchnie jej wzgórek, jak coraz mocniej się wybrzusza, wyrzucając na zewnątrz wspaniałe, różowe, wilgotne płatki.

Ten widok bardzo mnie podniecał. Najchętniej już w tej chwili rozpocząłbym ostrą i szybką jazdę. Nie chciałem jednak zrobić jej krzywdy. Widziałem, że w jej oczach pojawiły się łzy. Starałem się być bardzo ostrożny.




29 stycznia 2022

Dziewica.

1. Uchyliła swoje usta.


Uchyliła swoje usta, czekając na kolejny etap tej słodkiej zabawy. 


Leżała na wznak szeroko rozchylonymi udami. Patrzyła na mnie wzrokiem pełnym podniecenia. W jej spojrzeniu widać było coś w rodzaju cierpienia. Jednak nie było to zwykłe cierpienie. Jej stan był spowodowany tym, że jeszcze w nią nie wszedłem.

Klęczałem między jej udami. Mój penis, obleczony w przezroczystą prezerwatywę, sterczał wycelowany prosto w jej szparkę. Trzema palcami lewej dłoni uciskałem wzgórek, a wskazującym prawej męczyłem niemiłosiernie jej wisienkę. Starałem się być bardzo precyzyjny. Chciałem trafić w najczulszy punkt, sprawić jej jak najwięcej przyjemności.

Po chwili pieściłem napęczniałą łechtaczkę swoim kciukiem. Palcem drugiej dłoni wykonywałem powolne ruchy do góry i do dołu. Jej cipeczka była już wilgotna, ciasna, różowa, bardzo mnie podniecała. Co chwilę śliniłem swoje ręce, by dotyk był jeszcze bardziej delikatny.

Wszystkiemu przyglądała się bardzo uważnie. Spoglądała raz na moją twarz, raz na swoją muszelkę. W sekundę później wykonywałem już szybkie, poprzeczne ruchy. Pod opuszkami moich palców przemykał napęczniały ogonek. Jej reakcja była natychmiastowa. Coraz mocniej dygotała, jej ciało drżało w narastającym podnieceniu.

-Przyjemnie ci? - spytałem cicho.

Odpowiedziała szczerym uśmiechem, uśmiechem pełnym drżenia i podniecenia. Nie dało się ukryć, że jej się to podobało. Zmieniłem kierunek ruchów. Teraz wodziłem palcami do góry i do  dołu.

-To jeszcze nie koniec, - szepnąłem.

Patrzyła na mnie, nie wiedząc, co jeszcze może ją spotkać. W jej wzroku widziałem oczekiwanie i ufność. Ułożyłem palce po obydwu stronach jej pizdeczki. Ściskałem i masowałem ze wszystkich stron. Do moich uszu dobiegł odgłos głębokiego przyspieszonego oddechu. Jej cudowna jaskinia miłości robiła się coraz bardziej opuchnięta i napęczniała. Płatki z jej wnętrza wysuwały się do góry, tworząc wspaniały, cudowny kwiat.

-Popatrz tylko. Popatrz na to. Popatrz, jaka jesteś podniecona, - mówiłem bez pośpiechu, zabawiając się jej cipeczką.

Byłem coraz bardziej rozgrzany, ciśnienie w moich żyłach rosło. Czułem, jak pulsującą krew. Była cała moja, w moim, i tylko moim, posiadaniu. Po chwili znów palcem wskazującym prawej dłoni wodziłem wzdłuż jej rowka. Zachwycałem się jego barwą i ułożeniem poszczególnych warstw. Mój penis już teraz domagał się spełnienia.

-Och Karolinko, jesteś taka piękna, tak bardzo mnie podniecasz, -  szepnąłem bardziej do siebie, niż do niej.

Po chwili, wykonując półkoliste ruchy na jej łechtaczce, chwyciłem w dłoń mojego sinego, pulsującego, rwącego się do akcji kutasa. Mruczałem, wzdychałem, stękałem, bo wiedziałem, że za chwilę znajdę się w jej gorącym, niesamowicie ciasnym, wnętrzu.

Przyłożyłem moją, odzianą w silikonowy mundurek, głowicę do jej, zdawałoby się, o wiele za ciasnej szparki. Patrzyła na mnie, jakby zastanawiała się, czy rozmiary mojego przyrodzenia nie sprawią jej bólu. Dobrze jednak wiedziała, że jego wielkość jest dla niej idealna. Wiedziała, że może spodziewać się dużej przyjemności.

Dysząc, jakbym sam nie był tego pewny, przesuwałem łeb mojego fiuta do góry i do dołu, starając się zrobić jak najwięcej miejsca. Chodziło mi o to, żeby jej, jeszcze dość skromnie pojawiające się, soki, jak najefektywniej rozprowadzić, tak, by samo wejście przebiegało jak najłagodniej i bez oporów.

Uchyliła swoje usta, czekając na kolejny etap tej słodkiej zabawy. Jej piersi robiły się coraz większe, coraz bardziej okrągłe, sutki nabrzmiewały i wypiętrzały się do góry. Wykonywałem ciągle te same posuwiste ruchy w górę i w dół, jednak za każdym razem coraz mocniej przyciskałem swojego tarana do jej słodkiej jaskini. Trwało to może kilka, może kilkanaście sekund. 




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...