Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ostatnie wakacje.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ostatnie wakacje.. Pokaż wszystkie posty

5 sierpnia 2025

Ostatnie wakacje.

517. Zróbmy to jeszcze raz.


Nagle, kilka razy pod rząd bardzo, gwałtownie, uniosła się i opadła, a jej słodka cipka zaczęła kurczyć się tak mocno, szarpać i pulsować, że nie byłem w stanie zapanować nad swoimi odruchami. Nie byłem w stanie zapanować nad tym, co się ze mną działo. Czy tego chciałem, czy nie, całym moim podbrzuszem zaczęły targać niekontrolowane skurcze. Były jak burza, jak tornado które przetoczyło się przez całe moje jestestwo.

– Och Julian, Julian! Boże, Julian, dochodzę! Och, och, jak mi dobrze! Uuuuuaaaaaaahhh!!! Julian, uuuuuuuaaaaa!!! – jęczała głośno raz po raz. 

Później wyrzucała z siebie nieartykułowane zgłoski, a ja znów popłynąłem w niebyt rozkoszy. Nie wiedziałem nawet, gdzie się znajduję.

Zdaje się, że na chwilę straciłem przytomność. Odleciałem tak daleko, że opadłem bezwładnie na podłogę. Kiedy się ocknąłem, moja głowa była oparta o bok wersalki. Leżałem wyciągnięty i kompletnie nagi na dywanie. Obok mnie ścieliły się resztki białych wydzielin: spieniona serma oraz gęste soki dziewczyn. Dywan nadawał się do prania, ale nie to było najważniejsze. Nade mną zawisły jasne włosy, błękitno-zielone oczy, kształtne usta, mały nosek i delikatny uśmiech. 

– Grace? – westchnąłem, bo zdawało mi się że to ona.  

Ale to nie była Grace, lecz Amelia. Nie wiem, co się stało z jej siostrą. W tej chwili była poza zasięgiem mojego wzroku. Teraz druga z bliźniaczek klęczała pochylona nad moim kutasem. O dziwo nie opadł do końca. To prawda, zwiotczał nieco, ale wciąż był gruby jak kawał kaszany. Pochylona trzymała go w dłoni mocno przy swoich ustach. To było takie podniecające. Oblepiony nasieniem i sokiem z cipki parował aromatem seksu. Z dziurki na jego szczycie wciąż sączały się resztki spermy, a ona przytulała go do swojej buzi i ocierała jak miękką maskotkę. Jej wzrok był słodki i gorący, zachęcał do dalszej zabawy. Wiedziałem, że nawet Jakbym bardzo chciał, nie pozwoli mi się poddać. Nie w tej chwili. Jej oczy mówiły: 

– No, zabieramy się do pracy. Na ciebie już czas, kochanie. Przecież wiesz, że to jeszcze nie koniec, – oddawała się rezolutne. 

Oderwała się od swojego zadania, powoli uniosła głowę i spojrzała na mnie spod opuszczonych brwi. To była chwila zatrzymana w czasie. Ja powoli dochodziłem do siebie próbując uzmysłowić sobie, co się właściwie stało, a ona przyglądała się mi, jakby chciała sprawdzić, w jakim jestem stanie. Zdawało mi się, że oprócz nas nie ma nikogo w salonie. Poczułem się dziwnie. Znów zapragnąłem się kochać, ale to było coś więcej, jakaś dodatkowa nuta, która przenosiła mnie w nierealny bajkowy wymiar.

– Och Julian, wiem, że jesteś zmęczony, ale wierzę w ciebie, – odezwała się cicho, ledwie otwierając usta. – zrobimy to jeszcze raz? Przelecisz mnie, Julian? Wsadzisz swojego wielkiego kutasa w moją ciasną, wilgotną cipkę? Zrobisz mi dobrze? – patrzyłem na nią jakby była istotą z innego świata. 

Były do siebie tak podobne, że teraz miałem wrażenie, jakby była inną jej odsłoną, nowym rozdaniem tej samej talii kart. Tyle tylko, że ja miałem wciąż to samo zmęczone ciało. 

– Och Amelia, – westchnąłem cicho. 

Jej wyczekujący wzrok przerwał moje słowa. Wiedziałem, że znów muszę stanąć na wysokości zadania 






4 sierpnia 2025

Ostatnie wakacje.

516. Ruchaj mnie mocno!


– Och Julian, jakiś ty słodki! – westchnęła tak głęboko. 

Jej cipka , już zaczynała się kurczyć pulsować i wpadła w rytm który mógł oznaczać tylko jedno – słodki orgazm. Zaczęła tańczyć w dzikiej, namiętnej rozkoszy i opływać obficie sokami. Nie miałem wyboru, musiałem podążać za nią. Każdy jej ruch, każde drgnięcie ciała przyprawiało mnie o cudowne zawroty głowy i jeszcze większe podniecenie. Odchylona na moim torcie z mocno wypiętymi biodrami, starała się unosić i opuszczać a ja tylko stękałem. Nadziewała się na mojego ptaka raz po raz z niezwykłą zaciętością. 

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że to co działo się wokół nas było równie ważne, jak to, co robiliśmy my sami. Pozostałe pytanie, łącznie z ciocią patrzyły na nas z uchylonymi, z zaskoczenia, ustami. Nie wierzyły, bo zachowywaliśmy się jak aktorzy porno. Wpadliśmy w jakiś trans. To było jak poezja, jak nieziemskie doświadczenie. I już wiedziałem, że seks będzie moim drugim ja. Wiedziałem, że będę robił wszystko, aby doświadczać go jak najczęściej. Nie zamierzałem przepuścić żadnej okazji aby pobzykać. Każda sekunda tego niezwykłego doświadczenia była ważna.

– Och Grace, Grace, – jęczałem, – słodka ty moja! Bierz mnie! Boże, niech twoja cipeczka pochłonie mojego fiuta! Och! kochaj się ze mną mocno blondyneczko! Och, och, och! 

Za każdym razem, kiedy próbowała się podnieść, wyrzucała ze swojego gardła jęki i westchnienia. Były głębokie i brzmiały raczej jak płacz. A może rzeczywiście płakała? Nie wiem. Przez zaciśnięte zęby wyrzuciła drżącym, niezwykle impulsywnym westchnieniem: 

– Julian, Boże… Och, jaki twój… Och, jaki on jest… Och, nie mogę! Wypełniasz mnie tak mocno, tak głęboko. Och, Julian! Och, – dyszała, a jej słodka, wilgotna, opływająca perlistymi sokami cipeczka zaczynała kurczyć się coraz mocniej. 

To było jak taniec, jak balet. Grace starała się jak mogła. Podpierała się na sofie za swoimi plecami i próbowała się unosić i opuszczać, ale nie było to łatwe. Orgazm, który opanowywał już jej ciało, zawładnął mięśniami, paraliżował je, a zaćmiony umysł nie pozwalał pełnić kontroli nad tym, co robiła. Czułem, że drży coraz mocniej. Jej ruchy były nerwowe, nieskoordynowane, ale niezwykle ponętne. Czułem mrowienie z tyłu głowy, w plecach, kostkach i w podbrzuszu. Wszystko zbiegło się w jednym miejscu – na końcu mojego twardego jak kij bejsbolowy chuja.

W pewnym momencie, a stało się to dosyć szybko, z niezwykłym zaangażowaniem wprawiła swoje ciało kołysanie, które było naturalne i głębokie. Jej cipka wyczuła rytm i zaczęła tańczyć jeszcze bardziej subtelnie. Szybkie, gwałtowne skurcze, niczym szarpnięcia obejmowały moje berło ze wszystkich stron intensywnie słodkim, gorącym uściskiem. Czułem, że dochodzę. Dochodziliśmy obydwoje. Nie wiedziałem, czy mam zamknąć powieki i poddać się tej rozkoszy, chłonąc każdy, najdrobniejszy, element, czy też patrzeć i doświadczać to, co się dzieje wokół mnie. Chciałem widzieć jej plecy i pośladki. Chciałem widzieć podniecone spojrzenia pozostałych pań. One czekały na swoją kolej. Trwałem w zawieszeniu: raz zamykałem oczy, raz je otwierałem. 

Ale Grace kołysała się na mnie. Wchodząc w jej ciało, czułym, że kolejny ruch może być tym ostatnim. 

– Och tak, tak Julian! Och tak, chcę cię, chcę cię całego! – jęczała półprzytomnie. – Bierz mnie, bierz mnie mocno! Och tak, właśnie tak! Och, jaki on jest gruby, jaki twardy! Julian! Och chłopaku, ruchaj mnie mocno! Och tak jeszcze, jeszcze!


3 sierpnia 2025

Ostatnie wakacje.

515. Miała mnie zabrać do raju.


Znów miałem ochotę się spuścić. Chciałem trysnąć spermą prosto w jej gardło. Jeszcze raz, a co mi tam! Sama myśl o tym doprowadzała mnie do szaleństwa. To było takie głupie. Czułem się coraz bardziej zepsuty. Świadomość, że mogę być tak bardzo wyuzdany i tak zachłanny na seks, rozsadzała mnie od środka, a mimo to chciałem więcej i więcej. 

Tymczasem Grace całkowicie skupiła się na swoim zadaniu. Dysząc przez nos z wypchanymi po brzegi ustami, próbowała poruszać głową w jedną i w drugą stronę. Mój twardy zaganiacz coraz mocniej ocierał się o jej gardło.

I znów, nie byłem w stanie przewidzieć, ile czasu może potrwać ta zabawa. Ale jednak każda kolejna minuta przybliżała mnie do jeszcze jednego, jeszcze bardziej szalonego orgazmu. To było jak jazda na rollercoasterze. Pędziłem przed siebie na oślep, nie zastanawiałem się, co będzie dalej. Zatracałem się w tym całkowicie. Czułem, że przekraczam  granice, których nie powinienem przekraczać. Przede mną były bramy, spoza których nie było już powrotu. A jednak pragnąłem poznawać i doświadczać coraz więcej i więcej.

A później, kiedy miałam już kompletnie dość, kiedy byłem totalnie wykończony, wszystko się zmieniło. Jak w kalejdoskopie. Usiadła naprzeciwko. Myślałem, że zwariuję. Naga, świeża dziewczyna, niebotyczne podniecająca i gotowa na gorące zbliżenie była tu, a ja znowu miałem to zrobić. 

“Czy stanę na wysokości zadania? Czy dam radę?” – kołatało się w mojej głowie. 

Chciałem tego spróbować. Jej kolana były szeroko rozsunięte, a ona sama odchylona do tyłu i podparta na ramionach. Gotowa na seks, eksponowała swoją soczystą cipeczkę w najbardziej uroczy sposób, jaki można sobie wyobrazić. A ja? 

Ja patrzyłem jak zahipnotyzowany i nie mogłem pojąć, jak to wszystko się dzieje. Podniecenie wciąż narastało. Jej cipka była koloru brązowo-bordowego. Grube mięsiste płatki marszczyły się, a w środku utworzył się ciasny, wilgotny otworek. 

Taka właśnie była Grace. Patrzyła na mnie spod przymrużonych powiek. W jej spojrzeniu było nie tylko pożądanie, ale niezwykła dzikość i namiętność. To było było oczekiwanie na raj. Miała mnie tam zanikać razem z duszą. Wiedziałem, że nie może być kompromisów. Ona chciała szybkiego, gwałtownego zbliżenia i głębokiego zaspokojenia. Potrzebowała tego w tej chwili. 

Jej lekko uchylone usta i przyspieszony oddech wskazywały na to, że wystarczy tylko kilka szybkich, gwałtownych pchnięć i poleci w kosmos jak rakieta. Była cudowna. Jak mogłem jej tego nie dać? Była tak uwodzicielsko piękna, że można było zatracić się w mnie całkowicie. Była inna niż Natalia, bardziej gwałtowna, nieprzewidywalna jak burza, dzika jak kotka, ale może o to właśnie chodziło. Może właśnie tego było mi trzeba. 

I rzeczywiście, pierwsze zbliżenie było jak podróż w kosmos, jak odkrywanie nieznanych lądów przez Magellana. Dzikie rozkoszne zakamarki jej kobiecości pochłonęły moją męskość z głośnym, słodkim mlaśnięciem. 

Och Boże, to było przecudowne! Dosiadła mnie tyłem. Klasyka, można powiedzieć, ale w jej wykonaniu była to czysta poezja. Poezja pisana własnym ciałem. Czy można chcieć czegoś więcej? 

– Och Grace, och Grace, – dyszałem głośno. 

Ta cudowna, drobna, ale niezwykle ponętna i pełna kształtów, blondynka siedziała na moim podbrzuszu i nie do końca wiedziałem, co się ze mną dzieje. Mój, w pełni sprawny i gotowy na poważną batalię, kutas znajdował się w całości w jej słodkim gorącym wnętrzu. 

Byłem na tyle świadomy, że włożyłem dłonie pod jej uda. Mogłem kontrolować jej ruchy, ewentualnie unosić, opuszczać. Chciałem mieć jakąś kontrolę. Odchyliła się do tyłu i prawie położyła na moim torsie. 

W odpowiedzi oparła się dłońmi obok mnie w tak sposób, że penis wygiął się pod nienaturalnym kątem. Przyprawiało mnie to o niesamowicie silne zawroty głowy i jęknąłem z rozkoszy. 















2 sierpnia 2025

Ostatnie wakacje.

514. W wilgotnej buzi.


Jednak ona, zupełnie się tym nie przejmując, płynnie i łagodnie poruszała się w górę i w dół. Nie potrafię powiedzieć, ile to mogło trwać, na pewno jakiś czas, ale w końcu stało się coś, w co trudno było mi uwierzyć – spuściłem się. 

“Boże, który to już raz?” – myślałem, próbując zapanować nad sobą, – “Trzeci? A może czwarty?” 

Choć, tak naprawdę, nie był to jakiś potężny wystrzał. Jednak wytrysk, to wytrysk. No i był dość obfity. Z końcówki mojego napęczniałego do granic możliwości kutasa popłynął spokojny lecz gęsty strumień białego aromatycznego nasienia. Obawiałem się, że będzie rozczarowana, ale nie. Według niej wszystko było w porządku. 

To był naprawdę niezwykły wieczór. Ta niezwykle ekscytująca zabawa trwała w najlepsze. Jeśli wcześniej miałem wątpliwości, czy dam radę obsłużyć je wszystkie, to teraz pozbyłem się ich całkowicie. Wstąpiła we mnie jakaś dzika żądza. Myślałem tylko o tym żeby jeszcze raz zamoczyć mojego fiuta. Poza tym wyglądało na to, że impreza dopiero się rozkręca. Seks był motywem przewodnim. Wokół niego wszystko się kręciło. Dziewczyny przyszły tutaj tylko po to, aby się bzykać. Były gorące i npalone i nie zamierzały z niczego rezygnować. Oszałamiająca duszna kompozycja zapachu spoconych ciał, mokrych cipek, twardego kutasa oraz wszechobecnej spermy, mieszała się z subtelną wonią kwiatów w wazonie, smacznego jedzenia i wina.

W pewnym momencie Natalia oderwała się ode mnie i, nieco zmęczona, postanowiła odpocząć. Ja tymczasem przymknąłem powieki, licząc, że uda mi się usiąść na kanapie. Niestety myliłem się. Powiem szczerze że, każdy by się pomylił. Ta impreza to nie był jednorazowy zwariowany wyskok. To był raczej maraton. No cóż, chciałem po prostu rozsunąć nogi i pozwolić mojemu zmęczonemu ptaszkowi zawisnąć i obserwować jak się stopniowo regeneruje.

Kiedy otworzyłem oczy, zrozumiałem, że znowu się zaczyna. Przede mną znajdowała się śliczna buzia otoczona kaskadą jasnych loków. Jedna z bliźniaczek stała i zaczepnie wpatrywała się we mnie. Wiedziałem, że teraz to ona mną się zajmie. Przypominała polującą, gotową do skoku panterę. Nie byłem pewien, co się teraz wydarzy, gorący gorący dreszcz przebiegł po moich plecach.

– Julian – zaczęła, a jej głos drżał od napięcia.

– Tak? – zapytałem, czując, jak adrenalina zaczyna krążyć w moich żyłach.

– Och Julian…

– Co?

– Ty już wiesz… – westchnęła, a w jej oczach błyszczał ogień.

To stało się szybko, abym mógł zareagować w jakikolwiek konkretny sposób. Zaskoczenie wzięło górę, a zamiast termy, choć trudno to nazwać jakąkolwiek tremą, moje podniecenie wystrzeliło błyskawicznie w górę. Byłem w stanie jedynie szeroko otworzyć usta i wyrzucić z gardła głębokie, długie „och”, a ona już opadła głową na moje biodra. Bardzo szeroko otworzyła swoje słodkie usteczka i bez zastanowienia precyzyjnie pochłonęła moją już bardzo zmęczoną, lekko opadającą, ale wciąż zadowoloną fujarę.

Zalała mnie fala gorąca. Rytmiczne skurcze przepływały przez całe ciało, od czubka głowy po koniuszki palców stóp. Słodycz, która mnie ogarnęła, była trudna do wyobrażenia. Penis już dawno powinien opaść, a mimo to szybko przybierał na rozmiarach. Nie zdawałem sobie sprawy, że ta młoda, niesamowicie podniecająca blondynka jest tak bardzo napalona.

Jej ciepła skroń znalazła się na moim podbrzuszu, dokładnie w miejscu, gdzie gęsty zmierzwiony zarost tworzył gęstą kępę. Połowa mojego szybko pęczniejącego penisa już znajdowała się w jej wilgotnej i gorącej buzi. To było niesamowite. Czułem, jak twardym łbem napieram na jej policzek od środka. 





11 lipca 2025

Ostatnie wakacje.

513. Bezwarunkowe odruchy


Mocno pochylona do przodu wyginała moją fujarę w nienaturalny sposób i powoli poruszała swoim cudownie zgrabnym tyłeczkiem. Z narastającym podnieceniem obserwowałem, jak jej pośladki robią się coraz bardziej mokre. Lśniły od potu odbijając światło lamp na suficie. Natalia swoimi udami obejmowała moje, a kiedy opadała do końca, odlatywałem w kosmos. Gdybym tylko mógł, śpiewałbym arie operowe, jednak z mojego gardła wydobywało się tylko coś na kształt charczenia. Nieziemska rozkosz napływała wszelkimi możliwymi kanałami mojej świadomości i zdawała się przejmować kontrolę nad całym istnieniem. Nie wiem ile to trwało, ale miałem wrażenie, że całą wieczność.

W pewnym momencie uniosła się na tyle wysoko, że mój, podniecony do granic możliwości, penis wysunął się z niej prawie w całości. Tak mi się przynajmniej zdawało. No cóż, chyba nie do końca było to prawdą. W jej ciasnej jak cholera norce została sama głowica. Nie wiem, o co jej chodziło, ale chyba właśnie o to, bo po chwili dopadły mnie tak silne zawroty głowy, że gdyby nie to, że już leżałem, to pewnie bym upadł. Zastanawiałem się, czy jej zachowanie było celowe, czy też raczej spowodowane spazmem orgazmu, ale to był strzał w dziesiątkę. Przez moje plecy przebiegł tak słodki dreszcz, że czy tego chciałem, czy nie, znów zaczynałem dochodzić. Jej niebiańsko słodka jaskinia miłości kiedy już wzięła mnie w swoje posiadanie, wpadła w rytm tak intensywnych i szybkich skurczów, że znów nie mogłem nic na to poradzić. To było tak, jakby sama czuła, że to już jest ten właściwy moment. Pulsowanie w moim kroczu błyskawicznie narastało, a intensywny orgazm zalewał moją świadomość niczym fala tsunami.

Kiedy myśląc, że kolejny raz spuszczę się w jej cipkę, naprężyłem wszystkie mięśnie i przygotowywałem się do podręcznego wystrzału, ona poderwała się i błyskawicznie uklękła na podłodze. Miałem tylko sekundę na wahanie i jakiekolwiek wątpliwości. Dalej były już tylko bezwarunkowe odruchy i działanie automatyczne. Jej przenikliwy, płomienny wzrok utkwiony głęboko w moich źrenicach nie budził najmniejszych wątpliwości, co do jej zamiarów. Chwyciła się za swoje, może mnie za duże, ale niezwykle krągłe i jędrne piersi i obejmując je z dwóch stron, ściągnęła do środka. Był to aż nazbyt wymowny gest. Zanim jakakolwiek myśl przebiegła przez moją głowę, już przed nią stałem, a mój kutas siedział między nimi. Dokładnie w tym samym momencie z samego czubka popłynęła potężna struga gorącego, gęstego nasienia. Natalia patrzyła w moje oczy a ja ochlapywałem jej biust kolejnymi porcjami mojej spermy. 

Kiedy pozbywałem się ostatnich kropel, przed moimi oczami zapanowała kompletna ciemność, a w uszach narastał dudniący szum. Moje nogi zrobiły im się miękkie i zacząłem się chwiać. Czułem, że jeśli czegoś nie zrobię, w następnej chwili po prostu upadnę.

Natalia nie pozostawała bierna. Kiedy zorientowała się, że zachwyt jej koleżanek i przyjaciółek narasta, kiedy słyszała coraz głośniejszy aplauz, zrobiła przekorną minę figlarnego, psotnego dziecka. Zagryzła dolną wargę i jeszcze głębiej wepchnęła mojego, umazanego w nasieniu, fiuta między swoje jędrne cycuszki, a później zacisnęła je swoimi dłońmi z dwóch stron. 

W środku było obłędnie niebiańsko, słodko, gorąco i bardzo mokro. Ona była niesamowita. Nagusieńka i taka śliczna patrzyła na mnie figlarnie i zachęcająco. Chciała bym puścił wodze fantazji. Zaczęła delikatnie unosić się i opuszczać, unosić i opuszczać. Mój fiut był w słodkim, gorącym uścisku jej piersi. Kontrolowany przez dłonie z wyczuciem zaciskające się na twardym łbie a wielka gruba żyła która go oplatała, z trudem przyciskała się między nimi. 

– Och Natalia, Natalia, – jęczałem półprzytomnie, czując, że długo nie utrzymam się na nogach. 












10 lipca 2025

Ostatnie wakacje.

512. Popatrz jaki z niego ogier.


Była tak niezwykła, tak cudowna i zmysłowa, że trzymanie jej w ramionach było czymś więcej niż przyjemnością — było doświadczeniem graniczącym z mistyką. Gdy była przy mnie, ogarniało mnie nieposkromione pragnienie, by poznawać każdy zakamarek jej ciała, każdą krągłość, każdą miękką linię ukrytą pod ciepłem skóry.

Chwilami miałem wrażenie, że nie obejmuję kobiety z krwi i kości, lecz najdelikatniejszą pluszową zabawkę, stworzoną po to, by dawać ukojenie i jednocześnie rozbudzać zmysły. Każdy jej ruch, nawet najdrobniejszy gest, wywoływał we mnie dreszcz, który rozchodził się falą po całym ciele, odbierając zdolność jasnego myślenia.

Przy niej moje ciało nie pytało o zgodę – reagowało instynktownie, głęboko, wręcz pierwotnie. Pożądałem jej całym sobą, każdą komórką, a z każdą kolejną chwilą pragnienie narastało, jakby nie istniała granica nasycenia.

Ona nie oferowała seksu. Ona była seksem. Całą sobą, każdym ruchem, spojrzeniem, oddechem mówiła: „Bierz mnie. Nie oszczędzaj. Zatrać się we mnie.”

Natalia nie była tylko delikatna — była czymś więcej. Stanowiła unikalną mieszankę łagodności i słodkiego, bezwstydnego erotyzmu. Działała na mnie jak młode, jeszcze nieokiełznane wino — upajała, uwodziła, kusiła. Z jej obecnością wiązało się ryzyko, które chciałem podejmować raz za razem, mimo że wiedziałem, iż mogło mnie to zaprowadzić na manowce. Ale nie potrafiłem się jej oprzeć. I nawet nie próbowałem.

Każdy jej gest był zaproszeniem. Każde słowo — początkiem podróży w nieznane, jak wyprawa do egzotycznych, dzikich krain, w których za każdym zakrętem mogło kryć się nowe uniesienie albo kolejna pokusa.

W pewnym momencie zsunąłem się na podłogę — nie byłem już w stanie dłużej utrzymać tej pozycji. Nogi odmówiły posłuszeństwa, a napięcie w ciele ustąpiło miejsca dziwnemu rozluźnieniu. Dobrze, że przed kanapą leżał miękki dywan. Gdyby nie on, pewnie nieźle bym się poobijał. Leżałem chwilę bez ruchu, czując jak oddech powoli wracał do normalnego rytmu, a serce wciąż biło mi gdzieś w gardle.

To była chwila, jak wyjęta z dziwnej, surrealistycznej baśni. Przez moment mogłem zapomnieć o wszystkim — o tym, co się ze mną działo, co działo się z moim ciałem. Mogłem nawet uwierzyć, że zaraz wstanę, otrząsnę się i życie znów zacznie płynąć swoim zwykłym rytmem, jakby nic się nie wydarzyło. Ale to nie było możliwe. Byłem pogrążony w całkowitym amoku, zniewolony – ciałem, myślami, wszystkim.

Wielki twardy jak stal penis wbity był w jej obłędnie ciasną i gorącą cipkę. Pochylona do przodu, podparta między moimi nogami rozpoczęła swój niezwykły taniec. Unosiła się i opadała unosiła i opadała – spokojnie bez pośpiechu tak jakby wszystko miała pod kontrolą. I tylko intensywnie pulsujące mięśnie jej mokrej muszelki świadczy o tym, że to nie zabawa, nie pogoń za pluszowym misiem, lecz walka o najmniejszy fragment rozkoszy która za chwilę miała nadejść. 

– Och Grace, tylko spójrz, jego fiut jest jeszcze grubszy niż wcześniej. Boże, jak on to robi?! – usłyszałem podniecony głos Ameli, która stała gdzieś z boku i z zapartym tchem obserwowała naszą gorącą gimnastykę. 

Bliźniaczki już nie zabawiały się ze sobą – patrzyły na nas. Miałem wrażenie, że nikt inny nie robi nic więcej jak tylko obserwuje nasze zmagania na dywanie. 

– Och, jaki on słodki. Siostrzyczko ale mnie swędzi cipka. Tylko popatrz jaki z niego ogier. Przecież przed chwilą się spuścił. Wypełnił jej cipkę taką ilością gorącego nasienia, że starczyłby na nas dwie i nadal ma siłę, - komentowała podniecona Grace. 






10 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

511. Wypadek przy pracy


Moje pośladki znajdowały się na krawędzi kanapy, a plecy wciśnięte były w miękkie oparcie. Siedziała na mnie, a właściwie leżała, podpierając się na moim barku. Jędrne piersi co chwilę rozgniatały się na moim obojczyku. Plecy wygięte w łuk i płynnie poruszające się pośladki wywoływały we mnie coraz większą rozkosz. Z każdą minutą coraz trudniej było mi panować nad sobą. Ze wszystkich stron słyszałem podniecone głosy pozostałych pań. Jedne komentowały nasze erotyczne zmagania, inne wyrażały podziw i zachwyt. 

– Och, Natalia! Gwałć go, gwałć! – dobiegał do mnie poruszony głos cioci. 

– Boże, jakiego on ma wielkiego kutasa! – jęczała z zachwytem Isabella. 

– No, dziewczyno, dawaj, no co czekasz?! – dopingowała któraś z bliźniaczek. 

Muszę przyznać, że atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, a ja bałem się otworzyć oczy, bo zdawało mi się, że jak spojrzę w podniecone twarze, uczestniczek tego misterium od razu strzelę prosto w jej rozpalone wnętrze. 

No i stało się. Natalia uległa pokusie i jak celebrytka wyprostowała się, aby jeszcze lepiej zaprezentować nie tylko swój wdzięk, ale też niezwykłe umiejętności. To nie był seks. To była sztuka choreografii i tańca. Położyła dłonie na swoich jędrnych pośladkach, wypięła piersi do przodu i bardzo mocno zacisnęła cipkę. 

Otworzyłem oczy i zerknęłam na jej sterczący biust, a kiedy uniosła się po raz kolejny, moim podbrzuszem szarpnął tak silny skurcz, że w żaden sposób nie byłem w stanie powstrzymać orgazmu. Choć starałem się ze wszystkich sił, natura mojego organizmu wzięła górę. Potężna fala niewyobrażalnej rozkoszy wychynęła gdzieś z tyłu mojej głowy i zalała moje jestestwo totalną ciemnością i chwilową nieświadomością.

A ona? Jedyną jej reakcją było ciche stęknięcie. Coś jakby kropla wody spadła jej na oko. Wyrażało to stonowane zaskoczenie, a może nawet nutę rozczarowania. 

Co ze mną? No cóż, najpierw był jeden potężny strzał. Czułem to bardzo dokładnie. Tak jakbym trafił głęboko w jej trzewia. Później był drugi, biały pocisk. W tej chwili niewidoczny. Z mniejszą siłą, ale bardziej obfity. Nie chciałem tego. Nie, żeby całkiem. Tylko, że to tak szybko. Ale słodycz była trudna do opisania. 

Trzymając dłonie na pośladkach, jakby na przekór wszystkiemu, opadła bardziej gwałtownie niż wcześniej. Jeszcze raz pociemniało mi w oczach i znów odpaliłem rakietę. 

Poruszała się na mnie jeszcze przez chwilę. Ale, o Boże, to wcale nie był koniec. Ile to będzie jeszcze trwało? – pomyślałem sobie, ale było to pytanie raczej retoryczne. Z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, bowiem, że moja potencja wcale nie zmalała, a sytuacja, w której się znalazłem, sprawiła, że moja erekcja stała się niewzruszona niczym grecki pomnik wyrzeźbiony w twardym kamieniu.

W tym momencie Natalia zrobiła rzecz bardzo prostą, ale mimo wszystko tak bardzo niesamowitą. Co zaszło? Ona po prostu odwróciła się. Nie zeszła ze mnie. Nie zrezygnowała, mówiąc, że to już koniec. Ona po prostu stwierdziła, że to, co się stało, to jedynie wypadek przy pracy, a moje narzędzie wciąż jest zdolne do sprostania zadaniu, do prowadzenia także jej do solidnego orgazmu. I wiecie co? Nawet nie zauważyłem, kiedy to się stało. Dochodziłem do siebie, próbując łapać oddech i zgubić mroczki przed oczami, a kiedy wszystko było w miarę okej, dotarło do mnie, że widzę jej pośladki, a nie twarz. Jak się czułem? Byłem zaskoczony, ale bardzo zadowolony. Trudno nie być zadowolonym, kiedy ciasna cipka próbuje wygiąć twojego kutasa aż do bólu.



9 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

510. Już na mnie siedziała


Nie czekała zbyt długo. Kiedy pozycja wydała się jej dostatecznie wygodna, bez wahania ujęła grubą fujarę w połowie długości, przechyliła w swoją stronę i z zapałem wzięła do ust. Przeszyło mnie gorące, pulsujące doznanie rozkoszy. 

– Uuuuuuaaaach, – jęknąłem głośno, a ona zaczęła ssać. 

Słodkie, wilgotne ciepło na końcu mojego prącia, było trudne do opanowania. Na dodatek jej zwinne, elastyczne palce zdawały się tańczyć na grubym żylastym korzeniu. Jej policzki zapadły się tworząc podciśnienie, które nie tylko podniecało, ale zdawało się wyciągać ze mnie całą energię życiową.

Uniosła wzrok i spojrzała prosto w moje oczy. Jej ciemne źrenice wyrażały niezwykłe zaangażowanie, jakby chciała powiedzieć, że teraz nie wypuści mnie ze swoich objęć, że zrobimy to do końca. Że będzie mnie pieścić tak długo, aż spuszczę się w jej buzię.

Byłem w siódmym niebie. Nie wiedziałem, jak mam się teraz zachowywać. Uniosłem biodra ponad kanapę i podsunąłem jej do ust mojego spragnionego zaganiacza. Teraz był jeszcze bliżej. Chciałem aby mogła zrobić wszystko to, co zechce, aby mogła mnie zniewolić i zaprowadzić wprost do bram raju. Czułem narastające pulsowanie w kroczu. Słodkie, gorące skurcze przesuwały się od ud poprzez jądra, trzon mojej dzidy, a na samym grocie kończąc. Rozpływałem się w tym oszałamiającym uczuciu. Płynąłem na fali uniesienia, stopniowo zapominając o wszystkim, co się wokół mnie dzieje.

Kiedy tylko zamierzała przejść do kolejnego etapu tej rozgrywki, wyczułem to od razu. No cóż, nie dało się tego ukryć. To było jak kolejny akapit gorącej powieści, który czytelnik połyka łapczywie. 

– Och, Natalia, jakaś ty słodka. – wyrwało się z moich ust. 

Nim zdążyłem się zorientować, już na mnie siedziała. Była zwinna jak akrobatka. Zrobiła to płynnie i z najwyższą gracją. Przygniotła mnie swoim słodkim ciężarem i oplatając moje biodra swoimi nogami wzięła mnie w swoje posiadanie. Moja gigantyczna fujara jakby tylko na to czekała. Wejście w jej słodkie gniazdko miłości było szybkie i zuchwałe. Z głośnym mlaśnięciem wjechałem na samo dno jej niebiańskiej czeluści i, w obawie, by nie zatracić się w niej całkowicie, ująłem ją za pośladki i w desperacji próbowałem powstrzymać. Jakbym rzeczywiście tego chciał. Ale nie chciałem. Na Boga nie chciałem.

Walczyliśmy. Ona parła na dół, a ja unosiłem ją do góry. A każdy ruch przyprawiał mnie o utratę zmysłów. Konałem przy niej, a jednocześnie pragnąłem tego więcej.

Odwróciła głowę i zlustrowała pomieszczenie. Zdziwiłem się, że w tym momencie ma jeszcze na to siłę. Ja byłem już na granicy orgazmu, na granicy istnienia. Jej cipka obejmowała mojego ptaka słodkim, gorącym i wilgotnym uściskiem. Zastanawiałem się, który ruch do dołu będzie tym ostatnim. Tym, po którym za wdzięcznością powiem Amen.

Do dołu i do góry. Do dołu i do góry. Powoli i rytmicznie. Do dołu i do góry. Bardzo głęboko, słodko i gorąco. Unosiłem ją i opuszczałem. Unosiłem i opuszczałem. Bez pośpiechu, metodycznie. Tak, aby wytrzymać jak najdłużej. Choć robiło mi się coraz bardziej przyjemnie, coraz bardziej słodko i gorąco, starałem się utrzymać tempo i nie wystrzelić zbyt wcześnie. To było jak gra pod tytułem: Jeszcze jeden ruch. Jeszcze jedno posunięcie.





8 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

509. Prosto w jej gardło


Kiedy myślałem, że repertuar doświadczeń na dziś się skończył i że to już wszystko, co mogła mi zaoferować, po raz kolejny mnie zaskoczyła. Po raz kolejny pchnęła głowę w moją stronę. Tym razem jeszcze mocniej, jeszcze namiętniej. Mój napęczniały członek wszedł w jej gardło do samego aż po migdałki. Zrobiło mi się niesamowicie słodko. Zadrżałem, nie mogąc utrzymać się na nogach. Mięśnie moich ud trzęsły się jak galareta. Oddech przyspieszał, serce biło coraz mocniej, a przed oczami znów pojawiły się kolorowe gwiazdki i kółeczka. Najnormalniej w świecie odpływałem.

To było niesamowite. Patrzyłem na nią z góry. Miałem poczucie potężnej dominacji nad nią, a nawet tego nie planowałem. Na dodatek nie rozumiałem tego, co się ze mną dzieje. To działo się samo. Była taka drobna, taka niewinna, maleńka. Oddawała mi się w całości. Pokornie klęczała u moich stóp. Z tym ogromnym penisem w buzi wyglądała jakby połknęła robaka. Bardzo dużego robaka. Mimo to wzięła go w całości. Jej delikatne usta zaciskały się na moim twardym korzeniu przy samym podbrzuszu. Nie mogłem w to uwierzyć – byłem w niej w całości. Wypełniałem jej ciasną buzię po brzegi i czułem się kosmicznie.

“Boże”, – myślałem, – “co to ma znaczyć? Co się ze mną dzieje? O Jezu jak mi dobrze!” 

Nie wiedziałem, co mam zrobić. Spuścić się, pozwolić sobie na wystrzelenie z mojej gigantycznej armaty? Teraz, w tej pozycji, prosto w jej gardło? A może pozwolić jej pieścić mnie tak długo, jak tylko się da. 

Rozpromieniony, położyłem dłoń na jej głowie, wtopiłem palce w ciemne włosy i przycisnąłem do swojego krocza. Drugą rękę oparłem na pośladku i trwałem tak, czując, jak każda kolejna minuta przybliża mnie do utraty świadomości.

W tej dziedzinie Natalia przerosła ciocię Antoninę wielokrotnie. Ta młoda dziewczyna miała coś, czego doświadczona weteranka posiąść nie mogła – świeżość i autentyczność. Każdy jej ruch był naturalny, nie wymuszony, wykonywany z gracją i wdziękiem. Każdy jej gest mnie zachwycał i budził zwierzęce pożądanie. 

Już po chwili siedziała przede mną po turecku. Z mocno uniesioną twarzą wpatrywała się we mnie z uwielbieniem. Swoje zwinne dłonie włożyła między uda i pieściła cipkę. Ja miałem inne zadanie. Pozwalała mi zająć się swoją buzią. Oddała ją w moje wyłączne posiadanie. Wydawała się taka bezbronna, lecz czy na pewno taka była? 

Już po chwili zamknęła oczy i szeroko otworzyła usta, aby mój wielki jebaka mógł poruszać się niej bez najmniejszych przeszkód. To było cudowne doświadczenie: potężna pała pchała się w jej gardło, a ona nie protestowała. 

Nie wiem ile to trwało, ale w pewnym momencie nie byłem już w stanie utrzymać się na nogach. Zrobiły się tak miękkie, że chwiałem się na wszystkie strony. Groziło to upadkiem, więc usiadłem. Chociaż może bardziej opadłem bez siły na kanapę. Nowa pozycja przyniosła ulgę, ale dała też kolejne możliwości mojej słodkiej kochance. Ta dziewczyna doskonale wiedziała, jak to wykorzystać. 

Kiedy tylko oparłem się plecami o wezgłowie sofy, delikatnie, ale dość stanowczo rozsunęła moje kolana i wcisnęła się między nie. Drżałem na całym ciele, na myśl o tym, że zaraz znowu się zacznie. A miałem na co czekać – ona już pokazała, co potrafi. Teraz mogłem spodziewać się kolejnych niesamowitych doznań.




20 maja 2025

Ostatnie wakacje.

    508. Język lawirował niczym motyl.


Wzięcie do ust ogromnego penisa to jeszcze nie sztuka. Sztuką jest pochłonięcie go w całości. Nie każda z pań to potrafi. Kiedy spojrzałem na na nią, przez głowę przebiegła mi właśnie taka myśl. Czy Natalia przyjmie go po same jaja? Czy jego czubkiem poczuję jej migdałki? Zboczona myśl, a jednak tak bardzo realna. Och, przecież była taka malutka, taka drobna, a mój chuj taki wielki. Czy mogło się to stać? 

No cóż, zaskoczyła mnie. I to jeszcze jak. Ta dziewczyna była naprawdę niesamowita. Wciąż patrząc na ciocię i mając w swoich ciemnych oczach ten triumf młodej laski, zarzuciła głową w stronę mojego podbrzusza, niczym narowisty koń. Jej usta elastycznie rozwarły się na moim korzeniu i wszedłem w nią po same jądra. Och, cóż to była za rozkosz!  Zostało może dwa centymetry, może centymetr. Byłem w niej bardzo głęboko. Czułem jej migdałki. Słodkie, wszechogarniające ciepło zawładnęło całym moim istnieniem. Oddech stał się szybki, głęboki, ciężki, a serce waliło jak młot kowalski. Sama świadomość, że to nie jest doświadczona kochanka, tylko początkująca dziewczyna. Przyprawiała mnie o utratę zmysłów.

Jednak to nie było wszystko. Nie byłem przecież tutaj sam. Odwróciłem głowę, by spojrzeć w stronę telewizora. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą w milczeniu obserwowały nas Amelia i Grace. Dwie urocze, słodkie blondynki. Jedna niższa, druga wyższa. Jedna bardziej skromna, druga bardziej zadziorna. Wydawało mi się, że wciąż na nas patrzą, że się przyglądają, dopingują. Tymczasem to, co zauważyłem, odebrało mi mowę. 

Przez długą chwilę nie mogłem dojść do siebie, a później:

– O Boże, – westchnąłem głośno.

Nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to naprawdę, że rozgrywa się na moich oczach, tu i teraz. Czy tego chciałem czy nie, one jednak to robiły. Słodkie blondynki, jak najlepsze kochanki, splecione w  uścisku swoich ramion, całowały się namiętnie.

To nie był zwykły pocałunek. To był taniec gorących ust, z niezwykłą domieszką namiętności i czułości. Na dodatek żadna z nich  nie miała na sobie dolnej części garderoby. Wyglądało to tak jakby się umówiły. Wyglądały ślicznie. Były tylko w białych bluzeczkach z falbankami, które stanowiły górną część ich stroju. Kompletnie nagie, zgrabne i jędrne pośladki kołysały się na wszystkie strony,  pobudzały moją wyobraźnię i nie dawały spokoju. Amelia oparta o ścianę i przygnieciona ciałem niższej siostrzyczki z zamkniętymi oczami i wysuniętym daleko językiem próbowała połączyć się w gorącym, długim i wilgotnym pocałunku ze swoją siostrą.

Dokładnie w tej samej chwili ciasne usta Natalii, w których ledwie mieścił się mój członek, zacisnęły się jeszcze bardziej, obejmując go szczelnym, gorącym, wilgotnym uchwytem. Co to było?! Zrobiła to specjalnie? Nie dała mi szans na zbyt długie przyglądanie się tym uroczym bliźniaczkom. Znów całą swoją uwagę musiałem skupić tylko na niej. Czyżby była zazdrosna? 

Zacisnęła swoje usta na moim członku tak mocno, że odruchowo, czy tego chciałem, czy nie, szarpnąłem się w gwałtownym, słodkim skurczu rozkoszy. Nie poprzestała tylko na tym. Nie pozostawała bierna.  Ssała. W jej buzi wytworzyło się duże podciśnienie. Była jak elektryczna dojarka. Wyciągała ze mnie całą energię. Jej język lawirował niczym motyl, jak błyskawica ze wszystkich stron, a ja znów odlatywałem w kosmos.

19 maja 2025

Ostatnie wakacje.

507. Laska w jej wykonaniu


Kiedy tylko to usłyszałem, całym moim ciałem szarpnął dziwny, niekontrolowany skurcz. Zawsze tak reagowałem, kiedy ktoś brał mnie w posiadanie bez pytania o zgodę. A jeśli tym kimś była moja ukochana cycata ciocia, reakcja mojego organizmu była podwójnie silna. W ostatniej chwili odwróciła się w stronę Natalii i wrzuciła krótko, tylko spójrz młoda cipko jak to się robi.

Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby przejść do konkretów. Pochyliła się nade mną, otworzyła szeroko buzię i pochłonęła moje podniecone przyrodzenie. W ciągu sekundy moje nogi zrobiły się jak z waty. Czułem, że kręci mi się w głowie, a moje serce zaczyna łomotać. To, co zrobiła, przerosło moje wszelkie oczekiwania. To była ofensywa, a nie pojedyncza potyczka. Pracowała nad moim kutasem kilkanaście minut, nie dając mi nawet zaczerpnąć tchu. Ssała, ciągnęła, poruszała głową do tyłu i do przodu, pracowała językiem, a ja myślałem, że nie dożyję jutra. Kiedy czułem, że kolejny wytrysk jest tuż tuż, przerwała i z wielką gracją ale i z nieukrywaną wyższością pozwoliła Natalii przejąć pałeczkę. Ha! Pałę raczej, bo to był gigant. 

Myliłby się ten, kto pomyślałby, że Natalia to dyletantka tej dziecinie. O nie. Jeżeli chodzi o to, na pewno nie. Natalia choć wyglądała na mało doświadczoną, niewinną i trochę dziecięcą, jakby z przedszkola, to jednak swoje wiedziała i umiała tę wiedzę wykorzystać w praktyce. Laska w jej wykonaniu, no cóż, jakby to powiedzieć, była jedyna w swoim rodzaju, jednak to też było prawdziwe mistrzostwo. Natalia nie była ciocią, a jednak potrafiła wzbudzić we mnie skrajne, niezwykle przyjemne doznania.

Stałem w oczekiwaniu, z niecierpliwością na każdy kolejny jej ruch. A ona? Cóż zrobiła Natalia? Natalia jak to Natalia. Znów delikatnie, jedną rączką chwyciła za wielką, sztywną, grubą i żylastą pałę, jakby za dużą do rozmiarów jej rąk i buzi, a drugą ujęła od spodu wielki worek wypełniony ciężkimi jajami. Po chwili przymknąwszy powieki i uchyliwszy delikatnie usta, włożyła sam czubek do swojej buzi. 

Och, był jakby za duży, większy niż jej usta. Kapelusz potężniejszy, kształt uniemożliwiający pochłonięcie go całości. Czy da sobie radę? Czy weźmie go głębiej? Myślałem. Czas zdawał się stać w miejscu. Czułem jej delikatne rączki na swoim napęczniałem do granic możliwości prąciu, czułem jej usta na łbie mojego fiuta i drżałem z podniecenia.

No i dała sobie radę, oj dała. Pierwszorzędnie. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak bez najmniejszego problemu wepchnęła wielki trzon w swoje, jakby się zdawało, zbyt ciasne, nieprzystosowane do tego usta. A kiedy to się stało, kiedy już łeb mojego, podnieconego do granic możliwości kutasa, siedział w jej słodkiej, wilgotnej, gorącej buzi, a jej rączki wciąż ściskały jego korzeń i jądra, delikatnie odwróciła głowę. Nie puszczając mojego fiuta ze swoich ust, spojrzała na ciocię wymownie. W tym spojrzeniu było pytanie. 

“Czy dobrze to robię? Czy właśnie o to Ci chodziło, Antonina?” 

Ale był to też cichy, niemy triumf młodej, słodkiej dziewczyny, która umiała pokazać starej weterance, że i ona co nieco potrafi. Mój penis z sekundy na sekundę, czy tego chciałem, czy nie, robił się coraz grubszy, coraz twardszy. Wszystkie żyły wykształciły się i utworzyły fioletowo-borowodową sieć. 

– Och, Natalia, Natalia, – dyszałem ciężko, drżąc na całym ciele.









18 maja 2025

Ostatnie wakacje.

506. Pokażę ci jak to się robi.


Kiedy później głębiej się nad tym zastanawiałem, zrozumiałem, że miał on dwojakie znaczenie. Z jednej strony niósł w sobie bezwarunkowe oddanie się drugiej osobie, a z drugiej był niezwykłym aktem odwagi i zaangażowania w seksualne zbliżenie.

Nie odrywając ode mnie wzroku i lustrując mnie tymi swoimi wielkimi, czarnymi oczami, chwyciła za mojego wielkiego, twardego chuja prawą dłonią nieco poniżej głowicy, a później zbliżyła się całym ciałem i przywarła do moich ud. Następnie wysunęła daleko język i dotknęła nim bardzo wrażliwych jąder. Zrobiła to niesłychanie delikatnie, z czułością i niezwykle podniecająco. Następnie przejechała od dołu do góry tak, że po prostu odleciałem w kosmos. Nie byłem w stanie zapanować nad swoimi odruchami. Naprężyłem się i jęknąłem głośno. 

Zarówno uścisk jej dłoni na penisie, jak i dotyk ciepłego, szorstkiego języka na worku mosznowym wywoływały w moim mózgu totalną burzę rozkoszy. Moje podbrzusze płonęło, zaciskając się w coraz bardziej intensywnych skurczach. Jednak były one nieco inne niż te, których doświadczyłem przy ostatnim orgazmie i wytrysku, kiedy to ciocia ciągnęła mi druta. Były bardziej subtelne, obejmujące całe moje jestestwo, wciskające się w każdą komórkę ciała. W tej chwili miałem świadomość, że klęczy u moich stóp osoba delikatna i niewinna jak mała dziewczynka, a jednak tak bardzo wyuzdana i bezpruderyjna, jak można sobie tylko wyobrazić. Tak właśnie wyobrażałem sobie doskonałą kochankę.

Antonina, która do tej pory obserwowała to wszystko z boku i wydawała się całkowicie obojętna, teraz nie wytrzymała. Podniosła się z sofy, zbliżyła do nas i stanęła z boku. To dodatkowe zamieszanie wzbudziło moje zainteresowanie, szczególnie, że ciocia była naga. Bez swojej słonecznej sukienki i bez koronkowej bielizny z wielkimi cycami i gołą cipką zdawała się być dla mnie demonem seksu. Przechyliwszy głowę na jedną stronę, spojrzała na nas z pewną dozą ironii. Jej krzywy uśmiech świadczył o tym, że najwyraźniej jest niezadowolona. Po chwili przyglądania się poczynaniom młodej, niedoświadczonej kochanki nie wytrzymała i odezwała się. 

– Och, moja droga, czemu tak się z nim pieścisz? No weź wreszcie tego kutasa porządnie do buzi. 

Natalia słysząc to ze zdziwieniem uniosła głowę i odpowiedziała samym tylko spojrzeniem. W jej oczach widziałem niepewność, jakby rzeczywiście zastanawiała się, co ma dalej robić. 

– Och, Antonina, – westchnęła cicho, jakby prosząc o wybaczenie. 

Reakcją cioci była nieskrywana irytacja. Ocierając ust resztki mojej spermy, które pozostały po niedawnym wytrysku, rzuciła stanowczo w stronę młodszej koleżanki: 

– Odsuń się młoda, pokażę Ci jak to się robi. Widzę, że brakuje ci doświadczenia.

To mówiąc i nie czekając na jakikolwiek gest, odepchnęła ją na tyle delikatnie, żeby nie wystraszyć, a jednak na tyle mocno, żeby nie pozostawić złudzeń co do swoich intencji i uklękła u moich stóp. Następnie pewnym, zdecydowanym ruchem chwyciła moją wielką, napęczniową fujarę w swoją dłoń i ścisnęła tak mocno, że aż pociemniało mi w oczach. Nim zdążyłem się zorientować, mój kutas siedział już w jej gorących ustach.

Bliźniaczki, które wciąż znajdowały się w okolicach telewizora, jednocześnie jęknęły z wrażenia. Mnie tymczasem błyskawicznie pociemniało w oczach. 

Kiedy była pewna, że nikt już nie przeszkadza, jeszcze raz obrzuciła mnie swoim spojrzeniem i odezwała się z nieco udawaną czułością. 

– Och ty mój biedaku, no niestety znów dostałeś się w moje ręce i będziesz musiał się spuścić po raz kolejny. 

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...