Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helenka.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helenka.. Pokaż wszystkie posty

14 czerwca 2017

Helenka.


11. Wszedłem w jej cipkę.

W tym momencie całkowicie straciłem poczucie rzeczywistości, kompletnie przestałem panować nad swoimi reakcjami. I nie chodzi tylko o to, że byłem bardzo podniecony i bliski wytrysku. Ta dziewczyna działała na mnie w sposób wyjątkowy, niemalże czarodziejski. Zatracałem się całkowicie w jej drobnym cudownym ciele.
Jeszcze mocniej spletliśmy się ze sobą. Uniosłem swoje kolano do góry razem z jej udem, jeszcze bardziej rozsuwając jej nogi. W ten sposób miałem jeszcze lepszy do niej dostęp, penetrowałem ją jeszcze głębiej, jeszcze dokładniej. Wchodziłem i wychodziłem bardzo powoli. Nie spieszyłem się. Gęste nasienie zbierało się już w moich jądrach. Czekało tylko, aby pod wielkim ciśnieniem się stamtąd wydostać.
Po chwili uniosłem ją delikatnie do góry i ostrożnie położyłem na swoim tułowiu. Leżała tak na mnie jak drobna laleczka, a mój kutas siedział między jej szeroko rozłożonymi nogami. Siedział w jej ciasnej gorącej i wilgotnej norce.
W następnym momencie, moje palce wylądowały na jej szparce, rozszerzając ją delikatnie na boki i przyciskając łechtaczkę. Poruszałem nimi do góry czy do dołu bez pośpiechu, rytmicznie i z wyczuciem. Czułem narastający ucisk w moich jajach, napięcie, którego nie mogłem powstrzymać, którego chciałem się pozbyć. Czułem jak jej pizdeczka pulsuje i szarpie się przy każdym moim ruchu. Leżała na mnie, a ja trzymałem ją za piersi i przyciskałem do siebie.
Po kilku minutach byłem już tylko o jednym, wielkim podnieceniem. Nie potrafiłem normalnie oceniać otaczającej nas rzeczywistości. Jej cipka zaczęła zaciskać się tak mocno, że myślałem, iż postradam zmysły. Wszedłem w nią do samego końca, bardzo, bardzo głęboko, aż poczułem ból rozgniecionych jąder. Cofnąłem się delikatnie i znów dobiłem do końca. Jej cudowna psitka tańczyła, szarpała się w spazmach rozkoszy.
Trzymałem ją już tylko za jeden bok moje, palce wciskały się w jej ciało. Odwróciła głowę w moją stronę, uchyliła szeroko usta i dyszała, jakby za chwilę miała skonać. Przywarłem do jej policzka tak, jakbym chciał przekazać jej wszystkie swoje myśli, wszystkie swoje uczucia, doznania i wrażenia, ale wiedziałem, że jest to niepotrzebne, wiedziałem, że ona w tej chwili czuje się tak samo, jak ja. Zresztą, czy był jakikolwiek sposób, aby to ocenić?
Ta dziewczyna była jednym wielkim cudem. Mógłbym kochać się z nią bez końca i pewnie robiłbym to każdego dnia, przy każdej okazji, gdyby tylko była ze mną.
W którymś momencie, po prostu, odwróciła się na brzuch. Szeroko rozstawiła swoje uda wpuszczając mój tors między nie. Z lubością położyłem się na jej plecach. Bez ociągania wszedłem w jej cipkę. Jęknęła tylko cicho i z przejęciem. Uniosła głowę, próbując spojrzeć w moją twarz. Pochyliłem się nad jej uchem i szepnąłem:
- Boże... dziewczyno, jakaż ty jesteś wspaniała, cudowna... tak bardzo jest mi z tobą dobrze.
Dyszała tylko ciężko. Mój policzek przykleił się do jej, wilgotnej od potu, skóry. Poruszałem się w niej spokojnie, płynnie i rytmicznie.
To, co się działo tego dnia, jest trudne do opisania. Każda chwila spędzona z nią była wyjątkowa. Każda minuta była inna, zaskakująca, niepodobna do poprzednich. Cudownie było dzielić z nią ten grzech na pół. Tak wspaniale było się z nią kochać.
W następnej minucie podnieśliśmy się do pozycji klęczącej. Najwspanialsze było to, że nawet na sekundę nie opuściłem jej słodkiego wnętrza. Klęczała przede mną, a mój penis znajdował się w jej cipeczce. Jej pośladki rozgniatały się o moje podbrzusze. Chwyciłem ją na przedramiona i uniosłem jej tułów do góry. Wygięła się w łuk, chwytając mnie dłońmi za biodra. Tak spleceni kochaliśmy się namiętnie.

KONIEC


13 czerwca 2017

Helenka.


10. Posiać moje plemniki.

Drżąc na całym ciele, powoli zbliżyłem się do niej. Przez chwilę zastanawiałem się, jaką pozycję mam teraz wybrać. Następnie, jedną nogę ugiąłem w kolanie i oparłem na wersalce, a drugą, wyprostowaną, zostawiłem na podłodze. Znajdując się w takim właśnie ułożeniu, zarzuciłem jej zgrabną nogę na swoje ramię. W ten sposób, trzymając ją za piersi, wszedłem swoim penisem w jej ciasne i gorące wnętrze. Pochyliłem głowę i patrzyłem na mojego, sinego z pożądania, kutasa poruszającego się w jej soczystej brzoskwince.
Zamknęła oczy, pogrążając się we własnych doznaniach. Bez pośpiechu zacząłem poruszać biodrami. Czułem jak mój fallus przedziera się przez jej ciasne zakamarki. Czułem, jak wdziera się z nią do samego końca. Czułem, jak jego grube, napęczniałe żyły z trudem pchają się do środka. Wchodziłem głęboko, po same jaja. Ugniatałem jej piersi, a ona jęczała i dyszała z podniecenia.
-Och tak, tak, bierz mnie. Tak mi dobrze, och tak cudownie! - wyrzucała z siebie za każdym razem.
Była wspaniała, boska. Tak bardzo mnie podniecała. Boże, jak było mi z nią dobrze! Chciałem ją przytulić, znów przycisnąć do siebie, znów mieć blisko, bardzo blisko swojego ciała.
Po chwili znalazłem się za jej plecami. Na wąskim, ciasnym posłaniu musieliśmy leżeć bardzo blisko siebie, aby jedno z nas nie spadło na podłogę. Tak było dobrze, właśnie tego chciałem.
Zgięła nogi w kolanach i wypięła pośladki w moją stronę. Nawet nie wiedziałem, w którym momencie znalazłem się w jej wnętrzu. W tej chwili sam akt miłosny miał dużo mniejsze znaczenie niż ciepło, ta więź, która w wytworzyła się między nami.
Jej plecy mocno przywarły do mojego torsu. Czułem pośladki na swoim podbrzuszu. Odwróciła delikatnie głowę, jej policzek dotknął mojej twarzy. Czułem jej oddech. Dyszałem w jej usta. Tak było wspaniale, czule i anielsko. Jedyną rękę wsunąłem pod jej ciało i, rozkładając szeroko palce, przyciskałem do siebie. Drugą dłonią pieściłem jej piersi.
Tymczasem, jej drobna rączka wylądowała na moim pośladku. Gładziła go, pieściła i przyciskała do siebie, pomagając posuwistych ruchach. Nie musiałem nic mówić, nie było takiej potrzeby. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. To było niesamowite.
Spotkaliśmy się na mieście, zupełnie przypadkiem, a po chwili już kochaliśmy się w cudzym domu. Od tamtego dnia zacząłem wierzyć w to, że sny, nawet te erotyczne, mogą się spełnić. Było mi coraz lepiej, coraz mocniej szumiało mi w głowie. Zbliżał się jeszcze jeden, piękny, głęboki orgazm.
Helenka rozchyliła szeroko uda i jedną nogę zarzuciła na moje biodra. Moja dłoń powędrowała w okolicę jej cipki. Kiedy  palcami znalazłem łechtaczkę, zacząłem ją drażnić pieścić i ugniatać. Jednocześnie nie przerywałem pracy moimi biodrami.
Moja wspaniała kochanka zaczęła głośno wzdychać i jęczeć. Drugą ręką odszukałem jej drobną dłoń. Po chwili nasze palce splotły się w nerwowym, duszącym uścisku.
Wchodziłem w nią bardzo powoli, centymetr po centymetrze. Każdy, najmniejszy nawet ruch, przyprawiał mnie o silny zawrót głowy. Dyszałem w coraz większym podnieceniu. Wiedziałem, że za chwilę się w nią spuszczę. Chciałem tego. Tak bardzo mnie podniecało mnie to, że trysnę wprost z jej słodką cipeczkę. Nie przejmowałem się tym, że mogę zrobić jej dziecko. Jakież mogło mieć to w tej chwili znaczenie?
Powiem więcej. Niesamowicie podniecało mnie to, że mogę zostać przypadkowym ojcem. Drżałem na samą myśl, że mogę ją zapłodnić, posiać moje plemniki na jej młodym dziewczęcym wnętrzu.

12 czerwca 2017

Helenka.


9. Legła na plecach.

Helenka była tak bardzo podniecona, tak bardzo mocno wtuliła się w moje ramiona, z taką siłą, że zabolało. Odchyliłem się do tyłu, opierając o szybę, a ona napierała na mnie swoim ciałem.
Trzymałem ją za pośladki i przyciskałem do siebie. Zębami zagryzała skórę na moim obojczyku. Tak bardzo drżała. Czułem bicie jej serca, słyszałem szybki oddech.
Powoli, centymetr po centymetrze próbowała unieść swoje biodra do góry. Cały czas walczyła z moimi ramionami, które nie pozwoliły oddalić się jej zbyt mocno. W ten sposób wykonywaliśmy delikatne ruchy do góry i do dołu.
-Matko święta, Kuba zwariuję, Kuba... och Kuba... och, och dochodzę! - jęczała do mojego ucha.
Byłem, szczęśliwy, naprawdę bardzo szczęśliwy. Miałem w swoich ramionach cudowną, wspaniałą dziewczynę, tak bardzo podnieconą i tak bardzo spragnioną seksu.
Po jakimś czasie, kiedy jej orgazm powoli dobiegł do końca, zeszła ze mnie i stanęła między moimi nogami. Prawą dłonią chwyciła mnie za szyję i tak mocno przyciągnęła do siebie, że prawie zetknęliśmy się czołami. Lewą dłonią chwyciła za mojego twardego zaganiacza i mocno ścisnęła, nie pozwalając mi się teraz spuścić. Trzęsłem się, dygotałem, ale stopniowo poskutkowało. Największe napięcie stopniowo mijało.
-Och, mówiłam, że będzie ci dobrze, - powiedziała, patrząc w moje oczy.
-Jezu Helenka! Jesteś niesamowita, - odpowiedziałem, uśmiechając się.
Byłem bardzo podniecony, mój penis pulsował, falował i domagał się całkowitego spełnienia. Chciałem jeszcze, chciałem kochać się jeszcze z nią tutaj, teraz.
Zsunąłem się z parapetu, chwyciłem jej delikatną drobną postać i odwróciłem do siebie tyłem. Tak chciałem ją wziąć. Poddała się moim zabiegom bez najmniejszego oporu. Jak lunatyk, jak narkoman robiłem to, co powinienem w tej chwili był zrobić.
Powoli, bez pośpiechu, ale zdecydowanie ustawiałem ją w odpowiedniej pozycji. Tak, żeby było mi wygodnie spenetrować jej ciasną szparkę. W ostatniej chwili próbowała się odwrócić chwycić mnie za szyję. Nie wiedziałem, czy chce mnie pocałować, czy też coś powiedzieć.
W końcu, trzymając ją za brzuch i pośladek zmusiłem, aby odwróciła się do okna przodem i oparła o parapet. Była taka drobna, tak delikatnie seksowna i podniecająca, jak nimfa, jak samoistny afrodyzjak.
Była już w odpowiedniej pozycji, pochylona do przodu i wsparta łokciami o blat. Rozstawiła przy tym szeroko swoje zgrabne nogi a ja usadowiłem się między nimi. Chwyciłem ją za pośladki i wszedłem kutasem między jej uda. Och, cóż to było za niebiańskie uczucie!
Bez problemu trafiłem tam, gdzie trzeba. Mój chuj był bardzo sztywny i twardy. Opleciony siecią fioletowych żył, niczym sękaty korzeń, wdzierał się w jej wilgotne, gorące wnętrze bez najmniejszych oporów. Byłem zaskoczony, bo przecież już raz już się spuściłem. Napęczniały banan, wygięty łukowato do góry, szedł poprzez jej trzewia jak kret. Moja słodka kochanka odwróciła lekko głowę i próbowała obserwować poczynania wielkiego penetratora.
Ten dzień miał być dłuższy i obfitować w bardziej przejmujące doznania. Kiedy ją zobaczyłem, do głowy by mi nie przyszło, że to wszystko skończy się w ten sposób. Ta dziewczyna była pełna energii, kipiała gorącem, niczym wulkan.
Teraz nic już nie stało na przeszkodzie, by puścić wodze fantazji i bez reszty oddać się naszym uniesieniom miłosnym. Coraz bardziej pewni siebie napawaliśmy się sobą nawzajem, oddawaliśmy się sobie w coraz głębszych i bardziej obfitych doznaniach erotycznych.
Tak jak przypuszczałem, w końcu znaleźliśmy się jednak w tym wielkim przestronnym salonie. Na jego środku znajdowała się wygodna sofa. Przykryta była jasną miękką narzutą. Kiedy dotarłem do tego miejsca z moją cudowną, młodą kochanką, ułożyłem ją na miękkim, wygodnym posłaniu. Legła na plecach i od razu szeroko rozstawiła swoje uda, zapraszając mnie do środka.

11 czerwca 2017

Helenka.


8. W dzikim transie miłości.
No i stało się to, co miało się stać. Byłem tak podniecony, że w żaden sposób nie mogłem powstrzymać nadciągającego gigantycznego orgazmu. Zacząłem trząść się dygotać jak w febrze.
Chyba to wyczuła. Zwolniła uścisk na moim wielkim zaganiaczu i odsunęła głowę, a ja, chwyciwszy go za trzon, zdołałem poruszyć tylko kilka razy.
Była niesamowita. Nawet nie otworzyła oczu, dokładnie wiedziała co się ze mną dzieje. Przykucnęła na betonie, kładąc dłonie na własnych udach i opuszczając twarz nieco poniżej mojego przyrodzenia. Po chwili szeroko otworzyła usta.
Moje nasienie spadło wprost na jej opuszczone powieki. Dopiero później trafiło do buzi. Jezu, jakież to było niesamowite! Ochlapałem jej nos, oczy, usta, policzki i brodę. Nasienie, obfitymi, grubymi kroplami, spadło także na jej dekolt i piersi.
Trząsłem się i dygotałem jak galaretka owocowa. Mój, czerwono fioletowy, kutas pokrył się siecią gęstych żył. Patrzyłem na nią i miałem świadomość, że oto spotkało mnie coś najwspanialszego w życiu.
Kiedy, po kilku minutach, powoli dochodziliśmy do siebie, wszystko zdawało się być zasnute delikatną mgłą. W zasadzie widziałem tylko najbliższe przedmioty: kawałek chodnika wokół nas. Widziałem ją w aureoli. Była jak anioł: cudowna, niewinna. To był najcudowniejszy haj, jakiego doznałem w życiu.
Chwyciła mnie za penisa, uniosła do góry swoją zalaną spermą twarz i uśmiechnęła się tak słodko, tak ciepło, że zapragnąłem wziąć ją w ramiona. Chciałem ją przytulić przycisnąć mocno do siebie i kochać się jeszcze i jeszcze, długo, długo bez końca.
-I jak Mam nadzieję, że ci się to podobało? - spytała tak, jakby właśnie dała mi urodzinowy prezent.
Drżałem, wciąż nie mogłem dojść do siebie.
-Dziewczyno, czy ty wiesz co właśnie zrobiłaś?! Boże, chodźmy gdzieś, schowajmy się… Słodka moja... Chcę się z tobą kochać rozumiesz? - wyrzuciłem to z siebie niemalże na jednym oddechu.
Ten dzień był wyjątkowy. Zupełnie się zapomniałem. Zapomniałem o tym, co robiłem wcześniej i co będę robił później. Liczyło się tylko to, że jestem z nią. Liczyła się tylko ta piękna śliczna osoba i seks z nią.
Nie wiem jakim cudem znaleźliśmy się w tym opuszczonym budynku, który mieliśmy za sobą. Zachowywaliśmy się jak para szalonych, napalonych nastolatków. To była willa. Duży, piękny, przestronny dom i na dodatek dobrze utrzymany. Było tu czysto. Najprawdopodobniej wcale nie był opuszczony. Bez cienia wątpliwości, ktoś tutaj regularnie sprzątał.
Nie mieliśmy czasu na szukanie sypialni, czy jakiegokolwiek innego, bardziej wygodnego miejsca. Byliśmy tak podnieceni, że chcieliśmy to zrobić już w tej chwili.
Po dostaniu się do środka, znaleźliśmy się w szerokim, przestronnym korytarzu wyłożonym marmurem. Gdzieś w jego perspektywie dostrzegłem salon z wygodnymi fotelami, ale mordęgą byłoby dla mnie tam iść, skoro miałem obok siebie szerokie parapety.
Usiadłem na jednym z nich, a ona bez zwłoki weszła na moje kolana i od razu nadziała się na mojego napęczniałego, grubego kutasa.
-Uuuuuuuuuaaaaaaach! - westchnęła, prężąc kręgosłup i wyginając się do tyłu.
Chwyciłem ją za pośladki i z całych sił pociągnąłem do siebie. Weszłam w nią do samego końca. Jej cipka była tak ciasna, tak gorąca, wilgotna, że od razu zakręciło mi się w głowie.
Całe jej ciało dygotało, szarpało, trzęsło się, a ja nie chciałem jej puścić. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo jest podniecona i spragniona męskiego członka. Jej piersi rozgniatały się na mojej klatce piersiowej, a cipka zaczynała tańczyć w dzikim transie miłości.
Jeszcze raz powtórzę to z całą pewnością i z całą siłą. To co nas spotkało, było czymś bardzo wyjątkowym, wręcz trudnym do opisania. Wszystko było takie ulotne, romantyczne, delikatne, a jednocześnie tak bardzo przesiąknięte erotyzmem, seksem i dziką namiętnością. Było w tym mnóstwo żywiołowości i radości życia.

10 czerwca 2017

Helenka.


7. Bawiła się jądrami.

Kiedy poczułem ciepło jej ust, moim ciałem szarpnął tak potężny skurcz, że niemal podskoczyłem do góry. Jedną dłonią trzymała mojego chuja u samej podstawy, a drugą ciągnęła slipy do dołu, nie pozwalając im wrócić na swoje miejsce.
-Boże, Boże dziewczyno, za chwilę się spuszczę! - jęczałem, nie mogąc pozbyć się narastającego napięcia.
W ogóle się tym nie przejęła. Bez przerwy patrzyła na mnie. Nie odrywała wzroku od mojej twarzy. Była jak zahipnotyzowana. Jej długie kasztanowe włosy falami opadały na ramiona i plecy. Szok, którego dostałem na samym początku, wciąż narastał.
W końcu stało się. Jej słodkie usteczka zwarły się na mojej żołędzi. Miałem wrażenie, że szybuję wysoko w obłokach. Moje dłonie odruchowo zacisnęły się na metalowych prętach ogrodzenia. Zachowywałem się tak, jakbym spodziewał się bólu, albo nieprzyjemnej sytuacji. Bałem się tego, co będzie za chwilę, a jednocześnie pragnąłem całym sobą.
W tej chwili były to jednak doznania bardzo pozytywne. Tk pozytywne, że trudno było mi je znieść. Miałem wrażenie że za chwilę zwariuję. Moje serce łomotało jak oszalałe. Nie miałem kontroli nad niczym. Byłem w jej całkowitym posiadaniu.
Jedną dłonią ściskała mojego grubego drąga, a drugą masowała jaja. Moje podbrzusze szarpało się w szalonych skurczach. Patrzyłem, jak jej nabrzmiałe piersi ocierają się o moje uda. Była gorąca, wilgotna od potu pachniała kobietą.
-Och Helenko, Helenko… Boże, odpływam! - jęczałem głośno.
Po chwili stało się coś jeszcze bardziej niesamowitego i dziwnego. Chociaż, w zasadzie nie powinienem był się temu wszystkiemu dziwić. Podobne sytuacje przeżywałem już nie jeden raz swoim życiu. Jednak teraz, wszystko odbywało się w zupełnie innych warunkach. Wtedy to były zupełnie inne kobiety. Ta dziewczyna była, naprawdę, wyjątkowa. Miała w sobie coś, co trudno określić i nazwać. Wciąż trzymając mojego penisa w dłoni, obniżyła nieco pozycję i zbliżając twarz do moich jąder, chwyciła je w swoje usta. Nawet nie przypuszczałem że będzie w zdolna do takiego wyuzdanego zachowania.
-Uuuuuuuuuaaaaaach!!! - zawyłem jak wilk.
Dla mnie to był koniec świata. Całkowicie pozbawiony swojej niezależności gnałem na oślep w głęboki kosmos. Ssała moje jaja. Trzęsłem się jak galareta, nie mogąc utrzymać równowagi.
-Jezu kochany! Helenko przestań! Ktoś może nadejść. O Boże, Boże zaraz się spuszczę, nie wytrzymam! - błagałem.
Nie przerywała. Patrzyłem na jej piękną i cudowną twarz. Ciągnęła tak mocno, że w jej policzkach powstały dołeczki. Jej usta zwinęły się na kształt trąbki. Była niesamowita, wręcz doskonała. Patrzyłem jak koniec mojej głowicy robi się fioletowy. Wystarczyła tylko chwila, bym doznał cudownego orgazmu i spuścił się w te jej boskie usteczka.
Czas jakby się zatrzymał. Wszystko, co było dookoła przestało się liczyć, jakby nie istniało. Sytuacja zdawała się być kosmiczna, wręcz nieziemska. Stałem na kołyszących się nogach i ledwie widziałem na oczy. Z nią także zaczęło dziać się coś dziwnego.
Opuściła powieki tak, iż zdawało się że śpi. Pochyliła twarz do dołu, całkowicie skupiając się na moim penisie. Miałem wrażenie, że odpłynęła. Była całkowicie skupiona na tym, co robi. Nawet, gdyby ktoś nadszedł, nie zauważyła by tego. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem dziewczyny tak pochłoniętej robieniem laski.
Ooooch, ooooch, ooooch… - dyszałem coraz głośniej.
Jedną dłonią ściskała trzon mojego fiuta, a drugą bawiła się jądrami. Jej usta tak mocno zwierały się na mojej głowicy, że przed moimi oczami zaczęły wirować w kolorowe kółeczka. Jeszcze tylko dostrzegłem, jak jej twarz zaczyna pokrywać się drobniutkimi kropelkami potu i lśnić w promieniach słońca. Później przestało mnie obchodzić cokolwiek innego, niż moje własne doznania.

9 czerwca 2017

Helenka.


6. Lśniąca głowica.

Usiadła nieco inaczej, odwróciła się przodem w moją stronę, uniosła do góry kolana. Stopy wciąż trzymała na betonie. Jej dłonie, oplatając pośladki, powędrowały w kierunku ciasnej pizdeczki i rozwarły ją szeroko na boki. To był widok którego się nie zapomina, który zostaje w pamięci do końca życia. Dyszałem jak astmatyk. Wpatrywałem się w jej kwiatuszek, jakbym nigdy w życiu nie widział czegoś piękniejszego. W duchu błagałem o jeszcze.
Nie wiem dlaczego, ale, w tym momencie, byłem niesamowicie dobrym obserwatorem. Dostrzegłem trzy warstwy płatków. Najpierw były szerokie wargi, które znajdowały się pod jej palcami. Wewnątrz siedziały drobniejsze, cienkie mocno pomarszczone, u góry zaś, zwieńczone mięsistym zgrubieniem łechtaczki. W samym środku, najgłębiej było coś na kształt malutkiej, szeroko otwartej mordki. Jakby chciała powiedzieć: “oooo”, jakby wyrażała swoje wielkie zdziwienie.
-Boże, Boże, Boże, - powtarzałem nieprzytomnie.
Moja rusałka była jeszcze bardziej niewinna niż poprzednio. Pochyliła głowę do przodu Potrząsnęła nią, zrzucając część włosów na swoją twarz. Brakowało mi słów, określeń, by to wszystko opisać. Bardzo powoli rozpiąłem pasek, później guzik spodni. Pociągnąłem zamek rozporka do dołu i rozsunąłem materiał. Penis był tak gruby i tak napęczniały, że o mało nie rozerwał moich slipów.
-Ooooch… - westchnąłem.
Powoli pociągnąłem materiał do dołu, uwalniając grubą pałę.
-No wreszcie! Ile można czekać? Chodź tutaj do mnie, niech poczuję jego zapach, - powiedziała zniecierpliwionym, ale ciepłym głosem.
Spociłem się, czując niesamowite mrowienie między udami. Mój wielki twardy chuj zaczął parować z gorąca i podniecenia. Myślałem, że upadnę. To było niesamowite. Czułem się jak w bajce. Do dziś nie mogę uwierzyć w to, co się stało.
Dalej akcja potoczyła się już płynnie i bez najmniejszych zgrzytów. Co działo się samo, samo niczego nie planowaliśmy, żadne z nas do niczego się nie zmuszało. W tej chwili, naprawdę, trudno jest mi stwierdzić, ile w tym wszystkim było romantyzmu, niewinności, a ile dzikiego, wyuzdanego seksu.
Nie wiem jak to się stało, to było jakiś sen. Dosłownie chwilę później, byłem już tylko w samych slipach. Stałem oparty o to metalowe ogrodzenie i jęczałem z podniecenia. Ta piękna, młoda dziewczyna, klęczała między moimi, szeroko rozstawionymi, nogami i ciągnęła gacie do dołu. Jak tylko go uwolniła, chwyciła kutasa w prawą dłoń. Później uniosła głowę do góry i spojrzała w moje oczy. Nawet na moment nie odrywała wzroku. Nie mogłem opanować intensywnego drżenia wszystkich moich mięśni.
To był anioł. Brakowało jej tylko skrzydeł. Była, po prostu, śliczna. W jej spojrzeniu widać było podniecenie. Nie mógłbym złapać tchu, kiedy jej delikatna dziewczęca dłoń mocno zaciskała się na moim twardym korzeniu.
-Tylko spokojnie. Nie denerwuj się. Wszystko będzie okej. Zobaczysz, sprawię, że poszybujesz do nieba, - powiedziała tak cicho, że bardziej wyczytałem treść jej słów z ruchu warg, niż rzeczywiście je usłyszałem.
-Boże, Helenko, och, jaka jesteś śliczna, - westchnąłem, nie mogąc uwierzyć, że widzę ją przed sobą kompletnie nagą.
Nie potrzebowałem nic więcej, by już teraz znaleźć się w kosmosie. Wystarczyła mi tylko sama świadomość tego, co za chwilę miało się stać. Czekałem na to całym sobą, całą swoją duszą,  całym swoim istnieniem.
Pociągnęła napletek mojego penisa do dołu tak, że cała lśniąca głowica znalazła się na wierzchu. Uchyliła szeroko swoje śliczne usta, delikatnie wysunęła język, a po chwili ułożyła go na wierzchu.

8 czerwca 2017

Helenka.


5. Młoda różyczka.

To było niesamowite. Wszystko przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Męczyłem się w coraz większym podnieceniu, walczyłem ze sobą, ze swoim skrępowaniem. Kochać się z nią, czy nie? Wziąć ją w swoje ramiona, czy zostawić w spokoju? To było w tej chwili moje być, albo nie być. Była taka młoda, niewinna, nie mogłem tego zrobić. Jednak wiedziałem, że za chwilę nie będzie już odwrotu.
Stała przede mną już prawie naga. W zasadzie w tej chwili mogłaby na sobie nie mieć już nic. Zwinięta w okolicy pępka sukienka odsłaniała zarówno piersi jak i jej cudowną pizdeczkę. Za jej plecami znajdowało się stalowe ogrodzenie z grubej kratownicy, po którym bujnie pięła się dzika winorośl. Na podwórku za płotem nie było widać żadnego ruchu, sytuacja zdawała się być wręcz idealna. Los nam sprzyjał, tylko, czy mogłem?
Nie był to jednak koniec tego przedstawienia. Myślałem, że śnię. Usiadła na betonie, plecami oparła się o ogrodzenie, jedną nogę uniosła do góry, a drugą postawiła na podłożu. Rozsunęła szeroko uda, a moim oczom ukazał się najcudowniejszy się widok na świecie. Jej pipka rozwarła się na boki, ukazując swoje różowe, pomarszczone wnętrze.
-Boże, Helenko! - odezwałem się po raz kolejny.
Moje kolana zrobiły się miękkie jak z waty. Zakręciło mi się w głowie, czułem, że tracę równowagę. Tymczasem ona, jak zawodowa kusicielka, prowadziła mnie na manowce, coraz dalej i dalej. Pochyliła nieco głowę i tak wpatrywała się, niby, w moją twarz, ale ciągle miałem wrażenie, że jej wzrok bez przerwy błądzi w okolicach mojego wybrzuszenia w kroku.
Jak mogła się tak patrzeć na mojego pulsującego fiuta?! To nic, że był pod materiałem spodni. Ona wiedziała, co kryje się pod spodem. Ona chciała to stamtąd wydostać. Ona nie zamierzała teraz się wycofać.
-Jejku kochany, widzę jaki jesteś podniecony. No wypuść tego swojego wielkiego ogiera i daj mu pohasać w tym parku. Niech poczuje trochę świeżego powietrza, - produkowała coraz bardziej.
Teraz nie wydawała się już być małą dziewczynką, lecz z demonem seksu i wyuzdania. Nie mogłem uwierzyć, że słyszę te słowa. To było wprost niewiarygodne. To wszystko mówiła dziewczyna tak młoda, tak delikatna, tak piękna, że całe moje istnienie drżało w posadach. Znałem ją dobrze, zawsze była grzeczna i poprawna. Nigdy jej tak nie widziałem.
-Och dziewczyno, co ty ze mną robisz?!
Spodziewałem się jakiejś reakcji z jej strony. Właściwie, nie wiem na co czekałem.
-Spokojnie, nie krępuj się. Jestem bardzo podniecona. Moja cipeczka jest wilgotna i gotowa, - uderzyła mnie kolejnym stwierdzeniem.
Po chwili, Jakby na potwierdzenie jej słów, jej dłoń powędrowała w kierunku, cudownej brzoskwinki, rozchylając ją jeszcze szerzej. Łup, łup, łup, łup… czułem jak moje serce pomału nie dostaje zawału. Moim oczom ukazała się przepiękna, młoda różyczka. Po jej środku znajdował się ciasny, mokry kanalik, w sam raz dla mojego, spragnionego szalonej miłości, kutasa.
Oszalałem na jej punkcie. W tej chwili stałem się zupełnie kimś innym, działałem jak automat. Byłem pod wpływem olbrzymiego podniecenia, napięcia i niecodziennej, nietypowej sytuacji. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Przeżywałem każdą chwilę, każdy, najdrobniejszy moment tego wszystkiego, co się działo, sto razy silniej, niż normalnie.

7 czerwca 2017

Helenka.


4. Cała dla ciebie.

Zdaje się, że i te jej słowa zmieniły dokładnie wszystko. Moja dłoń mimowolnie powędrowała w kierunku rozporka i pogładziła wybrzuszenie. Teraz myślałem już bardzo logicznie i konkretnie. Starałem się obliczyć, jak daleko jesteśmy od najbliższych ludzi. Interesowało mnie jak dużo mamy czasu, jak szybko może ktoś się tutaj pojawić. Chodziło też nie tylko o czas, ale też o to, na ile możemy sobie w tej sytuacji pozwolić.
Posesja za jej plecami i zdawała się nie być opuszczona. Od dłuższego czasu nikogo tutaj nie widziałem. Mimo to, pewności do końca mieć nie mogłem. Czy mogłem jednak wyliczyć to w ryzyko tej gorącej chwili?
Oparła nogi o swoje kolana. Tak pochylona patrzyła na mnie. Czekała na moją decyzję. Czułem się tak, jakbym był nad granicą przepaści. Mogłem zaryzykować wszystko i skoczyć na głęboką wodę, bądź też wycofać się z podwiniętym ogonem, unikając niepotrzebnego ryzyka.
Była bardziej szalona, niż mi się na początku wydawało. Nie dała mi się zbyt długo zastanawiać. Chwyciła swoją sukienkę i uniosła do góry. Dopiero teraz w pełnej okazałości zobaczyłem jej cipkę. Od razu zakręciło mi się w głowie. To był cudowny, wręcz nieziemski widok. Drżałem na całym na całym ciele, nie mogąc zapanować nad własnym pożądaniem. Jej cipeczka była jak świeży, cudowny kwiat: zamknięta, z grupą szramą na środku, dokładnie wygolona.
Nie wiedziałem, czy mam patrzeć, tak po prostu, czy też odwrócić wzrok. Bardzo chciałem jej dotknąć i pieścić jej młode ciało, ale stałem tak i dygotałem tylko. Z każdą kolejną chwilą wszystko zdawało się być coraz bardziej trudne.
Ta dziewczyna była niesamowita. Nie pozostawiła mnie na zbyt długo samego. Najprawdopodobniej, od samego początku, dokładnie przemyślała każdą minutę naszego spotkania. Już po chwili, jednym ruchem uwolniła swoje cycki. Nie bawiła się w rozpinanie biustonosza i, po prostu, wyciągnęła je na wierzch. Były większe i cięższe, niż mi się na początku zdawało, ale mimo to wciąż bardzo piękne. Miały naturalny, podłużny, workowaty kształt.
Cycki, wielkie, miękkie cyce tuż przed moją twarzą! Penis domagał się natychmiastowego zaspokojenia. Lubiłem takie piersi. Zdawało się, jakby były napełnione wodą. Na ich szczytach znajdowały się duże, ale jasne koła brodawek, oraz niewielkie, dość płaskie sutki.
-Och Helenko, - westchnąłem cicho.
Milczała. Była jak nimfa wodna, jak rusałka z dzikiego lasu: niewinna, a jednocześnie grzeszna.
-Wyluzuj, po prostu, przestań myśleć, - szepnęła w moją stronę.
Uchyliła usta swoim w słodkim uśmiechu, ukazując rząd białych zdrowych zębów. Jezu, jakaż ona była piękna! Miałem ochotę wsunąć między nie swój wielki, szorstki język i poczuć nim wszystko, co tam w środku ma. Jej oczy były szkliste, lśniły pobudzeniem. Patrzyła na mnie śmiało, bez skrępowania, bez wstydu.
-Popatrz, taka jestem, cała dla ciebie, - usłyszałem jej miękki, ciepły głos.
Mimo, iż byłem coraz bardziej podniecony, czułem się coraz bardziej niezręcznie, czułem się skrępowany. Jej twarz zdawała się trwać nieruchomo, oczy wpatrywały się we mnie spokojnie, kąciki ust drgały nerwowo, a nozdrza poruszały się w szybkim, nerwowym oddechu.
-Czy zdajesz sobie sprawę, co właśnie zrobiłaś? - zapytałem, będąc w totalnym szoku.
Zdawało mi się, że moje słowa mają jeszcze jakikolwiek sens. Mimo to, w tej sytuacji, wydawały się puste jak wydmuszki Wielkanocnych jajek.
-No jasne, - odpowiedziała spokojnie.

6 czerwca 2017

Helenka.


3. Porządny samiec.

-Co z tobą? Pokazałam ci kawałek tyłka, a ty już jęczysz  jak panienka na wydaniu, - rzuciła gdzieś w powietrze.
Płonąłem z pożądania. Trudno było mi zatrzymać tą lawinę.  
-Żartujesz?! Jestem jak wulkan, za chwilę wybuchnę, - warknąłem, dysząc jak lokomotywa.
Nie zamierzała się przed niczym cofać. Miała plan i zamierzała go zrealizować.
-Może to i dobrze. Poszukajmy odpowiedniego miejsca, - westchnęła.
Zebrałem się na ostatni wysiłek i odezwałem zdecydowanie:
- Helena, za chwilę możesz tego wszystkiego żałować. Czy zdajesz sobie sprawę, w co się pakujesz?
Uśmiechnęła się tylko. Czułem, że znajduję się na całkowicie przegranej pozycji.
-Tak. Wiem w co się pakuję i, raczej, nie będę tego żałować. Tak przy okazji, moim zdaniem, zanosi się na dobry seks.
Cóż miałem zrobić? Stałem przed nią i patrzyłem na jej tyłek, na zgrabne, gładkie pośladki. Penis w moich spodniach pulsował jak oszalały. Jeszcze tej chwili miałem nadzieję, że to wszystko jest jakimś żartem, że ona za chwilę, jednak, się zakryje i zacznie śmiać. Niestety, sytuacja zaczynała coraz bardziej się komplikować.
-No to co, zrobimy to tutaj, przy tej ciężkiej, metalowej bramie, czy może pójdziemy gdzieś w pobliże jakieś ławeczki? - zaproponowała zupełnie swobodnie.
Helenka była śliczną, delikatna, dziewczyną, o bardzo drobnej budowie ciała. Mimo to, była stosunkowo wysoka, co nadawało jej sylwetce lekkości, polotu i zwiewności.
Odwróciła się do mnie przodem i zrobiła kolejny krok. Delikatnie, bez pośpiechu rozsunęła połówki swojego dekoltu, odsłaniając jędrne piersi. Po chwili pochyliła się do przodu, przerzucając włosy przez jedno ramię. Wyglądała jak aniołek. Uśmiechnąłem się mimowolnie, ale bardzo szczerze.
-Podobają ci się? - spytała spokojnie.
Przez chwilę milczałem, próbując zapanować nad swoim oddechem. Tymczasem ona, bawiła się moim zmieszaniem. W jej oczach widać było flirt i przekomarzanie się. Chciałem ją posiąść jak jasna cholera. Nie wyobrażałem sobie, że teraz może stać się inaczej, ale, w jakiś sposób, może częściowo podświadomie, broniłem się przed tym. Właściwie, trudno jest mi określić, co się ze mną wtedy działo.
Jej cycuszki były dość duże, ale nie jakieś ogromne, częściowo skryte za białym, koronkowym biustonoszem. Chowały się za nim, mniej więcej, do połowy. Zdawały się być niesforne, niegrzeczne. Jakby same chciały się spod niego wydostać. W mojej głowie i ciele buzowało już tylko samo podniecenie.
Miałem wrażenie, że ten jej delikatny staniczek za chwilę pęknie na łączeniu po środku, a piersiątka uwolnione uwięzi rozbiegną się na boki i zaczną tańczyć na moich oczach. Wyobrażałem sobie, że kocham się z nią tutaj, w tym parku na wszystkie, możliwe sposoby. Powoli zaczynała stawać się moją obsesją.
-Helenko, Helenko…  - prawie błagałem.
Musiałem wyglądać bardzo śmiesznie, bo to, rzeczywiście, mógł być rewelacyjny seks. Mógł być, a ja głupi, przed nim się broniłem. Sam nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego?
-No, czemu jesteś taki speszony?! Daj spokój, jesteś dorosłym facetem, - skarciła mnie.
Rzeczywiście, byłem w dorosłym facetem, a zachowywałem się jak dzieciak. Jak wystraszony dzieciak.
-Jesteś śliczna, cudowna, onieśmielasz mnie swoją urodą, onieśmielasz rozumiesz?! - jęknąłem.
Ona sama wydawała się dużo bardziej dorosła, niż ja sam. Potrafiła przejąć inicjatywę i pokierować zdarzenia dobry, pomyślny sposób.
-Wyluzuj. Nie jestem ani z masła, ani cukru, nie rozpuszczę się w twoich objęciach. Śmiało możesz mnie teraz wziąć i przelecieć jak porządny samiec.


5 czerwca 2017

Helenka.


2. Zakryj się.

Owszem, była moją koleżanką, spotykaliśmy się dość często, jednak nigdy nie doszło między nami do niczego więcej. Zdawałem sobie jednak sprawę, że się jej bardzo podobam i że czasami chciałaby zbliżyć się do mnie. Nigdy na to jednak nie pozwoliłem. Dlaczego? Po prostu zdawało mi się, że jest zbyt młoda jak dla mnie. Tak było do tego dnia.
W tym momencie, wszystko się zmieniło.Czas jakby się zatrzymał. Każda sekunda zdawała się być minutą, każda minuta godziną, godzina dniem. Nie wiedziałem, jak się mam zachować: mruknąć coś pod nosem, powiedzieć, a może ją skarcić, albo obrócić wszystko w żart. Czy też może udać, że nic się nie stało, że niczego nie widziałem. O tak, to może byłoby najlepsze wyjście. Nie zrobiłem jednak i nic. Byłem coraz bardziej podniecony. Z jednej strony czułem się bardzo głupio i wręcz niepewnie, a z drugiej, miałem ochotę rozpiąć rozporek i wjechać w tą jej ciasną cipkę twardym kutasem.
Jeżeli chodzi o seks, zawsze miałem pełno dylematów. Teraz wszystko przybrało zupełnie inne kształty. Mogłem to zrobić. Chciałem tego. To byłoby bardzo proste. Wokół nie było żywego ducha, słyszałem tylko szum wiatru w koronach drzew. Poza tym, był piękny słoneczny dzień, gorąco, w sam raz na romantyczne spotkanie i ostry seks.
Po tym pierwszym, bardzo intensywnym wrażeniu, dość długo nie mogłem dojść do siebie. Zdaje się, że chyba o to właśnie jej chodziło. Podniosła się. Chwyciła swoją sukienkę w dłoń, zebrała do przodu, dając mi wyraźnie do zrozumienia, że niczego się nie wstydzi, niczego nie żałuje, niczego nie chce zmieniać, naprawiać, że tak po prostu miało być.
Mój szok i moje podniecenie rosło z każdą chwilą. Czułem się jak młody byk, wypuszczony na arenę, napakowany testosteronem. Chciałem tylko jednego.
Odwróciła głowę w moją stronę, spojrzała na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, w których wyuzdanie mieszało się z dziewczęcą niewinnością. Co ona sobie myślała? Jak sobie wyobrażała dalszy przebieg tej zabawy?
-Co tak na mnie patrzysz, nie widziałeś kobiecego tyłka? - odezwała się prowokacyjnie.
Moje serce waliło jak oszalałe, a penis w spodniach o mało nie rozerwał z korka.
-Eeeee… och! - wyrwało się z mojego gardła.
Wciąż jednak miałem nadzieję, że to tylko jakaś pomyłka, że jakoś uda mi się wyjść z tej sytuacji bez dalszych komplikacji.
-Chcesz mnie? Chcesz mnie wziąć tutaj? - spytała wprost.
Myślałem że spuszczę się w gacie.
-Boże, Helenka... nie... tak, tak... Co ty robisz? Tak nie wolno! Przecież jesteśmy w miejscu publicznym, - dukałem, jak uczniak.
Była to tylko jednak oliwa na żar tej sytuacji. Uśmiechnęła się nieznacznie. Kąciki ust pojechały delikatnie do góry. Była urocza. Pachniała słodkimi perfumami, czułem bijące od niej ciepło. Pragnąłem jej. Pragnąłem chociaż jej pocałunku, chociaż tego, by wtopić moje palce w jej długie gęste włosy, by przytulić się do niej i poczuć jej ciepło.
Uśmiechała się tak niewinnie, tak słodko, tak ciepło, że trudno było mi to wytrzymać. Moje serce łomotało tak mocno i bałem się, że za moment wyskoczy z klatki piersiowej.
-Helenko, Boże dziewczyno, co ty robisz?! Zakryj się, proszę cię, bo dłużej już nie wytrzymam, - zawołałem z przejęciem.
Myślicie, że w jakikolwiek sposób przyjęła się moim zawodzeniem?

4 czerwca 2017

Helenka.


1. Wstyd i niepewność.

Lato dobiegało do końca, ale wciąż było bardzo gorąco. Ta historia będzie o pewnej dziewczynie. Miała na imię Helenka. Dzieliła nas dość duża różnica wieku: ja trzydzieści osiem, ona dwadzieścia jeden lat. Tego dnia spotkałem ją zupełnie przypadkowo, ale to był bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności.
Pamiętam, że miałem do załatwienia kilka ważnych urzędowych spraw. Z tego też względu nie byłem w pracy. Upał dawał się porządnie we znaki. Byłem spocony, zmęczony i miałem wszystkiego serdecznie dosyć. Zawsze bardzo ją lubiłem, dlatego kiedy zobaczyłem ją po drugiej stronie ulicy, od razu poprawił mi się nastrój.
-Cześć! Dokąd tak pędzisz? - przywitałem się.
Spokojnie przeszła przez pasy i zbliżyła się do mnie.
-Cześć… a wracam do domu. Urwałam się z nudnej imprezy. Odprowadzisz mnie kawałek? - odezwała się w inny niż zwykle sposób.
Nie wiem, może to tylko moje wewnętrzne odczucie, ale w jej głosie dostrzegłem jakąś ukrytą intencję. Powiedzmy sobie szczerze, zawsze mnie zaskakiwała. Tak naprawdę, nigdy nie mogłem być pewny tego, co za chwilę zrobi. Mimo wszystko, to, co miało spotkać mnie już za moment, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Jesteście ciekawi. Hmm…  wiem, że jesteście.
Właśnie zbliżaliśmy się do starego, pięknego parku. Często tedy chodziłem i bardzo mi się podobało to miejsce. Czy to wiosną, czy zimą, czy też latem, zawsze było tu zacisznie i przyjemnie. Ogromne drzewa rozpościerały się nad nami rzucając przyjemny cień. Wreszcie mogłem odetchnąć z ulgą. Szedłem obok pięknej młodej dziewczyny, przez cudowny park. Przez chwilę poczułem się tak, jakbym był w czarodziejskiej  baśni.
Przyjemne zaskoczenie miało przyjść już po kilku minutach naszego spaceru. Gdybym chociaż trochę podejrzewał, że coś się takiego się stanie, mógłbym się w jakiś sposób przygotować.
W pewnym momencie, kiedy przechodziliśmy obok opuszczonej posesji, Helenka nachyliła się, a jej fioletowa, bardzo lekka, zwiewna sukienka podjechała do góry odsłaniając zgrabne jędrne pośladki na których nie było majtek.
Mimo swojego wieku i doświadczenia w tej dziedzinie, doznałem lekkiego szoku. Właśnie młoda ładna dziewczyna pokazała mi swoją pupcię. Ciśnienie w moim rozporku skoczyło do krytycznego stanu. Miałem jeszcze nadzieję, że to co się stało odbyło się zupełnie przypadkowo. Chciałbym w to wierzyć. Starając się trzymać fason dżentelmena, powtarzałem sobie, że nie planowała tego. Nie trwało to jednak zbyt długo. Kiedy zobaczyłem jej śliczne, uśmiechnięte oczy, wpatrujące się wprost w moją twarz, zrozumiałem, że ten spacer zapamiętam na długo. Tak też się stało.
Stałem tuż za nią, nie dalej niż dwa metry. Gdybym bardziej się postarał, mógłbym ją dotknąć. Doskonale umiała kreować gorące, erotyczne sytuacje. Wszystko robiła zupełnie naturalnie.
Pochyliła się, chcąc niby zawiązać but. Jej długie kasztanowe włosy swobodnie opadły do dołu, tworząc falującą kaskadę. Gapiłem się na jej długie piękne nogi, na krągłe pośladki i na to co było dokładnie pośrodku między nimi. Chociaż bardzo się starałem, nie mogłem uwierzyć, że to widzę, jest prawdą. Nie mogło do mnie dotrzeć, że ten piękny widok, który rozciąga się przed moimi oczami, tak blisko, to realny obraz, a nie tylko moje marzenia.
Dlaczego jeszcze próbowałem się oszukiwać? Jasne, że zrobiła to specjalnie. Jej zachowanie było konkretne i celowe. Chciała, bym doznał szoku, chciała zobaczyć, jak paraliżuje mnie podniecenie, wstyd i niepewność. Bada się mną, wciągając w grę, nad którą nie miałem kontroli.

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...