Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Analna przygoda.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Analna przygoda.. Pokaż wszystkie posty

5 października 2017

Analna przygoda.


16. Słodki budyń.

Przestałem walić konia. Trzymałem go ukośnie, a ona delikatnie uniosła biodra. Nakierowałem łeb między jej pośladki. Teraz opadła jeszcze niżej. Puściłem dłoń. Byłem już w jej wnętrzu.
-Oooooooch! - westchnąłem.
Opadła.
-Uuuuch! - mruknęła tuż nad moim uchem.
Moje dłonie, z rozpostartymi palcami, wylądowały na jej jędrnych, obfitych pośladkach. Zwolniłem uścisk, układając ramiona wzdłuż ciała, a ona całym ciężarem opadła jeszcze niżej.
-O-o-ooooohhhh! - wydobyło się westchnienie z mojego gardła.
Opadła do samego dołu i od razu się uniosła.
-Uuuuuuhhhh… - dyszała.
Podjąłem akcję, unosząc i opuszczając biodra.
-Eh! - stęknęła.
Moje ruchy stawały się coraz szybsze, coraz bardziej gwałtowne. Od razu zaczęła jęczeć, stękać i wzdychać. Nie ruszała się, a ja pracowałem wytrwale. Czułem, jak jej pośladki trzęsą się niczym wielkie wory wypełnione wodą, odbijając się od moich bioder. Jej odgłosy stawały się coraz bardziej donośne, coraz bardziej przeciągłe. Starałem się bardzo, jednak wiedziałem, że tego orgazmu długo już nie powstrzymam. Ona także była już blisko szczytowania. Oboje chcieliśmy to wreszcie zakończyć.
Objąłem ją w biodrach dłońmi. Podskakiwała na mnie niczym piłka.
-Kurwa! - jęknęła.
Rozsunąłem szerzej uda. Wpadała między nie jak w gniazdo.
-A, a, a, a, a… - pojękiwała.
Przyspieszyłem, gnałem teraz na oślep, byłem na finiszu. W końcu z niej wypadłem. Odwróciła się, by pomóc wepchnąć kutasa z powrotem do środka.
-Aaaahhhh! - westchnęła.
-Ooooooh! - odpowiedziałem.
-Oooo ja pierdolę! - wyrzuciła z siebie.
Ta niewielka przerwa była potrzebna, gdyż dała nieco wytchnienia. Poruszałem się w niej nieco wolniej, płynniej, ale to i tak nie odsunęło wytrysku zbyt daleko. Byłem tuż tuż.
-Oh, mała zaraz się spuszczę, czujesz to?!
W odpowiedzi wyrzucała z siebie nieartykułowane dźwięki, westchnienia i jęki. Wtórowałem jej, czując, że dostaję coraz większych zawrotów głowy.
Wyprostowała się nieco, podparła dłoni mi o moją klatkę piersiową, wygięła plecy w pałąk i odbijała się od moich bioder, za każdym razem rozgniatając mój nabiał.
-Och, och, oj, oj, mała jak mi dobrze, oj… - miauczałem jak kot.
Teraz to ona pracowała, to ona jechała na mnie, jak na dzikim ogierze. Mogłem już tylko jęczeć i wzdychać. Nie byłem już w stanie tego powstrzymać.
-Tak, tak, tak… - wyrzucałem z siebie.
Pracowała.
-O jasna cholera! - zakląłem.
Nie przestawała.
-Ooooo… tak, tak!
To było kompletne szaleństwo. W jednej sekundzie znalazła się pode mną, a ja trzepałem gruchę ile sił w dłoni. Otworzyła szeroko usta, by przyjąć wszystko to, co się ze mnie wydobędzie. Patrzyła wprost w moje oczy.
-O mój Boże! - jęknąłem.
-Tak, chcę, - odezwała się. - Dasz mi to? Prosto na moją buzię? Dasz mi to?!
-Tak, tak... zaraz ci dam. Poczekaj chwilę... już zaraz poleci. Poczekaj chwilę.
Cisza. Sekundy, które zdawały ciągnąć się w nieskończoność. Słychać było tylko mój ciężki oddech. Ruszałem dłonią w szybkim tempie, starając się rozładować swoje napięcie.
Spuściłem się wprost otwarte usta. Przymknęła powieki i czekała. Oczywiście nie wszystko trafiło tam gdzie trzeba. Ochlapałem jej bluzkę, twarz, włosy i dekolt. Część nasienia poleciała także na skórzaną sofę. Sperma gęstymi, obfitymi kroplami spływała z jej brody. W końcu chwyciła moją brudną pytę twoje słodkie usteczka i dokładnie oblizała.
Po chwili to, co było w środku połknęła zebrała wszystko językiem ze swoich warg, jakby to był słodki aromatyczny budyń.
Na koniec jeszcze raz na mojego fiuta położyła swoje gorące usteczka i dokładnie wyczyściła. Mruczała przy tym w pełni usatysfakcjonowana.


KONIEC

41145-hot-amateur-cumshot-gif-photo-with-hot-blonde-teen - 41145-hot-amateur-cumshot-gif-photo-with-hot-blonde-teen.gif

4 października 2017

Analna przygoda.


15. Dzikus z Afryki.

Oparłem dłonie na jej plecach, a ona z taką zachłannością i pracowitością zajęła się moim małym, iż wiedziałem, że już długo to nie potrwa. Sapałem tylko coraz ciężej, a ona stękała, stękała... Jej głowa poruszała się w tył i w przód, w tył i w przód, jak maszyna.
-No dobra... dość ! - powiedziałem stanowczo, - Chodź do mnie mała.
Zbliżała się do mnie i odwróciła tyłem.
-Wystaw dupę! - nakazałem.
Grzecznie wypięła się, uwydatniając swoje szerokie pośladki. Pocałowałem sam rowek. Usunąłem język i dałem jej kakaowego oczka tak, jakbym nic innego w życiu nie pragnął. Drugą dłonią trzepałem sobie konia. Stękałem, a ona dyszała zadowolona.
Pędziłem na złamanie karku, by osiągnąć szczyt. Ona już miała swoją porcję przyjemności, teraz ja domagałem się swojego. Kiedy wiedziałem, że to jest właśnie ten moment, odezwałem się:
-Chcę się spuścić na twoją dupkę.
-Uhu, - mruknęła radośnie.
Jakby przy okazji włożyłem dwa palce jej analny otworek. Ryknęła przy tym, niczym cielna krowa.
-Lubisz to, lubisz… - dyszałem waląc sobie konia.
-Aha, aha… - westchnęła bez wahania.
Zacząłem świdrować jej dupę na wszystkie strony, trząsłem ręką jak wibratorem, a ona krzyczała, niemal płakała.
-O tak, tak... widzę... lubisz to, lubisz to mała!
-O jasna cholera, kurwa mać! - krzyczała.
-O ja pierdolę, ja pierdolę!!! - wyrywało się także z mojego gardła.
-No dobra, dobra, chodź do mnie daj swoją dupę, niech spuszczę się na twoje pośladki, - powiedziałem, do niej chwytając ją za biodra.
Zrobiłem jednak coś zgoła innego. Nagle coś strzeliło mi do głowy, zapragnąłem jeszcze raz wejść w jej kakaowy otworek. To było boskie, tak niesamowicie spontaniczne, że przerastało moje najśmielsze marzenia. Wszedłem w nią i od razu popłynąłem w niebyt. Poczułem tylko, jak jej palce lądują na twardej, pulsującej łechtaczce. Klęczała na sofie z szeroko rozstawionymi kolanami z mocno wygiętą pupą w moją stronę a ja waliłem ją w kakaowe oczko, jak dzikus z Afryki, który od lat nie widział żadnej kobiety.
- Wykończ mnie wreszcie, - wyrzuciła z siebie, a po chwili znów zaczęła drzeć się na całe gardło.
W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że dzieje się jej bardzo wielka krzywda. Gdyby nie mięśnie jej dupki, które jak imadło zaciskały się na moim drągu, być może uwierzyłbym w jej lament. Tymczasem to drugie sprawiało, że, nie zważając na nic, bezceremonialnie dążyłem do celu.
-O dziewczyno! - jęknąłem.
Oparłem się mocno o jej pośladki i stałych sił uderzałem uderzałem… Śmiała się i płakała na przemian. Co chwilę nieprzytomnie odgarnęła włosy. Odwróciła głowę i spojrzała na mnie, jak na dzikiego goryla wypuszczonego w gęstej dżungli.
Uniosłem się do góry. Cały ciężar podtrzymywałem tylko na jednej stopie. Drugą nogę miałem ugiętą w kolanie i opierałem udem o jej pośladek. Ciasny kanał trzymał mnie w swoim boskim posiadaniu.

Chciała tego. Chciała tego spełnienia bardziej niż ja sam. Bardzo lubiła tą zabawę. Widać było, że bardzo lubi analną penetrację. Chciała ten moment przeciągnąć się jak najdłużej. Z każdym moim pchnięciem z jej gardła wydobywało się głośne au, au, au…
W końcu zabrakło mi sił i musiałem drugą stopę oprzeć o łóżko.
-Au, au, au… kurwa…! - krzyczała.
Mój kutas wchodził w nią głęboko, do samego końca. Moje jaja odbijały się od jej pośladków. Jęczałem coraz głośniej, czując zbliżający się wytrysk.
Krzyczała. Darła się tak, jakby ktoś odbierał ją ze skóry.
Nagle wyszedłem z niej i położyłem się na plecach, a ona weszła okrakiem na moje biodra. Chwyciłem fiuta dwoma palcami i zacząłem szybko poruszać skórą w jedną i drugą stronę.
Pochyliła się nade mną i zaczęła całować mnie w usta. Palcami drugiej dłoni masowałem jej otworek. Przygotowywałem się do kolejnej zagrywki.

balck dick creampie

3 października 2017

Analna przygoda.


14. Zbliżający się orgazm.

Zwolniłem. Wykonywałem głębsze i pełniejsze ruchy. Dobijałem penisem do samego końca. Rozgniatałem jaja o jej jędrne, krągłe pośladki. Przyciskałem jej piersi do posłania. Dłońmi trzymałem ją gdzieś w okolicy szyi. Odruchowo chwyciła mnie za nadgarstek i próbowała kontrolować moje ruchy. Widziałem, że brakuje jej powietrza. Później jedną dłoń wsunąłem pod jej szyję. W ten sposób, spleceni niczym dwa węże, dawaliśmy upust swojej dzikiej namiętności.
-Hhhh-a-hhhh… - wyrzucała z siebie.
-O-ooooo-oh… -wtórowałem jej.
Nasze westchnienia i krzyki tworzyły wspólny koncert. Wkładałem w tą pracę coraz większy wysiłek, starałem się coraz bardziej. Bardzo chciałem już skończyć. Niestety, nie mogłem. W żaden sposób nie potrafiłem. Nie umiem powiedzieć, co się wtedy ze mną stało. Mój kutas pulsował, był gruby i twardy jak stal, wrzało we mnie podniecenie, wirowało mi w głowie, a jednak, przez tak długi okres czasu, nie mogłem doznać ulgi. Waliłem więc w nią jak w dechę z nadzieją, że w końcu moja męczarnia dobiegnie końca.
W końcu, wykończony, ponownie musiałem przerwać.
-Chodź do mnie, - zwróciłem się do niej.
Nie czekając na reakcję, chwyciłem ją w pół i przetoczyłem na swoje ciało. Nie wiedziała co się dzieje. Westchnęła zadowolona, czując bezwład.
-Ooo!!! - krzyknęła w pewnym momencie.
-Kurwa, - zakląłem z zaskoczenia.
Rozłożyła się na moim torsie, jak żaba: płasko z szeroko rozstawionymi nogami. Chwytając kutasa w dłoń, wszedłem w nią jednym, sprawnym pchnięciem.
Niestety, w tej pozycji nie mogliśmy wykonać żadnego ruchu, który byłby dla nas satysfakcjonujący. Dlatego musiałem ją nieco wyprostować.
Podparta w biodrach, unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… Jęczała przy tym i piszczała, a co chwilę, wydawała z siebie dużo głośniejszy krzyk. Przy okazji palcami masowała swoją cipkę. Później wkaładała je sobie do ust.
-Y, y, y… o-oooh! - wydobywało się z jej krtani.
Podskakiwała na mnie niczym piłka. Wgniatała moje biodra w materac. Krzyczała tak, jakby ktoś ją bił, jakby co chwilę dostawała ostrym pejczem. Jej dupka była tak ciasna, że wiłem się z rozkoszy, jęczałem, dyszałem, próbując złapać rytm.
Zabawa jednak trwała w najlepsze, ona nie zamierzała jej przetrwać. Ani wcześniej, ani później nie miałem tak niesamowitego seksu. Moja fujara zdawała się być niezmordowana. Każde uderzenie jej bioder sprawiało, że odlatywałem w kosmos. Ciemniało mi w oczach, traciłem poczucie rzeczywistości.
“Boże, mała skończ, skończ to wreszcie, proszę proszę cię!” - kołatało się w mojej głowie. Wreszcie wykończona, zatrzymała się i opadła plecami na mój tors. Próżne były jednak moje nadzieje, że wreszcie zakończymy tą grę. Nie minęła sekunda, a ona znów podjęła walkę. Jej ruchy może nie były tak gwałtowne, jednak i tak o mało nie wyzionąłem ducha.
-Ooohh, jeszcze! - westchnąłem.
-Uhu… - mruknęła w odpowiedzi.
Znów na mnie podskakiwała, znów klapały jej pośladki. Tym razem czułem potężny, powoli zbliżający się orgazm. Wiedziałem, że dłużej już nie wytrzymam, zastanawiałem się tylko, w jaki sposób zakończyć tą zabawę.
-O-o-ooo!!! krzyczała.
-Oooooooh… - dyszałem.
Jej dupa zaczęła kurczyć się w szaleńczym, trudnym do opisania tempie . A ona jeszcze jakby na dodatek zaciskała ją swoją siłą woli.
Przestała i zeszła ze mnie. Patrzyłem na swojego sinego już kutasa.
-Ooooo taaaak!!! A niech to jasna cholera! - zakląłem, sycząc przez zęby.
Wiedziałem, że mam bardzo mało czasu.
-No dobra, chodź tu szybko, szybko, - ponagliłem ją.
Podniosłem się i stanąłem na podłodze tuż obok łóżka. Ona, na czworakach, szła w moim kierunku. Splunęła na mojego fiuta. Tańcząc obok niego twarzą, chwyciła dłonią za samą żołądź, a po chwili poczułem na niej jej słodkie niebiańskie usteczka. Zacisnęły się tak bardzo, że w brzuchu pojawiły się motylki i wirowanie pod czaszką.
-O tak! - jęknąłem.

10 Sexy Female Orgasm Faces That You Must See - Face #3

2 października 2017

Analna przygoda.


13. Charczała jak zwierzę.

Spleceni razem w kurczowym uścisku, opadliśmy na posłanie. Nie czekając ani sekundy dłużej rozpocząłem pracę swoimi biodrami. Teraz to ona nie krzyczała, tylko darła się wniebogłosy. W jej słodkiej dupeczce było tak ciasno, że zapomniałem o Bożym świecie. Chciałem tylko jednego, spuścić się to jej kakaowe oczko. Grzmociłem ją z zaciśniętymi zębami, a ona tylko głośno jęczała.
W końcu przestałem zwracać uwagę na to, co się z nią dzieje. Nie interesowały mnie jej jęki i westchnienia. Liczyła się tylko moja własna rozkosz, tylko moje doznania. Cały dom wypełnił się jej wrzaskiem. Echo niosło go po wszystkich ścianach, odbijało od okien i drzwi. Dudniący odgłos powtarzał się wielokrotnie. Byłem jak dziki drwal. Rąbałem swoim toporkiem, nie przerywając nawet na chwilę, a ona ledwie żyła.
W końcu ucichła. Jej gardło odmówiło posłuszeństwa. Teraz tylko charczała jak zwierzę ciągnięte na rzeź. Stałem się jeszcze bardziej aktywny. Pracowałem coraz szybciej. Brakowało mi tchu, moje mięśnie odmawiały posłuszeństwa, serce chciało wyskoczyć z piersi. Kondycja fizyczna dawała o sobie znać jak nigdy dotąd.
Gdybym wiedział, że spotkam ją właśnie teraz, być może pobiegałabym, poćwiczył albo coś w tym rodzaju. Przyznam, że nie byłem dostatecznie przygotowany na seks z tą laską. Stworzyła wspaniały cudowny koncert jodłowania, śpiewu chóralnego i jęków. Trzęsła się jak galareta.
-Już! Wytrzymaj!!! Zaraz, jeszcze chwilę!!! - wyrzucałem z siebie, spodziewając się wybuchu mojego pożądania.
-U, u, u, uuuu… - stękała, przy ostatnich ruchach.
W tym momencie, z przejmującym, głębokim westchnieniem wyjąłem swojego kutasa z ciasnej głębokiej analnej dziurki. Jeszcze byłem w szoku. Nie wiedziałem, czy moje nasienie już tam jest, czy jeszcze nie. Ścisnąłem fiuta, przez chwilę patrząc w otworek na jego końcu i, kiedy przekonałem się, że to jeszcze nie wystrysk, gwałtownie wepchałem się z nią po raz drugi.
Znów rozpocząłem gonitwę bez opamiętania. Nie mogłem uwierzyć, czemu jeszcze się nie spuściłem. Przecież było mi tak dobrze, słodko, doskonale. Trudno było mi pojąć, dlaczego jeszcze do tego nie doszło.
Wrzeszczała jeszcze przez kilkanaście sekund, później znów ochrypła.
-E-he-e… tak, o tak, tak, już tak mi rób! - jęczała.
Ruchałem tak, jakbym ją chciał zajeździć, jakbym miał nie pozwolić wyjść jej z tego pokoju. Co chwilę wyrzucała siebie głośny krzyk i znów charczała, jak zwierzę. Po kilkunastu sekundach spokoju, znów zaczęła drzeć się bez opamiętania. Pruła japę na całe gardło, tak, jakby chciała aby wszyscy sąsiedzi ją usłyszeli. Nie było nic w tym dziwnego. Wiedziałem, że właśnie w tym momencie doznaje orgazmu. Kurczyła się w sobie. Czułem to na swoim penisie, w swoich ramionach. Czułem to poprzez bliskość dotyku.
-A-a-a-a-aaaaaaa!!! - darła się na całe gardło.
Byłem jak zombie, jak wampir chcący wyssać z niej całą energię, całe życie. Waliłem bez opamiętania. Poruszałem biodrami w takim tempie, że nie mogłem uwierzyć, iż jestem do tego zdolny. Byłem jak samiec modliszki z odciętą głową. Wszystkie inne potrzeby przestały dla mnie istnieć. Znaczenie miał tylko seks, kopulacja.
Cały akt zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Wszystko trwało bez końca. Tylko ja wiedziałem, jak bardzo pragnąłem spuścić się z nią w tej chwili. Nie mam pojęcia, dlaczego jeszcze do tego nie doszło.
-Hhhhhh-u-uuuuu!!! - charczała.

Female Orgasm

1 października 2017

Analna przygoda.


12. Słodki zapach seksu.

Głośno jęcząc masakrowała swoją pizdeczkę. Nie żałowała jej tortur. Nie zwracała uwagi na to, że po tej zabawie, będzie ją,  po prostu, bolała. Bezlitośnie tarmosiła, miętosiła i ściskała.
Wysiłek był niesamowity. Zachowaliśmy się jak dwoje maratończyków kończących bieg. Od mety dzieliły już nas tylko ostatnie metry. Ostatni wysiłek przed wystrzałowym finałem, odbierał nam resztkę sił. Zwycięstwo było tuż tuż. Zmęczenie nie miało granic, ale pragnienie miłosnego uniesienia, nie pozwalało nam przerwać tej zabawy.
W moich uszach rozbrzmiewały jej słodkie, przejmujące okrzyki i westchnienia. Gdzieś, spomiędzy naszych nóg, dochodziło miarowe chlapanie i mlaskanie. Słyszałem własne uderzenia o jej pośladki.
-Ooooohhh, ooooohhh… taaaak, taaaak, jeszcze, jeszcze, mała moja, maleńka... och taaak, taaak... juuuż!!! - wyrzucałem z siebie jak nieprzytomny.
W tym samym momencie przed moimi oczami pojawiła się błoga przepaść, totalny mrok. To, na czym leżałem, nagle usunęło się spod moich pleców. Zacząłem spadać w głęboką otchłań, coraz dalej i dalej. Miałem wrażenie że podróżuję gdzieś na samo dno piekieł.
Nie docierało do mnie nic, poza odgłosami udarzania pośladków, głośnymi jękami, krzykami oraz głębokimi westchnieniami. Gorąco naszych ciał docierało do mnie zewsząd. Słodki zapach seksu, zapach miłości wdzierał się przez moje nozdrza do samego mózgu. To wszystko przemieszane było morderczym wysiłkiem. Złączyliśmy się w jedno.
Nie mam pojęcia ile to wszystko mogło trwać. Mogły to być zaledwie minuty lub godziny. Nie ma możliwości, abym to teraz stwierdził. W tym momencie czas przestał istnieć. Kopulowałem z nią jak dziki zwierz. Zachowywałem się tak, jakbym był niespełna rozumu. Nie widziałem nic, poza ostrym seksem, poza penetracją jej ciasnej norki. To, co się działo, było kwintesencją grzechu wyuzdania i rozpasania seksualnego.
Nagle stała się rzecz zaskakująca. Nie potrafię wyjaśnić powodu takiego zachowania. W pewnym momencie, po prostu, z niej wyszedłem. Nie skończyłem w jej gorącym wnętrzu tak, jak to miałem w zamiarze, lecz odwróciłem ją pośladkami do góry i pośliniłem palce.
Zachowywałem się automatycznie, jak robot. Dopiero po chwili tą dużą porcję śliny, przeniosłem na jej kakaowe oczko. Spojrzała na mnie i skrzywiła się kwaśno. Wiedziała, co za chwilę się stanie.
Nie zwróciłem na to większej uwagi. Jeszcze raz pośliniłem palce. Tym razem bardziej obficie. Jeszcze raz przeniosłem tą porcję na jej dupcię. Teraz westchnęła.
Po chwili wsunąłem dłoń między jej uda, chwyciłem za cipkę i, jednym, zdecydowanym ruchem, przyciągnąłem do siebie. Chciałem, by była blisko moich bioder.
Po tym wszystkim spojrzała na mnie z pytaniem w oczach. Ja tymczasem uniosłem się lekko na łokciu i znów chwyciłem swoją grupą palę. Skierowałem ją wprost w jej drugą dziurkę, a później, bez ceregieli pchałem się do środka. Przyznam, że teraz to było prawdziwe wyzwanie.
Westchnęła. Po chwili z mojego gardła także wydobyło się na kształt nieartykułowanego dźwięku. Dziewczyna wyciągnęła rękę, zgięła ją w nienaturalny sposób i ujęła mnie za szyję. Mocno przyciągnęła do siebie. W którymś momencie opadła swoją głową na materac. Drugą ręką podciągnęła swoje kolano pod piersi, robiąc mi trochę więcej miejsca między swoimi pośladkami, a ja z ogromnym wysiłkiem próbowałem wsadzić swojego fiuta do jej wnętrza.
-U-huuu…- stęknąłem.
-A-ha… - westchnęła, szeroko rozchylając usta.

Anal Porn | Anal Sex Gif | Analsex | Analfuck | Analfucking | Anal Fucking | Analporn | Ass Fuck

30 września 2017

Analna przygoda.


11. Bawiłem się jej pizeczką.

W końcu miałem już dość i postanowiłem przejść do ofensywy. Uniosłem tułów i chwyciłem ją za ramię. Następnie delikatnie, ale stanowczo położyłem na łóżku. Nie opierała się. Z cudownym uśmiechem na twarzy, kokieteryjnie przechyliła głowę. Odsunąłem się do tyłu, a ona automatycznie rozchyliła uda. Chwyciłem ją pod kolanem i uniosłem do góry. Podparta na łokciu, swobodnie poddawała się moim zabiegom. Mój gruby, żylasty fiut znajdował się już tylko kilka centymetrów od jej ciasnej, cudownie gorącej, napęczniałej pizdeczki.
Niczym mała grzeczna dziewczynka, opadła plecami na materac. W ostatniej chwili spojrzałem jej głęboko w oczy, w jej cudowną, młodą twarz. Nie odwzajemniła spojrzenia. Wpatrywała się gdzieś w sufit, rękoma bezradnie przebierając włosy.
Chwyciłem kutasa w garść i zdecydowanie nakierowałem w jej gorące, ciasne wnętrze. W odpowiedzi opuściła głowę na materac i patrzyła gdzieś za siebie. Jej dłonie powędrowały w kierunku brzegów różowego wdzianka, które miała na sobie, i pociągnęły do góry. Wiedziałem, że za chwilę zobaczę jej wspaniałe piersi.
Bawiłem się jej pizeczką w samym wejściu. Rozgarniałem słodkie, mlaskające wargi. Były tak wilgotne, że, z nadmiaru wrażeń, szumiało mi w głowie. Patrzyłem na nią, obserwowałem jej podniecenie. Czułem, jak dotyka moich ud swoimi stopami, jak coraz szerzej rozchyla swoje krocze. Wszystko po to, by wpuścić mojego wielkiego tarana swoje ciasne wnętrze.
Kiedy z nią wszedłem, jęknęła głęboko, z przejęciem. Mocno pociągnęła swoją bluzeczkę do góry, odsłaniając cycuszki. Teraz już tylko dyszała. Nasze oddechy mieszały się ze sobą. Leżała na wznak z nogą wysoko uniesioną do góry, a ja poruszałem się jej ciasnym wnętrzu: rytmicznie, szybko, coraz szybciej. Starałem się bez problemu dotrzeć do samego szczytu.
Była niesamowicie ciasna, tak bardzo gorąca. Miałem wrażenie, że postradał zmysły. Wydawało mi się, że już nigdy nie będę tą samą osobą, co do tej pory. Poczucie zatracenia w tym wszystkim, ogarniało całą moją istotę. W jednej chwili cały świat przestał istnieć. Doświadczyłem czegoś niesamowitego. Miałem wrażenie, że mój kutas porusza się w ciasnym, gorącym i lepkim bajorze. Niebo i piekło stało się jednym.
Była jak ryba wyjęta z wody. Zwijała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Głośno jęczała, przeciągle wzdychała. Jej rozkoszne odgłosy wypełniły całe pomieszczenie i świadczyły tylko o jednym: szybkimi krokami zbliżała się to niebotycznego orgazmu.
Mocno zacisnąłem zęby i poruszałem swoimi biodrami coraz szybciej. Uderzałem w nią coraz bardziej gwałtownie. Seks stawał się coraz bardziej intensywny. Przestałem zwracać uwagę na wszystko, co działo się dookoła. Wędrowałem jej tunel jak wytrwały górnik. Starałem się jak tylko mogłem.
W pewnym momencie jej zwinne paluszki znów wylądowałem na lśniącej wisience. Masowała ją i męczyła szybkimi, gwałtownymi ruchami. Wykonywała kółeczka raz w jedną, raz w drugą stronę, to znów mocno rozgniatała.
-Uuuuu-uuuuuhu, u, uu, uhu!!! - wydobywało się z jej gardła.
Słodkie, oszałamiające uczucie było coraz bliżej. Błogie swędzenie rozpoczęło swój marsz od palców stóp i powoli przesuwało się w stronę kolan. Później opanowało pośladki i jądra. Pobrało je gorącym żarem i ścisnęło intensywnym skurczem. Po drugiej stronie weszło na czubek głowy i wędrowało przez szyję, klatkę piersiową oraz brzuch. Kiedy poczułem je gdzieś w okolicach pępka, myślałem, że zwariuję. Jednak wędrowało dalej w okolicę krocza i jąder. Zbliżał się moment finałowego aktu tego przedstawienia.

first date

29 września 2017

Analna przygoda.


10. Nierówno pod sufitem.

Ta dziewczyna była niesamowita. Szeptałem coś do niej niezrozumiale, sam już nie wiem, co. Pochyliła się nad moim kutasem i, wysuwając język, zbliżała swoją głowę. Następnie, nie puszczając go z dłoni, odważnie splunęła na sam wierzchołek. Później polizała.
Odwróciła twarz, jakby chciała się do tego przygotować, a po chwili zachłannie rzuciła się na ten wielki korzeń, na to coś wystające z mojego krocza. Objęła to ustami. Zacisnęła je bardzo mocno, bez litości, jednak teraz wiedziałem, że nie muszę już niczego powstrzymywać. Nie chciałem. To miał być koniec, finał w jej ustach.
Zdaje się, że ona rzeczywiście miała nierówno pod sufitem. Zaciskając dłoń na podstawie mojej wieży i ciągnąc skórę do dołu, pracowała swoją głową w takim tempie, jakby chciała wydobyć ze mnie wszystko, dosłownie każdą kropelkę.
Wypuściła go i przekręciła swoją śliczną główkę na jeden bok. Teraz, cmoknąwszy, pocałowała w grupą napęczniałą oplatającą łeb żyłę. Zadrżałem.
Znów splunęła i znów pochłaniają gruby trzon. Otworzyła usta. Nie zaciskała ich, ale szalała tak, że uderzałem z całych sił w jej gardło. To było niesamowite. Trudno opisać to co czułem. W pewnym momencie miałem wrażenie, że odpływam w kosmos. Dziewczyna opanowała mnie całkowicie. Krztusiła się dławiła, kaszlała, jej ślina płynęła obfitymi strumieniami.
Nagle, kiedy najmniej się tego spodziewałem, wypuściła go. Przejechała dłonią od podstawy aż po samą żołądź, a na samym wierzchołku, mocno zacisnęła. Patrzyła przed siebie półprzytomnym wzrokiem. Uniosłem się na łokciach, by zerknąć, czy wszystko z nią w porządku. To było istne szaleństwo. Nie wiedziałem, co się właściwie dzieje, w którym punkcie jesteśmy.
Znów splunęła i znów mocno zacisnęła swoją garść na moim przyrodzeniu. W jej policzkach ponownie pojawiły się te cudowne dołeczki.
-Boże, dziewczyno, jak ty to robisz? - westchnąłem przyciszonym głosem.
Zamiast odpowiedzi, rzuciła się na mnie. Była jak pirania. Nie dała mi odpocząć. Kompletnie zatraciła się w tym, co robiła. Jej usta wypełnione były moim napęczniałym kutasem, z jej gardła wydobywały się głośne jęki i westchnienia.
-Ooooohhhh taaaak... teraz! - wyrzuciłem z siebie, wiedząc, że już dłużej nie powstrzymam wzbierającej we mnie energii.
Zdawało się, że nie zareagowała. Jeszcze kilkakrotnie nadziała się swoim ciałem tak mocno, że myślałem, iż mój trzon przebije ją całą i znajdzie się w jej kartami.
Na sekundę uwolniła go, splunęła i znów pochłonęła. Wzdychała. Chwyciła mnie za jądra i ścisnęła. Znów poruszała swoją głową. Jęczała jak kot. Kilkakrotnie szybko przejechała dłonią po moim udzie, chwyciła mnie za jajka i pogłaskała. Gdybym mógł, śpiewał jak skowronek na wiosnę.
Wyglądała prześlicznie. Jej jasne, śmietankowe włosy opadły na czoło, prz okazji delikatnie muskając moje podbrzusze.
Wyprawiała ze mną cudowne rzeczy, a ja byłem na granicy orgazmu. Masowała moje jądra. Robiła to w tak subtelny sposób, że kręciło mi się w głowie. Mruczała, miauczała. Ssała i ciągnęła łeb. Doświadczenie było iście niebiańskie. To było coś, czego nie spodziewałbym się w najcudowniejszym śnie. To była istna bajka. Jej głowa poruszała się do dołu i do góry, do dołu do góry… rytmicznie, sprawnie, konkretnie i celowo.
Dyszałem coraz głośniej, coraz trudniej było i powstrzymać nadchodzący wytrysk. Ciśnienie w moim podbrzuszu gromadziło się, niczym lawa w wulkanie, usilnie szukając ujścia.

Sexy babe on top giving handjob to big dick

28 września 2017

Analna przygoda.


9. W swoim żywiole.

Szalała. Była jak dzika, nienasycona Amazonka. Z mojego gardła wydobywały się już tylko nieartykułowane, niezrozumiałe dźwięki. To było cudowne i wspaniałe. Wszystko wskazywało na to, że razem osiągniemy ten, niesamowicie wielki, kosmiczny orgazm.
Krzyczała coraz głośniej. Unosiła się coraz wyżej i coraz mocniej spadała na moje podbrzusze. Coraz donośniej chlapały jej pośladki. Chciała wycisnąć z siebie wszystko. Jak cytryna w mikserze, oddawała mi wszystkie soki, wszystkie siły. Chciała, żebym wyszedł spod niej na czworakach. Jej pizda była jak imadło, nie dawała mi żadnych szans. Stopniowo traciłem poczucie rzeczywistości, nie wiedziałem gdzie jestem.
W końcu, zmęczona, po kilku minutach szaleńczej gonitwy, nieco zwolniła. Nie oznaczało to, że było lżej. Przy wolniejszych ruchach, jej cipka zaciskała się jeszcze mocniej.
Wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale tak było. Czułem każdy zakamarek, każdy mięsień. Odbierałem ją dokładnie gdzieś pod swoją czaszką, niczym fale sejsmiczne.
-Ohhhhhh, ohhhhh!!! - dyszałem.
Moja pani była w swoim żywiole. Jęczała coraz głośniej, krzyczała, darła się wniebogłosy. Wydawało się, że nie panuje już na niczym.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i wymierzyłem jej soczystego klapsa w pośladek. Zamiast ją powstrzymać, podziałało to jak czerwona płachta na byka. Stała się jeszcze bardziej agresywna, jeszcze mocniej i dokładniej obejmowała sobą mój gruby żylasty drąg.
Nie miałem pojęcia, jak długo jeszcze wytrzymam. Teoretycznie, powinienem się spuścić jakieś dwie, trzy minuty wcześniej. Nie wiem, co się ze mną stało. Ten moment jakoś minął, jednak moja energia kumulowała się dalej. Nasienie w jądrach zbierało się, a jego ciśnienie było coraz wyższe. Zdawało mi się, że jest go coraz więcej. Bałem się, co się stanie, kiedy wytryśnie.
Niespodziewanie zwolniła, wyprostowała się i opadła pośladkami na moje jądra. Wygięła plecy i, na ułamek sekundy, zastygła. Jej jaskinia pulsowała bez przerwy. Była niczym dziki zwierz, niczym zmora, potwór. Nawet w tym momencie nie dała mi najmniejszego odpoczynku.
Po chwili podjęła przerwaną akcję, teraz w bardziej pionowej pozycji. Oderwała się od mojego tułowia i podparła dłońmi na mojej klatce piersiowej. Jej pośladki i podbrzusze wciąż leżały płasko na moim ciele. Jednak górna połowa sylwetki starała się trzymać pionowo. Powodowało to, że jej kręgosłup wygiął się w literę C. Widać było, że taka pozycja sprawia jej jeszcze większą przyjemność.
Podskakiwała niczym zabawka. Jej włosy falowały jak szalone, jak gdyby pędziła na wietrze. Teraz za każdym podskokiem z jej gardła wydobywał się już tylko głośny, ochrypły krzyk.
Ja także nie mogłem dać sobie rady ze swoim ciałem. Nie panowałem już nad swoimi reakcjami. Było mi tak dobrze, tak słodko, że chciałem spełnienia. Chciałem tego spełnienia właśnie teraz. Jednak, to wszystko trwało dalej. Wszystko ciągnęło się, w nieskończoność, jakby nigdy nie miało być szczęśliwego happy endu.
Pokój wypełnił się jednym wielkim krzykiem. Ona krzyczała i ja krzyczałem. Podskakiwała na mnie niczym piłka plażowa. Wytrwale i uparcie prowadziła mnie w rejony rozkoszy, których jeszcze nie znałem. Dalej, dalej, bez końca, jakby celem samym w sobie było tylko samo to, co robiliśmy. Myślałem, że wyzionę ducha, że to moje ostatnie sekundy. Wyrzucałem z siebie powietrze, niczym maratończyk, który dobiega do mety.
Wiedziała, że dłużej tak nie można. W tej ostatniej sekundzie, która dzieliła mnie od wytrysku, zeskoczyła ze mnie i, jak błyskawica, znalazła się obok mojego ciała. Zrobiła to tak szybko, że nie zdążyłem sobie nawet tego uświadomić. Nagle, po prostu była obok mnie, wpatrywała się w moją sterczącą fujarę, a ja tylko zdążyłem chwycić ją dłonią i zacisnąć, by nie wystrzelić pionowo gdzieś pod sufit. To było szaleństwo.
Wild riding my private cock


27 września 2017

Analna przygoda.


8. Ruszyła z  galopu.

Czas mijał, a ona jęczała coraz głośniej. Kontynuowałem moje zadanie. Byłem tak podniecony, że nie zwracając uwagi na otoczenie, również wydawałem jakieś dziwne, nieartykułowane odgłosy.
Moja dłoń tańczyła po jej boskim wzgórku jak szalona... do góry, do dołu, do góry, do dołu, w prawo i w lewo. Po kilku minutach znów robiłem kółeczka, raz w jedną, raz w drugą stronę, coraz szybciej, coraz energiczniej. Szarpałem, trząsłem dłonią, przyciskałem coraz mocniej, a ona odpływała, odpływała coraz dalej.
Jej jęki i westchnienia stawały się coraz bardziej przeciągłe i słodkie. Były miękkie, głębokie, jakby dziewczyna kończyła swój żywot. Mimo to, przyjemnie było tego słuchać. Odchyliła głowę do tyłu, a ja bezceremonialnie wetknąłem palec wskazujący w sam środek jej ciasnego wnętrza.
Po dłuższej chwili już tylko dyszała. W żaden sposób nie była w stanie zapanować nad swoim ciałem. Nie nie ma kontroli nad reakcjami swojego organizmu. Szarpała się i trzęsła jak w gorączce, unosząc i opuszczając górną część swojej pięknej sylwetki. Jej drobne paluszki tak mocno zaciskamy się na moich włosach, iż miałem wrażenie, że za chwilę wyrwie i ich całą garść. Wiedziałem, że to długo nie potrwa. Ten kulminacyjny moment zbliżał się wielkimi krokami. Zdałem sobie sprawę z faktu, że już za chwilę dozna głębokiego orgazmu.
Kiedy wyciągnąłem swój palec, znów przytarłem do niej ustami. Byłem jak szaleniec, lizałem bez pamięci, ciągnąłem sztywną, sterczącą łechtaczkę. Szarpałem głową na boki jakbym chciał wyrwać ją z korzeniami. Laska zagryzła tylko wargi i głośno jęczała.
-Już dobrze, już dobrze… - westchnąłem, czując, że ma dość.
Po chwili podniosłem się a następnie usiadłem. Jeszcze później położyłem się tuż obok niej. Odwróciła głowę w moją stronę.
-Wejdziesz na mnie? - mruknąłem.
-Uhu, - odpowiedziała, podnosząc się i zbliżając w stronę moich kolan.
Ująłem mojego ogiera w połowie długości i zacząłem poruszać skórą do góry i do dołu. Z niecierpliwością czekałem na dalszy rozwój tego cudownego przedstawienia. Bez chwili wahania podniosła się i dosiadła mnie okrakiem. Przygniotła mnie do posłania swoimi obfitymi pośladkami. Chwyciłem mojego fiuta tuż za głowicą, wyprostowałem i w napięciu czekałem na moment, kiedy wreszcie znajdzie się w jej i wilgotnym wnętrzu.
W końcu, przy akompaniamencie wspólnych jęków i westchnień, zaczęliśmy grać na wspólnym instrumencie, zwanym orgazmem. Moja wielka laga tkwiła w jej ciasnej cipce bardzo głęboko. Można powiedzieć że siedziałem i jej zajebistej pizdeczce po same jaja. Przygniata mnie do posłania swoim słodkim ciężarem. Czułem jak mój korzeń dotyka samego dna jej ciasnej jaskini.
Nie czekała ani sekundy dłużej. Od razu ruszyła z  galopu. Unosiła się i opadała takim tempie że odbierało mi to zmysły. Czułem potężną falę gorąca, zalewającą moje ciało. Stałem na krawędzi niebiańskiej rozkoszy.
Raz – dwa, raz – dwa… łóżko skrzypiało, w powietrzu unosił się słodki zapach naszych spoconych ciał. Moja partnerka jęczała coraz głośniej. Bez kompromisów dożywa do własnego pełnego zadowolenia. Była bezlitosna, swoimi pośladkami masakrowała moje jądra. Jej cipka zaciskała się, co chwilę w niesamowicie silnych skurczach.
W pewnym momencie przestała zwracać uwagę na moje, coraz bardziej wymowne, westchnienia i jęki. Opadała swoim rozpalonym ciałem na mój spocony tors i dobijała do samego końca, szczytowała. Jęczała, bardzo głośno wzdychała. Dochodziła do mety, a ja myślałem, że skonam pod jej ciężarem.
-U, u, u, o... - wyrywało się z jej gardła za każdym podskokiem.

Peta Jensen going wild on lucky cock

26 września 2017

Analna przygoda.


7. Ogarnięci amokiem seksu.

Ku mojemu zaskoczeniu, stawiała niewielki opór. Zupełnie tak, jakby nie chciała tego przerywać. Uśmiechała się słodko, a w jej policzkach znów pojawiły się te śliczne dołeczki. Ta urocza laska doprowadzała mnie do szaleństwa. Wiedziałem, że droczy się ze mną, że kokietuje mnie nawet w tej chwili, nawet w tym momencie.
Obydwoje byliśmy niesamowicie podnieceni, bardzo rozdygotani, roztrzęsieni i, tak naprawdę, żadne z nas nie miało pojęcia, co się z nami dzieje. W głowach nam się nie mieściło, co się dzieje z naszymi ciałami. Obydwoje ogarnięci byliśmy amokiem seksu, opętaniem zwierzęcej kopulacji.
Na chwilę wstaliśmy, a później, jakby zorientowawszy się w sytuacji,  usiedliśmy. Potrzebowaliśmy kilkunastu sekund, aby uświadomić sobie, co z tym fantem teraz zrobić. Chwyciłem ją za ramię i delikatnie posadziłem na sofie, a sam przykucnąłem naprzeciw niej.
Nie była zagubionym dzieciakiem, doskonale wiedziała co robić. Bez zastanowienia odchyliła się do tyłu i szeroko rozłożyła swoje zgrabne, piękne uda. To był mój czas. Miałem okazję pokazać, na co mnie stać. Teraz mogłem, chociaż w małym stopniu, zwrócić jej to, co dała mi od siebie. Miałem okazję się odegrać i zamierzałem to zrobić. Zamierzałem zabawić się z jej koteczką, wypieścić tą ciasną muszelkę, tą pachnącą, cudowną pizdeczkę na wszelkie możliwe sposoby.
Wiedziałem, że będę dla niej bezwzględny. Nie było mowy żebym darował któremukolwiek z jej słodkich zakamarków. Byłem zbyt podniecony, drżałem na całym ciele i nie miałem ochoty dłużej czekać. Miałem zamiar wyczyścić swoim wielkim, szorstkim jęzorem każdą szczelinkę i każdą fałdkę. Byłem na to przygotowany.
Zdjąłem z siebie koszulkę i przykląkłem obok niej. Następnie pochyliłem się, a ona w tym czasie zarzuciła stopę na moje plecy. Ten gest nie pozostawiał żadnych wątpliwości, jak mam się do tego zabrać. Moje usta od razu wylądowały w jej gorącym, wilgotnym wnętrzu. To było niesamowite doznanie. Miałem wrażenie, jakbym nagle znalazł się w krainie wszelkiej obfitości. Odchyliła głowę do tyłu. Wiedziałem, że jest gotowa na wszystko. Głęboko wciągnęła powietrze i z sykiem je wypuściła.
Trudno to opisać. Myślałem, że stoję już u bram raju, a ona jest tą osobą, która ma do niego klucze. Niesamowitą radością było czuć jej zapach, jakimż nieopisanym szczęściem było czuć jej słodko kwaśny smak, czuć lepkość, wilgoć i delikatność jej niesamowitej cipeczki.
W pewnym momencie jej dłoń wylądowała na mojej potylicy i mocno wcisnęła moją twarz w sam środek rozpalonego wnętrza. Wpychała moje usta głębiej i głębiej. Niestety, nie o to mi chodziło. Ja wiedziałem, że chcę wszystko przeprowadzić powoli, stopniowo i metodycznie, nie zapominając o żadnym detalu. Ona, pod tym względem była inna, chciała jak najszybciej zaspokoić swoje własne żądze.
Scena znacznie przybrała na swej intensywności. Lizałem jej pizdeczkę jak oszalały i jednocześnie waliłem sobie konia. Cały trzęsłem się i głośno jęczałem. To było szaleństwo. Ona wzdychała i zwijała się w konwulsjach rozkoszy. Nasze odgłosy tworzyły melodię jakiejś nieziemskiej, nieopisanej miłosnej pieśni.
W pewnym momencie, chcąc zmienić rytm i metodę, pośliniłem całą dłoń i mocno przycisnąłem do jej wilgotnej brzoskwinki. W tej samej chwili jej ciałem szarpnął potężny skurcz. Raptownie chwyciła mnie za czuprynę i uniosła swój tors wysoko do góry. Jej usta otworzyły się szeroko, wciągnęła powietrze jak ryba wyjęta z wody. Drżała. Chyba dotknąłem jej tajemnego punktu.
Wild

25 września 2017

Analna przygoda.


6. W jej słodkim gardle.

W kolejnym etapie znacznie zwiększyła tempo. Poruszając rytmicznie głową, kumkała, niczym żaba w stawie. Była całkowicie pochłonięta swoim zajęciem, a ja szybowałem już w kosmos.
W końcu z głośnym, pełnym zadowolenia, mlaśnięciem, uwolniła mojego napęczniałego, pełnego nasienia, banana. Tak mocno zakręciło mi się w głowie, że miałem wrażenie, iż za chwilę stracę przytomność. To było na granicy mojej wytrzymałości.
Żeby nie było tak dobrze, jak mógłbym sobie wyobrażać, przerwa nie trwała jednak zbyt długo. Ta dziewczyna była szalona. Nie wiem jak to powiedzieć, po prostu, miała chyba nierówno pod sufitem. W sekundę, może dwie, ku swojemu niesamowitemu zadowoleniu, znów znajdowałem się w jej słodkim gardle. Teraz jeszcze głębiej trafiałem w jej buzię, jeszcze mocniej zaciskała swoje usta, jeszcze mocniej robiła to, co miała robić.
Nie mam pojęcia, co się działo dalej. Bardzo chciałbym to wiedzieć, ale chyba nie do końca byłem tego świadomy. Zamknąłem oczy, czułem niesamowite zawroty głowy, słyszałem tylko chlupotanie, jakby tłoka w cylindrze. To było jej gardło. Mój łeb odbijał się od jej migdałków, a ten odgłos wydawała ślina.
Nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć. Pierwszy raz kochałem się w tak bezwstydny i bezpruderyjny sposób. Mmoje oszołomienie sięgnęło zenitu. Byłem pewny, że za sekundę trysnę gorącym nasieniem w jej przełyk.
-Och, tak, tak... - wzdychałem głośno.
Chciałem, chciałem teraz to zakończyć. To byłoby cudowne, to byłoby wspaniałe, niesamowite. Już sama myśl o tym pozbawiała mnie zdrowego rozsądku.
-Och... mała moja, tak mi rób, - pojękiwałem.
W końcu, poruszając głową na prawo i lewo, uwolniła go całkowicie. Był cały w jej lepkich, gorących wydzielinach i migotał, niczym dobra wróżka, w świetle domowych żarówek. Jego łeb opleciony był grubą, twardą, fioletową żyłą, co mogło sugerować tylko jedno: nieodległy intensywny wytrysk. Ona, tymczasem, patrzyła na niego spod przymkniętych powiek, jak na jakiś tajemniczy totem, jak na czarodziejski przedmiot, który trzeba czyścić do momentu, kiedy będzie można się w nim przejrzeć.
Poczekała chwilę i znowu łapczywie go pochłonęła. Chciało mi się wyć ze szczęścia i radości. Myślałem, że za sekundę wyzionę ducha i przeniosę się na łono Abrahama. Rzuciła się na niego, jak spragniony wędrowiec na szklankę wody na pustyni.
Znów rozbrzmiewały donośne odgłosy pluskania i mlaskania. Czułem się jak na karuzeli. Wszystko się kręciło, ale było to niesłychanie przyjemne. W mojej głowie wirowały nie tylko myśli, w mojej głowie wirowało wszystko, cokolwiek tam się znajdowało. Powoli traciłem poczucie rzeczywistości. Czas, przestrzeń, moja osoba, wszystko to mieszało się ze sobą, tworząc cudowny kalejdoskop. Miałem wrażenie, że już spuszczam się w jej głębokie gardło.
Nic takiego jednak się nie stało. Nie wiem, jak ona to robiła. Byłem półprzytomny, odpłynąłem z tego świata w niebyt, gdzieś na skraj kosmosu. Sam już nie wiem, ale chciałem tego. Byłem, jak narkoman na głodzie, chciałem jeszcze. W duchu błagałem ją, aby nie przerywała, by trwało to bez końca. Nie jest łatwo to wyjaśnić, jednak chciałem tak się męczyć, tak dogorywać. Tak bardzo cudownie było umierać z rozkoszy w jej ustach, w tym miejscu, w tym jej piekle miłości.
Działy się coraz większe cuda. Kiedy kolejny raz, z niesamowitą namiętnością, rzuciła się na mojego palanta, nie wytrzymałem. Nie byłem w stanie dłużej tego znieść. Chwyciłem ją za rękę i uniosłem do góry.
-Boże mój, poczekaj kochanie, bo upadnę, - odezwałem się drżącym głosem.
Don’t let the conservative look with glasses and short hair fool you. Deep inside Aunt Jackie was a cougar, a wild cougar. 

24 września 2017

Analna przygoda.


5. Doprowadzić mnie do wytrysku.

Nie czekała, nie zastanawiała się. Można powiedzieć, że była prawdziwą profesjonalistką. Od razu wiedziała jak się do tego zabrać, jak pracować, jak się do tego przyłożyć. Jej głowa poruszała się w tył i w przód, w tył i w przód, szybko, szybko, coraz szybciej... Jej usta bardzo mocno obejmowały moją żołądź, tak jakby chciała w ciągu jednej sekundy doprowadzić mnie do wytrysku. To było coś niesamowitego.
W momencie, kiedy zajęta była pracą na moim przyrodzeniem, ja rozpinałem szerzej rozporek i zsuwałem spodnie coraz niżej, by umożliwić jej jak najłatwiejszą pracę. Dyszałem coraz głośniej, byłem coraz bardziej podniecony.
Nagle wypuściła mojego fiuta i roześmiała się. Jej śmiech był radosny, szczery i donośny. Wiedziałem, co się dzieje. Już po chwili chwyciła mój drąg, zacisnęła na nim swoją delikatną rączkę i przyglądając mu się, zaczęła poruszać skórą obydwie strony.
Tak naprawdę, nie było czasu na zastanawianie się. Akcja toczyła się coraz szybciej. Przejechała językiem od samych jaj, po żołądź i znów zacisnęła swoją drugą rączkę. Po sekundzie, czy dwóch jej usta znów zwarły się na samej górze. Szybowałem już w obłokach.
Wjeżdżałem w nią dość głęboko. Jej drobna buzia dochodziła do połowy długości mojej pały. Zaciskała na niej swoje usta i powoli cofała głowę, przejeżdżając po każdej żyle, po każdym wypiętrzeniu, tym samym doprowadzając mnie na skraj niebiańskiej rozkoszy. Myślałem, że zwariuję.
Nagle przekroczyliśmy jakiś tajemny, niewidzialny próg spoza którego nie było już odwrotu. W tym momencie nie wytrzymałem, to było aż nadto. Nagle poczułem się prawdziwym samcem, prawdziwym, bykiem, ogierem. Testosteron w moim ciele burzył się, wychodzi mi uszami. Czułem jeżące się włosy na mojej głowie, czułem pulsujące gorąco w moim podbrzuszu. Byłem samcem alfa.
Chwyciłem jej głowę mocno, bezceremonialnie zanurzając palce w jej złote włosy. Dopiero teraz się zaczęło. Przyciskając jej głowę do swojego podbrzusza, poruszałem nim do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu. Krztusiła się, dławiła, łkała. Nie przestawałem, po prostu była dla mnie rzeczą, lalką do wykorzystania, do zaspokojenia moich najskrytszych, najbardziej wyuzdanych żądz.
W ostatnich sekundach kilkakrotnie uderzyłem końcem penisa o jej gardło i wtedy ona odsunęła głowę. Nie wytrzymała, zabrakło jej powietrza, zadławiła się własną śliną, ale nie odsuwała zbyt daleko. Wciąż patrzyła na mojego fiuta, wciąż patrzyła na jego wierzch, patrzyła z pożądaniem, z podnieceniem. Wiedziałem, że za chwilę pochłonie go na powrót.
Nie rozczarowałem się. Tak też się stało. Rzuciła się na niego, jak głodna kura na tłustą dżdżownicę. Chwyciła od razu prawie do samego końca i teraz się nie zakrztusiła. Widocznie lepiej się przygotowywała.
Pochyliła głowę, nabrała powietrza wydęła policzki, odepchnęła się od sofy i pracowała, pracowała tak wytrwale, że aż czułem się zaskoczony. Czułem narastające pulsowanie z tyłu głowy, czułem skurcze w podbrzuszu, robiło mi się coraz goręcej, coraz bardziej słodko. Wiedziałem, że jeśli czegoś nie zmieni, już teraz spuszczę się w te jej gorące usteczka.
Nie było to jednak żadną przeszkodą, ani dla mnie ani dla niej. Tą zabawę, mógłbym zakończyć już teraz i byłbym całkowicie usatysfakcjonowany, bo robiła to perfekcyjnie. No tak, co tu dużo mówić, robiła to doskonale. Nie dało się oszukać, że była świetną kochanką.

wild woman digging for cum

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...