Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezent urodzinowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezent urodzinowy. Pokaż wszystkie posty

21 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

12. Tego możesz się nauczyć. 


Po chwili położyła się na brzuchu, wystawiając do góry swój zgrabny tyłek. Pomiędzy lekko rozchylonymi udami majaczył czarny, kędzierzawy zarost. Teraz nie był już obrzydliwy, w tej chwili wydawał mu się słodkim rajem.

-Wleź na mnie! - rozkazała.

Rozkraczył się i pochylił. 

-Obejmij mnie kolanami.

Zrobił, co mówiła.

-Zapakuj się w moją cipę. 

Chwycił fiuta i nagiął do dołu. Jego jaja muskały wewnętrzną stronę jej ud. 

-Yach! - z głośnym stęknięciem wlazł w jej rozkoszną psitkę. 

Zamknęła oczy i otworzyła usta.

-Oj, oj, oj… - pojękiwała. 

Pakował się w nią z zapamiętaniem.

Raz, dwa, raz, dwa… wchodził i wychodził, wchodził i wychodził. 

Była tak ciasna, że z wrażenia ledwie widział na oczy. Złączyła nogi. Siedział na niej, trzymał ją za pośladki i pchał się. 

-Ych, och, ych och… - stękał.

Wyciągnęła dłoń do tyłu i chwyciła go za udo. 

-Nie przerywaj, och nie przerywaj, - prosiła drżącym głosem. 

Stopniowo tracił poczucie rzeczywistości. Jej pośladki były takie okrągłe, takie kształtne i powabne. 

-Uuuuach, uch, uch!!! - dyszał.

-Ruchaj, ruchaj mnie! - błagała. 

Kiedy miał już dość, przerwała.

-No i co? Nie mówiłam? - powtarzała zmęczonym głosem. - Chodź tu jeszcze do mnie, mój ty, żigolaku.  

Usiedli naprzeciwko siebie.

-O tak, jesteś taaaki słodki. Mogłabym cię zjeść. 

Przytulili się i wszedł w nią.

-Och! - westchnął.

Nawet nie wiedział, jak to się stało, po prostu, w pewnej chwili poczuł, że się w niej znajduje.

-Och Brygida, kocham cię, - wychrypiał. 

Roześmiała się serdecznie. 

-Nie żartuj, młody, to tylko seks… hm… przyznam, że bardzo dobry, nawet nie liczyłam, ale, kurwa, to tylko seks. Młody to tylko seks. To dopiero początek. Jeszcze wiele przed tobą. Zobaczysz.

-Och, och… naprawdę? I tak cię kocham.

Obydwoje zaczęli się śmiać. Głaskała go i mówiła drżącym od śmiechu głosem.

-Ależ Leszku, to nie ty mnie kochasz, oj nie. To twój chuj kocha, hmmm… i to nie mnie, tylko moją cipkę. Wiesz, o co mi chodzi. 

Przez chwilę czule się pieścili, a później opadli na plecy w przeciwnych kierunkach. Jego kutas nagiął się, jak struna. Myślał, że odleci, że za chwilę straci przytomność. W perspektywie miał jej cipę, jej wielkie cycki i rozkosznie wykrzywioną twarz.

-Ooooch, oooooch, ooooooch! - wzdychał. 

Przysunął się jeszcze bardziej, by jeszcze mocniej wepchnąć swoją fujarę. Dziewczyna rozgniatała dłonią górną część swojej cipki, a on się trząsł z rozkoszy. 

-Och, już, ooooch, teeeeraaz!!! - wrzasnął.

Po chwili nastąpiła najwspanialsza, dla niego, część tego spektaklu. Jednym ruchem dłoni powaliła go na łóżko i dosiadła. 

-Brygigda, och, och, no co ty?! No co ty?!

To było najsłodsze, najcudowniejsze doświadczenie, jakie kiedykolwiek przeżył.

Raz, raz, raz… - podskakiwała na nim, jak piłka.

-Ych, ych, ych… - stękał ledwie żywy.

Góra, dół, góra, dół…

-Jeszcze trochę, jeszcze… wytrzymaj! - wykrzykiwała.

Chlap, chlap, chlap… - mlaskało między jej nogami.

-Ach, aaach, aaaaaaach!!! - darł się co raz głośniej.

Raz, raz, raz…

-Teraz… jesteś… już… rozprawiczony… Leszku! - wyrzuciła z siebie. 

-Bryyyyyyyygida, yyyyyyyaaaaach!!! - wył z rozkoszy. 

Zatrzymała się. Wyszedł z niej tylko po to, by spuścić się w jej zarost.

-Podoba ci się, co? - śmiała się.

Patrzył, jak gęste nasienie zalepia jej kępę i wstydził się tego. 

-Ych, tak… nie… sam nie wiem.

To było takie obleśne, a jednak go tak bardzo ciągnęło. Wiedział, że gdyby jeszcze raz nadarzyła się taka okazja, bez wahania zrobiłby dokładnie to samo. 

Po chwili leżała na łóżku goła z rękami za głową i uśmiechała się.

-No byczku, zdałeś egzamin. 

-Hy, co?!

-Mówiłam, że to nie będzie takie trudne.

-No chyba nie… eeee… - zastygł z otwartymi ustami. 

-Pierwszą lekcję masz za sobą. 

Otarł z czoła pot.

-Eeee pierwszą? Ale ja nie mam pieniędzy.

-Spokojnie, teraz to już dam ci za darmo.

-Taaak? - zdziwił się.

-No, tylko nie mów o tym kolegom, bo też będą chcieli, a ja muszę z czegoś żyć. 

Uśmiechnął się głupkowato. Czyli dostał u niej karnet. 

-No… dobrze, - westchnął.

-Jak chcesz, możemy umówić się na kolejne spotkania.

Czuł się niesamowicie wyróżniony.

-Kolejne?

-Jak cię trochę podszkolę, będzie z ciebie niezły kozak. Może sam zastanowisz się nad wyborem tej profesji. 

Niemal widział, jak rośnie mu klatka piersiowa.

-Tak? Tak mówisz? Myślałem…

Zerknęła na jego fiuta.

-W każdym bądź razie, niczego ci pod tym względem nie brakuje. No może umiejętności, ale tego możesz się nauczyć. 

Spuścił wzrok. Nie wiedział, co o tym myśleć. 

 

                                                                                            Koniec.




20 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

11. Nie zapomnę cię.


Pochyliła się i splunęła kilka razy. Ślina popłynęła szczelinami między fiutem a jej cyckami. Kiwnęła głową, by zaczął poruszać swoimi biodrami. Zrobił to bez wahania. 

-Ych, ych, ych… - stękał tylko. 

Patrzył na jej ściśnięte balony i swojego pytona raz niknącego, raz pojawiającego się i nie mógł uwierzyć w to, co się działo. 

-No młody, teraz na pewno o mnie nie zapomnisz.

Usiadła i znowu wzięła go do ust. 

-Uch, uch, oj, aaaaj, - kwilił.

Siedziała na krawędzi łóżka, a on stał obok, prężył się i jęczał.

-A nie mówiłam?! 

Jedną ręką ściskała jego jądra delikatnie, czule, ale elastycznie, drugą obejmowała trzon kutasa od góry. Robiła to samymi palcami, jakby grała na fujarce. 

-Och, och, już nie mogę! - dygotał na całym ciele.

W jej ustach spoczywał czubek jego męskości, opuchnięta żyła co chwilę znikała za ich granicą. Jej policzki zapadły się jeszcze bardziej niż poprzednio, ssała, ciągnęła, cmokała i nagle dotarło do niego, że oto ta kobieta spełniała jego najskrytsze marzenia, jego pragnienia. Był zaskoczony, że jakakolwiek dziewczyna może je w ogóle odkryć i że stanie się to tak szybko. 

Teraz wszystko potoczyło się bardzo szybko. Legła na wznak i szeroko rozłożyła nogi. Z radością wlazł między nie. Był zaskoczony, że wiedział, jak to zrobić. Ukląkł, a później opadł pośladkami na prześcieradło. Chwycił za kutasa, przyłożył do cipy i popchnął. Z rozkoszą w nią wszedł.

-Ych! - stęknął.

Przyłożyła palce i zaczęła masować. Dość niezdarnie poruszał biodrami.

Chlip, chlap, chlip, chlap… - rozbrzmiewały mokre odgłosy. 

Jego chuj właził i wyłaził. 

-Ych, uch, ych, uch… - stękał.

Patrzył na swojego kutasa, na jej drżącą dłoń i pocił się z podniecenia. 

-Yyyyyach! - jęknął.

W tym samym momencie jej cipa zaczęła się dziwnie, szybko i mocno kurczyć.

-Yyyyyyyy! - wyrzucił z siebie.

Po kilku ruchach jej norka zrobiła się nieznośnie ciasna. Trudno było mu to wytrzymać.

-Ooooch, oooooch, oooooch! - wzdychała coraz głośniej.

Miała zamknięte oczy i masowała swoje cycki.  W końcu położył się za jej plecami. 

-Och, och jak mi dobrze, och jak wspaniale, - dyszał jej do ucha.

To było boskie, cudowne doświadczenie, był tak blisko jej ciała, tak blisko kobiety.

-Och, chcę cię, och… tak… chcę cię! - sapał.

Już wcale nie wydawała się mu taka brzydka i odpychająca. Jej doświadczenie i zaangażowanie sprawiły, że szybował na granicy utraty przytomności. 

-No widzisz, jesteś zadowolony, - uśmiechała się.

Uniosła nogę, a non podtrzymywał jej udo. 

-Ufff, uff, uff, - syczał, zaciskając zęby.

Raz, dwa, raz, dwa… - poruszał biodrami.

Nagle jej cipa skurczyła się tak, iż myślał, że wyzionie ducha. 

Raz, dwa, raz, dwa… wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… to było trudne do opisania. 

-Brygida, ooooooch, Brygida! - wzywał jej imię.

Drugie ramię włożył pod jej plecy i chwycił ja za rękę. Ścisnął tak mocno jej palce, jakby za chwilę miała mu uciec.

-Och Brygida! - wołał coraz głośniej.

Nim przymknął powieki, spostrzegł, że jego kochanka ciągle bawi się swoimi piersiami. Uwielbiał widok, kiedy się uginały pod naporem palców. 

-Oooooch, jak mi dobrze! - jęczał.

Zamknął oczy i dyszał wprost w jej napiętą szyję. 

-Och, och, och…

Ona także miała spuszczone powieki, zagryzła dolną wargę i cichutko pojękiwała. 

-Ach, ach, ach…

Czuł, że sprawdza się jako kochanek.

-Oooooch Brygida nie zapomnę cię! 




19 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

10. To jeszcze nie koniec.


Siedział w niej, było obłędnie, ale nagle wystraszył się i rzeczywiście postanowił wyjść. Nie dała mu tej satysfakcji. Przytrzymała jego tyłek.

-Och, nie wychodź, nie wychodź. Tak jest dobrze. Och tak mi dobrze, - instruowała z przejęciem.

Po chwili położyła się na krawędzi łóżka i uniosła nogi wysoko do góry. 

-Klęknij, - nakazała. 

Posłusznie opadł na kolana. Trzymał penisa, celując wprost w jej szparkę. Z pytaniem w oczach patrzył jej w oczy. 

-Doskonale, - pochwaliła.

Jego banan zrobił się jeszcze grubszy i jeszcze bardziej sztywny. Oplatała go sieć żył, zsiniał i wyglądał jak gałąź sosnowa. Masowała swoją cipkę, rozgarniając płatki raz w jedną raz w drugą stronę. Niecierpliwił się. Znowu chciał się w niej znaleźć. Zaczynało się mu to podobać. 

-Tylko spokojnie. Poczekaj. Nie spiesz się. Teraz.

Zabrała dłoń, pozostawiając mu otwarte pole. Przytrzymał ręką, wycelował, dotknął i wepchnął od razu do samego końca.

-Świetnie, - pochwaliła.

-Aaaaaaach!!! - westchnął głęboko.

Podwoje, mimo iż na początku wydawały się bardzo ciasne, gładko rozstąpiły się na boki. Był pewien, że trafił w samo sedno. 

-Mówiłam, że będzie dobrze, - cieszyła się.

Patrzył, jak jego własny kutas spoczywa w jej cipie i nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. 

-Oooooch, ooooooch! - wzdychał ciężko.

Był tak podniecony, że jego jaja skurczyły się do małego woreczka.

-No  młody, pracuj, pracuj, nie krępuj się, - zachęcała.

Pchał się i stękał, wychodził i stękał. 

-Uch, uch, uch… 

"Co się dzieje? Co się dzieje?" - myślał gorączkowo. 

Nie mógł uwierzyć, że właśnie kopuluje, bo to nie była miłość. To była czysta, zwierzęca kopulacja i miał tego długo nie zapomnieć. Tak mu się wydawało. Czy był na to przygotowany? 

-Teraz wejdź na mnie okrakiem, - nakazała.

Spojrzał na nią zdziwiony. O czymś takim to już w ogóle nie słyszał. 

-Po co? - spytał zdezorientowany, ale ona zaraz mu to wyjaśniła. 

-Daj mi go między cycki. 

Więcej nie trzeba mu było do szczęścia. Uśmiechnął się, jakby usłyszał coś bardzo niestosownego, ale z ochotą przyjął propozycję. 

-Hehe… a tak można? - roześmiał się pod nosem. 

Także odpowiedziała uśmiechem.

-No pewnie, - szepnęła.

Kiedy już na niej siedział, a jego kutas wygodnie spoczywał między dwoma balonami, westchnął przeciągle:

-Oooooooch!!!

To było to czego po czymś takim oczekiwał. 

-No i co, dobrze?

-Hehehe… nooooo. 

-A mówiłam, żebyś niczego się nie bał? Prawda, że to łatwizna? To taka premia ode mnie, można powiedzieć gratis od firmy, - powiedziała śmiejąc się.

-Ooooooch… za co? - udawał, że nie wie o coc hodzi. 

-Za dobre sprawowanie, małolacie. W sumie byłeś bardzo grzeczny i posłuszny. 

Mocno ścisnęła jego fiuta swoimi cyckami, a on zawył z rozkoszy. 

-Uuuuuuaaaach!!!

Było cudownie. Nie panował już nad tym.

-Śpiewasz, jak słowik, szczeniaku, - śmiała się. 

Takiego wrażenia, nawet w najśmielszych snach, się nie spodziewał. Było nieziemsko. Czuł się tak, jakby włożył kutasa w miękkie, sprężyste poduszki. W głowie mu wirowało, ciężko dyszał, ale był szczęśliwy jak nigdy dotąd. Wiedział, że tę zabawę będzie chciał powtórzyć i to w najróżniejszych konfiguracjach. 

-Poczekaj, to jeszcze nie koniec, - zwróciła się do niego po jakimś czasie.




18 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

9. Teraz będzie dobrze.


Nim się spostrzegł, klęczała już u jego stóp. Nie przewidział tego. Spojrzała na góry, a w jej oczach malowało się zadowolenie. 

-Mmmmm… ale masz przyrząd, nie masz się czego wstydzić. No, no, naprawdę jest ogromny. Hmm… nie potrzebnie go tak chowałeś. Wiesz, co, musisz go pokazać innym dziewczynom, bo to wielka strata tak go kryć. 

Nim się zorientował, jego spodnie zjechały do kostek, ale teraz nie zamierzał już protestować. Zdał się na ślepy los. Chwyciła od spodu jego jądra i uniosła do góry. 

-Ooooch! - westchnął i bardzo mocno zakręciło mu się w głowie.

Jego penis był tak sztywny, że sterczał prawie pionowo. Szeroko otworzyła usta i patrząc mu w oczy, ujęła głowicę. 

-Aaaaaaach!!! - kompletnie zaskoczony wyrzucił z siebie.

Zachwiał się na nogach. Wciągnęła powietrze, a w jej policzkach powstały dołeczki. W jej buzi było tak gorąco, tak ciasno, że skręcał się z rozkoszy. Patrzył na jej plecy pokryte pomarańczowymi cętkami i cały drżał.

-Och, och, ooooooch!!! - dyszał ciężko. Wiedział, że długo tak nie wyytrzyma. 

Ściskając jego jaja, przechyliła głowę i muskała grubą żyłę oplatającą napęczniały łeb. Wciąż na niego patrzyła, jakby to miało jakieś znaczenie. 

-Dobrze ci? - spytała w końcu.

Wrażenia, jakich doświadczał, były nowe, nieznane, niepowtarzalne i tak silne, tak dogłębnie przeszywające, że bał się, iż zagrażają jego życiu. Mimo to chciał, pragnął coraz bardziej. 

-Och, dobrze. Och tak, tak mi rób, - dyszał.

Była z siebie bardzo zadowolona. Ciągle się uśmiechała. Nagle odwróciła się tyłem, pochyliła, chwyciła za pośladek i rozwarła cipkę. Zobaczył, że w środku jest bardzo delikatna, pokryta warstwą mlecznego kremu. Poczuł, że szybko spada w przepaść, w uszach, jak wodospad, słyszał własne tętno.

-Daj mi go.

Przysunął się. Chwyciła go za członka i nakierowała w sam środek.

-Pchaj, - nakazała.

Poruszył biodrami i wlazł w nią do samego końca. W  tym momencie ujrzał wszystkie gwiazdy kosmosu.

-Oooooooch!!! - westchnął przeciągle.

-Ruchaj! 

-Co? - spytał zdezorientowany. 

-No ruchaj mnie, - powtórzyła bardziej stanowczo. 

Czuł się taki szczęśliwy. Wydawało mu się, że to już wszystko, że nic więcej nie musi robić. 

-Jak? - spytał, dysząc ciężko i czując, że dochodzi. 

Zaśmiała się, a oczy jej się zaszkliły. 

-Ruszaj biodrami młody. Ruszaj, słyszysz? 

Zaczął posuwać ją na stojąco. Czuł, że jego penis zaraz wybuchnie, że ciśnienie rozsadzi go od środka. Czuł, że za moment się spuści i miał wrażenie, że nie będzie tego zupełnie kontrolował. 

-Dobrze? - zapytał, stękając.

Zdawała sobie sprawę, że po prostu jest nieporadny, ale powiedziała: 

-Może być, młody.

Szło mu dość topornie, ale była zadowolona, bo jego kutas był gruby i żylasty. Rozpierał jej cipkę bardzo mocno. Poza tym była dodatkowo podniecona faktem, że rozprawicza tak nieśmiałego chłopaka. Wkrótce odwróciła się na plecy i rozłożyła nogi. 

-Chodź, - zachęciła.

Położył się na niej i czekał. 

-No, - niecierpliwiła się.

Nie wiedział, co ma zrobić, myślał, że jego fiut sam powinien znaleźć drogę. Nie znalazł. 

-Nie tak, - odezwała się. 

-A jak?

-Chwyć go ręką. 

Kiedy nic się nie działo, ujęła jego dłoń.

-Widzisz? Tak, - westchnęła.

Po chwili jego kutas znalazł się w jej szparce. Myślał, że zwariuje. 

-Oj! - jęknął.

-No, nie przejmuj się. Teraz będzie dobrze, - uspokoiła kiedy miała wrażenie, że się wycofa.




17 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

8. Jestem twoja. 


Leszek jeszcze żadnej waginy na własne oczy nie widział, przyjął więc, że wszystkie muszą być takie, jak ta. To go przerażało, a jednocześnie wywoływało w nim trudne do opanowania, podniecenie. Poza tym było obrzydliwe, obleśne a mimo to, tak bardzo pociągało. Zastanawiał się, gdzie, w tym wszystkim, miał umieścić swoją wielką miłość, tą, której tak bardzo pragnął, tą, na którą czekał? Nie było tu na to miejsca, a jednak nie chciał z tego rezygnować. Patrzył na jej wielki tyłek i czuł, że penis za chwilę rozerwie mu spodnie. Wiedział, że jeśli sam tego nie zrobi, Brygida po kilku minutach rozbierze do naga. Tymczasem w tej chwili sama z siebie zrzuciła ciuchy i zaprezentowała przed nim  wszystko, co ma. 

-Podoba ci się moje ciało? - spytała w końcu.

-Tak, - odpowiedział, przełykając ślinę. 

-Widziałeś taką cipę? - rzuciła prowokacyjnie. 

-Nie.

Z podniecenia ledwie stał na nogach. Czuł niesamowite mrowienie w kroczu. Nie wiedział, ile jeszcze zdoła wytrzymać i co się może stać. 

-Tylko mi tu nie zemdlej, chłopcze, - zaniepokoiła się. 

Trząsł się jak galareta, ale to było bardzo przyjemne.

-Dobrze, nie zemdleję, - przytaknął.

W końcu podeszła do niego. 

-No i jak, jesteś gotowy? - westchnęła w jego stronę.

-Jeszcze nie wiem.

Po chwili stało się coś, czego przecież się spodziewał, ale zrobiło na nim piorunujące wrażenie. Podeszła do niego, rozpięła jego rozporek i wyjęła fiuta. Wyprężył się jak struna. 

-O, widzę, że jednak jesteś gotowy. Bardziej niż mogłam się spodziewać. 

-Och, - westchnął.

Jego, pokryty gęstą siecią fioletowych żył, kutas był gruby i sztywny, jak pal. Chłopak wstydził się tego, ale nie mógł nic już zrobić. Czuł pogardę do samego siebie, że jakaś kobieta sprawiła coś, nad czym absolutnie nie ma kontroli. Czuł w nim niesamowite pulsowanie i mimo wstydu nie chciał tego przerywać. 

-No chodź do mnie, - powiedziała stanowczo, ale łagodnie.

Nie reagował.

-No chodź i włóż go mi.

Nie mógł zapanować nad oddechem.

-Och, ale gdzie?

-W moją cipkę. O tu, widzisz. Zobaczysz, jak ci będzie dobrze. Choć może na to nie wygląda, jest naprawdę ciasna. I powiem ci coś jeszcze, jest mokra. Tak, tak  chłopcze, podnieciłeś mnie. 

Trząsł się. Wiedział, że za chwilę to się stanie. Chciał tego bardzo. 

-Nic się nie bój, pomogę, - uspokajała.

Było tego za dużo. Przez chwilę zdawało mu się, że nie zdoła znieść więcej. Zakrył oczy rękoma. Roześmiała się. 

-Ależ głuptas z ciebie, przecież to całkiem łatwe. 

Wciąż nie patrzył.

-No chodź, bo koledzy będą się z ciebie śmiać. 

Z obu stron przyłożyła palce i rozwarła płatki swojej róży na boki. Wreszcie kiedy poczuł ten zapach, zakręciło mu się w głowie.

-Nie chcę, ja nie chcę… - protestował jeszcze, ale wiedział, że to daremne. Chciał i to bardzo. 

Nie wiedział co się z nim dzieje. Podniecenie całkowicie przejęło nad nim kontrolę. 

-Nie wygłupiaj się, - powiedziała.

Jego serce waliło jak oszalałe, nie mógł zapanować nad własnym oddechem, nie mógł na niczym się skupić i myśleć o czymkolwiek innym niż tylko o tym, co za chwilę się stanie. Leżała patrzyła na niego i uśmiechała się słodko. Myślał. To nie wydawało się takie trudne. 

-No chodź, - zachęcała. 

Próbował opanować drżenie. Stopniowo jakoś mu się to udawało. 

-Nie rób mi wstydu, przecież się dla ciebie rozebrałam. Zobacz, jestem naga,  jestem taka podniecona. Jestem twoja. Śmiało, bierz mnie. 

Zaczął się zbliżać, a ona już pieściła już swoje ciało. Była piegowata, ale stwierdził, że były to ładne piegi. Podobały mu się. Miała też czarne, jak węgiel oczy i dość kształtne usta. Nie wiedział, dlaczego na początku uznał, że jest brzydka. Po prostu była inna.

-No, jestem z ciebie zadowolona.

-Och, naprawdę? - westchnął. 




16 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

7. Nie zrobię ci krzywdy. 


Niespodziewanie, kompletnie spłoszony, poderwał się z miejsca. Wystraszyła się, że za chwilę będzie po wszystkim, a ona zostanie oskarżona o próbę gwałtu na nieletnim. Próbowała go zatrzymać. 

-Co robisz? Nie uciekaj!  

Zatrzymał się wpół kroku. Szybko oddychał. Dopiero teraz uświadomił sobie, że zachowuje się jak gówniarz. Przecież w końcu i tak będzie musiał zmierzyć się z tym problemem. 

-Po prostu, stój. Nic nie robię. Okej?

Patrzył na nią, jakby za chwilę miała go rozszarpać na kawałki. Im bardziej o tym myślał, tym bardziej się bał. A może po prostu powinien przestać myśleć? 

-Och, dzieciak jeszcze jesteś. 

-Że co?

Odetchnęła ciężko. 

-Może masz te swoje siedemnaście lat, jednak koledzy nie powinni byli ci robić tego prezentu. Chyba nie jesteś jeszcze gotowy. 

Trząsł się, w jego oczach wciąż był strach, ale lepiej sobie już z nim radził. Pokiwała głową.

-Poddaję się. Pójdę i powiem im, że wszystko odbyło się zgodnie z planem. 

-Nie, - zaoponował.

-Nie chcesz tego?

-Uhu. 

-Więc jednak chcesz to zrobić.

Jeszcze raz skinął. 

-Dobrze, w takim razie… patrz na moją cipkę, po prostu patrz na moją cipkę i powoli rozpinaj rozporek, - instruowała. 

Jego ręce powędrowały do paska spodni. Widząc to, uśmiechnęła się szczerze.

-Już lepiej.

Swoje nogi uniosła jeszcze wyżej, a po chwili oparła na piersiach. Jej tyłek wydał mu się jeszcze większy i jeszcze bardziej okrągły. Podniecenie wyskoczyło pod sufit. Jedną dłonią zwijała i podciągała majtki, a drugą rozwierała pośladki.

"Och nie, nie", - myślał, ale patrzył. 

W pewnym momencie jej cipa rozeszła się na boki i ukazała swoje mięsiste przekrwione wnętrze. Prawie umarł z wrażenia. To był dla niego powalający widok, nie mógł opanować drżenia. Czuł, jak krew pulsuje w jego skroniach, a przed oczami wirują kolorowe spirale. 

-Ooooooch! - jęknął głośno.

-Spokojnie, - uśmiechnęła się.

Czuł się winny, chociaż nie wiedział dlaczego.

-Przepraszam, przepraszam, - powtarzał.

Jej twarz wyrażała rozbawienie, ale też współczucie. 

-Przecież nic się nie stało. Nie przepraszaj.

Poskręcane, czarne kędziory porastały grube, solidnie ukrwione wargi, niczym dzikie chwasty. Przełknął ślinę i czekał. Była spokojna, może nawet obojętna, chociaż, równie dobrze, mógł być to zawodowy profesjonalizm.

-Powiedz mi, - odezwała się wreszcie, - czy ty naprawdę, jeszcze nigdy nie widziałeś dziewczyny nago. 

-Tak… nie… eeee…

Przyglądała mu się uważnie.

-Nie, - powiedział najpierw, ale zaraz się poprawił, - No widziałem, ale w filmach, nie tak… na własne oczy.

Patrzył na nią i cały drżał, ale już nie ze strachu.

-Wiesz co? Jesteś słodki, jak mały szczeniaczek.

Skrzywił się. To chyba miał być uśmiech. 

"Dobre i to", - pomyślała. 

-Nie nazywaj mnie tak, - powiedział cicho.

Posłała w jego stronę soczystego buziaka.

-Hej! Nie obrażaj się, z mojej strony to komplement. Naprawdę, mam na ciebie coraz większą ochotę. 

Jego usta skrzywiły się w  grymasie niepewności. 

-Nie zrobię ci krzywdy. Jak się rozluźnisz i na chwilę zapomnisz, kim jestem, to może być to, przyjemne. 




Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...