Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urodziny babci.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urodziny babci.. Pokaż wszystkie posty

6 października 2021

Urodziny babci.

73. Bukiecik niebieskich kwiatuszków.


Kiedy Renata weszła do pokoju synka zobaczyła na stole bukiecik drobnych niebieskich kwiatuszków. Zachodziła w głowę, skąd one się wzięły, a jednak miała nieodparte wrażenie, że już gdzieś je widziała.


Pochyliła głowę i obficie splunęła. Między piersiami zrobiło się mokro i ślisko. Teraz była o wiele lepiej. Zaczął poruszać biodrami, jego drąg wyglądał jak biała kiełbasa między dwiema połówkami ciemnej grahamki. Aż zakręciło mu się w głowie od natomiast wrażeń. 

Usiadła na powalonym pniu drzewa i odchyliła się do tyłu. Stanął nad nią, obejmując jej ciało swoimi nogami. Trzymała cycki jeden przy drugim, a on walił, co chwila, szturchając ją swoim orężem w podbródek. Najwidoczniej się jej to spodobało, bo uśmiechała się szeroko.

W pewnym momencie głośno jęknął i trysnął. Nasienie ochlapało jej twarz i szyję. Nie spodziewał się tak szybko i reakcji, ale wiedział, że prędzej czy później musi się to tak skończyć. 

Drżał jeszcze, kiedy uklękła przed nim i wzięła jego opadającego kutasa w swoje gorące usta. Nie musiała długo się męczyć, by ponownie sterczał jak pal.


***


Renata podeszła do wielkiego lustra i poprawiła fryzurę. Po chwili wzięła do ręki szminkę. Nagle podłoga pod jej stopami zaczęła lekko drżeć. Rozejrzała się wokół siebie. Goście zdawali się niczego nie dostrzegać, doskonale się bawili.

-Co się dzieje? - spytała.

Po chwili jeszcze raz spojrzała w lustro i oniemiała z wrażenia. Salon za jej plecami był pusty, a ona sama kompletnie naga. Potrząsnęła głową i na moment przymknęła powieki.

-Pewnie za dużo wypiłam, - powiedziała do siebie, czując, że dostaje nieprzyjemnych zawrotów głowy.

Ostrożnie uniosła powieki i z niepokojem odwróciła się w stronę pokoju. Wszystko było na swoim miejscu, jednak ona sama nie była już tą samą osobą.

-Dobrze, że Tadeusz się uratował, - westchnęła.

Nagle zatrzymała się i potrząsnęła głową.

-Tadeusz? Uratował? Przecież nigdzie się nie ruszał. Co się ze mną dzieje?! - powiedziała na tyle głośno, że niektórzy to usłyszeli.

Wróciła do gości.

-Skąd macie taki zabytek, przecież teraz takie rzeczy można znaleźć jedynie w muzeum? - zwrócił się do niej z pytaniem Staszek, wskazując na stary gramofon.

Była oszołomiona i nie wiedziała, co ma powiedzieć. Spojrzała na męża.

-To stara rodzinna pamiątka, przekazywana z pokolenia na pokolenie, -wyręczył ją mąż.

-Pamiątka? Tyle razy u was byłem i nigdy tego czegoś nie widziałem.

-Staszku, daj spokój, jak mogłeś go nie widzieć, przecież ciągle tu stoi?

-Daję słowo, wczoraj widziałem tu olbrzymi wazon z kwiatami. Nie było tego gramofonu.

Tymczasem w schowku na szczotki...

-Co się stało? -

-Nie wiem, coś się zatrzęsło.

Zastygli w bezruchu czekając. Po chwili podłoga zadrżała jeszcze raz. Tym razem mocniej. Oboje wyraźnie czuli, że coś jest nie tak.

-Trzęsienie ziemi?

-Coś ty Julka, u nas?!

-No to, co to było?

-Pojęcia nie mam.

Zapadła cisza.

W oczach dziewczyny pojawił się lęk. Zeskoczyła ze stołu, zdjęła z wieszaka jakiś stary ręcznik i jednym ruchem wtarła spermę z krocza. Po chwili zebrała swoje jasne, jak mleko włosy i związała je ciasno gumką.

-No dobrze, wychodzimy, - powiedziała.

Na piętrze Karolina leżała na kanapie w oczekiwaniu na mojego kochanka i przyglądała się sobie. Patrzyła na swoje nagie ciało i uśmiechnęła się do siebie.

-No co Karolinko, w końcu uwiodłaś tego chłopaka? Udało się? - mruknęła, tak jakby była tam druga osoba.

Dotknęła palcami ust i westchnęła.

-Och!

Czując mrowienie między udami, lekko pogładziła okolice swojej myszki.

-Och Sławku, wracaj szybko, - jęknęła cicho.

W tym samym momencie cały dom zatrząsł się w posadach. Z łazienki dało się słyszeć odgłos spadającego szklanego przedmiotu. Szybko odwróciła głowę. Odwróciła głowę.

-Sławek, co to było? - spytała z przerażeniem.

Odpowiedziała jej cisza.

-Sławek!

Zza ściany nie dobiegał żaden odgłos.

-Sławek, Sławek, nic ci się nie stało?!

-Nic, nic, - usłyszała w końcu jego uspokajający głos.

Po chwili chłopak wyszedł z łazienki.

-Wychodzimy stąd! - powiedział i bez wyjaśnień zaczął szybko się ubierać.

-Co się stało?

-Nie wiem, ale nie podoba mi się to. Wrzucaj ciuchy!

Kiedy oboje byli już ubrani, pociągnął ją za rękę i zeszli na parter.

Po drodze Karolina doznała dziwnego uczucia. Czas jakby przyspieszył, w jej głowie pojawiły się wspomnienia wydarzeń, których nie było.

Na dole przyjęcie zdawało się trwać w najlepsze, ale bliższe spojrzenie na poszczególnych gości od razu rozwiewało obraz sielanki. Niektórzy zdawali się być całkowicie rozkojarzeni, rozbici, inni oszołomieni.

-Ten dom wzbudza we mnie strach, - powiedziała do Sławka.

-We mnie też, - odpowiedział, - popatrz na nich, nie są tacy sami.

Naleli sobie po lampce wina i usiedli obok siebie na kanapie. W pewnym momencie, po schodach, z piętra zszedł Piotruś.

-Mamuś, mamuś, a u mnie w pokoju jest wiosna! - powtarzał w kółko radośnie się uśmiechając.

Kobieta spojrzała na niego ze zdziwieniem.

-Piotruś, co ty mówisz? Jest środek zimy, popatrz, za oknem sypie śnieg.

Mówiąc to wskazała na przeszkloną ścianę, za którą duże, białe płatki wolno opadały na ziemię.

-Zima? Mamusiu, ale tamte aniołki...! - powiedział chłopczyk.

-Ach, rozumiem, - zwróciła się do synka, - pewnie coś ci się przyśniło? Opowiesz mamie o tym jutro rano, a teraz idź do swojego pokoiku i połóż się grzecznie do łóżeczka, dobrze?!

Po chwili zwróciła się do gości i z przepraszającym uśmiechem powiedziała:

-No tak, ta dziecięca wyobraźnia...

Chłopiec odwrócił się i dosyć niechętnie poszedł na górę.

Impreza skończyła się na nad samym ranem. Szalejąca śnieżyca zawiała drogi dojazdowe do posesji. Nikt nie mógł ruszyć w drogę powrotną. Wszyscy czekali aż służby miejskie usuną zaspy.

Kiedy Renata weszła do pokoju synka zobaczyła na stole bukiecik drobnych niebieskich kwiatuszków. Zachodziła w głowę, skąd one się wzięły, a jednak miała nieodparte wrażenie, że już gdzieś je widziała.

-Tak na pewno je widziałam, tylko gdzie?


KONIEC



5 października 2021

Urodziny babci.

72. Między cycami.


-Ten twój ogier jest taki twardy. Chcesz trysnąć między moje zderzaki?

Mówiąc to, rozchylała swoje piersi na boki, to znowu mocno przyciskała jedną do drugiej. W odpowiedzi pokiwał głową. Uklękła przed nim, ujęła jego sztywną pałę i wcisnęła w szparę między cycami, a następnie otuliła ją tak szczelnie, jak małe dziecko.


W tym samym czasie dziadek Jeremiasz, dumny z siebie, że udało mu się tyle wytrzymać, postanowił podsumować swoje dzieło i właśnie dochodził. Stękał przy tym i jęczał niemiłosiernie. Kiedy Julia wyczuła, że to już ostatni moment, położyła się na pisaku tuż obok pozostałych.

-Szybko, tryskaj na mnie! - zawołała.

Strzelając, pobrudził jej piersi i twarz.

Adam i Maja leżeli już obok siebie i, zaspokojeni, pieścili się delikatnie. Po krótkiej chwili przywarła do niego w gorącym pocałunku i zaczęła bawić się jego pytą. Chwycił ją za pośladki i uniósł do góry. Jej dupcia była delikatna, miękka i duża. Jego palce wylądowały w rowku między pośladkami.

-Och, teraz, teraz we mnie wejdź, - szeptała.

Nakierowała jego męskość w swoje ciasne wnętrze, oplotła nogi wokół jego bioder, a on unosił ją i opuszczał tak, jak chciał. Ich ciała zwarły się w miękkim, ciasnym objęciu. Jej cycki rozgniatały się na jego klatce piersiowej.

Po chwili zmęczony i spocony zwolnił. Drobna dziewczyna jednak swoje ważyła.

-Poczekaj, już nie mogę! - wyrzucił z siebie.

Stanęła na własnych nogach, odwróciła się tyłem, oparła rękoma o pień drzewa i wypięła w jego stronę swoją pupcię. Wszedł w nią jednym, zdecydowanym pchnięciem.

Tymczasem Jeremiasz ostatkiem sił grzmocił Julię w anus. Lena leżała na pisaku i bawiła się jego jądrami. Marek, widząc to, zaczął obmacywać jej cycki, a po chwili już lizał jej cipę. Klara obejmowała Marka od tyłu i ocierała się o niego swoimi piersiami. Alicja odwróciła się do Irka przodem.

-Wiesz, teraz mi jest niezbyt wygodnie, - odezwała się, - zobacz, tam jest głaz, na pewno jest ciepły od słońca.

Chwyciła kawałek jakiegoś futerka i pociągnęła chłopaka za sobą.

Kamień był nie tylko ciepły, ale wręcz gorący. Kiedy pulchna blondyneczka na niego opadła, jej buzia rozjaśniła się serdecznym uśmiechem, a cipka zaczerwieniła i napęczniała jeszcze bardziej.

-Tu jest dobrze, - powiedziała szeroko rozchylając nogi.

Irek bez namysłu wszedł w jej szparkę i zaczął uderzać biodrami. Tadeusz zmusił Klarę, by pochyliła się jeszcze bardziej i wepchnął swojego zaganiacza w jej jaskinię. Ignacy posuwał Murzynkę w pozycji klasycznej. W pewnym momencie w zaczął jęczeć. Wyskoczył w ostatniej chwili i trysnął na brzuch i piersi. Jeremiasz także nie wytrzymał i strzelił w kakaowe oczko Juli. Ciśnienie wypchnęło jego fiuta na zewnątrz. Nasienie polało się na piasek.

Henrykowi przyglądała się piękna, duża latynoska o obfitych kształtach i wielkich workowatych piersiach, które przy każdym ruchu kołysały się na boki. Jej wygolony wzgórek lśnił intensywnym brązem, a obfite wargi sromowe rozchylały się na boki niczym płatki orchidei.

Potrząsnęła swoimi wielkimi cycami, chwyciła je w dłonie i uniosła do góry. Wyglądały jak dwie torby wypełnione pszenicą.

-Cholera jasna! - powiedział i, wpatrując się w jej balony.

Podeszła do niego i wyciągnęła dłoń.

-Pamela! - przedstawiła się.

-Henryk, - odpowiedział.

-No to jak, Heniu, zabawimy się?!

Objęła go ramionami, a następnie bezceremonialnie chwyciła za pośladki.

-Ten twój ogier jest taki twardy. Chcesz trysnąć między moje zderzaki?

Mówiąc to, rozchylała swoje piersi na boki, to znowu mocno przyciskała jedną do drugiej. W odpowiedzi pokiwał głową. Uklękła przed nim, ujęła jego sztywną pałę i wcisnęła w szparę między cycami, a następnie otuliła ją tak szczelnie, jak małe dziecko.

-Oooooch! - westchnął.

Czuł, że jego banan znalazł się w niebie.

-Dobrze ci? - spytała ciepło i, wyczuwając jego pulsującą głowicę, jeszcze mocniej ścisnęła swoje wory.

-Poruszaj biodrami, - powiedziała uśmiechając się.

Wykonał parę pchnięć, czubek kutasa pokazał się tuż pod jej brodą. Jęcząc, zaczął pieprzyć.



4 października 2021

Urodziny babci.

71. Ostanie kropelki.


Lena lizała umazaną w nasieniu męskość Marka. Właśnie zbierała ostanie kropelki. W końcu, kiedy jego kutas był czysty, zaczęła ssać, nie dając mu ani chwili wytchnienia. Brenda zaś, leżała na boku, a Ignacy wszedł w nią od tyłu i powoli, ale głęboko posuwał.


Jego gruby kutas z trudem przedzierał się przez kolejne zakamarki. Musiał mocno dociskać biodrami, by go wepchnąć do końca. W pewnym momencie pomyślał nawet, że nie da rady.

-Aj, aj, aj!!! - pojękiwała.

Jego biodra spoczywały na jej zgrabnych pośladkach przygniatając je. Poruszał się rytmicznie, a ona pojękiwała cicho.

W pewnej chwili jego uwagę odwróciło coś innego.

-Oooooooch, ooooooch, ooooooch!!! - rozległo się głośne zawodzenie gdzieś z boku.

Uniósł głowę. Okazało się, że to Marek właśnie dochodzi. Lena szybko upadła na piasek, a jej partner, klęcząc nad nią obfitym strumieniem tryskał na jej piersi.

Adam przyspieszył ruchów swoimi biodrami, bo oto naprzeciwko działo się coś, czego się nie spodziewał.

Klara wsparta na rękach, robiła coś w rodzaju taczki. Tadeusz mocno trzymał ją za uda i jak rozjuszony buchaj ruchał.

-Oj, oj, oj spuszczam się! - krzyczał Ignacy.

Brenda uniosła się do góry, chwyciła u podstawy jego fiuta i mocno ścisnęła.

-Jeszcze nie teraz, chłoptasiu, - warknęła.

Po jakimś czasie Maja przyjęła pozycję na czworakach i wypięła Adamowi swój tyłeczek. Wszedł w jej norkę z prawdziwą przyjemnością i przybrał większe tempo.

Równocześnie Tadeusz spostrzegł, że Maja uchyla swoje usta. Wyszedł z cipki Klary na chwilę pozostawiając ją samą i wpakował swoją pałę wprost w uchyloną buzię Mai.

Klara natomiast rozłożyła się na piasku i zabawiała swoją łechtaczką. Już po chwili Tadeusz wrócił do niej i wszedł w nią. Tym razem jednak wykonał tylko kilka ruchów i strzelił spermą. Chciał z niej wyjść i skończyć na brzuchu, ale nie zdążył nasienie przelało się przez brzegi cipki i spłynęło na piasek.

W jakiś czas później Tadeusz zaczął jęczeć. Maja czując, że szczytuje uwolniła się od niego, usiadła na ziemi między jego nogami i chwyciła kutasa w swoje usta. Jednocześnie ręką wykonywała posuwiste ruchy. Wydarł się na całe gardło i spuścił się w jej usta.

Irek stał i przyglądał się pozostałym amazonkom. W pewnym momencie jego wzrok zatrzymał się na niskiej i okrągłej jak piłeczka, lecz młodziutkiej blondyneczce. Jej włosy były splecione w dwa figlarne warkoczyki, a kiedy się uśmiechała w policzkach pojawiały się śliczne dołeczki.

Chłopak głęboko wciągnął powietrze do płuc. Kształty dziewczyny zadawały się idealnie harmonizować z jej wzrostem i wagą, a cała postać była pełna miękkich, bardzo ponętnych krągłości i zakamarków.

Mrugnęła do niego, a po chwili stała już obok.

-Podobam ci się? - spytała słodkim głosikiem.

Jej biodra były szerokie, obfite, ale zgrabnie wyrzeźbione. Ciasno zaciskała uda, które razem z linią talii i bioder tworzyły fantazyjną literę "S".

Pokiwał głową i spojrzał na jej wzgórek. Jej cipka porośnięta była jasnym rzadkim zarostem i szczelnie zamknięta.

-Siostry mówią do mnie Alicja. Zobacz, jaką mam ciasną cipkę. 

Mówiąc to rozchyliła swoją szparkę. Jego oczom ukazało się soczyste, wnętrze w kolorze perłowego różu. Zadrżał z podniecenia i cofnął się nieco.

-Nie bój się, - powiedziała, wzięła jego dłoń i położyła na swojej brzoskwince.

Był bardzo zaskoczony jej delikatnością. Pierwszy raz w życiu dotykał czegoś tak miękkiego, ciepłego, soczystego i pachnącego miłością. Jego palce pływały jak na poduszce wodnej.

Przymknęła powieki i lekko odchyliła głowę.

-Och! - westchnęła.

Tymczasem to, co się działo przed nimi, przyprawiało już o zawrót głowy.

Klara klęczała na pisaku a Tadeusz stał nad nią i, trzepiąc kapucyna, jak oszalały tryskał prosto w jej szeroko otwarte usta. Ochlapał jej policzki oczy i szyję. Sperma spływała, kapiąc na ziemię.

Natomiast Lena lizała umazaną w nasieniu męskość Marka. Właśnie zbierała ostanie kropelki. W końcu, kiedy jego kutas był czysty, zaczęła ssać, nie dając mu ani chwili wytchnienia. Brenda zaś, leżała na boku, a Ignacy wszedł w nią od tyłu i powoli, ale głęboko posuwał.



3 października 2021

Urodziny babci.

70. Wlot do jej norki.


Wlot do jej norki był jasnoróżowy, ciasny, ale wyraźnie zaznaczony. Jego oberża, karminowe, a zewnętrzne płatki ciemne, przechodzące w brąz.

Dłużej nie mógł się już powstrzymać. Opadł na kolana, a następnie powoli w nią wszedł.


Jej cipa była jak bochen razowego chleba, starannie wydepilowana i napęczniała. Kobieta wydawała się być nienasycona, namiętna i gorąca jak piec hutniczy. Bał się, że spuści się, zanim w nią wejdzie.

-Tego banana muszę spróbować! - powiedziała, wskazując na pulsującego kutasa.

Bez zastanawiania uklękła i wzięła jego laskę do swoich szerokich, ciemnych ust. Kołysał się na drżących nogach, trzymał za głowę, a jego skronie pulsowały. Chciał zamknąć oczy, ale nie potrafił się zmusić.

W tej samej chwili Lena, która do tej pory, przodem dosiadała Marka, odwróciła się do twarzy chłopaka plecami, ponownie nadziewając się na jego fiuta. Jego oczom ukazały się jej niesamowite pośladki. To był przepiękny widok, ponieważ razem z biodrami tworzyły kształt dojrzałej gruszki.

Podniecony Ignacy obserwował, jak cipa Leny, ciasno odejmując kutasa Marka, stopniowo go pochłania. Blondynka pochyliła się do przodu i zaczęła bawić się jego jądrami. On tymczasem pieścił jej pośladki.

-O ja pierdolę, o ja pierdolę! - przeklinał, sapiąc.

Jego pulsujący fiut uderzał w gardło murzynki. Poruszał biodrami zupełnie tak, jakby jebał w cipę.

-Ja pierdolę, ja pierdolę! - postękiwał obserwując pozostałych.

Tymczasem brunetka, usiadła obok Tadka i zaczęła zabawiać się jego sterczącym penisem. Raz brała go do buzi, to znowu ostro trzepała. Mężczyzna głośno jęczał i prężył całe ciało.

Po chwili Ignacy chwycił głowę czarnoskórej piękności i pchał tak mocno, jakby chciał wepchnąć swojego ogórka prosto do jej żołądka. Był przekonany, że za kilka sekund się spuści, przestał się już nawet opierać. Tymczasem jego diablica nie pozwoliła mu na to. Rozwaliła się na pisaku, rozłożyła szeroko nogi i pokazując w całej okazałości swoją potężną jaskinię, powiedziała:

-Spenetruj mnie synku, tylko dobrze!

Opadł na nią jak na poduchy. Jego zabijaka zanurzył się w gorącej jak wulkan jaskini. Czół ogarniające jego męskość wilgotne sprężyste wargi. Zerknął kątem oka. Cipa była napęczniała i wybrzuszona, jakby opuchnięta. Wykonał parę ruchów i zaczął piszczeć jak mały chłopiec.

-O widzę, że nie dajesz rady, - powiedziała.

Nakazała, by się położył i wlazła na niego. Od razu nadziała się po same jaja. Nie zwracała uwagi na jego westchnienia i jęki. Unosiła się i opadała.

Kiedy pozostali nieźle się już rżnęli, do Adama nieśmiało zbliżyła się niska, ale bardzo zgrabna dziewczyna o azjatyckim typie urody.

-Cześć, mam na imię Maja, - przedstawiła się cicho.

Adam pospiesznie przebiegł wzrokiem po jej delikatnej, niemalże dziecięcej twarzy. Zauroczyły go jej pełne, ładnie wykształcone usta, i mały lekko zadarty nosek. Jej czarne, jak węgle, oczy patrzyły uważnie, ale spokojnie. Zupełnie tak, jakby chciała odczytać jego myśli.

Miała oliwkową skórę niewielkie, ale ładnie zaokrąglone piersi z ciemnobrązowymi brodawkami. Jej cipeczka była jak kwiatuszek róży: niewielka, ale zaznaczona, z pięknie wywiniętymi ciemnoczerwonymi płatkami. Jej oczy wyrażały oddanie i uległość.

Otarła się o niego bokiem, a następnie zaszła od tyłu. Pieściła jego plecy samymi sutkami, po czym przywarła do niego całym ciałem i rozpoczęła delikatne, czułe pieszczoty, by po chwili wprawnie trzepać mu konia.

-Chcesz mnie? Chcesz mnie zerżnąć? Weź mnie, jestem taka gorąca! - szeptała do jego ucha.

Rozłożyła na trawie niewielki, pasiasty kocyk, legła na nim na brzuchu i rozsunęła nogi. Następnie palcami rozchyliła swoją dziurkę.

-O jejku! - powiedział do siebie.

Wlot do jej norki był jasnoróżowy, ciasny, ale wyraźnie zaznaczony. Jego oberża, karminowe, a zewnętrzne płatki ciemne, przechodzące w brąz.

Dłużej nie mógł się już powstrzymać. Opadł na kolana, a następnie powoli w nią wszedł.

-Oj, oj, oj! - pojękiwała cicho.



2 października 2021

Urodziny babci.

69. O kurwa, Murzynka!


Ignacy stał i, obserwując pozostałych, jak się zabawiają, trzepał sobie konia. Miał nadzieję, że wkrótce podejdzie do niego jedna ze szczupłych, drobnych dziewczynek, które widział przed sobą. Dlatego też był kompletnie zaskoczony, kiedy na jego ramieniu położyła dłoń diablica czarna jak asfalt.

-O kurwa, Murzynka! - powiedział odruchowo.


W tym samym momencie dziadek Jeremiasz stał nieco z boku i uważnie obserwował dwie namiętnie kochające się pary. Nawet nie spodziewał się kiedy podeszła do niego jedna z pięknych amazonek. Była to kobieta o obfitych kształtach. Miała dorodne, wielkie piersi, wypukły miękki brzuch, z głęboko osadzonym pępkiem, bardzo szerokie biodra, na których rysowały się niewielkie fałdki, oraz tyłek jak szafa trzydrzwiowa. Mogłaby spokojnie uchodzić za starożytną boginię płodności. Na dodatek jej włosy były rude jak ogon wiewiórki.

Jeremiasz spojrzał na jej cipkę i westchnął z podniecenia. Pod gęstym ceglastym zarostem piętrzyła się soczysta, dojrzała mandarynka.

-Chodź mój, samcze, - powiedziała zaborczym tonem.

-Och, naprawdę? - szepnął dziadek, nie wierząc, że jemu przypadło coś w udziale. 

-Zaraz zobaczysz, co znaczy prawdziwe wyuzdanie. Julia ci pokaże, co znaczy prawdziwy seks, - powiedziała to w taki sposób, że po jego plecach przebiegł dreszcz podniecenia.

-Julia, masz na imię Julia? - spytał, uznając, że może to mieć jakieś znaczenie.

Nie odpowiedziała.

Popatrzyła na jego kutasa. Stał przepisowo, mimo to spytała:

-Czy twoje narzędzie jaszcze do czegoś się nadaje?

Poczuł się nieco urażony.

-Jeremiasz, jestem Jeremiasz, - mruknął.

W odpowiedzi złapała go za fiuta i pociągnęła za sobą.

-Oooooch! - stęknął zaskoczony.

Zatrzymali się przy pochylonym, grubym drzewie. Naprzeciwko nich kopulowały już dwie pary.

-Obrzydliwe, jednak takie podniecające! - mruczał, jak stary kocur.

Trochę skrępowany przestępował z nogi na nogę, a jego lanca wciąż sterczała jak pal.

-Podziwiam cię, - odezwała się do niego.

Rozprowadziła na dłoniach biały żel wtarła go w jego chuja.

-Och, co robisz? - stękał czerwieniejąc na twarzy.

Po chwili rudzielec odwrócił się tyłem i, wypinając pupę, rozchylił swoje pośladki.

-O nie! - stęknął Jeremiasz, widząc apetyczny anusik.

Pokiwała tylko głową. 

-Tam mi go wepchnij, dziadku!

Jeremiasz, drżąc wszedł w jej dupę i zaczął rytmicznie posuwać. Jego kutas wchodził z wielkim trudem. Musiał użyć wszystkich sił, by wepchnąć go do końca.

-Pchaj, pchaj mocno, - sapała.

Chwyciła pień drzewa i szeroko rozsunęła nogi. Piwo swojego wieku dziadek rąbał jak przystało na młodego drwala. Po jakimś czasie zaczęła drżeć, w końcu nie wytrzymała i opadła na kolana. Znalazła się między nogami Tadeusza i Marka.

-O, tak. W grupie raźniej stęknęła, ocierając pot z czoła.

-Och co za widok sapnął Jeremiasz. Trzy piękne panie pieszczą się i całują  na moich oczach. Nigdy nie wierzyłem, że dożyję czegoś takiego.

Dziewczyny okazywały sobie wiele czułości. Jeremiasz, nie wychodząc z ciasnej dupci, walił i jęczał.

Po paru minutach Klara położyła się na Tadku z szeroko rozwartymi udami. Jej piersi jak brzoskwinie rozgniatały się na jego klatce piersiowej. Całując go, z wolna poruszała swoimi biodrami. Już po chwili zaczął pojękiwać, i wzdychać.

Ignacy stał i, obserwując pozostałych, jak się zabawiają, trzepał sobie konia. Miał nadzieję, że wkrótce podejdzie do niego jedna ze szczupłych, drobnych dziewczynek, które widział przed sobą. Dlatego też był kompletnie zaskoczony, kiedy na jego ramieniu położyła dłoń diablica czarna jak asfalt.

-O kurwa, Murzynka! - powiedział odruchowo.

-Brenda, - przedstawiła się głębokim głosem.

-Ignacy, - westchnął niepewnie.

Jej wielkie cyce przywarły do jego boku, a jego ręka sama wylądowała na obfitym, krągłym tyłku.

-Chcesz mnie, chłoptasiu? - zapytała nie dając mu czasu na zastanowienie.

-O ja pierdolę! - wyrwało mu się.



1 października 2021

Urodziny babci.

68. Uniesiony kciuk.


Leżąc, mężczyźni spojrzeli na siebie. Marek pokazał uniesiony kciuk i uśmiechnął się szeroko. Dziewczyny pochyliły się do siebie i zaczęły namiętnie całować. Ich zgrabne tyłeczki ciągle unosiły się i opadały.


W pewnym momencie Marek poczuł na sobie czyjś uważny wzrok. Odwrócił głowę. Nie mylił się, spod mlecznej grzywki spoglądało na niego dwoje jasno błękitnych oczu. Była to typowa, piękna blondynka. Jej skóra zdawała się być bardzo delikatna, pokryta ledwie widocznym białym meszkiem. Linia jej kręgosłupa, poczynając od szyi, poprzez wciętą talię, a kończąc na zgrabnych pośladkach, wyginała się w idealną sinusoidę. Miała bardzo długie nogi, a jej cipka była dokładnie wydepilowana i wyglądała, jak niewielkie cięcie, na szczycie ładnego wzgórka.

Podeszła i delikatnie pogładziła go po twarzy. Po chwili na jego ustach, jak muśnięcie skrzydeł motyla, wylądował pocałunek.

-Hej słodziaku, mam na imię Lena. Chcesz mnie?!

-Bardzo ładnie imię, tylko kto jest słodziakiem? - odpowiedział cichym, ledwie słyszalnym głosem.

Nie trwało to długo. Już po chwili leżał na plecach, a ona pochylając się nad nim, pieściła jego brzuch swoimi długimi włosami.

-Mmmmmm, - mruczał zadowolony.

Dotyk jej włosów był bardzo podniecający, ale prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero w momencie, kiedy muskała jego jądra i sterczącego jak rakieta kutasa. Pojękując zwijał się i kurczył.

Po chwili do muskania dołączyły pocałunki. Czuł się jak w niebie. Pieściła ustami jego skórę, lizała, zostawiając mokry ślad, to znów co chwilę lekko zagryzała.

W końcu go dosiadła. To było to, na co najbardziej czekał. Pochyliła się nad nim i całowała namiętnie. Jej jędrne piersi, co chwilę rozgniatały się na jego klatce piersiowej.

Unosiła się i opadała niespiesznie, jakby od niechcenia, zaciskała mięśnie swojej dziurki.

-Aaaaaach, aaaach! - wzdychał i drżał.

Jej drobne dłonie powędrowały w miejsce, gdzie ich intymne części łączyły się w jedno. Powoli i z ogromnym wyczuciem bawiła się jego jądrami.

Ich opór i niepewność rozwiewały się jak wiosenna mgła. Tadeusz nie spuszczał z oczu brunetki o drobnej budowie ciała. Stała nieco z boku i obserwowała kochającą się parę. Skrzyżowała nogi, zaciskając uda, a ręce wsparła na biodrach. Tuż pod pępkiem wytatuowane było imię Klara. Przyglądał się kształtnym literom, po czym jego wzrok zjechał niżej.

Dostrzegła to, przejechała dłońmi po swoich piersiach, a później udach. Po chwili pogładziła się po niewielkim trójkąciku włosów między udami. Kiedy ich spojrzenia skrzyżowały się, zatrzepotała drobnymi karminowymi płatkami swojej cipeczki, które oblały się lśniącym sokiem. Widać było, że jest bardzo napalona. Przeciągała się nerwowo, to znów dotykała swojej broszki. W końcu nie wytrzymała, podeszła do niego i mocno klepnęła w tyłek.

-A ty, co?! Czemu twój fiut tak marnie stoi?!

-Czy to twoje imię? - bąknął, wskazując brodą na jej brzuch.

-Tak. Jestem Klara, a ty?

-Tadek - odpowiedział niepewnie.

-No dobrze, Tadek, czy mam ci go postawić do pionu?

Tadeusz skrzywił się ze wstydem.

-Jakbyś była tak miła.

Okazało się jednak, że nie było to takie straszne. Nie czekając, uklękła chwyciła jego lancę w swoje gorące usta i bardzo wprawnie zaczęła robić loda. Trwało to dobrych kilka minut. Wreszcie kiedy uznała, że jego pyta jest dostatecznie sztywna, zmusiła go, aby położył się na piasku, tuż obok Marka i długonogiej blondynki o imieniu. Usiadła na niego tyłem.

Leżąc, mężczyźni spojrzeli na siebie. Marek pokazał uniesiony kciuk i uśmiechnął się szeroko. Dziewczyny pochyliły się do siebie i zaczęły namiętnie całować. Ich zgrabne tyłeczki ciągle unosiły się i opadały.



30 września 2021

Urodziny babci.

67. Goła baba.


Goła baba w tym obcym świecie. Co to mogło znaczyć? Na pewno nic dobrego. Cofnęli się. Po chwili z zarośli kolejno wyłaniały się kolejne piękne amazonki. Niektóre z nich miały na sobie przepaski z plecionki, inne skąpe kawałki skór przyczepione do bioder, a jeszcze inne nie miały na sobie kompletnie nic. 


Tymczasem mężczyźni przemieszczali się w ciasnej grupie z trudem pokonując gęste zarośla. Wreszcie dotarli do małej, piaszczystej polany. W pewnym momencie usłyszeli dziwny szelest. Jako że Marek był na samym przodzie ostrożnie uniósł rękę i powiedział: 

-Stójcie.

-Co się stało? - spytał cicho Tadeusz.

Chłopak przyłożył palec do ust.

-Ciii... słyszycie?

Ignacy było trochę  zniecierpliwiony. 

-Ale co? 

Marek wskazał palcem przed siebie.

-Tam. Szelest, - wyjaśnił.

-Gdzie? - wtrącił nerwowo Adam.

Chłopak jeszcze raz wskazał dłonią przed siebie.

-Pewnie jakieś zwierzę, - tłumaczył Irek.

Marek dokładniej nastawił ucha.

-Nie, to nie zwierzę.

-Nie panikuj. Pewnie nasze kobiety wracają, - uśmiechnął się Henryk.

Nasłuchiwali i nagle, tuż przed nimi z gęstych zarośli, wyszła zupełnie naga obca kobieta. Trzymała w ręku włócznię i uważnie ich obserwowała. 

Przede wszystkim byli kompletnie zaskoczeni. Goła baba w tym obcym świecie. Co to mogło znaczyć? Na pewno nic dobrego. Cofnęli się. Po chwili z zarośli kolejno wyłaniały się kolejne piękne amazonki. Niektóre z nich miały na sobie przepaski z plecionki, inne skąpe kawałki skór przyczepione do bioder, a jeszcze inne nie miały na sobie kompletnie nic. Niektóre z nich były szczupłe inne zaś puszyste, jednak uroda wszystkich była ponadprzeciętna.

-Hehe… chyba jesteśmy otoczeni, - powiedział z ironią Sławek.

Oczekiwali jakiegoś wyjaśnienia. 

-Kim jesteście, - rzucił w ich kierunku Jeremiasz.

Tymczasem one nie odezwały się ani słowem.

-Chyba nie zrobiliśmy nic złego, - odezwał się z niepokojem Adam.

W tym samym momencie kobiety wymieniły się spojrzeniami. Później jedna z nich jakby chodzi o jakąś zupełnie inną sprawę powiedziała:

-Chyba się nadadzą.

Panowie nie byli zachwyceni tą uwagą. 

-Co? Do czego? - z niepokojem zapytał Jeremiasz.

Dopiero pojechali jedna z nich się uśmiechnęła i wyjaśniła: 

-Przekroczy liście naszą granicę. Prawo jest takie, że musicie nas porządnie wyruchać. 

-Że co?! - nie dowierzał starszy mężczyzna.

Podeszła do niego nieco bliżej. Zmarszczyła brwi i rzuciła z naciskiem: 

-Zerżnąć nasze cipy, jakbyś nie wiedział, o co chodzi! 

-Ale jak to… wyruchać… 

Piękna kobieta zmarszczyła przyjrzała mu się uważnie i dodała:

-Posłuchaj mnie dziadku. Każda z nas musi mieć przynajmniej po dwa orgazmy. Inaczej was nie wypuścimy.

-Co?! Że jak?! - najwyraźniej był zbity z tropu. 

Teraz odezwała się ta która stała trochę dalej: 

-Czemu się boisz człowieku. Wyruchacie nas i po sprawie. Potrzebujemy jedynie trochę waszej energii seksualnej.

-No co ty wygadujesz. Jakiej znowu energii?

W tym momencie ta druga zbliżyła się do niego.

-To nie działa tak jak u was. My tutaj żywimy się energią seksualną. Widzę, że ona was rozsadza od środka. Wam i tak nie jest do niczego potrzebna, a my nie możemy bez niej żyć. Musicie nam ją dać.

Irek roześmiał się w głos.

-Ale jaja! - zawołał.

Nie zrozumiała, dlaczego tak było mu wesoło i mówiła dalej.

-Wasze jaja są pełne gorącej gęstej spermy. Nie oszukujcie się. Chętnie się jej pozbędziecie, a my będziemy wdzięczne, że nam ją oddacie.

Ireneusz zaczął jeszcze głośniej rechotać jak żaba.

-O kurwa hahahaha… 

-No to jak, oddacie się nam bez stawiania oporu, czy mamy użyć przemocy?

Sławek coraz uważniej przyglądał się nieznajomym kobietom. On sam nie miał nic przeciwko temu, aby wejść do gry w ciemno. 

-Mnie się to podoba, - odezwał się po chwili.

Jeremiasz jakby jeszcze nie do końca zaakceptował nową sytuację.

-Ależ to obrzydliwe i niemoralne. Jak możecie czegoś takiego od nas żądać? - powiedział do stojącej na czele kobiety.

Ta obrzuciła go spokojnym spojrzeniem.

-Wydaje mi się, że nie wiesz, o co mi chodzi. Chyba kiedy jesz chleb, to też jest to niemoralne. Prawda?



Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...