511. Wypadek przy pracy
Moje pośladki znajdowały się na krawędzi kanapy, a plecy wciśnięte były w miękkie oparcie. Siedziała na mnie, a właściwie leżała, podpierając się na moim barku. Jędrne piersi co chwilę rozgniatały się na moim obojczyku. Plecy wygięte w łuk i płynnie poruszające się pośladki wywoływały we mnie coraz większą rozkosz. Z każdą minutą coraz trudniej było mi panować nad sobą. Ze wszystkich stron słyszałem podniecone głosy pozostałych pań. Jedne komentowały nasze erotyczne zmagania, inne wyrażały podziw i zachwyt.
– Och, Natalia! Gwałć go, gwałć! – dobiegał do mnie poruszony głos cioci.
– Boże, jakiego on ma wielkiego kutasa! – jęczała z zachwytem Isabella.
– No, dziewczyno, dawaj, no co czekasz?! – dopingowała któraś z bliźniaczek.
Muszę przyznać, że atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, a ja bałem się otworzyć oczy, bo zdawało mi się, że jak spojrzę w podniecone twarze, uczestniczek tego misterium od razu strzelę prosto w jej rozpalone wnętrze.
No i stało się. Natalia uległa pokusie i jak celebrytka wyprostowała się, aby jeszcze lepiej zaprezentować nie tylko swój wdzięk, ale też niezwykłe umiejętności. To nie był seks. To była sztuka choreografii i tańca. Położyła dłonie na swoich jędrnych pośladkach, wypięła piersi do przodu i bardzo mocno zacisnęła cipkę.
Otworzyłem oczy i zerknęłam na jej sterczący biust, a kiedy uniosła się po raz kolejny, moim podbrzuszem szarpnął tak silny skurcz, że w żaden sposób nie byłem w stanie powstrzymać orgazmu. Choć starałem się ze wszystkich sił, natura mojego organizmu wzięła górę. Potężna fala niewyobrażalnej rozkoszy wychynęła gdzieś z tyłu mojej głowy i zalała moje jestestwo totalną ciemnością i chwilową nieświadomością.
A ona? Jedyną jej reakcją było ciche stęknięcie. Coś jakby kropla wody spadła jej na oko. Wyrażało to stonowane zaskoczenie, a może nawet nutę rozczarowania.
Co ze mną? No cóż, najpierw był jeden potężny strzał. Czułem to bardzo dokładnie. Tak jakbym trafił głęboko w jej trzewia. Później był drugi, biały pocisk. W tej chwili niewidoczny. Z mniejszą siłą, ale bardziej obfity. Nie chciałem tego. Nie, żeby całkiem. Tylko, że to tak szybko. Ale słodycz była trudna do opisania.
Trzymając dłonie na pośladkach, jakby na przekór wszystkiemu, opadła bardziej gwałtownie niż wcześniej. Jeszcze raz pociemniało mi w oczach i znów odpaliłem rakietę.
Poruszała się na mnie jeszcze przez chwilę. Ale, o Boże, to wcale nie był koniec. Ile to będzie jeszcze trwało? – pomyślałem sobie, ale było to pytanie raczej retoryczne. Z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, bowiem, że moja potencja wcale nie zmalała, a sytuacja, w której się znalazłem, sprawiła, że moja erekcja stała się niewzruszona niczym grecki pomnik wyrzeźbiony w twardym kamieniu.
W tym momencie Natalia zrobiła rzecz bardzo prostą, ale mimo wszystko tak bardzo niesamowitą. Co zaszło? Ona po prostu odwróciła się. Nie zeszła ze mnie. Nie zrezygnowała, mówiąc, że to już koniec. Ona po prostu stwierdziła, że to, co się stało, to jedynie wypadek przy pracy, a moje narzędzie wciąż jest zdolne do sprostania zadaniu, do prowadzenia także jej do solidnego orgazmu. I wiecie co? Nawet nie zauważyłem, kiedy to się stało. Dochodziłem do siebie, próbując łapać oddech i zgubić mroczki przed oczami, a kiedy wszystko było w miarę okej, dotarło do mnie, że widzę jej pośladki, a nie twarz. Jak się czułem? Byłem zaskoczony, ale bardzo zadowolony. Trudno nie być zadowolonym, kiedy ciasna cipka próbuje wygiąć twojego kutasa aż do bólu.