Szukaj na tym blogu

10 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

511. Wypadek przy pracy


Moje pośladki znajdowały się na krawędzi kanapy, a plecy wciśnięte były w miękkie oparcie. Siedziała na mnie, a właściwie leżała, podpierając się na moim barku. Jędrne piersi co chwilę rozgniatały się na moim obojczyku. Plecy wygięte w łuk i płynnie poruszające się pośladki wywoływały we mnie coraz większą rozkosz. Z każdą minutą coraz trudniej było mi panować nad sobą. Ze wszystkich stron słyszałem podniecone głosy pozostałych pań. Jedne komentowały nasze erotyczne zmagania, inne wyrażały podziw i zachwyt. 

– Och, Natalia! Gwałć go, gwałć! – dobiegał do mnie poruszony głos cioci. 

– Boże, jakiego on ma wielkiego kutasa! – jęczała z zachwytem Isabella. 

– No, dziewczyno, dawaj, no co czekasz?! – dopingowała któraś z bliźniaczek. 

Muszę przyznać, że atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, a ja bałem się otworzyć oczy, bo zdawało mi się, że jak spojrzę w podniecone twarze, uczestniczek tego misterium od razu strzelę prosto w jej rozpalone wnętrze. 

No i stało się. Natalia uległa pokusie i jak celebrytka wyprostowała się, aby jeszcze lepiej zaprezentować nie tylko swój wdzięk, ale też niezwykłe umiejętności. To nie był seks. To była sztuka choreografii i tańca. Położyła dłonie na swoich jędrnych pośladkach, wypięła piersi do przodu i bardzo mocno zacisnęła cipkę. 

Otworzyłem oczy i zerknęłam na jej sterczący biust, a kiedy uniosła się po raz kolejny, moim podbrzuszem szarpnął tak silny skurcz, że w żaden sposób nie byłem w stanie powstrzymać orgazmu. Choć starałem się ze wszystkich sił, natura mojego organizmu wzięła górę. Potężna fala niewyobrażalnej rozkoszy wychynęła gdzieś z tyłu mojej głowy i zalała moje jestestwo totalną ciemnością i chwilową nieświadomością.

A ona? Jedyną jej reakcją było ciche stęknięcie. Coś jakby kropla wody spadła jej na oko. Wyrażało to stonowane zaskoczenie, a może nawet nutę rozczarowania. 

Co ze mną? No cóż, najpierw był jeden potężny strzał. Czułem to bardzo dokładnie. Tak jakbym trafił głęboko w jej trzewia. Później był drugi, biały pocisk. W tej chwili niewidoczny. Z mniejszą siłą, ale bardziej obfity. Nie chciałem tego. Nie, żeby całkiem. Tylko, że to tak szybko. Ale słodycz była trudna do opisania. 

Trzymając dłonie na pośladkach, jakby na przekór wszystkiemu, opadła bardziej gwałtownie niż wcześniej. Jeszcze raz pociemniało mi w oczach i znów odpaliłem rakietę. 

Poruszała się na mnie jeszcze przez chwilę. Ale, o Boże, to wcale nie był koniec. Ile to będzie jeszcze trwało? – pomyślałem sobie, ale było to pytanie raczej retoryczne. Z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, bowiem, że moja potencja wcale nie zmalała, a sytuacja, w której się znalazłem, sprawiła, że moja erekcja stała się niewzruszona niczym grecki pomnik wyrzeźbiony w twardym kamieniu.

W tym momencie Natalia zrobiła rzecz bardzo prostą, ale mimo wszystko tak bardzo niesamowitą. Co zaszło? Ona po prostu odwróciła się. Nie zeszła ze mnie. Nie zrezygnowała, mówiąc, że to już koniec. Ona po prostu stwierdziła, że to, co się stało, to jedynie wypadek przy pracy, a moje narzędzie wciąż jest zdolne do sprostania zadaniu, do prowadzenia także jej do solidnego orgazmu. I wiecie co? Nawet nie zauważyłem, kiedy to się stało. Dochodziłem do siebie, próbując łapać oddech i zgubić mroczki przed oczami, a kiedy wszystko było w miarę okej, dotarło do mnie, że widzę jej pośladki, a nie twarz. Jak się czułem? Byłem zaskoczony, ale bardzo zadowolony. Trudno nie być zadowolonym, kiedy ciasna cipka próbuje wygiąć twojego kutasa aż do bólu.



9 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

510. Już na mnie siedziała


Nie czekała zbyt długo. Kiedy pozycja wydała się jej dostatecznie wygodna, bez wahania ujęła grubą fujarę w połowie długości, przechyliła w swoją stronę i z zapałem wzięła do ust. Przeszyło mnie gorące, pulsujące doznanie rozkoszy. 

– Uuuuuuaaaach, – jęknąłem głośno, a ona zaczęła ssać. 

Słodkie, wilgotne ciepło na końcu mojego prącia, było trudne do opanowania. Na dodatek jej zwinne, elastyczne palce zdawały się tańczyć na grubym żylastym korzeniu. Jej policzki zapadły się tworząc podciśnienie, które nie tylko podniecało, ale zdawało się wyciągać ze mnie całą energię życiową.

Uniosła wzrok i spojrzała prosto w moje oczy. Jej ciemne źrenice wyrażały niezwykłe zaangażowanie, jakby chciała powiedzieć, że teraz nie wypuści mnie ze swoich objęć, że zrobimy to do końca. Że będzie mnie pieścić tak długo, aż spuszczę się w jej buzię.

Byłem w siódmym niebie. Nie wiedziałem, jak mam się teraz zachowywać. Uniosłem biodra ponad kanapę i podsunąłem jej do ust mojego spragnionego zaganiacza. Teraz był jeszcze bliżej. Chciałem aby mogła zrobić wszystko to, co zechce, aby mogła mnie zniewolić i zaprowadzić wprost do bram raju. Czułem narastające pulsowanie w kroczu. Słodkie, gorące skurcze przesuwały się od ud poprzez jądra, trzon mojej dzidy, a na samym grocie kończąc. Rozpływałem się w tym oszałamiającym uczuciu. Płynąłem na fali uniesienia, stopniowo zapominając o wszystkim, co się wokół mnie dzieje.

Kiedy tylko zamierzała przejść do kolejnego etapu tej rozgrywki, wyczułem to od razu. No cóż, nie dało się tego ukryć. To było jak kolejny akapit gorącej powieści, który czytelnik połyka łapczywie. 

– Och, Natalia, jakaś ty słodka. – wyrwało się z moich ust. 

Nim zdążyłem się zorientować, już na mnie siedziała. Była zwinna jak akrobatka. Zrobiła to płynnie i z najwyższą gracją. Przygniotła mnie swoim słodkim ciężarem i oplatając moje biodra swoimi nogami wzięła mnie w swoje posiadanie. Moja gigantyczna fujara jakby tylko na to czekała. Wejście w jej słodkie gniazdko miłości było szybkie i zuchwałe. Z głośnym mlaśnięciem wjechałem na samo dno jej niebiańskiej czeluści i, w obawie, by nie zatracić się w niej całkowicie, ująłem ją za pośladki i w desperacji próbowałem powstrzymać. Jakbym rzeczywiście tego chciał. Ale nie chciałem. Na Boga nie chciałem.

Walczyliśmy. Ona parła na dół, a ja unosiłem ją do góry. A każdy ruch przyprawiał mnie o utratę zmysłów. Konałem przy niej, a jednocześnie pragnąłem tego więcej.

Odwróciła głowę i zlustrowała pomieszczenie. Zdziwiłem się, że w tym momencie ma jeszcze na to siłę. Ja byłem już na granicy orgazmu, na granicy istnienia. Jej cipka obejmowała mojego ptaka słodkim, gorącym i wilgotnym uściskiem. Zastanawiałem się, który ruch do dołu będzie tym ostatnim. Tym, po którym za wdzięcznością powiem Amen.

Do dołu i do góry. Do dołu i do góry. Powoli i rytmicznie. Do dołu i do góry. Bardzo głęboko, słodko i gorąco. Unosiłem ją i opuszczałem. Unosiłem i opuszczałem. Bez pośpiechu, metodycznie. Tak, aby wytrzymać jak najdłużej. Choć robiło mi się coraz bardziej przyjemnie, coraz bardziej słodko i gorąco, starałem się utrzymać tempo i nie wystrzelić zbyt wcześnie. To było jak gra pod tytułem: Jeszcze jeden ruch. Jeszcze jedno posunięcie.





8 czerwca 2025

Ostatnie wakacje.

509. Prosto w jej gardło


Kiedy myślałem, że repertuar doświadczeń na dziś się skończył i że to już wszystko, co mogła mi zaoferować, po raz kolejny mnie zaskoczyła. Po raz kolejny pchnęła głowę w moją stronę. Tym razem jeszcze mocniej, jeszcze namiętniej. Mój napęczniały członek wszedł w jej gardło do samego aż po migdałki. Zrobiło mi się niesamowicie słodko. Zadrżałem, nie mogąc utrzymać się na nogach. Mięśnie moich ud trzęsły się jak galareta. Oddech przyspieszał, serce biło coraz mocniej, a przed oczami znów pojawiły się kolorowe gwiazdki i kółeczka. Najnormalniej w świecie odpływałem.

To było niesamowite. Patrzyłem na nią z góry. Miałem poczucie potężnej dominacji nad nią, a nawet tego nie planowałem. Na dodatek nie rozumiałem tego, co się ze mną dzieje. To działo się samo. Była taka drobna, taka niewinna, maleńka. Oddawała mi się w całości. Pokornie klęczała u moich stóp. Z tym ogromnym penisem w buzi wyglądała jakby połknęła robaka. Bardzo dużego robaka. Mimo to wzięła go w całości. Jej delikatne usta zaciskały się na moim twardym korzeniu przy samym podbrzuszu. Nie mogłem w to uwierzyć – byłem w niej w całości. Wypełniałem jej ciasną buzię po brzegi i czułem się kosmicznie.

“Boże”, – myślałem, – “co to ma znaczyć? Co się ze mną dzieje? O Jezu jak mi dobrze!” 

Nie wiedziałem, co mam zrobić. Spuścić się, pozwolić sobie na wystrzelenie z mojej gigantycznej armaty? Teraz, w tej pozycji, prosto w jej gardło? A może pozwolić jej pieścić mnie tak długo, jak tylko się da. 

Rozpromieniony, położyłem dłoń na jej głowie, wtopiłem palce w ciemne włosy i przycisnąłem do swojego krocza. Drugą rękę oparłem na pośladku i trwałem tak, czując, jak każda kolejna minuta przybliża mnie do utraty świadomości.

W tej dziedzinie Natalia przerosła ciocię Antoninę wielokrotnie. Ta młoda dziewczyna miała coś, czego doświadczona weteranka posiąść nie mogła – świeżość i autentyczność. Każdy jej ruch był naturalny, nie wymuszony, wykonywany z gracją i wdziękiem. Każdy jej gest mnie zachwycał i budził zwierzęce pożądanie. 

Już po chwili siedziała przede mną po turecku. Z mocno uniesioną twarzą wpatrywała się we mnie z uwielbieniem. Swoje zwinne dłonie włożyła między uda i pieściła cipkę. Ja miałem inne zadanie. Pozwalała mi zająć się swoją buzią. Oddała ją w moje wyłączne posiadanie. Wydawała się taka bezbronna, lecz czy na pewno taka była? 

Już po chwili zamknęła oczy i szeroko otworzyła usta, aby mój wielki jebaka mógł poruszać się niej bez najmniejszych przeszkód. To było cudowne doświadczenie: potężna pała pchała się w jej gardło, a ona nie protestowała. 

Nie wiem ile to trwało, ale w pewnym momencie nie byłem już w stanie utrzymać się na nogach. Zrobiły się tak miękkie, że chwiałem się na wszystkie strony. Groziło to upadkiem, więc usiadłem. Chociaż może bardziej opadłem bez siły na kanapę. Nowa pozycja przyniosła ulgę, ale dała też kolejne możliwości mojej słodkiej kochance. Ta dziewczyna doskonale wiedziała, jak to wykorzystać. 

Kiedy tylko oparłem się plecami o wezgłowie sofy, delikatnie, ale dość stanowczo rozsunęła moje kolana i wcisnęła się między nie. Drżałem na całym ciele, na myśl o tym, że zaraz znowu się zacznie. A miałem na co czekać – ona już pokazała, co potrafi. Teraz mogłem spodziewać się kolejnych niesamowitych doznań.




Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...