18. Macka w jej słodkiej pizdeczce.
Macka w jej słodkiej pizdeczce się wycofała. Coś, nie potrafiła powiedzieć co, bardzo delikatnie dotknęło jej pępka. Westchnęła głęboko, wystraszona, ale jednocześnie zachwycona, bo dotyk był tak subtelny i tak delikatny, że przed jej oczami zawirowały kolorowe kółeczka. Nagle, w jednej sekundzie poczuła się tak, jakby stanęła u bram raju.
Długie, grube węże zataczały w powietrzu okręgi i przeplatały się pod różnymi kątami. Trudno było ocenić, gdzie jest ich początek, a gdzie koniec. Nie było wiadomo, który wnika w jej usta, a który w cipkę. Na domiar wszystkiego między nimi przeplatały się kilkakrotnie cieńsze, bardziej zwinne i ruchliwe macki. Wszystko to wyglądało jak zwój splątanego sznurka, w którego środku znajdowało się jej umęczone ciało.
Dopiero po bliższym i dokładniejszym przyjrzeniu, można było się rozeznać, że ten, który znajdował się w górnej części hali, atakował jej słodką buzię, a drugi pojawiający się gdzieś przy podłodze i zataczający łuk z prawej strony, pchał się wprost w jej ciasną, młodą pizdeczkę. Towarzyszyły mu dwa cienkie, które okupowały jej niesamowitą pipkę już wcześniej.
Stękała, nie mogąc sobie poradzić z kutasem, próbującym pokonać barierę jej migdałków, jak również z tymi, które, zdawałoby się, za chwilę miały rozerwać jej delikatną brzoskwinkę.
-Mmmmmm-hhhhu… - mruknęła drżącym głosem, niczym kopulująca kotka, a przy okazji zacisnęła mocniej uda.
Przez chwilę można by było odnieść wrażenie, że ma już dosyć, że ilość doznań jest ponad jej siły. Jednak wszystkie te spostrzeżenia były bardzo mylące, ponieważ dziewczyna była pod działaniem substancji wydzielanych przez obcą istotę, które zmieniły jej sposób postrzegania tego, co się z nią działo. Jej ciało już dawno przestało słuchać jej woli i reagowało na swój własny, indywidualny sposób, jakby pozbawione kontroli. W tym momencie była niczym dzikie, nieświadome zwierzę.
Jej piersi urosły już do takich rozmiarów, że gdyby tylko mogła na nie popatrzeć, nie poznałaby ich. W tym momencie walczyła z drążkiem, który za wszelką cenę próbował wedrzeć się do jej żołądka.
W panice, między kolejnymi posuwistymi ruchami, łapczywie chwytała każdą odrobinę powietrza. Tak, jakby za chwilę miało go jej zupełnie zabraknąć. Wyrzucała z siebie jęki i pomruki. Kiedy kutas mocniej dźgnął jej gardło, zdradzała odruchy wymiotne.
Była ruchana na dwie strony. Za każdym pchnięciem, które następowało przemiennie, raz z dołu, raz z góry, jej ciało targało się w spazmatycznych skurczach.
Szarpnięcia jej tułowia były tak silne, że można byłoby odnieść wrażenie, iż grawitacja w tym pomieszczeniu przestała działać. Jej ciało opływało już strugami potu, a sztywne sutki ściemniały tak bardzo, iż były teraz ciemnobrązowe.
Jęczała, doświadczając coraz większej ekstazy. Śliskie, grube kutasy wchodziły i wychodziły. Chwytała powietrze, nie mogąc poradzić sobie z niekontrolowanymi skurczami, przejmującymi władzę nad każdą częścią jej drobnego ciała.
Coraz bardziej chciała, coraz mniej się broniła. Walczyła jedynie o zachowanie pozycji gwarantującej podtrzymanie funkcji życiowych. Była jednym, wielkim podnieceniem.
Maczugi i odrostki, które poruszały się między jej udami, wywoływały ogień, który stopniowo obejmował jej pośladki, podbrzusze i posuwał się do góry. Była seksem. Chciała, pragnęła coraz bardziej.
Kiedy płomień, który wędrował poprzez brzuch, przeszył jej piersi i dotarł do mózgu, jej drobna postać rzuciła się do góry, jakby nagle chciała wstać i pobiec gdzieś przed siebie.
Szarpnęła się i opadła. Korzeń, który penetrował jej cipkę, zaatakował po raz kolejny, ale tym razem tak mocno, że przez jej organizm przebiegł dreszcz bólu, z którym przez chwilę nie mogła sobie poradzić.
Macka w jej słodkiej pizdeczce się wycofała. Coś, nie potrafiła powiedzieć co, bardzo delikatnie dotknęło jej pępka. Westchnęła głęboko, wystraszona, ale jednocześnie zachwycona, bo dotyk był tak subtelny i tak delikatny, że przed jej oczami zawirowały kolorowe kółeczka. Nagle, w jednej sekundzie poczuła się tak, jakby stanęła u bram raju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz