7. Kocham się z nastolatką.
Mój kutas był bardzo gruby i sięgał mi prawie do pępka. Patrząc na niego, mogłem nabrać przekonania, że nigdy nie wciśnie się w jej ciasną pizdeczkę, lecz ona miała na ten temat inne zdanie
– A teraz się do reszty rozbiorę, żeby ci pokazać jak naprawdę wyglądam, – powiedziała, z gracją rozpinając guzik swoich spodenek.
Niecierpliwie czekałem na ten moment. Chwyciłem swojego ptaka w dłoń i, patrząc na nią, zacząłem się nim niespiesznie bawić. Alicja, rozbierając się, śledziła moje ruchy.
Podniosła się i, stojąc do mnie tyłem jak modelka, odwróciła głowę. Pozbywała się spodenek w sposób niezwykle seksowny. Na kanapie leżał potężny facet z wielkim fiutem w dłoni, a ona się tym nie przejmowała. Rozbieranie się dla niej było procesem całkiem naturalnym. Było jak doskonale wyuczony rytuał.
Kiedy zobaczyłem jej całkowicie nagą sylwetkę, moim ciałem znów szarpnął niesamowicie silny skurcz rozkoszy. Boże, ona rzeczywiście wyglądała jak lalka. Malutkie cycuszki, delikatna postać i gładka cipeczka wzbudzały we mnie gigantyczne pożądanie i pragnienie dominacji. Chwyciłem kutasa za głowicę i uniosłem do pionu, starając się oszacować, jak szybko uda mu się sforsować wejście do jej jaskini miłości. Czułem, że nie będzie to łatwe.
Kiedy, potrząsając nogami, pozbywała się dolnej części garderoby, ja już nie mogłem się doczekać ponownego, bezpośredniego kontaktu z nią. Chciałem ją posiąść całkowicie i bez reszty. Chciałem wedrzeć się w jej wnętrze gwałtownie i do samego końca. Chciałem, by jęczała i wyła z rozkoszy. Ona była moja i mój kutas już o tym wiedział. Napięcie seksualne szybko rosło i musiałem bardzo się starać, aby nie eksplodować, aby nie rzucić się na nią jak dziki troglodyta.
A później, tak po prostu, usiadła obok mnie. Cały drżałem – ona była jak zabawka, stworzona tylko po to, aby się z nią kochać.
– O tak, tak jest dużo lepiej, – stwierdziłem, chcąc zachęcić ją do większego zaangażowania.
Ta młoda dziewczyna emanowała ciepłem, pachniała świeżością i seksem. Jeszcze jej pośladki na dobre nie zetknęły się z materacem kanapy, a jej dłoń już wędrowała w stronę mojego przyrodzenia. Pokaźnych rozmiarów penis, trzymamy w moich dłoniach, był na wyciągnięcie ręki. Mogła go mieć w każdej chwili.
Dosiadła mnie tyłem – szybko i bez skrupułów. Po prostu mnie wzięła. Wzięła mnie, jak rzecz, a ja byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi. To było niesamowite, mimo, że była bardzo ciasna, wszedłem w nią jak w masło. Jej cipka rozeszła się na wszystkie strony pod naporem mojego twardego oręża. Wjechałem w nią po same jaja.
Wykorzystała sytuację i od razu rozpoczęła gwałtowny atak na moją męskość. Miała niezłą kondycję, podskakiwała na mnie jak piłka plażowa. Jęcząc i wzdychając, brała to co, jej zdaniem, się jej należało. Była bardzo mokra. Z jej krocza wydobywały się charakterystyczne mlaśnięcia.
– Offf uuuuufff oooo, – stękała angażując się w każdy ruch.
– Och, – wydobyło się z mojego gardła.
Było niebiańsko dobrze. Obydwoje byliśmy zaskoczeni przebiegiem i gwałtownością tego seksu, wachlarzem różnorodnych doznań. Bzykanie z Alicją było jak odkrywanie nieznanych lądów.
– Uff, – wyrzuciła z siebie jeszcze raz.
Jej cipka była ciasna, gorąca i wilgotna – taka, jaka powinna być cipka młodej dziewczyny. Świadomość, że kocham się z nastolatką i moją uczennicą doprowadzała mnie do utraty zmysłów. Leżałem na tej sofie z lekko rozsuniętymi udami, a ona, nadziana na mojego fiuta rytmicznie podskakiwała.
– Oooohhhh uuuuufff oooo, – wzdychała, czując się w tej pozycji bardzo komfortowo.