4. Dziewczyna z inicjatywą
Zaraz później sama chwyciła za drugie ramiączko i zsunęła ze swojego drobnego ciała. W tym momencie wiedziałem jedno – to musiało skończyć się gorącym seksem. Krew we mnie wrzała. Patrzyłem na nią jak zahipnotyzowany. Fujara w moich spodniach już stała na baczność. Nie mogłem się już wycofać. Boże, ta dziewczyna podniecała mnie niebotycznie! Nie potrafiłem powiedzieć dlaczego tak się działo. Prawdopodobnie chodziło o ten nieproporcjonalny, przerysowany wygląd.
Jej piersi były małe, ale nie płaskie. Były dobrze wykształcone, z wyraźnie ciemniejszymi brodawkami i sztywnymi sterczącymi sutkami. W niektórych miejscach były wyraźnie pomarszczone, co nadawało jej autentyczności. To nie była dziewczyna z okładki Playboya. Nie była idealna. Była za to fragmentem otaczającej mnie rzeczywistości, a przez to bardziej wyrazista i dostępna.
Patrzyłem na nią i znów doznałem tego dziwnego, nieokreślonego wrażenia. Wciąż nie mogłem uwierzyć jak niewielkich jest rozmiarów. Była drobna jak skrzat. Jej ciało było delikatne i kruche, w swoim braku proporcjonalności wydawało się przeczyć wszelkim kanonom piękna i w naoczny sposób pokazywać, że może mieć ono bardzo różny charakter i wymiar.
Przymknęła powieki, jakby chciała powiedzieć: “możesz na mnie patrzeć ile ci się podoba”. Choć nie była pięknością w klasycznym tego słowa znaczeniu, moje podniecenie wystrzeliło w kosmos, a kutas w luźnych, sportowych spodenkach zaczął szarpać się w gwałtownych skurczach i domagać natychmiastowego i dogłębnego zaspokojenia. Gorący seks, choć tego nie planowałem, musiał być jednym z punktów tego popołudnia. I w ogóle nie przejmowałem się tym, że w każdej chwili może pojawić się jej matka.
– Chcesz zobaczyć więcej? – odezwała się tak, jakby to, co się działo, było zwykłą, codzienną rutyną.
Po chwili, nie czekając na moją odpowiedź, zaczęła ściągać bluzkę coraz niżej. Zrozumiałem, że dla niej ta zabawa była elementem codzienności takim, jak śniadanie. Robiła robiła to w sposób naturalny i była przy tym niezwykle urocza. Zrozumiałem też, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozwolić jej działać i nie ograniczać jej ruchów. Zamieniając się w uważnego obserwatora, zdałem sobie sprawę z faktu, że to dziewczyna z inicjatywą i, jeśli się jej tylko pozwoli, będzie w stanie pokazać cały wachlarz swoich niezwykłych możliwości.
– Tak, jestem bardzo ciekaw, – powiedziałem, przeciągając słowa.
W następnej chwili jej bluzeczka była tylko wspomnieniem. Zwinięta w wąski rulon na krawędzi dżinsowych spodenek, odsłaniała cały jej tors. Głęboko wciągnąłem powietrze i patrzyłem na nią z coraz większą uwagą. Czułem mieszaninę bardzo dziwnych, chwilami sprzecznych ze sobą, uczuć. Mimo to były one niesłychanie przyjemne, budowały coraz większe napięcie między nami.
Kolejny raz muszę to napisać. Alicja nie była pięknością, nie miała płaskiego, wysportowanego brzucha. Jej sylwetka nie była wyrzeźbiona przez siłownię czy fitness. Mimo drobnej, wręcz kruchej budowy ciała, jej brzuszek był nieco wypukły i odstający, tak jakby miała w nosie trzymanie odpowiedniej formy. Mogłem nawet dopatrzeć się na nim niewielkich rozstępów. To było dziwne.
Takie właśnie szczegóły tworzyły sprzeczne wrażenia. W w mojej głowie rodziło się pytanie: czy ona ma nadmiar, czy raczej niedobór kalorii. Miałem coraz większą pokusę, aby to wszystko dokładnie sprawdzić, zbadać organoleptycznie każdy centymetr jej nieproporcjonalnie zbudowanego ciała. Chciałem jej dotykać w każdym miejscu. Chciałem zbliżyć się do niej, poczuć jej zapach i smak. Chciałem ją mieć tylko dla siebie. Stopniowo traciłem dla niej głowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz