Szukaj na tym blogu

26 września 2025

Korepetycje

3. Gra w niezbyt poprawnego belfra


Moje ramię wciąż spoczywało na wezgłowiu kanapy, a z każdym wypowiedzianym słowem odległość między nami zdawała się maleć. Ogarnął mnie specyficzny komfort – ten rodzaj swobody, gdy kobieta po drugiej stronie rozmowy jest na tyle intrygująca, by przyciągać uwagę, ale nie onieśmiela swoją urodą. Alicja budziła we mnie nieoczywistą pokusę, by – choć na chwilę – zbliżyć się do granic, których jako nauczyciel nie powinienem przekraczać.

– Wiesz – zaczęła poważnie, odwracając się w moją stronę – mam pomysł, żeby zorganizować ten dzień trochę inaczej.

Skrzywiłem się lekko, jakby chcąc powiedzieć: „Rzeczywiście? Ciekawy pomysł chodzi ci po głowie?”.

– Zacznijmy od tego, moja droga – odparłem uprzejmie, ale stanowczo – że twoja mama zapłaciła za korepetycje z góry, a ja muszę się z tego wywiązać.

Jej spojrzenie mówiło wszystko: „Och, cwaniaku, rozgryzłeś mnie, ale to jeszcze nie koniec”. W tym krótkim momencie byliśmy jak zapaśnicy przed walką, mierząc się wzrokiem i oceniając swoje możliwości.

– Mówisz, że jesteś nauczycielem i chcesz wcisnąć mi do głowy materiał, którego nie ogarnęłam przez całe liceum, w zaledwie dwa tygodnie? Brzmi całkiem rozsądnie – rzuciła z lekką ironią w głosie.

Zignorowałem jej ton, pokiwałem głową i odparłem spokojnie:

– Mam nadzieję, że się uda. Wierzę, że jesteś bardziej inteligentna, niż ci się wydaje.

Patrzyła na mnie i uśmiechała się prowokacyjnie. 

– Widzę, że jesteś w dobrej kondycji i wierzę w to, że nam się uda, – ciągnąłem spokojnie. 

– Co ty nie powiesz, odpowiedziała prawie unosząc się nad siedzeniem.

W tym właśnie momencie niewidzialna granica, która dzieliła nauczyciela od uczennicy, została właśnie przekroczona. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. To po prostu się stało. Ostrożnie wyciągnąłem dłoń i, dwoma palcami, chwyciłem za cienkie ramiączko ceglastej bluzeczki, którą miała na sobie. Następnie, zupełnie bez pośpiechu zsunąłem je z obojczyka. Robiło się coraz goręcej. Gra w niezbyt poprawnego belfra i niegrzeczną uczennicę przybrała całkiem nowy wymiar. No cóż, można powiedzieć, że mnie rozegrała. Teraz to ona była nauczycielką, a ja uczniem, który poznaje i odkrywa nowe obszary kobiecego erotyzmu i powabu. 

Zsuwając ramiączko z jej ramienia, nie spodziewałem się takiego zachowania. Byłem przekonany, że nieco się wystraszy, odsunie i zablokuje dostęp do siebie. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego spojrzała na mnie w sposób niezwykle wyzywający. Jej młode oczy mówiły: “w taki sposób to rozgrywasz, hmm… no dobrze, ale co zrobisz dalej? No czekam. Popatrz, zupełnie się ciebie nie boję”. To zdecydowało o wszystkim.

Prowokacja poskutkowała. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Nie umiałam się powstrzymać. Wykonałem kolejny ruch, a w zasadzie posunąłem się jeszcze dalej i odkryłem jej pierś. Okazało się, że nie miała na sobie stanika. Zaskoczony? No cóż. Teoretycznie wiedziałem o tym od samego początku. Jej sutki przebijały przecież przez cienką dzianinę bluzki, w taki sposób, że nie dało się tego nie zauważyć. Mimo to moim ciałem szarpnęło jeszcze większe podniecenie.

Ta laska była niezwykła. Moje zachowanie przyjęła z pełnym zdecydowaniem. Nie protestowała, nie broniła się, a nawet się nie złościła. Śledząc moje ruchy, zacisnęła swoje palce tuż obok moich. Nie wiedziałem, czy chce mnie powstrzymać, czy może raczej zachęcić do bardziej bezpośredniej zabawy. Ale to nie był jeszcze koniec.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...