Szukaj na tym blogu

28 września 2025

Korepetycje

5. Wiedziała, na co się decyduje


– I co, nadal chcesz mnie uczyć, – odezwała się z lekką nutą triumfu.

Wiedziałem, że tę potyczkę przegrałem już dużo wcześniej. Teraz pasowało by tylko wyjść z tego z twarzą. 

– No wiesz, – zacząłem, lekko zbity stropu, – teraz to już naprawdę nie wiem.

– Hihihi… ale nauczyciel… –  roześmiała się tryumfalnie i zaczęła ściągać bluzkę. Zupełnie naturalnie, przez głowę. 

Zacząłem sobie uświadamiać, że cała ta sytuacja, nie jest zupełnie przypadkowa.

–  Nie boisz się, że wróci mama? – zacząłem zaczepnie, jednocześnie chcąc wybadać sytuację. 

– Mama wyjechała do cioci i wróci dopiero jutro rano, – rzuciła tak, jakby chciała powiedzieć “mam cię doktorku”. 

– Ah tak… no i co teraz będzie?

– Hihihi, nie wiem. Ty mi powiedz.

Prowadziła mnie w swoje sidła jak po sznurku. Nie byłem w stanie się jej oprzeć. Była bardziej inteligentna, niż mi się zdawało. Była bystra a przy tym niezwykle kokieteryjna. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, potrafiła sprawić, że działałem jak na sterydach. Pomimo, iż widzieliśmy się po raz pierwszy, nie było między nami żadnej bariery. Nie było wstydu, niepewności, czy jakichkolwiek zahamowań. Czułem się przy niej po prostu dobrze i, co ważniejsze, ona przy mnie tak samo. Z drugiej strony, zdawałem sobie sprawę, że, pomimo tej niezwykłej, erotycznej gry, w końcu i tak będziemy musieli się zająć tymi korepetycjami, że nie uda się nam uniknąć ciężkiej, pedagogicznej pracy. Ale na razie czekał nas seks – gorący seks. Bzykanko miało być tylko, miłym, bo miłym, ale jednak tylko przerywnikiem. 

No cóż, to, że zaczynaliśmy właśnie od tego,  oznaczało, że dalszą część dnia będziemy musieli poświęcić na jeszcze bardziej intensywną naukę. Mimo wszystko byłem profesjonalistą i nie mogłem sobie pozwolić, aby moja uczennica kolejny raz oblała maturę.

– Wiesz, że później i, tak, będziemy musieli zabrać się za naukę, – rzuciłem w jej stronę chcąc się upewnić, że zdaje sobie z tego sprawę. 

Wiem, – odpowiedziała ze śmiechem, – ale przyznasz, że po porządnym ruchanku lepiej się pracuje. 

No cóż, miała rację. Od dłuższego czasu byłem napięty jak struna, a zmuszanie się do wysiłku umysłowego było prawdziwą katorgą.  

– Masz ładne piersi, – pochwaliłem, a ona znów się roześmiała. 

Jej śmiech był bardzo przyjemny i zaraźliwy. Uspokajała mnie, niosła z sobą erotyczne szaleństwo, którego tak bardzo pragnąłem. Każdy jej ruch był naturalny niewymuszony i spontaniczny, a ja potrzebowałem młodzieńczości, radosnej, beztroskiej zabawy. Zdjęła z siebie bluzkę, zwinęła w kłębek i rzuciła w kąt tak, jakby była już jej niepotrzebna. 

– Teraz twoja kolej, – powiedziała, wyciągając dłonie w stronę moich luźnych, sportowych spodenek.

Wiedziałem, o co chodzi. Bez ociągania wstałem, a ona dodała szybko, abym się nie rozmyślił: 

– Muszę to z ciebie ściągnąć.

Efekt był taki, że następnej chwili, kompletnie nagi, siedziałem, a właściwie prawie leżałem, na tej czarnej, skórzanej sofie. Ona tymczasem usadowiła się na moich biodrach i, z niezwykłą wprawą, zabrała się za mojego, już dawno postawionego do pionu, zaganiacza. Chwyciła go prawą dłonią u podstawy i bez najmniejszego skrępowania wsunęła jego głowicę do swoich ust. Myślałem, że zwariuję. Wrażenie było trudne do opisania.

Ta drobna dziewczyna wiedziała, na co się decyduje. Nawet przez chwilę nie próżnowała. Przymknęła powieki, a jej policzki zapadły się, tworząc duże podciśnienie. Jej drobne palce ledwie obejmowały gruby korzeń, a usta z niezwykłą zaciętością robiły mi loda. 

– Jezu, dziewczyno, zwariuję przez ciebie, – jęknąłem z rozkoszy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...