Szukaj na tym blogu

18 września 2025

Gorące dłonie Zosi

1. Widzisz coś, co ci się podoba?


Powietrze w sypialni Zosi było ciepłe, gęste od słodkiego, piżmowego zapachu jej perfum i czegoś jeszcze, czegoś wilgotnego i kuszącego. Fuksjowe ściany zdawały się pulsować, tworząc żywe tło dla dziewczyny siedzącej na skraju łóżka. Jej rude włosy były spięte w dwa dziecinne warkoczyki, ale w jej bladoniebieskich oczach nie było nic dziecinnego. Patrzyły na mnie, prosto i bez mrugnięcia, a na jej ustach igrał delikatny, znaczący uśmiech.

Usiadła po turecku, po czym powoli odchyliła się do tyłu, opierając się na dłoniach. Ten ruch był leniwym, kocim przeciągnięciem, które sprawiło, że maleńki czerwony top naciągnął się na jej drobnych piersisch. Mój wzrok powędrował w dół, mijając srebrny wisiorek spoczywający w zagłębieniu jej szyi, odsłonięty pępek z delikatnym srebrnym kółkiem, aż do dżinsowej mini wysoko opinającej jej uda.

I wtedy to zobaczyłem.

Krótka spódniczka podwinęła się, marszcząc się wokół jej bioder, a ona nie zrobiła żadnego ruchu, żeby ją poprawić. Była zupełnie naga pod spodem. Gęste włosy na zbiegu ud tworzyły starannie przycięty trójkąt, o odcień ciemniejszy niż miedziany odcień jej warkoczyków przyprawiał mnie o wrzenie krwi. Ale to delikatne płatki pod spodem zaparły mi dech w piersiach – pełne, mięsiste i lśniące, wyzierały z fałd jej pizdeczki. To była wyraźna obietnica, której pragnąłem posmakować.

Mój penis, i tak już twardy, pulsował uporczywie pod ciasno zapiętym suwakiem spodni. Surowa, pierwotna potrzeba, która kłębiła się w moim wnętrzu, była natychmiastowa i przytłaczająca.

Po kilku minutach tej cichej, pełnej napięcia prowokacji Zosia poruszyła się. Z rozmysłem i powolnością wsunęła kciuki pod ramiączka topu i ściągnęła go przez głowę, a później odrzuciła go na bok. Nie miała na sobie stanika. Jej piersi były małe, wysokie i idealne, z napiętymi, ciemnymi sutkami, które stały na baczność. Opadła na czworaka, tyłem do mnie, z okrągłym, jędrnym zadkiem uniesionym w zapraszającym geście. Dżinsowa mini wciąż opinała jej biodra, niczym bezużyteczny skrawek materiału, który teraz służył tylko do oprawiania jej nagości.

Zerknęła przez ramię, a na jej twarzy pojawił się szerszy, bardziej łobuzerski uśmiech. 

“Widzisz coś, co ci się podoba?” – zdawały się mówić jej oczy.

Mogłem tylko jęknąć w odpowiedzi, instynktownie pocierając dłonią swędzące wybrzuszenie w spodniach. Chciałem ją złapać w pół i mocno przytrzymać, a później zanurzyć się w tym wilgotnym, młodym kwiatuszku i posiąść ją bez reszty.

Ale ona miała inne plany. Ponownie się poruszyła, podnosząc się na kolana, a potem na materac, ponownie odwracając się do mnie plecami. Wsunęła kciuki za boki minispódniczki i powolnym, z wręcz bolesnym drgnięciem ramion zsunęła ją z nóg i kopnęła. Teraz była zupełnie naga, stojąc na łóżku w szerokim rozkroku, z jedną ręką na biodrze, a drugą za głową.

Była taka szczupła i miała tak niesłychanie łagodne kształty. Jej wzgórek paradował teraz gładką, schludną szparką, a pełne wargi sromowe, nieco ukryte, wyglądające jak soczysty owoc czekający na słodkie pieszczoty. Jej małe piersi z dużymi, ciemnymi otoczkami błagały o moje spragnione usta.

Odwróciła się do mnie twarzą, a jej mina była mieszanką wyzwania i zaproszenia. Wiedziała. Doskonale wiedziała, jaką mocą włada, ta młoda pizdeczka, i rozkoszowała się tym.

– Połóż się, – rozkazała cichym, łamiącym się głosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...