Szukaj na tym blogu

13 czerwca 2026

Zapach rozkoszy

77. Jola pokazuje cipkę


Kinga siedziała w starej, przytulnej karczmie „U Walerego” na skraju Jabłonny, jakieś czterdzieści minut od Warszawy. Lokal pamiętał jeszcze czasy furmanek, nie SUV-ów – ściany z ciemnych bali pachniały starym drewnem, wędzoną kiełbasą i dymem z kaflowego pieca, pod sufitem wisiały warkocze czosnku i suszone bukiety ziół, które szeleściły cicho przy każdym przeciągu. Z adaptera sączyła się muzyka Trubadurów – miękka, sentymentalna, trochę zakurzona – a październikowe światło wpadało skośnie przez kratowane okna, kładąc złote smugi na porysowanych dębowych blatach i na dłoniach Kingi, które zaciskały się na filiżance herbaty z rumem.
Naprzeciwko siedziała starsza kobieta po sześćdziesiątce – siwe pasma w kiedyś blond włosach, twarz poorana zmarszczkami śmiechu i płaczu, oczy wciąż bystre, wciąż głodne. Pociągnęła łyk herbaty i westchnęła głęboko, jakby otwierała drzwi do piwnicy pełnej wspomnień, których nie chciała dotykać.
– Wiesz, Kinga… – zaczęła cicho, głos niski, ciepły, ale z nutą starego bólu – od lat krążą o nim te opowieści. „Tajemniczy Aleksander”. Zjawia się w starych wiejskich historiach zawsze w tym samym momencie, zawsze składa tę samą obietnicę: orgazm, jakiego nigdy nie miałaś. Jedni przysięgają, że to duch, drudzy – że wędrowny kochanek z czasów PRL-u, jeszcze inni – że po prostu legenda miejska, która rozrosła się na mazowieckich wsiach jak perz. Ty chcesz to rozwikłać. Dlatego tu jesteśmy.
Kinga skinęła głową. W jej spojrzeniu mieszała się ciekawość detektywa z czymś innym – z niepokojem dziewczyny, która boi się, że prawda okaże się zbyt prozaiczna… albo zbyt prawdziwa. Sutki stwardniały jej pod bluzą na samą myśl o tym, co może usłyszeć, cipka drgnęła ciepło, wilgoć pojawiła się między udami – subtelna, ale natarczywa.
Kobieta oparła się wygodniej o oparcie krzesła, dłonie splotła na stole, palce wciąż smukłe, wciąż pamiętające dotyk.
– Sierpień osiemdziesiątego czwartego. Mała wieś pod Warszawą, biedna, ale malownicza. Rozpadające się gospodarstwo: dom z omszałym dachem, obora, stodoła, wszystko otoczone zmurszałym płotem z żerdzi. Ogromne klony i lipy dawały cień, powietrze pachniało skoszoną trawą, kurzem z polnej drogi i odległym dymem z ognisk. Na podwórku biegała gromada dzieci – brudne, roześmiane, w różnym wieku. Robiły totalny chaos: wspinały się na drzewa, strzelały z proc, goniły kury, krzyczały, śmiały się, a ich bose stopy wzbijały kurz w złotym świetle zachodzącego słońca. Rodzice byli na polu, żniwa w pełni.
Pociągnęła kolejny łyk herbaty z rumem. Kinga milczała, czekała, oddech miała płytki, sutki bolały od napięcia pod materiałem.
– W środku tego wszystkiego była wtedy dwudziestoletnia Jolanta – wszyscy mówili na nią Jola. Długie jasne loki opadały jej na plecy, letnia sukienka w wielkie, kolorowe kwiaty – cienka bawełna, prawie przezroczysta w słońcu. Bez stanika, bez majtek – celowo. Piersi rosły jej szybko, brodawki ciemne, sutki prawie zawsze sterczące, prześwitywały przez materiał, kiedy szła przez wieś. Cała okolica wiedziała. Chłopaki z wiosek w promieniu dziesięciu kilometrów znali plotkę: Jola za drobne pieniądze pokazuje cipkę. Czasem pozwala dotknąć. Czasem więcej. Ale zawsze za pieniądze.
Uśmiechnęła się krzywo, spoglądając w okno, gdzie październikowe liście wirowały w lekkim wietrze.
– Tego dnia ogłosiła „sesję”. Kilka dni wcześniej puściła wieść przez dzieciaki. Ustawiła się kolejka przed wierzejami starej stodoły. Chłopcy nerwowo przestępowali z nogi na nogę, ręce w kieszeniach, bawili się sterczącymi ptaszkami przez materiał spodni, niektórzy już mieli mokre plamy w kroku. W środku panował idealny półmrok. Pachniało sianem, słomą, pyłem, potem i podnieceniem. Po lewej i prawej stały sąsieki pełne siana i snopów żyta. Przez szpary w deskach wpadały złote smugi słońca, kładły się na jej skórze jak dotyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

77. Jola pokazuje cipkę Kinga siedziała w starej, przytulnej karczmie „U Walerego” na skraju Jabłonny, jakieś czterdzieści minut od War...