498. Bierz się za tego łobuza.
Całe to zdarzenie przypominało jakąś strategiczną grę komputerową. Nie mogłem przestać myśleć i zastanawiać się nad tym, która pierwsza podejmie działanie i jak to będzie wyglądało. Nurtowało mnie, która z nich jako pierwsza przekroczy tę cienką granicę pomiędzy niewinną zabawą w rozbieranie, a ostrym i wyuzdanym seksem.
No i zaczęło się. W tym samym momencie, kiedy Amelia, unosząc kolana, przekładała majteczki przez swoje stopy, aby się ich pozbyć, ciocia Antonina bez żadnego uprzedzenia chwyciła mnie za mojego wielkiego banana. Myślałem, że z wrażenia moje oczy wyjdą z orbit.
Zdaję sobie sprawę, że nie był to przemyślany ruch z jej strony, bo rzuciła się na mnie jak wygłodniała kotka. Widać było, że nie może się powstrzymać. To był prawdziwy majstersztyk jej wydaniu. Uścisk był tak szybki i tak mocny, że z wrażenia szarpnąłem się w gwałtownym, niekontrolowanym skurczu. Poza tym, biorąc pod uwagę to, że ja też byłem bardzo podniecony, o niekontrolowany wybuch namiętności wcale nie było aż tak trudno.
Kiedy pierwsze wrażenie minęło, jej dłoń wolno przesunęła się w kierunku mojego krocza. Teraz już wiedziałem, że kolejna granica została przekroczona. Ciocia waliła mi konia na oczach pozostałych dziewczyn.
– Brawo Antonina! Tak trzymaj! Bierz się za tego łobuza, – dopingowała Grace.
Bliźniaczki, widząc, że ciocia pochyla się nade mną, aby zrobić mi laskę, spojrzały na siebie i, uśmiechając się radośnie, przybiły sobie piątkę. Następnie, odwróciwszy się w naszą stronę, jakby na zawołanie, w jednym momencie pokazały uniesione do góry kciuki. Nie wiedziałem, co to wszystko ma oznaczać. Czy mam się śmiać, czy też raczej denerwować?
Tymczasem Antonina, nie zważając na gości, pochyliła się nad moim kroczem i, odgarniając swoje ciemne, długie włosy do tyłu, otworzyła szeroko usta. Czy tego chciałem, czy nie, całym moim podbrzuszem szarpnął słodki gwałtowny skurcz. Znów zanosiło się na ostry, niczym nieskrępowany seks.
Natalia, która siedziała w niskim fotelu naprzeciwko nas, opuściła się jeszcze niżej, tak że teraz już prawie leżała i powoli rozchyliła kolana. Dopiero w tym momencie dostrzegłem, że ona również nie ma na sobie bielizny. Pod prostą sukieneczką majaczyła gładka, wygolona cipeczka.
Sytuacja zmieniała się tak szybko, że nie miałem czasu na zbyt długie podziwianie tego cudownego widoku. Już po chwili gorące, szeroko otwarte usta Antoniny zamknęły się na wielkim łbie mojego, podnieconego do granic możliwości, kutasa. Boże, cóż to była za rozkosz! Tym wszystkim, co się działo byłem tak niebotycznie podniecony, że znów byłem na granicy wytrysku i tylko chwila dzieliła mnie od ponownego przemożnego, słodkiego orgazmu.
– Och ciociu, ciociu, proszę, – westchnąłem, lecz było to tak ciche, że chyba nikt, oprócz mnie, tego nie usłyszał. Zresztą, nie wiem, czy było to błaganie, by przestała, czy też prośba, aby bardziej się postarała.
Ta ciemnowłosa, dojrzała kobieta była prawdziwą profesjonalistką. Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że dosłownie przed chwilą trysnąłem spermą jak z węża strażackiego i całe moje przyrodzenie umazane było w lepkim, intensywnie aromatycznym budyniu. Z najwyższą pieczołowitością ułożyła dłonie po obu stronach mojego sterczącego penisa: jedną u góry na podbrzuszu, a drugą poniżej, zakrywając worek mosznowy. Później jej usta zacisnęły się tuż poniżej grubej żyły oplatającej wielki łeb. Kiedy poczułem ciepło, wilgoć i delikatny uścisk ze wszystkich stron, popłynąłem. Zamknąłem oczy i pozwoliłem się ponieść fali pożądania, która zalała moje jestestwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz