499. Pod wpływem trzęsienia ziemi.
Ciocia Antonina bardzo fachowo robiła mi laskę. Poprawiwszy pozycję przysunęła się jeszcze bliżej, a następnie precyzyjnie usadowiła między moimi nogami. Nie mogłem się powstrzymać i wypiąłem biodra do góry, pozwalając jej robić wszystko, co tylko zechce. Zacisnęła dłoń na moim twardym zaganiaczu u samej podstawy, tak żeby ustabilizować jego pozycję i obciągnąć skórę do samego dołu. Jej głowa tymczasem poruszała się płynnym, wahadłowym, tak że mój penis chował się w jej ustach do połowy.
Wielki wór między moimi nogami wydawał się jeszcze cięższy, bardziej napęczniały niż przedtem. Miałem wrażenie, że ciśnienie nasienia za chwilę rozsadzi moje jądra. Ciocia co raz po raz spoglądała na mnie swoimi wielkimi, ciemnymi oczami, aby sprawdzić, czy aby na pewno, znów nie dokonam niekontrolowanego, gwałtownego wytrysku. Byłem w siódmym niebie. Spod przymrużonych powiek zerkałem na jej wielkie piersi kołyszące się w rytm jej płynnych ruchów i stopniowo podniecałem się coraz bardziej.
No cóż, trudno było mi znieść napór pozytywnych doznań. Jeśli do tej pory prawie leżałem na tej sofie, to teraz osunąłem się tak nisko, że niżej się chyba nie dało. Moje podniecenie sięgało zenitu. Jej gorące usta sprężyście zamykały się na mojej spragnionej żołędzi tuż za twardą żyłą i powolnym, wahadłowym ruchem przesuwały się raz jedną raz w drugą stronę. Zamknąłem oczy, próbując skupić się na czymś innym, byleby tylko nie myśleć o tym, co za chwilę może się stać. Miałem wrażenie, że znów zbiera się na porządny wytrysk.
A później stało się coś, co odebrało mi resztki zdrowego rozsądku. W zasadzie nie wiem, jak do tego doszło. W pewnym momencie, bez żadnego ostrzeżenia, błyskawicznie podniosła się, zrzuciła z siebie tę żółtą sukienkę z dużym dekoltem, cisnęła ją na podłogę obok siebie, a następnie, całkowicie naga, zgrabna i ponętna rzuciła się na mnie jak dzika kotka. Powaliła mnie na sofę, wlazła na moje biodra i tak dosiadła. Z wielkim zapałem nadziała się na moją twardą, podnieconą fujarę i od razu zaczęła ujeżdżać. Jej cipka była obłędnie ciasna, gorąca i głęboka. Wchodziłem w nią do samego końca. Położyłem dłonie na jej pośladkach, wciskałem palce w miękkie ciało, ciągnąc mocno do siebie. Nabijałem ją na swój pal, a ona szeroko rozsuwając kolana dopasowywała swoją pozycję.
– Boże, ciociu, ty stara pizdo, co ty ze mną wyprawiasz?! Och, o Jezu nie mogę, nie wytrzymam! – jęczałem i wzdychałem na całe gardło, czując, że jeszcze raz zbliża się coś, nad czym absolutnie nie mam kontroli.
Tymczasem ciocia nie miała zamiaru przestać, ani w głowie jej było danie mi forów. Teraz to ona dochodziła i jasne było, że mój kutas musi być twardy jak skała, że musi wytrzymać do samego końca.
W końcu pod wpływem trzęsienia ziemi, które wywoływała, całkowicie spadłem z tej miękkiej sofy i leżałem teraz na podłodze. Moja głowa znajdowała się gdzieś pomiędzy nogami krzesła. Widziałem tylko, jak obfity tyłek Antoniny podskakuje na moich biodrach i próbuje wgnieść mnie w podłogę. Jej cipka, choć spływała obfitymi potokami białej substancji, była obłędnie ciasna i gorąca.
Antonina zachowywała się jak prawdziwa dzika tygrysica i tylko mogłem modlić się, aby pozwoliła mi wytrzymać do końca. Już teraz przed moimi oczami wirowały kolorowe gwiazdki, a w uszach narastał jednostajny, ogłuszający szum. Miałem wrażenie, że moje serce za chwilę wyskoczy mi z piersi, czułem jak całe podbrzusze szarpie się w coraz bardziej intensywnych, niekontrolowanych skurczach. A kiedy pochyliła się nade mną i spojrzawszy mi głęboko w oczy wymierzyła solidny policzek, popłynąłem całkowicie. Przed moimi oczami zapadła całkowita ciemność i miałem wrażenie, że unoszę się na obłokach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz