496. Antonina bez majteczek
Roztrzęsiony, przez długą chwilę dochodziłem do siebie i próbowałem odzyskać pełnię świadomości. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że stało się to naprawdę, a jednak byłem niesamowicie szczęśliwy. Najpierw spojrzałem na Natalię. Ta równie zdezorientowana, próbowała odzyskać wzrok. Raz po raz zbierała spermę z oczu. Spodziewałem że będzie niezadowolona, że udzieli mi ostrej reprymendy. Jakby nie patrzeć było to z mojej strony bardzo nie na miejscu. Kto tak postępuje: ochlapać koleżankę nasieniem, kiedy ta przychodzi na twoje urodziny?! Tymczasem ona, kiedy tylko była w stanie unieść powieki, spojrzała na mnie i uśmiechnęła się bezradnie.
– Och Julian, – odezwała się ciepłym, miękkim głosem, – nie wierzę. Naprawdę spuściłeś się na moją buzię? Julian, jejku, to było… hmm… Boże, nie wiem jak to powiedzieć. To było naprawdę urocze. Zaskoczyłeś mnie, chłopaku.
Kiedy jeszcze trzęsłem się na całym ciele, ona wciąż ocierała twarz. Po chwili dodała jeszcze:
– Człowieku, ile ty tego w sobie masz?! Jesteś jak byk rozpłodowy. Tylko zobacz, cała jestem w twoim nasieniu.
Sam nie mogłem uwierzyć, że do tego doszło w takim momencie. Dopiero teraz odważyłem się spojrzeć na ciocię Antoninę. Nie zmieniła pozycji nawet o milimetr. Wciąż siedziała bez przykrycia, a właściwie pół leżała z szeroko rozchylonymi udami i wysoko zadartą pomarańczową sukienką. Jej wielkie cycki wyłożone były na dekolt i wyglądały wręcz szokująco, a opuchnięta cipka z wystającymi, wilgotnymi płatkami, sprawiała, że trudno było mi odwrócić wzrok.
Stopniowo docierało do mnie, że to wszystko zorganizowane jest tylko po to, aby się tu bzykać. Kiedy to zrozumiałem, przeżyłem jeszcze większy szok. Każdą z tych kobiet zerżnąłem, każdą z osobna, każdą przynajmniej raz, a niektóre po dwa, czy nawet trzy razy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że teraz miałem zrobić to ze wszystkimi naraz. Choć można powiedzieć, że seks to seks, jednak każda z nich wymagała innego traktowania. Nawet ja – młodzik doskonale o tym wiedziałem. Poza tym w tak dużym gronie jeszcze tego nie robiłem. Nurtowało mnie jedno pytanie: czy dam radę opanować tak duży chaos?
Jeszcze raz obrzuciłem je szybkim spojrzeniem. Ciocia Antonina, bliźniaczki Amelia i Grace, słodka Natalia a także tajemnicza Isabella – one wszystkie przyszły tutaj, aby mi się oddać. Hmmm nie, one przyszły aby mnie wykorzystać. Chociaż, czy chodziło im dokładnie o mnie? Może raczej o mojego wielkiego, napęczniałego i ciągle gotowego do akcji kutasa? W takim razie, czy powinienem coś z tym zrobić? Czy teraz, wiedząc, na co się zanosi, powinienem stawić jakiś opór? Z drugiej strony, czy jakakolwiek próba powstrzymania tego zbiorowego gwałtu na mojej osobie miała sens? Czy w ogóle było to wskazane?
Czas jakby się zatrzymał. Bliźniaczki stały przed telewizorem i, sparaliżowane, próbowały zrozumieć, co właściwie się stało. Choć – muszę przyznać, że nie trwało to zbyt długo. Już po chwili urocza, słodka buzia Grace wykrzywiła się w figlarnym uśmiechu. Choć wiedziałem widziałem go już wielokrotnie i wiedziałem co może oznaczać, teraz zawierał w sobie jeszcze jakiś dodatkowy element, który mógł zapowiadać, nie tylko erotyczną przygodę, ale wręcz niespodziewaną i gwałtowną napaść seksualną.
– Hi hi hi hi… o ja pierniczę, – zaszczebiotała jak do przedszkolak, który zobaczył całą torbę cukierków czekoladowych, – ciocia Antonina bez majteczek! Ależ ona ma słodką cipkę! Tylko spójrz, Amelia, a ten jego fiut – toż to prawdziwe monstrum!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz