5. Propozycja wspólnej kąpieli
Prawdziwa bomba miała spaść na mnie dokładnie dwie minuty później. Czułem, że zaraz wydarzy się coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca – coś, co bezpowrotnie przełamie wszelkie granice i zasady. Emilka zgrabnie zeskoczyła z wysokiej burty basenu, a jej stopy pewnie stanęły na murawie obok. W tym momencie uniosła lewą nogę i powoli oparłają na jednym z drewnianych nierównych stopni, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku.
Jej ręka natychmiast podciągnęła krótką, półprzezroczystą, seledynową koszulkę – powoli, z precyzją, odsłaniając cały płaski, napięty brzuch, aż do samego pępka. Wtedy dotarło do mnie, że to, co przez chwilę brałem za zwykłe majtki, było czymś zupełnie innym – niemal niewidocznymi, skromnymi stringami.
W mojej głowie wybuchła kolejna, jeszcze potężniejsza bomba. Ten wąski trójkącik prześwitującego jak jedwab materiału nie potrafił ukryć niczego, co miało pozostać tajemnicą. Zarost jej intymnych miejsc przebijał się na boki i u góry, drwiąco wystając spod ledwie zakrywającego materiału. Napięcie w powietrzu gęstniało, a ja czułem, że wszystko zaraz eksploduje – i już nic nie będzie takie samo.
Ta młoda dziewczyna prowokowała. Choć na pierwszy rzut oka wyglądała niewinnie, nie była grzeczną uczennicą. Pozory mogły mylić – to był wyrafinowany drapieżnik.
Dopiero teraz zaczynałem rozumieć, dlaczego odczułem tak silny dysonans poznawczy. Wykonała ruch, który jednoznacznie zdradzał jej niecne zamiary. W niezwykle uroczy sposób odchyliła ramiona do tyłu, a kształtne, ponętne biodra wysunęła do przodu. Jej soczysta brzoskwinka kipiała pod zbyt ciasnymi przezroczystymi stringami.
Schowana między cofniętymi ramionami, śliczna buzia pochyliła się ku lewemu obojczykowi. Przyspieszony oddech i rumieńce zdradzały narastające zaangażowanie emocjonalne. To był moment, w którym mogłem pozwolić sobie na znacznie więcej.
Mógłbym na przykład rozpiąć rozporek moich spodni i wyjąć wielkiego, twardego fiuta. Mógłbym podejść do niej, chwycić ją za biodra a później wepchnąć moje podniecone narzędzie w jej ciasne, gorące i wilgotne wnętrze. To nie wydawało się być takie trudne. Była przecież drobną, delikatną dziewczyną i, co najważniejsze, chciała tego. Okazywała to bardzo wyraźnie. Prowokowała, a jednak nie zrobiłem nic. Nie potrafię powiedzieć dlaczego.
Ta dziewczyna była jak tykającą bomba. Nie można było stwierdzić, co stanie się za chwilę. Byłem tak podniecony, że, gdyby do tego doszło, w ciągu chwili byłoby po wszystkim. To byłaby szybka, ale pełna satysfakcja. Dlaczego więc stałem i patrzyłem na tę jej, ociekającą sokami, cipkę? Dlaczego patrzyłem na jej głęboko osadzony, delikatny pępek, na małe, ale jędrne cycki, zwieńczone ciemnymi brodawkami i sztywnymi, sterczącymi sutkami? Dlaczego tylko patrzyłem? Nie potrafię powiedzieć. Pewne rzeczy nigdy nie zostaną wyjaśnione.
Ona tu była, a ja gapiłem się na jej niewinną, prowokacyjnie uśmiechniętą buzię i docierało do mnie, że samo oczekiwanie na coś, co nigdy może nie nastąpić, jest dużo bardziej interesujące, niż ostateczne i szybkie zaspokojenie moich pragnień.
– Wujku Andrzeju, wykąpiesz się ze mną? – rzuciła zaczepnie, a ja znów nie wiedziałem, co o tym wszystkim sądzić.
Znów poczułem rozdwojenie jaźni. Z jednej strony – to prześwitujące wdzianko, odsłaniające każdy zakamarek jej słodkiego, młodego ciała, i zachowanie, które niemal obiecywało, że za chwilę zaprosi mnie w swoje drobne, giętkie jak węże ramiona. Z drugiej – ten głos, wciąż tak bardzo niewinny i skromny, pozbawiony jakichkolwiek ukrytych znaczeń. Czy rzeczywiście nie miała na myśli nic zdrożnego? Czy jej propozycja wspólnej kąpieli w tej wielkiej balii była całkowicie niewinna? Niemożliwe. Cały czas gapiłem się na niej cipkę. Widziałem jak sterczące sutki jej piersi robią się coraz grubsze i ciemniejsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz