Szukaj na tym blogu

24 sierpnia 2025

Niewinna prowokacja

16. Tak trudno było w nią wejść.


Moment, w którym odwróciła się do mnie tyłem, mając majteczki w połowie ud, a koszulkę powyżej piersi, był ostatnim w tej grze. To była ostatnia odsłona, etap, który zwieńczył wszystko. W tym właśnie momencie zrozumiałem, że nie mam chwili do stracenia, że muszę ostro i błyskawicznie przejść do rzeczy. Że muszę zrobić to, co do mnie należy, zrobić to, czego ona ode mnie chce, to czego pragnę. Była taka niewinna, drobna i delikatna. Była taka szczupła, a jej pośladki jędrne i okrągłe. Kiedy stała tak tyłem do mnie, delikatnie odwróciła głowę skręciła tułów. Nie patrzyła bezpośrednio na mnie, lecz gdzieś w bok. Na jej twarzy malował się spokój i oczekiwanie na to, co ma się stać. Na jej buzi malowało się wewnętrzne skupienie i pewność, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w jej pośladki, a raczej w miejsce, gdzie zgrabne uda i pośladki tworzyły ciasny, ciemny romb. To właśnie tam znajdował się mój skarb i właśnie w tamto miejsce powinna trafić moja spragniona, napęczniała rakieta.

Następna odsłona to ta, w której ona, oparta o burtę basenu, mocno pochylona z wygiętym wysoko tyłkiem, przyjmowała mnie z głębokim westchnieniem i drżeniem całego ciała. Przytrzymując jej pośladki z obydwu stron i pchając mojego kutasa w jej, jakże ciasne, gorące i mokre wnętrze, musiałem zebrać w sobie wszystkie siły, całą dostępną energię, aby powstrzymać się przed przedwczesną eksplozją, aby móc zrobić to tak jak trzeba. 

Pierwsze wniknięcie było bardzo trudne. Była ciaśniejsza niż mi się zdawało. Co ja mówię. Była obłędnie ciasna, a moja rakieta ogromna, napęczniała i żylasta. Kutas z kapeluszem w kształcie grzyba wepchnął się w nią z głośnym mlaśnięciem. 

– Och, okej, już dobrze, – wydyszałem przez zęby, a ona stęknęła w odpowiedzi.

Słychać było, że jest bardzo przejęta i zaangażowana, że bardzo chce mnie przyjąć do swojego wnętrza, ale jest tak podniecona, że nie daje rady. Jej młoda cipka kurczyła się tak mocno, że nie wszystko było od niej zależne. Zdawało się jakby chciała mnie przepraszać. 

W końcu jej młoda, świeża, ciasna muszelka musiała ustąpić i wchłonąć moje ogromne przyrodzenie. Mój spragniony seksu ogier od razu rozpoczął dynamiczną akcję. Poruszałem biodrami w tył i w przód. Może niezbyt szybko, ale zdecydowanie i do końca. Była mokra nie od wody, ale wydobywających się każdej szczeliny soków. Mimo to, tak trudno było w nią wejść. Kiedy uderzałem biodrami w jej pośladki za każdym razem wyrzucała z siebie ciche, przejmujące stęknięcia. 

Była tak ciasna i mokra, że już po chwili cały mój kutas i jaja opływały jej sokami. Było bosko. Po prostu cudownie. Zwariowałem na jej punkcie. Nie byłem w stanie się powstrzymać. Chciałem rozpocząć w miarę spokojnie, ale wiedziałem, że tylko sekundy dzielą mnie od całkowitego spełnienia i potężnego wytrysku. Zapomniałem o wszelkich regułach i zacząłem poruszać się w niej jak wariat – gwałtownie, mocno, do samego końca. Nie zważałem na jej drobne ciało, na jej ciasną, podnieconą cipkę. Łomotałem szybko, a ona jęczała coraz głośniej. l

– Och, och, och!

 Byłem jak maszyna, jak samiec modliszki bez głowy, zatracony w tym, co robi. Liczył się tylko seks, zwierzęca kopulacja. Jej cipka była spełnieniem wszystkich moich marzeń o kobiecie. Pchałem się w nią głęboko i coraz szybciej, a tylko ona jęczała. Wyrzucała z siebie ochrypłym głosem, mocno trzymając się burty basenu nieartykułowane dźwięki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...