516. Ruchaj mnie mocno!
– Och Julian, jakiś ty słodki! – westchnęła tak głęboko.
Jej cipka , już zaczynała się kurczyć pulsować i wpadła w rytm który mógł oznaczać tylko jedno – słodki orgazm. Zaczęła tańczyć w dzikiej, namiętnej rozkoszy i opływać obficie sokami. Nie miałem wyboru, musiałem podążać za nią. Każdy jej ruch, każde drgnięcie ciała przyprawiało mnie o cudowne zawroty głowy i jeszcze większe podniecenie. Odchylona na moim torcie z mocno wypiętymi biodrami, starała się unosić i opuszczać a ja tylko stękałem. Nadziewała się na mojego ptaka raz po raz z niezwykłą zaciętością.
W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że to co działo się wokół nas było równie ważne, jak to, co robiliśmy my sami. Pozostałe pytanie, łącznie z ciocią patrzyły na nas z uchylonymi, z zaskoczenia, ustami. Nie wierzyły, bo zachowywaliśmy się jak aktorzy porno. Wpadliśmy w jakiś trans. To było jak poezja, jak nieziemskie doświadczenie. I już wiedziałem, że seks będzie moim drugim ja. Wiedziałem, że będę robił wszystko, aby doświadczać go jak najczęściej. Nie zamierzałem przepuścić żadnej okazji aby pobzykać. Każda sekunda tego niezwykłego doświadczenia była ważna.
– Och Grace, Grace, – jęczałem, – słodka ty moja! Bierz mnie! Boże, niech twoja cipeczka pochłonie mojego fiuta! Och! kochaj się ze mną mocno blondyneczko! Och, och, och!
Za każdym razem, kiedy próbowała się podnieść, wyrzucała ze swojego gardła jęki i westchnienia. Były głębokie i brzmiały raczej jak płacz. A może rzeczywiście płakała? Nie wiem. Przez zaciśnięte zęby wyrzuciła drżącym, niezwykle impulsywnym westchnieniem:
– Julian, Boże… Och, jaki twój… Och, jaki on jest… Och, nie mogę! Wypełniasz mnie tak mocno, tak głęboko. Och, Julian! Och, – dyszała, a jej słodka, wilgotna, opływająca perlistymi sokami cipeczka zaczynała kurczyć się coraz mocniej.
To było jak taniec, jak balet. Grace starała się jak mogła. Podpierała się na sofie za swoimi plecami i próbowała się unosić i opuszczać, ale nie było to łatwe. Orgazm, który opanowywał już jej ciało, zawładnął mięśniami, paraliżował je, a zaćmiony umysł nie pozwalał pełnić kontroli nad tym, co robiła. Czułem, że drży coraz mocniej. Jej ruchy były nerwowe, nieskoordynowane, ale niezwykle ponętne. Czułem mrowienie z tyłu głowy, w plecach, kostkach i w podbrzuszu. Wszystko zbiegło się w jednym miejscu – na końcu mojego twardego jak kij bejsbolowy chuja.
W pewnym momencie, a stało się to dosyć szybko, z niezwykłym zaangażowaniem wprawiła swoje ciało kołysanie, które było naturalne i głębokie. Jej cipka wyczuła rytm i zaczęła tańczyć jeszcze bardziej subtelnie. Szybkie, gwałtowne skurcze, niczym szarpnięcia obejmowały moje berło ze wszystkich stron intensywnie słodkim, gorącym uściskiem. Czułem, że dochodzę. Dochodziliśmy obydwoje. Nie wiedziałem, czy mam zamknąć powieki i poddać się tej rozkoszy, chłonąc każdy, najdrobniejszy, element, czy też patrzeć i doświadczać to, co się dzieje wokół mnie. Chciałem widzieć jej plecy i pośladki. Chciałem widzieć podniecone spojrzenia pozostałych pań. One czekały na swoją kolej. Trwałem w zawieszeniu: raz zamykałem oczy, raz je otwierałem.
Ale Grace kołysała się na mnie. Wchodząc w jej ciało, czułym, że kolejny ruch może być tym ostatnim.
– Och tak, tak Julian! Och tak, chcę cię, chcę cię całego! – jęczała półprzytomnie. – Bierz mnie, bierz mnie mocno! Och tak, właśnie tak! Och, jaki on jest gruby, jaki twardy! Julian! Och chłopaku, ruchaj mnie mocno! Och tak jeszcze, jeszcze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz