Szukaj na tym blogu

22 sierpnia 2025

Niewinna prowokacja

14. Chciała mnie – starego chłopa.


Zadawałem sobie pytanie: czy mogę z nią to zrobić? Czy powinienem to zrobić? Bo przecież chciałem wypełnić jej młode wnętrze  ogromną porcją mojego pożądania. Chciałem sprawić, aby jęczała z rozkoszy i poprosiła o jeszcze więcej. Czy mogłem jej to teraz zrobić? Czy powinienem? Czy mogło to  się stać pod nieobecność jej rodziców? Oczywiście że tak. Czy mogłem bawić się z nią w sposób wyuzdany, przesycony fantazją, lecz wciąż prosty i trochę naiwny? Tak mogłem. Byłem do tego zdolny. Ta część mnie, która była odpowiedzialna za trzeźwe myślenie, właśnie przestała działać. Nie było już we mnie żadnych oporów. Były tylko pragnienia i gorące pożądanie. A konsekwencje? No cóż, chciałem tego – niezależnie od konsekwencji. W tej chwili nie myślałem racjonalnie. Moje podniecenie sięgnęło zenitu i to ono mówiło mi, co mam robić. Teraz potrzebowałem właśnie jej, tej małej zadziornej nastolatki. Mój kutas potrzebował jej ciasnej, wilgotnej, gorącej cipki. Tak, mogłem to zrobić. 

W sumie to nie było tak. To, co się działo w tamtej chwili, dobitnie świadczyło o tym, że każdy jej gest, każdy szczegół jej zachowania jest doskonale zaplanowany i wyreżyserowany. Emilia krok po kroku prowadziła mnie do celu, do swojego celu. A ja, jak po sznurku, nie pytając o nic, za nią podążałem. Oczywiście, że to wszystko zmierzało tylko do jednego celu. Co tu się oszukiwać. Miała mnie okręcić wokół małego palca i zrobiła to. Miała sprawić, abym klękał przed nią i skomlał o seks jak pies. Gdyby skinęła palcem, klęczał bym. Ta młoda, słodka uwodzicielka robiła ze mną wszystko, co tylko chciała, a ja, krok po kroku, brnąłem w to coraz dalej. Nie broniłem się – to byłby grzech. Cieszyłem, że właśnie tak to się toczy. 

Grała dalej. Uwodziła i prowokowała. Odwróciła się do mnie przodem i odsunęła na drugą stronę niebieskiego, akrylowego basenu. Następnie opadła pośladkami na jego krawędź i przechyliła się na jeden bok. Wsparta na otwartej dłoni, postawiła mogę na burcie, a jej cipka otworzyła się i pokazała swoje wnętrze. Niezwykle cienki materiał pod wpływem wilgoci prześwitywał, uwidaczniając gęsty pasek zarostu dokładnie w samym środku. Koszulka – równie mokra, przyklejona do ciała, pokazywała niewielkie, jędrne i sterczące cycki.

Taka właśnie była Emilka. Z zachwytem patrzyłem na nią, a ona chwyciła wąski pasek stringów i pociągnęła do go do góry. Obserwowała mnie ze słodkim uśmiechem. W jej oczach było pytanie, czy ma je ściągnąć do końca, czy też zostawić tak jak są? To wyglądało tak, jakby drażniła się ze mną. Dawała i zabierała. Każda kolejna chwila była słodką obietnicą, na którą powinienem czekać. Może to się stanie, a może nie. Może za minutę, może za dwie, a może nigdy.

– Wujku, – westchnęła słodko, mierząc mnie swoim spojrzeniem, – naprawdę chcesz?

Przełknąłem ślinę. To było już. Czułem, że coraz trudniej mi oddychać.

– Wujku, chcesz mnie? – zapytała jeszcze raz.

Musiałem zareagować.

– Och, Emilko co my robimy? Co my robimy?

Ona naprawdę tego chciała. Chciała mnie – starego chłopa. Drżałem na samą myśl o tym, co mnie czeka. Było mi gorąco i zimno naprzemienne. Wciąż stałem po przeciwnej stronie basenu, biorąc się zrobić cokolwiek. Choć była tak blisko, nie ruszyłem się z miejsca. Przyglądałem się jej i drżałem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...