514. W wilgotnej buzi.
Jednak ona, zupełnie się tym nie przejmując, płynnie i łagodnie poruszała się w górę i w dół. Nie potrafię powiedzieć, ile to mogło trwać, na pewno jakiś czas, ale w końcu stało się coś, w co trudno było mi uwierzyć – spuściłem się.
“Boże, który to już raz?” – myślałem, próbując zapanować nad sobą, – “Trzeci? A może czwarty?”
Choć, tak naprawdę, nie był to jakiś potężny wystrzał. Jednak wytrysk, to wytrysk. No i był dość obfity. Z końcówki mojego napęczniałego do granic możliwości kutasa popłynął spokojny lecz gęsty strumień białego aromatycznego nasienia. Obawiałem się, że będzie rozczarowana, ale nie. Według niej wszystko było w porządku.
To był naprawdę niezwykły wieczór. Ta niezwykle ekscytująca zabawa trwała w najlepsze. Jeśli wcześniej miałem wątpliwości, czy dam radę obsłużyć je wszystkie, to teraz pozbyłem się ich całkowicie. Wstąpiła we mnie jakaś dzika żądza. Myślałem tylko o tym żeby jeszcze raz zamoczyć mojego fiuta. Poza tym wyglądało na to, że impreza dopiero się rozkręca. Seks był motywem przewodnim. Wokół niego wszystko się kręciło. Dziewczyny przyszły tutaj tylko po to, aby się bzykać. Były gorące i npalone i nie zamierzały z niczego rezygnować. Oszałamiająca duszna kompozycja zapachu spoconych ciał, mokrych cipek, twardego kutasa oraz wszechobecnej spermy, mieszała się z subtelną wonią kwiatów w wazonie, smacznego jedzenia i wina.
W pewnym momencie Natalia oderwała się ode mnie i, nieco zmęczona, postanowiła odpocząć. Ja tymczasem przymknąłem powieki, licząc, że uda mi się usiąść na kanapie. Niestety myliłem się. Powiem szczerze że, każdy by się pomylił. Ta impreza to nie był jednorazowy zwariowany wyskok. To był raczej maraton. No cóż, chciałem po prostu rozsunąć nogi i pozwolić mojemu zmęczonemu ptaszkowi zawisnąć i obserwować jak się stopniowo regeneruje.
Kiedy otworzyłem oczy, zrozumiałem, że znowu się zaczyna. Przede mną znajdowała się śliczna buzia otoczona kaskadą jasnych loków. Jedna z bliźniaczek stała i zaczepnie wpatrywała się we mnie. Wiedziałem, że teraz to ona mną się zajmie. Przypominała polującą, gotową do skoku panterę. Nie byłem pewien, co się teraz wydarzy, gorący gorący dreszcz przebiegł po moich plecach.
– Julian – zaczęła, a jej głos drżał od napięcia.
– Tak? – zapytałem, czując, jak adrenalina zaczyna krążyć w moich żyłach.
– Och Julian…
– Co?
– Ty już wiesz… – westchnęła, a w jej oczach błyszczał ogień.
To stało się szybko, abym mógł zareagować w jakikolwiek konkretny sposób. Zaskoczenie wzięło górę, a zamiast termy, choć trudno to nazwać jakąkolwiek tremą, moje podniecenie wystrzeliło błyskawicznie w górę. Byłem w stanie jedynie szeroko otworzyć usta i wyrzucić z gardła głębokie, długie „och”, a ona już opadła głową na moje biodra. Bardzo szeroko otworzyła swoje słodkie usteczka i bez zastanowienia precyzyjnie pochłonęła moją już bardzo zmęczoną, lekko opadającą, ale wciąż zadowoloną fujarę.
Zalała mnie fala gorąca. Rytmiczne skurcze przepływały przez całe ciało, od czubka głowy po koniuszki palców stóp. Słodycz, która mnie ogarnęła, była trudna do wyobrażenia. Penis już dawno powinien opaść, a mimo to szybko przybierał na rozmiarach. Nie zdawałem sobie sprawy, że ta młoda, niesamowicie podniecająca blondynka jest tak bardzo napalona.
Jej ciepła skroń znalazła się na moim podbrzuszu, dokładnie w miejscu, gdzie gęsty zmierzwiony zarost tworzył gęstą kępę. Połowa mojego szybko pęczniejącego penisa już znajdowała się w jej wilgotnej i gorącej buzi. To było niesamowite. Czułem, jak twardym łbem napieram na jej policzek od środka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz