Szukaj na tym blogu

1 marca 2025

Ostatnie wakacje.

454. Dotknąłem jej brodawek.


W tym samym momencie ciocia zrobiła coś, co przyprawiło mnie o kolejną porcję trudnych do zniesienia zawrotów głowy oraz o intensywne palpitacje serca. Nim zdążyłem się zorientować, już klęczała przede mną i, zwinnie, niczym dzika kotka, wsunęła się pod moją wielką, lśniącą z podniecenia, rakietę. To był naprawdę niesamowity widok. Aż trudno było uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Jej twarz ułożyła się niemal poziomo, a moja wielka laga, z której przed chwilą wypompowałem tak wielką ilość nasienia, że bolały mnie jaja, spoczywała teraz swobodnie na połowie jej buzi. Słodka, kochana ciocia zachowywała się jak dziwka. 

Wielki, kasztany kapelusz mojego fallusa wylądował na jej czole. Nie mogłem uwierzyć, jak to możliwe, że mój brudny penis, leżał na jej pięknej, niemal nieskalanej buzi, a ona, nieprzytomna z rozkoszy z serdecznym uśmiechem czyściła go niczym berło. Z uwagą i pieczołowitością przejeżdżała językiem wzdłuż korzenia, doprowadzając mnie do szaleństwa. Mój ptak, po tylu stosunkach zamiast opaść, zrobił się jeszcze bardziej sztywny i pulsował niemiłosiernie słodko. Czułem, że znów domaga się ostrego ruchania. Był nienasycony jak smok.

W pewnym momencie wyciągnąłem dłonie i ostrożnie, czubkami palców dotknąłem jej brodawek. Zachwycały mnie swoją wielkością i niezwykłym kolorem. Byłem nimi wprost zauroczony. Chropowate o ciemnym brązowym odcieniu, wydawały mi się siódmym cudem świata. 

Drżąc na całym ciele, ostrożnie dotykałem ich opuszkami palców. Czułem  nierówną fakturę wokół grubych, sztywnych sutków. To co się działo, było magiczne. Drżałem nie tylko ja, ale także i ona. Obserwowałem, jak niezwykłym skupieniu przymknęła powieki.

– Och Julian, za chwilę dostanę orgazmu, – odezwała się cicho.

– Boże, ciociu, jesteś taka podniecająca. Chcę się z tobą kochać, – odpowiedziałem, śliniąc się na jej widok. 

Po chwili leżałem już w płytkiej wodzie, która przyjemnie obmywała moje ciało, a ona znajdowała się między moimi nogami. Trzymając moją napęczniałą fujarę swojej dłoni, zaczęła się nią bawić. Zacisnęła palce na samej głowicy, by za moment rozluźnić chwyt, a potem znów mocno ścisnąć. Wiedziałem, że jeśli będzie robiła to dalej, nie wytrzymam i spuszczę się na nią obfitą porcją gorącego nasienia. Cały czas czułem jej podniecony wzrok na sobie.

– Och Julian, słodziaku, powiedz, jak wyhodowałeś takiego gigantycznego fiuta? – spytała z niezwykłym zachwytem.

Zaraz potem usadowiła się po mojej lewej stronie. Pochylona w stronę moich bioder, trzymała w dłoni grubego, napęczniałego do granic możliwości kutasa i przyciskała go do swoich wielkich piersi. Zdawałem sobie sprawę, że już za chwilę moja twarda pała znajdzie się między nimi. Jej dłoń nie pozostawała bezczynna, cały czas wykonywała drobne ruchy do dołu i do góry. Jednak to nie było wszystko, bez przerwy zaciskała się i rozluźniała w równym miarowym tempie.

– Julian, serduszko moje, rozluźnij się, bo ta zabawa jeszcze potrwa, – odezwała się ciepłym, miękkim głosem. Widziałem, że to, co robiła sprawiało jej bardzo dużo przyjemności.

Mimo moich przewidywań, moment, w którym podniecony penis miał znaleźć się między jej cyckami, nie następował. Widocznie, według niej, to jeszcze nie był odpowiedni czas. Zamiast tego usiadła na moich nogach, ale nie po to, żeby nadziać się na mojego kutasa. Jej cipka znajdowała się za daleko, była na wysokości moich ud, a ona znów zabrała się do prac ręcznych nad moim gorącym przyrodzeniem. Dotarło do mnie, że ciocia chce postawić moje narzędzie do pionu. Wydawało mi się to dziwne, bo przecież było grube i twarde. 

Jej wzrok skupiony był na mojej twarzy i śledził każdy mój ruch. Prawą dłoń zacisnęła na samej głowicy. Cały czas pracowała. W tym czasie lewa poruszała się na korzeniu posuwisto zwrotnymi ruchami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...