Szukaj na tym blogu

30 marca 2025

Ostatnie wakacje.

472. Możesz tylko patrzeć.


Później się przeciągnęła. Zrobiła to niedbale i powoli. Zwrócona twarzą w stronę słońca, przymknęła powieki. Jedną dłonią oparła się na wyschniętej trawie, a drugą zalotnie założyła za głowę. Przy okazji wypięta w moją stronę swoje niewielkie, ale jędrne i sterczące piersi. Wystawiła na mój pożądliwy wzrok rozległy, choć niezbyt gęsty zarost uroczej cipeczki. Byłem pod wrażeniem, podziwiałem niezwykłą gładkość jej skóry, delikatnie wypukły brzuch i głęboko osadzony pępk. Drżałem na całym ciele, podniecając się coraz bardziej. Czułem, jak mój penis szybko pęcznieje, jak robi się twardy i niczym skała i próbuje wydostać się spod ciasnych polipów. To było niesamowite, wiedziałem, że ta chwila już jest blisko, ale wciąż czekałem w niepewności na to co się stanie. 

W pewnym momencie nie wytrzymałem i odezwałem się:

- Jesteś nieprzyzwoita, nie możesz się tak zachowywać. 

Uśmiechnęła się jeszcze cieplej i odrzekła:

– A dlaczego? Przecież ja nic nie robię.

– Och robisz, robisz. 

– Tak, a co?

– Prowokujesz mnie. Wiem, do czego zmierzasz. 

– Tak? Naprawdę?

Wciąż miała przymknięte powieki, ale jej twarz drżała w ledwie widocznym uśmiechu. Wbrew temu że czego można byłoby się spodziewać, to wcale nie miał być jeszcze koniec tej, niezwykle ekscytującej, zabawy. 

Zaraz później Isabella ustawiła się na czworakach tyłem do mnie. To nie był przypadek, zrobiła to specjalnie. Chciała pokazać mi wszystkie swoje cudowności z tej perspektywy. Reagowałem odruchowo. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Patrzyłem jak zahipnotyzowany na jej pośladki. Choć ciemne w karnacji były dużo jaśniejsze od reszty ciała. Można było dostrzec wyraźne różnice w kolorze opalenizny. Szokowała coraz bardziej. 

Najcenniejszą częścią jej kuperka, chodź tam na pewno nie sięgało słońce, było pionowe cięcie między pośladkami oraz okolice kakaowego oczka, a także, pokryty rzadkim futerkiem, wzgórek łonowy. Dopiero teraz mogłem dostrzec słabo zarysowane, zwinięte płatki jej różyczki. 

Jej piersi, opadając pod własnym ciężarem, utworzyły idealne stożki. Czułem, że brakuje mi powietrza. Jej cycki wyglądały niczym dwie przerośnięte krosty. Przez moje ciało przeszły intensywne fale gorąca. Coraz trudniej było mi panować nad sobą. Mój penis potrzebował natychmiastowego zaspokojenia. Czułem intensywne podniecenie i wiedziałem, że muszę rozładować wciąż narastające napięcie. Po mojej głowie krążyły różne myśli. Zastanawiałem się nad tym, czy nie ściągnąć spodni i nie wykorzystać jej w tej właśnie pozycji. Niewiele brakowało, aby do tego doszło. Byłem już gotowy, mój zaganiacz był sztywny i twardy jak skała. Wystarczyło rozpiąć rozporek, wyjąć go, przymierzyć się i pchnąć. Wysiłek żaden, a jaka przyjemność! Ciasna cipka wystawiona wprost na mojego ptaka – trudno było z tego zrezygnować.  

Isabella czekała i niczym się nie przejmowała. Czekała na mnie, czekała na mojego koguta, czekała na porządne ruchanie, a ja… zgłupiałam. Nie wiedziałem, jak się zachować. Skołowała mnie całkowicie. 

– Julian, ty dobrze wiesz, że nie możesz mnie dotknąć. 

– Nie mogę, a dlaczego?

– Nie możesz, tak po prostu. 

– Naprawdę? 

– Możesz tylko patrzeć.  Takie są zasady. 

– Zasady mówisz? A kto je ustalał?

– Ja, hehehe…

Wiedziałem, że mówi to po to, aby mnie sprowokować, abym właśnie taką decyzję podjął. Czy mogłem zachować się inaczej? Jej słowa jeszcze bardziej podgrzały i, tak już gorącą, atmosferę. 

Moja reakcja była natychmiastowa i spontaniczna. Nim się spostrzegłem, mój kutas już był na wierzchu gotowy do działania, sztywny i gruby jak nigdy wcześniej, a ona udawała, że się wystraszyła.

– Och Julian, co ty robisz?! Przecież wiesz, że ci nie wolno. 

Stałem tak przed nią z gołym ptakiem, a ona patrzyła na niego coraz większym pożądaniem. 

– Tak? A czego mi nie wolno?

Wskazała palcem na mojego penisa i powiedziała:

– On powinien zostać w twoich spodniach. Schowaj go. Szybko! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...