Szukaj na tym blogu

16 października 2025

Ale tu zalatuje chujem

11. Przycisnęła usta do cipki


Zachęcona, Weronika przysunęła się bliżej źródła. Przytuliła się do cipki Lidki, jej nos zanurzył się w blond lokach, a potem jej język zagłębił się głębiej, zlizując bałagan, który zostawiłem. Dźwięki były obsceniczne – miękkie, mokre, głodne ssanie i lizanie. Biodra Lidki znów zaczęły unosić się z podłogi, łamiące się szlochy uwięzły w jej gardle, gdy język Weroniki eksplorował jej wrażliwe, nadmiernie stymulowane ciało.

Patrzyłem, moja dłoń powoli głaskała moją wielką pałę, mój oddech stawał się nierówny. Widok uległego aktu Weroniki, jej gotowości do oczyszczenia dowodów mojego posiadania, był najsilniejszym afrodyzjakiem, jaki znałem.

Nagle Weronika odsunęła się, jej usta błyszczały. Spojrzała na mnie, jej ciemne oczy pociemniały od pragnienia, które odzwierciedlało moje własne. Nie odezwała się. Po prostu pochyliła się znowu i tym razem wzięła głowicę mojego fiuta do ust.

To była moja kolej, by głośno jęknąć. Jej usta były gorące i sprytne, jej język wirował wokół wrażliwej korony, smakując mnie. Ssała delikatnie, jej wargi tworzyły idealną, ciasną pieczęć, jej spojrzenie cały czas było zablokowane na moim.

Marika oddychała teraz ciężko, jej palce poruszały się szybciej na jej łechtaczce. 

– Tak, – syknęła. – Ssij jego kutasa, Wera. Przygotuj go dobrze dla mnie.

Weronika posłusznie wzięła mnie głębiej, jej głowa zaczęła poruszać się w powolnym, szczerym rytmie. Ssanie było boskie, mokre ciepło obietnicą tego, co miało nadejść. Wplątałem dłoń w jej miękkie włosy, nie zmuszając, tylko kierując, czując, jak mięśnie jej gardła pracują wokół mnie.

Wiedziałem, że nie mogę skończyć w jej ustach. Nie tym razem. Potrzeba bycia w środku, pieprzenia, była zbyt przytłaczająca. Po minucie delikatnie ją odciągnąłem. Nić śliny łączyła jej wargi z moim lśniącym trzonem.

Mój wzrok przesunął się na Marikę. Obserwowała, jej dolna warga uwięziona między zębami, jej klatka piersiowa unosiła się i opadała szybko. Jej piegowate piersi były zarumienione głębokim różem.

– Twoja kolej, – powiedziałem, rozkaz nie pozostawiał miejsca na dyskusję. – Na łóżko. Na czworaka. Teraz.

Dreszcz przeszedł przez nią. Wspięła się na wąskie pojedyncze łóżko, sprężyny zaskrzypiały, gdy się ustawiała. Jej cudowne pośladki uniosły się wysoko w powietrze, prezentując idealny, kuszący kształt. Od tyłu widziałem ognistą kępkę jej włosów łonowych, a już widziałem lśniącą tam wilgoć.

Przesunąłem się za nią, kładąc dłonie na jej biodrach. Byłem tak twardy, że to był tępy, ciągły ból. Ustawiłem się, szeroka głowica mojego penisa musnęła jej wejście. Była śliska, gotowa, jej ciało antycypowało inwazję.

– Czekaj, – wyszeptała Weronika z nagłą pilnością.

Zamarliśmy. Przyczołgała się na łóżko obok Mariki, jej twarz na poziomie jej pośladków. Spojrzała na mnie, jej wyraz twarzy był mieszanką śmiałości i nerwów.

– Pozwól mi, – szepnęła. – Pozwól mi pomóc.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, pochyliła się i przycisnęła usta do cipki Mariki od tyłu. Marika krzyknęła, wyginając plecy gwałtownie, gdy język Weroniki zagłębił się w jej fałdy. Patrzyłem, zahipnotyzowany, jak Weronika lizała ją z zapałem, którego nie spodziewałem się po nieśmiałej dziewczynie, jej język smagał i badał, przygotowując drogę dla mnie.

Dodatkowe doznanie, sam widok tego, rozbroił mnie. Nie mogłem czekać ani sekundy dłużej. Język Weroniki zdziałał cuda, a ja pchnąłem do przodu, wbijając całą moją długość w chwytające, niesamowite ciepło Mariki jednym płynnym, potężnym pchnięciem.

Marika krzyknęła w materac, dźwięk stłumiony, ekstatyczny. Weronika nie odsunęła się. Trzymała twarz tam, jej język teraz muskał moje jądra i podstawę mojego penisa przy każdym zanurzeniu w jej przyjaciółkę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...