2. Nosiłem się z planem
Zmrużyła oczy, ale widziałem, że jej się to spodobało. Przechyliła głowę na bok i pociągnęła łyk kawy.
– Ładny? Tylko tyle? A ja myślałam, że masz większą wyobraźnię. Wiesz, że on jest super wrażliwy? Wystarczy go dotknąć, a ja już mam ciarki po całym ciele. Jakby ktoś podłączył prąd bezpośrednio do moich nerwów.
Uniosłem brew, zaskoczony jej otwartością. To było jak otwarcie drzwi, których dotąd nie zauważałem.
– Serio? Aż tak? To brzmi... intrygująco. Opowiedz więcej. Co dokładnie czujesz? Bo ja mam podobnie, wiesz? Mój pępek to moja słabość. Lubię go... no, eksperymentować. Spinacze, szczypanie, takie tam.
Zachichotała, zakrywając usta dłonią, ale jej oczy błyszczały z ciekawości.
– Eksperymentować? Ty zboczeńcu! Spinacze? Brzmi boleśnie. Mój jest delikatniejszy. Jak go ktoś muska palcem, to mam wrażenie, że całe ciało drży. Raz koleżanka żartem mnie tam szturchnęła, i prawie się przewróciłam. A ty? Opowiedz, co dokładnie robisz. Lubisz ból czy bardziej dotyk?
Zbliżyłem się trochę, czując, jak napięcie rośnie. Park wokół nas jakby ucichł.
– Ból? Nie zawsze. Czasem to mieszanka. Na przykład, biorę spinacz i zakładam go delikatnie, aż czuję to mrowienie, które rozchodzi się po brzuchu. Albo masuję go okrężnie, aż robi się gorąco. A u ciebie? Wyobrażam sobie, że twój jest taki wystający, idealny do... no, drażnienia.
Pokręciła głową, rumieniąc się lekko, ale nie cofnęła się.
– Wystający, tak. Jak supełek, jak mówiłeś. Dotykaj go lekko, a ja już mam gęsią skórkę wszędzie. Wyobraź sobie, że ktoś dmucha na niego – to jak orgazm w miniaturze. Ale nie myśl, że ci pozwolę sprawdzić! Chyba że... no, może kiedyś, jeśli będziesz grzeczny. Ale musiałbyś się naprawdę bardzo postarać.
Roześmialiśmy się oboje, ale w powietrzu wisiało coś więcej niż żarty. Przechyliła się bliżej, jej ręka przypadkiem musnęła moją.
– A ty? Pokaż mi swój. Jest podobny?
– Mój? Sfatygowany już trochę, od tych moich zabaw. Ale tak, wystający, wrażliwy. Może kiedyś porównamy?
Kiwnęła głową, gryząc wargę.
– Może. Ale nie myśl, że to będzie łatwe. Lubię się droczyć.
Ta rozmowa trwała jeszcze dobre pół godziny, krążąc wokół tematów wrażliwości, fantazji i drobnych wyznań. To właśnie wtedy poczułem, że bariera między nami zaczyna pękać.
Swoją drogą bardzo podobał mi się ten jej pępek. Był naprawdę bardzo delikatny, dość mocno wystający. Rzeczywiście przypominał starannie zawiązany supeł z grubego sznurka. Umieszczony na środku płaskiego brzucha, otoczonego gładką skórą, niebotycznie pobudzał moją wyobraźnię. Szczególnie, że pod tym względem byliśmy do siebie bardzo podobni. Mój pępek też był niesłychanie wrażliwy, choć może nie tak bardzo, jak jej – lata eksperymentów trochę go uodporniły, ale wciąż reagował na każdy dotyk falą dreszczy.
Najważniejsze w tym wszystkim było to, że od jakiegoś czasu nosiłem się z planem, aby wspólnie zabawić się naszymi pępkami. Wyobrażałem sobie te chwile w najdrobniejszych szczegółach: nasze ciała blisko siebie, palce delikatnie eksplorujące te wrażliwe punkty, budujące napięcie krok po kroku, aż do eksplozji namiętności.
To miało być coś wyjątkowego, intymnego, co połączyłoby nas na głębszym poziomie. Ale ona nawet słuchać nie chciała, kiedy w końcu zebrałem się na odwagę i padła taka propozycja.
Zawsze znajdowała sposób, by uciec od tematu, zmieniając go na coś lżejszego lub po prostu śmiejąc się z moich sugestii. Aż w końcu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz