488. Byłem już bez spodenek.
Antonina nie rezygnowała, parła naprzód niczym lodołamacz, nie zważając na problemy i traktując je jako prowokację do dalszej akcji zaczepnej. Chwyciła za drugą nogawkę, A ja znów grzecznie się uniosłem. Teraz spodenki były już na kolanach, a ona znacząco spojrzała na mnie. Szybko zrozumiałem, że mam się ich całkowicie pozbyć. W jej spojrzeniu nie było prośby, a wręcz rozkaz. Poruszyłem nogami w taki sposób, że zaraz zsunęły się na podłogę do moich kostek.
Niezwykłe w tym wszystkim było to, że tam na dole nie było już koca – kończył się kilkanaście centymetrów wyżej. Kwiecisty, kolorowy materiał wysunął się spod niego i, oplatając moje stopy, był świadkiem mojego upokorzenia przez Antoninę. Jeszcze bardziej niezwykłe było to, że siedzące obok dziewczyny niczego nie zauważyły. No cóż mogłem tylko podejrzewać, że wcale nie chcą tego widzieć. Choć mogła być jeszcze inna wersja następujących po sobie zdarzeń. Może chodziło o to, że i one brały udział w tym wszystkim, że nie były przypadkowymi asystentkami tej sceny. Jeżeli tak, moje położenie było jeszcze mniej ciekawe.
Ale wracając do tego, co się działo, byłem już bez spodenek. Co prawda miałem jeszcze na sobie slipy, ale i na nie miał przyjść w końcu kres. Ciocia nie pozwoliłaby mi w nich zbyt długo pozostać. Dla niej były one kolejną przeszkodą do pokonania na drodze do celu, to znaczy na całkowite pozbawienie mnie wszelkiej godności w postaci odarcia z resztek ubrania w tak dużym towarzystwie.
Najpierw zaczęła szarpać za gumkę moich slipów. Unosiła ją, naciągała i puszczała, a mocno naprężony materiał gwałtownie uderzał w moje podbrzusze. Było to nawet słychać, ale dziewczyny jakby były głuche na te odgłosy. Każde uderzenie gumy nieco poniżej pępka wywoływało we mnie silną falę podniecenia, każdy kolejny raz wynosił mnie na wyższy poziom tej zabawy.
Ciocia spojrzawszy na mnie puściła oczko. Tak jakby chciała zawrzeć ze mną ciche porozumienie w dążeniu do orgazmu. Czułem się bardzo dziwnie. Z jednej strony byłem bardzo skrępowany, a z drugiej moje podniecenie przybrało wręcz paranoiczny charakter. Im bardziej czułem się wykorzystany, tym bardziej byłem podniecony. Trudno było mi wyobrazić sobie sytuację, kiedy stanę nago przed dziewczynami, a jednak bez przerwy o tym myślałem.
Później wsunęła pod gumkę dłoń. Włożyła ją płasko rozprostowaną od strony pępka i zatrzymała się tak na dłuższą chwilę. Oznaczało to, że dodatkowe ciepło w tym miejscu wywoła falę gorąca w całym organizmie. Na dodatek jej dłoń znalazła się między moim podbrzuszem a sterczącym i napęczniałym penisem. Za każdym razem kiedy, szarpiąc się w konwulsjach rozkoszy, unosił się i opadał, uderzał w jej palce. Ciocia doskonale wiedziała, jaki efekt to wywołuje i układała nadgarstek tak, aby zmaksymalizować moje doznania. Szumiało mi w głowie tak bardzo, że nie mogłem pozbierać własnych myśli.
Po kilku minutach takiej zabawy ciocia znów zmieniła kierunek i jakość swoich działań. Kiedy mój penis na moment się uspokoił i przestał szarpać jak szalony, drugą, wolną dłonią rozgarnęła moją jasną bujną grzywkę i, spojrzawszy na Natalię, rzuciła lekkim, niezobowiązującym tonem:
– Oczywiście to jest mój cudowny chrześniak. Uwielbiam go. Jest słodki jak lukrowane ciastko.
Nie wiem, o co chodziło w tej wymianie zdań, bo w ogóle już nie słuchałem. Słyszałem, że coś mówią i że jest to rozmowa o mnie, ale w ogóle już nie rejestrowałem słów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz