Szukaj na tym blogu

21 kwietnia 2025

Ostatnie wakacje.

486. Batalia o jej orgazm


Położyła dłoń od góry. Czubek mojego prącia wraz z dziurką na wierzchołku znalazł się dokładnie w środku, a palce ułożyły się wzdłuż trzonu, szczelnie zakrywając główkę. 

Ogarnęło mnie przemożne błogie uczucie odprężenia, a jednocześnie słodkiego narastającego napięcia. Chciałem coś powiedzieć, zaprotestować jakoś, ale obawiałem się, że tak naprawdę tego nie chcę. Kiedy tak mnie trzymała za mojego wacusial zaczęła delikatnie ściskać. Robiła to z niezwykłym wyczuciem, starając się nie postępować zbyt gwałtownie. 

Trwało to dobre w kilka minut. Miałem wrażenie, że na tę zabawę przeznaczyła nieco więcej czasu, niż mi się na początku wydawało. Pod zaciśniętą dłonią temperatura szybko wzrastała. Czułem ciarki na całym ciele, a włosy na mojej głowie zaczynały unosić się do góry. W tym samym czasie, kiedy trzymała za kutasa, drugą dłonią prowadziła moje palce przez zakamarki swojej wilgotnej cipeczki. Na przemian wciskała je głęboko, było tam bardzo mokro, ślisko i gorąco, to znów dotykała, przesuwała po swojej wystającej antence. 

Robiła to w ten sposób, aby nie tylko mnie, ale też i jej, było bardzo przyjemnie. Po tym wszystkim jeszcze trudniej było ukrywać jej swoje erotyczne zamiary wobec mnie. Drżała lekko na całym ciele, a uda rytmicznie zaciskały się i rozluźniały. Zastanawiałem się, jak długo uda się jej jeszcze wytrzymać, kiedy w końcu to wszystko wyjdzie na jaw i jak zareagują pozostałe dziewczyny. Na razie jednak na to się nie zanosiło – działaliśmy w ukryciu.

Byłem roztrzęsiony, chciałem jej powiedzieć, żeby przestała. Chciałem powiedzieć, że jeśli nie przestanie, nie ręczę za siebie, lecz nie miałem już na to siły. Uścisk jej lewej dłoni trwał, był elastyczny i pulsacyjny, a moim podbrzuszem zaczęły targać niekontrolowane skurcze. Wiedziałem, że jeszcze chwila, a najnormalniej w świecie się spuszczę. Czy tego właśnie chciała? Czy o to jej chodziło?

W końcu zacząłem odpływać w słodki niebyt orgazmu, ale nie poddawałem się. Nie zamierzałem tanio sprzedać skóry. Przejąłem inicjatywę i sam, w miarę swoich skromnych umiejętności, zająłem się jej mokrą, gorącą norką. Najpierw jak szalony Chopin zacząłem grać na jej łechtaczce. Trącałem i szarpałem jak muzyk w strunę gitary, a później zacząłem poczynać sobie coraz śmielej. Wciskałem moje palce i rozpaloną czeluść coraz głębiej, aż w końcu zgiąłem je pod kątem prostym i dotarłem do punktu na samej górze. Jej reakcja była bardzo gwałtowna. W nagłym skurczu zesztywniała w nienaturalnej pozycji.

To było to. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to jest chwila mojego zwycięstwa, mojego triumfu. Wiedziałem, że jeśli teraz odpuszczę, to przegram tę rundę, a ciocia może poczuć się bardzo zawiedziona. Nie chciałem do tego dopuścić. Musiałem przejść naprzód bez względu na okoliczności. Batalia o jej orgazm dopiero się rozpoczynała i miała zmusić mnie, abym przypomniał sobie wszystko, co na ten temat wiedziałem. Wyostrzyłem wszystkie zmysły i zacząłem działać najprecyzniej, jak tylko umiałem.

Choć było mi niewygodnie, nie poddawałem się. Wygięte palce – wskazujący i serdeczny – jak szalone tańczyły po górnej części jej cipki, a kciuk z całą mocą poczynał sobie ze sztywną łechtaczką. 

Ciocia nie miała szansy, aby się choć trochę rozluźnić. Jej nogi, skryte pod kocem, nagle się wyprostowały i mocno naprężyły. Uda zacisnęły się, chwytając moją dłoń w pułapkę. Coś mówiła, ale jej słowa stały się poplątane, niewyraźne i bełkotliwe. Wyglądało to tak, jakby dostała udaru, bądź przesadziła z alkoholem. Jej oczy były rozbiegane, a mięśnie twarzy drżały. Gdyby nie półmrok, który już na dobre rozgościł się w pokoju, pewnie nie dałoby się tego ukryć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...