489. Och ciociu, co ty robisz?
Następnym ruchem cioci było to, że jedną dłonią niezwykle sprawnie chwyciła za gumkę moich slipów i w momencie, kiedy poprawiałem pozycję pociągnęła je do dołu pozbawiając mnie ich całkowicie. Uczucie było bardzo dziwne, choć trudno tego nie przyznać, bardzo ale to bardzo przyjemne. Teraz moje wielkie sterczące przyrodzenie przykryte było jedynie pluszowym miękkim kocem, a każdy ruch, każde jego dotknięcie czy otarcie przyprawiało mnie o kolejną falę gorąca.
Reakcją mojego organizmu było to, że natychmiast się spociłem i nie byłem w stanie wyregulować oddechu.
“Och ciociu, co ty robisz?” – chciałem powiedzieć, lecz jedyną reakcją mojego organizmu było kołatanie serca i suchość w ustach. Tymczasem Antonina niczym się nie przejmując, kontynuowała swoje seksualne zapędy wobec mnie. Krok po kroku przy każdej możliwej okazji przesuwała moje slipy w stronę kolan. Kiedy już tam się znalazły, popchnęła je, przesuwając na drugą stronę. Jednocześnie delikatnie szturchnęła mnie w bok, abym poruszył nogami i żeby, tak samo jak spodenki, mogły spaść na podłogę. Wiedziałem, że jeśli się już to stanie, będę całkowicie w jej posiadaniu.
Czułem, że nie powinienem tego robić, jednak wbrew zdrowemu rozsądkowi posłusznie wykonałem polecenie i majtki łagodnym ruchem opadły na podłogę. Teraz już nie miałem nic do swojej obrony. Na dodatek ciocia chcąc odciąć mi ostatnią drogę ucieczki, czubkiem buta wyciągnęła części garderoby spod moich stóp i wsunęła je pod sofę – daleko tak, żebym nie mógł ich dosięgnąć.
Było po wszystkim, przegrałem, siedziałem pod kocem bez spodenek i bez majtek. Kutas przykryty jedynie kocem unosił się tworząc namiot, mimo to dziewczyny zdawały się tego nie widzieć. Miałem mieszane uczucia – to była moja impreza, a ja siedziałem bez dolnej części ubrania. Wszystko wskazywało na to, że cała zabawa została dokładnie zaplanowana.
Zastanawiałem się, co też stanie się dalej, jakie zamiary wobec mnie ma ciocia. No cóż, spodziewałem się najgorszego, czego przecież nie dało się wykluczyć. Punktem spornym pozostawało to, jak szybko do tego dojdzie i w jaki sposób będzie przebiegała moja kompromitacja. Ciocia była zdolna do wszystkiego i mogłem się po niej spodziewać najgorszego. Jednak przewidzenie dokładnego scenariusza było wróżeniem z fusów.
W końcu zrezygnowany pomyślałem sobie: “Co się może stać, przecież najgorsze mam już za sobą.” No cóż, nawet nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem. Nie przyszło mi do głowy, aby zastanowić się, dlaczego akurat w tym momencie włożyła drugą dłoń pod koc. Kiedy zacząłem o tym myśleć, było już za późno. Jakby to powiedzieć, stało się tak: jedną dłonią chwyciła mnie za worek, a drugą za penisa i pociągnęła w przeciwnych kierunkach. Nie zrobiła tego delikatnie. Efekt był taki, że o mało nie straciłem przytomności. Do tej pory też nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo jestem podniecony, jak mocno ta sytuacja wpłynęła nie tylko na moją psychikę, ale też na cały organizm.
Ostre, gwałtowne szarpnięcie i naciągnięcie napletka sprawiło, że moje serce na moment stanęło, a przed oczami gwałtownie zapadła ciemność. Szarpnąłem się w nagłym skurczu rozkoszy, ale ona przywarła do mnie mocno, nie pozwalając mi się zdradzić i tłumiąc moje nadmierne reakcje.
Byłem na granicy wytrysku, a ona trzymała mnie tak długo, dopóki nie uspokoiłem się na tyle, żeby znów móc wrócić do względnej normalności. O ile w ogóle o czymś takim można było mówić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz