Szukaj na tym blogu

17 kwietnia 2025

Ostatnie wakacje.

483. Ciocia trzyma mnie za kutasa.


Czułem jak fala gorąca oblewa mnie od stóp do głowy. 

– Ależ ciociu… – próbowałem opanować, choć wiedziałem, że nie ma to sensu. 

– No co Julianku, – ciągnęła obejmując mnie ramieniem i coraz bardziej się do mnie przysuwając, – rozluźnij się. Chcę się tylko do ciebie przytulić. Przecież 

nie będziesz uciekał od cioci, prawda?

– No nie ciociu, ale…

Łup łup łup… moje serce waliło jak oszalałe. Była tak blisko, tak mocno na mnie napierała, że nie dało się nie patrzeć w jej dekolt. Owszem, gapiłem się. Gapiłem się i wstydziłem się jednocześnie. Starałem się tego nie robić ale i tak mój wzrok błądził po jej wydatnych, oszałamiających cyckach.

Przez dobrych kilka minut nic się jednak nie wydarzyło. Nic, co mógłbym uznać za ryzykowne czy podejrzane. Dopiero po pewnym czasie, kiedy Amelia, Grace, Natalia i Isabella zajęły się jakąś jakąś szczególnie ciekawą rozmową, poczułem, jak coś delikatnie, aczkolwiek bardzo stanowczo wciska się pod moje hawajskie spodenki. To było dziwne ale bardzo przyjemne. Nie zaprotestowałem, bo poczułem, że rozpływam się jak tabliczka czekolady na słońcu. W mojej głowie kłębiły się różne myśli. Nie mogłem uwierzyć, że ona to jednak zrobiła. Zrobiła to w towarzystwie moich koleżanek. O co jej chodziło? Czyżby chciała pokazać swoją dominację? 

Jej dłoń znalazła się pod moimi szortami, a ja nie protestowałem. Bez trudu pokonała zaporę w postaci luźnej gumki, a teraz bezceremonialnie pchała się pod slipy, tam gdzie mieścił się mój napęczniały zaganiacz.

Nie wiedziałem, jak się zachować. Oczywiście, nie byłem prawiczkiem. Uprawiałem z nią seks – gorący i wyuzdany. Żadne sekrety jej ponętnego dojrzałego ciała nie były mi obce. Posuwałem ją tak samo jak z Amelię, Grace, Natalię czy Izabellę. Wyruchałem je wszystkie. Bezpruderyjne zabawy erotyczne bardzo przypadły mi do gustu, ale to, na co zanosiło się teraz, miało być zupełnie innego kalibru. Jeszcze nigdy nie robiliśmy tego w tak dużej grupie. No cóż, ręce cioci pod moimi slipami wskazywały, że tak właśnie się stanie.

Ciocia była doświadczoną zawodniczką w tej dziedzinie, zachowywała się tak, aby dla postronnego obserwatora wszystko wyglądało jak najbardziej w porządku. Tylko ja wiedziałem, że jej dłoń jest tam, gdzie być nie powinna. Nie protestowałem, bo było mi zbyt dobrze. Z drugiej strony czułem się i niesamowicie skrępowany. Co prawda, siedziała bardzo blisko mnie, ale wyglądało to na przyjacielski uścisk. Nie wykonywała żadnych niepotrzebnych ruchów. Nie patrzyła na wybrzuszenie w moich spodenkach, tam, gdzie znajdowała się jej dłoń, lecz normalnie na pozostałe panie, a nawet się do nich uśmiechała. Od czasu do czasu wymieniała jakąś uwagę, co jeszcze bardziej podkreślało wrażenie spokojnego, nic nie znaczącego spotkania.

Biorąc udział w tej zabawie i godząc się na nią, musiałem być świadomy, że, niestety, na tym się nie skończy. Jak się powiedziało A trzeba było powiedzieć B. Jak już dałem sobie włożyć dłoń pod slipy, to musiałem pozwolić, aby zrobiła wszystko inne. Przynajmniej w jej wyobrażeniu. Mimo to byłem kompletnie zaskoczony, kiedy poczułem, że jej długie palce sprężyście zaciskają się na moim prąciu. 

– Och, – westchnąłem cicho.

Nie wiem, czy pozostałe dziewczyny to spostrzegły, ale kiedy do tego doszło, zrobiłem wielkie oczy, a moje usta nieświadomie się uchyliły. Chciałem zaprotestować, powiedzieć, że nie chcę, ale, po pierwsze, wstydziłem się przyznać do tego, że właśnie w tej chwili ciocia trzyma mnie za kutasa, a po drugie przecież tego chciałem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...