485. Wszystko kojarzyło mi się z seksem.
Czułem się przez nią molestowany, ale było to tak przyjemne, że nie miałem siły protestować. Sama świadomość tego, że to jest to, o czym właśnie myślę, powodowała dodatkowe podniecenie i ekscytację. Sytuacja rozwijała się bardzo dynamicznie choć niepostrzeżenie. Czy mogłem przewidzieć, co się za chwilę stanie? Ależ oczywiście, że mogłem, to wcale nie było takie trudne, ale czy rzeczywiście chciałem? Może, w mojej sytuacji, lepiej było nic nie wiedzieć, nic nie podejrzewać. Może lepiej było pozostać niewinnym chłopaczkiem ze szkoły średniej.
Nie wiem po co zadałem to pytanie, ale zrobiłem to. Wszystko kojarzyło mi się z seksem.
– A jakie ptaki lubisz fotografować najbardziej?
– Chmm… czy ja wiem, – zaczęła z lekkim uśmiechem, – chyba wszystkie.
Spojrzałem na nią tak jakbym nie dowierzał.
– Wszystkie?
Powietrze było ciężkie od napięcia erotycznego.
– No wiesz, wszystkie są piękne. Każdy ptak ma swój urok.
Mój ptak był gruby i napuszony jak indyk. Mój ptak znów potrzebował pożądanego ruchania.
– No tak, na swój sposób… Ale wolisz fotografować te nasze, pospolite, czy też może bardziej egzotyczne?
Mówiąc to, pomyślałem o czarnych kutasach dzikusów z Afryki. Nie mogłem oprzeć się od myśli, że Natalia fotografuje napęczniałe penisy. Jednocześnie ciocia chwyciła moją dłoń i powoli, pod kocem, zaczęła przesuwać ją swoją stronę. Nie chciałem się zastanawiać, jakie mogą być tego konsekwencje.
– No wiesz, tak to ptak. Są różne, jedne duże i okazałe, inne małe, choć figlarne i ruchliwe. Choć duży ptak, to duży ptak. No tak, można powiedzieć że lubię duże okazy.
Teraz stały się dwie rzeczy jednocześnie. Po pierwsze ciocia zmieniła chwyt na moim penisie i, zamiast trzymać za trzon, ujęła sam łeb. Po drugie, moja dłoń, nie wiedzieć czemu, znalazła się w jej kędzierzawym gniazdku między nogami. Myślałem, że za chwilę dostanę rozdwojenia jaźni. Prowadząc pozornie grzeczną nic nie znaczącą rozmowę z Natalią, musiałem uporać się z coraz bardziej nachalnym i bezkompromisowym zachowaniem cioci. Balansując na granicy głębokiego i słodkiego orgazmu próbowałem udawać, że wszystko jest w porządku.
Ciocia była bardzo doświadczoną uwodzicielką i jeszcze większą prowokatorką. Po chwili już prawie nie słyszałem słów Natalii, jedynie jakieś urywane frazy. Za to bardzo dokładnie doświadczałem tego, co robi ze mną Antonina. Teraz nie bawiła się w specjalne podchody, dbała tylko o to, aby cała ta niezręczna sytuacja nie wyszła na jaw. Przynajmniej nie w tej chwili. Sprawnie chwyciła moje palce, zgięła je w połowie i bez żadnych ceregieli wepchnęła w swoją mokrą już pizdeczkę. Kiedy odruchowo spojrzałem na jej twarz, spostrzegłem, że jej gałki oczne na ułamek sekundy uciekły pod górne powieki. Nie usłyszałem żadnego westchnienia, tylko poczułem naprężające się uda i, nagle, moja dłoń znalazła się w potrzasku.
– Aha, czyli można założyć, że jesteś fanką tych największych, najbardziej dorodnych okazów.
Uśmiechnęła się ciepło, choć wydało mi się to nieco dwuznaczne.
– Dobrze to ująłeś, – zgodziła się, – lubię te najbardziej potężne, silne i sprawne.
Musiałem przyznać, że ciocia jest bardzo pracowita i aktywna. Kiedy rozmawiałem z Natalią, nawet na chwilę nie przestała swoich niecnych zabiegów wobec mnie. Jej lewa dłoń nakrywała kapelusz mojego podnieconego do granic możliwości penisa, a prawa trzymała moje palce, które znajdowały się w jej cipce i sprawnie nimi poruszała. Chodziło o to, aby precyzyjnie trafiały w najbardziej czułe miejsca.
W pewnym momencie dotarło do mnie, że opuszkami dotykam jej twardej łechtaczki. Była wydatna, napęczniała i twarda a przy tym wilgotna i gorąca. Coraz trudniej było mi zapanować nad moim podnieceniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz