394. Finał zbliżał się wielkimi krokami.
Pomijając fakt, że uścisk jej gorących warg był odlotowo słodki, to ten widok oraz świadomość tego, co między nami się rozgrywa, przyprawiało mnie o niesamowicie totalne zawroty głowy i gigantyczne mrowienie w kroczu. Leżała na łóżku z mocno odchyloną głową, zamkniętymi oczami i trzymała mojego chuja w swoich mokrych ustach. Miałem świadomość, że to jest niesamowicie czuły i podniecający dla nas obojga akt. To było jak rytuał, jak obrzęd, który celebrowaliśmy z największą pieczołowitością.
Pochyliłem się do przodu, podparłem na dłoniach i wepchnąłem mojego kutasa do połowy w jej gardło. Przyjęła mnie z głębokim westchnieniem, bez szamotania się i duszenia, co było dla mnie dodatkowym aktem jej poświęcenia. W jej gorących ustach było obłędnie. Pulsowanie w moim prąciu narastało sekundy na sekundę i byłem przekonany, że już w tej chwili spuszczę się gorącą spermą wprost w jej gardło. Zacząłem wykonywać powolne, posuwisto-zwrotne ruchy, zupełnie tak, jakbym znajdował się w jej cipce. Skurcze w moim podbrzuszu zaczęły się nasilać i napływać coraz szybszymi falami. Czułem, że jeżeli czegoś teraz nie zrobię, to za kilka sekund będzie po wszystkim. Anastazja stękając, pieściła swoje piersi i zaciskała usta przyprawiając mnie o dreszcze rozkoszy.
Ta piękna saksofonistka rozumiała mnie bez słów. Natychmiast wstała, odwróciła się do mnie tyłem, podparła na łóżku i wypięła swoje pośladki, dając mi do zrozumienia, że mam w nią wejść od tyłu. Dokonałem tego aktu z najwyższą rozkoszą. Już po chwili mój podniecony penis samą tylko głowicą siedział w jej ciasnym wnętrzu. Jej napęczniała cipka rozeszła się z głośnym malaśnięciem i wpuściła mnie do środka.
Położywszy dłonie na jej pośladkach, zacząłem wykonywać powolne, głębokie pchnięcia. Jej ciasna wilgotna i mokra norka była bosko rozkoszna, obejmowała mnie anielskim uściskiem ze wszystkich stron. Nie minęła dłuższa chwila, a ja znów byłem na szczycie i kombinowałem, jak zrobić, aby nie trysnąć przedwcześnie.
Tak czy inaczej, finał zbliżał się wielkimi krokami. Wiedziałem, że to nie ma sensu, że tej zabawy i nie można przeciągać w nieskończoność i chciałem zakończyć ten numerek jakąś wystrzałową, intensywną akcją. Anastazja była na to gotowa i miała mi do zaproponowania bardzo wiele. Najważniejsze że doskonale wyczuwała krytyczne momenty i błyskawicznie na nie reagowała. Kiedy weszła na łóżko, uklękła, a później przednią częścią ciała opadła na pościel, wystawiając do góry swoje jędrne i pełne pośladki, wiedziałem, co mam robić.
Zwariowałem na jej punkcie, mój penis spuchł tak, że nie mogłem go rozpoznać. Miałem wrażenie, że mam z przodu armatę a nie normalnego kutasa. Kiedy tak wystawiała swoją dupeczę do góry, kiedy tak patrzyłem na jej rozchyloną, mokrą cipeczkę, po prostu oszalałem. Uginając nogi w kolanach, wszedłem w nią od góry pod kątem. Zrobiłem to mocno i bez zastanawiania się, a ona tylko głośno jęknęła z rozkoszy. Wypełniłem ją po brzegi swoim wielkim przyrodzeniem i było obłędnie.
Kiedy wepchnąłem się w nią do połowy, z jej gardła wydobył się głośny krzyk, a jej pizdeczka zaczęła tańczyć w niekontrolowanych skurczach. Palcami pieściła łechtaczkę, a jej cipka szarpała się rytmicznie. Poruszałem się w jedną i w drugą stronę, przedzierając się przez coraz ciaśniejsze podwoje.
– Och Julian, Julian! Tak, och tak, tak, mocniej! Och mocniej! Bierz mnie! Och ruchaj mnie, ruchaj mnie! – wołała na całe gardło, nie zważając na otoczenie.