Szukaj na tym blogu

12 grudnia 2024

Ostatnie wakacje.

375. Wybraliśmy pozycję na leniucha.


-Och Boże, Julian, co ty robisz? Boże, chłopaku! Och gdzie ty się wpychasz?! 

Spojrzałem na nią zdziwiony, a ona dodała z obłędem w oczach:

-Och tak, tak włóż go tam, proszę, głębiej! Och jak mi dobrze! 

Uniosła głowę i drżała, dochodząc, a ja czułem się jak pan świata. Wpychałem fiuta jej dupę coraz głębiej. 

To było jak lawina. Szaleństwo seksu zdawało się nie mieć końca i było go coraz więcej. Chcieliśmy spróbować wszystkiego, zatraciliśmy poczucie czasu i rzeczywistości. Płynęliśmy na fali rozkoszy, nie wiedząc, co się wokół nas dzieje.

Anastazja znów przyjęła pozycję na pieska. Przednią częścią ciała opadła płasko na leżankę, a jedynie jej głowa była uniesiona nieco powyżej. Jej oczy zdawały się śledzić każdy mój ruch. Choć taka doskonała i zorganizowana, nie była pewna, co teraz zrobię. Niemniej jej pośladki były wystawione wysoko do góry, a nogi rozsunięte szeroko tak, abym mógł znów w nią wejść i spenetrować jej kakaowy otworek. To był seks analny, seks, którego do tej pory nigdy nie doświadczyłem, a przynajmniej nie w takim wymiarze. 

Wszystko, co się teraz działo, przeszywało mnie na wskroś. Każde doświadczenie przechodziło przeze mnie intensywnym dreszczem rozkoszy. Jej dupa, jej szeroko wysunięte pośladki były jak tarcza strzelnicza, były tak niezwykłą zachętą, tak w wielkim afrodyzjakiem, że nawet gdybym użył wszystkich sił, nie byłbym w stanie się powstrzymać. 

Stanąłem nad nią okrakiem i w półprzysiadzie objąłem jej ciało swoimi udami, siłą nagiąłem mojego kutasa i równie mocno wepchnąłem w jej dupę. Wszedł gładko z dzikim mlaśnięciem, a przed moimi oczami znów, na chwilę, ale jednak zapanowała głęboka ciemność. Później widziałem gwiazdki i kółeczka, które tańczyły przede mną jak kolorowe motyle.

Choć mój kutas był duży, gruby, długi i zdawało się, że nie ma najmniejszych szans, abym spenetrował jej kakaowe oczko, do samego końca, to już siedziałem nim do połowy i bałem się wykonać ruch wsteczny. To groziło utratą kontroli nad sobą i wytryskiem. 

-Uuuuuuuaaaaahhhh! Aaaaahhh! - wydobywa z siebie głośniej jęk, który świadczył, że jest w trakcie głębokiego orgazmu.

Później kochaliśmy się nadal analnie, choć z mniejszą nieco intensywnością. Wybraliśmy pozycję na tak zwanego leniucha. Tak mak mi później wyjaśniła. Ona położyła się na boku a ja tuż za jej plecami. Wszedłem w nią od tyłu tyle tylko, że nie penetrowałem jej cipki, lecz dupkę. Ta pozycja też była cudowna, była nowym, niezwykłym doświadczeniem. 

Choć ruchanie w ten sposób było łagodniejsze, przychodziło mi z większą łatwością, a przynajmniej nie wywoływało takiej burzy w moim ciele i umyśle, to teraz też czułem, być może jeszcze większą, satysfakcję. Leżąc wygodnie za jej plecami, mogłem wykazać się większą inicjatywą bez narażania się, że skończę przedwcześnie. Zacząłem wykonywać głębokie posuwisto-zwrotne pchnięcia w jej ciasny otworek analny, a ona wyrzucała z siebie głębokie westchnienia i przeciągłe jęki, które świadczyły o nieskrywanej, głębokiej przyjemności. Mój twardy żylasty kutas wdzierał się w nią bez paragonów bardzo głęboko, dając jej maksimum rozkoszy. 

Na koniec znów mnie dosiadła tyłem. Tym razem też wszedłem w nią jak wcześniej. Teraz mój penis wślizgnął się w jej dupkę gładko i bez większych oporów, bo raz była już bez niego rozepchana. Podparta na stopach, odchylona nieco do tyłu, zdawała się mi ufać. Chwyciłem ją w biodrach, podtrzymywałem i poruszałem na swoim penisie, kontrolując głębokość i szybkość ruchów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...