Szukaj na tym blogu

29 grudnia 2024

Ostatnie wakacje.

392. To była pozycja na jeźdźca.


Kiedy poczułem, że mój język jest już zbyt zmęczony, a jednocześnie nie chciałem tego przestać, doszedłem do wniosku, że pomogę sobie paluszkami. Od razu zabrałem się do działania. Kciukiem i wskazującym prawej dłoni rozsunąłem jej ciepłą muszelkę, a wskazujący lewej wyprostowałem i wsunąłem w niewielki otworek poniżej. Kiedy jęknęła z rozkoszy, stwierdziłem, że jestem na dobrej drodze i zacząłem poruszać nimi w środku. Zginąłem wszystkie w haczyk i pieściłem górną ściankę jej jaskini miłości. Odpowiedzią na moje działania, były jeszcze większe skurcze podbrzusza i gorące, namiętne westchnienia spontaniczne wyrzucane co chwilę. Cały czas obserwowałem to, co robię, ucząc się i poznając jej kształty, zapach oraz smak. Byłem tak blisko jej intymnych miejsc, a ona oddawała mi się w całości, chcąc jeszcze więcej.

Zaczynałem czuć się coraz pewniej, w tym co robię. Miałem wrażenie, że mogę wszystko, że stać mnie na dużo więcej, niż mi się wydaje. Byłem jak gladiator na arenie. Moje ciało było sprawne, mięśnie napięte, skóra spocona, serce biło szybko, a cały organizm był przygotowany do wytrwałej, długiej kopulacji. Poza tym ona chciała tego. Chciała, abym wszedł w nią z całą intensywnością swoją długą, grubą żylastą pałą. Chciała, abym spenetrował jej ciasne, gorące wnętrze po same jaja, abym doświadczył jej boskiego gniazdka w najdrobniejszych szczegółach. 

W pośpiechu położyła się na boku, uniosła wysoko nogę i zarzuciła ją na moje ramię. Ja tymczasem, stojąc w półprzysiadzie, z jedną stopą na pościeli, chwyciłem jej udo i wepchnąłem kutasa prosto w jej ciasne, rozpalone wnętrze. Zaskoczona, westchnęła głęboko i patrzyła na to, co dzieje się z jej cipką. Palcami twojej dłoni pieściła łechtaczkę, która wysuwała się coraz bardziej i nabierała kolorów. 

– Och kurwa, Julian, Boże jakiego ty masz wielkiego kutasa! Och Julian, pchaj się, pchaj się dalej, tym swoim pierdolonym jebaką! Och mocniej, proszę mocniej! Nie przestawaj! Och, nie przestawaj! - wyrzucała co chwilę ostre przekleństwa. 

Jej cipka była obłędnie ciasna, kurczyła się jak imadło, obejmowała mnie ze wszystkich stron, błyskawicznie doprowadzając na skraj wszechogarniającej rozkoszy. Nie chciałem z niej wychodzić, ale każdy ruch przyprawiał mnie o obłędne zawroty głowy. Z trudem poruszałem się do tyłu i do przodu, wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem. Jęczałem przy tym coraz głośniej. Przed moimi oczami pojawiły się kolorowe gwiazdki i kółeczka, w uszach narastał szum niczym kaskada wodospadu. Ekstaza narastała, podniecenie szybowało w kosmos. Ten jeden cudowny moment zbliżał się wielkimi krokami i miałem wrażenie, że nie da się już go zatrzymać. 

Nie wiem, ile to mogło trwać, ale później zaczęliśmy kochać się bardziej klasycznie. To była pozycja na jeźdźca. Ona dosiadła mnie przodem. Jej wielkie krągłe pośladki opadły i nadziały się ciasną, czerwoną, opuchniętą i pulsującą cipką na mój gruby, bardzo wrażliwy pal. Kiedy to się stało, od razu przeszła do dynamicznej, ostrej jazdy. Jej biodra unosiły się i opadały, a gruby chuj z trudem chował się w jej ciasnym, mokrym gorącym wnętrzu. 

Byłem w siódmym niebie. Penis wchodził i wychodził z głośnym mlaskaniem w jej cipkę. Czułem, jak skóra na jego powierzchni porusza się w górę i w dół, a jaja się obkurczają, jakby były żywe. Wrażenie było takie, jakbym za chwilę miał się w nią spuścić, mimo to, nic się nie działo. Napięcie rosło, słychać było odgłosy zarówno moje jak i jej. To były głośne przejmujące westchnienia, jęki i stęknięcia. 












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...