368. Zbadać swoim językiem każdy jej zakamarek.
-Cieszę się że jesteś. Jak minęła ci podróż? - usłyszałem jej miękki, aksamitny głos.
-W porządku. Ja również się cieszę, że cię widzę. Jestem ci niezmiernie wdzięczny, że mogę być na twoim koncercie. To dla mnie niezwykłe doświadczenie, słuchać jak grasz na swoim saksofonie, - odpowiedziałem, czując, jak moje serce bije coraz szybciej.
Uśmiechnęła się jeszcze cieplej, a ja poczułem, że rozpływa mi się w tym uśmiechu.
-Właśnie, zauważyłam, że masz duszę artysty i potrafisz docenić kunszt muzycznego wyrazu, dlatego nie mogłam cię tutaj nie zaprosić. Zdaje mi się, że będziesz jednym z moich najwierniejszych fanów, prawda?
-Och tak na pewno, - zacząłem nerwowo, próbując zapanować nad drżeniem rąk i narastającym podnieceniem, - zaczarowałaś mnie swoim wykonaniem tych klasycznych utworów. Poza tym to jak przygotowałaś się do swojego występu, zrobiło na mnie piorunujące wrażenie.
No i zaczęło się. Dalsze słowa były po prostu zbędne. Teraz wszystko potoczyło się już błyskawicznie. Od samego początku czułem, że nie może być innego scenariusza tej niezwykle podniecającej rozgrywki. Zdaje się, że obydwoje na to czekaliśmy. Napięcie między nami wisiało w powietrzu. Atmosfera była taka gęsta, iż miałem wrażenie, że można kroić ją nożem.
Bez zbędnych wstępów i zapowiedzi już po chwili Anastazja była naga. Stała przede mną niczym piękna Afrodyta, która wynurzyła się z morskiej piany. Trudno powiedzieć jak to się stało, ale rozebrała się w błyskawicznie. Praktycznie jednym sprawnym ruchem zrzuciła z siebie ten granatowy kostium kąpielowy. Osiągnęła swój cel - moje podniecenie wystrzeliło w kosmos. Była po prostu piękna. Byłem zachwycony jak to tylko możliwe.
Proporcje jej ciała były wręcz idealne. Jawiła mi się niczym bogini. Patrzyłem na nią wygłodniałym, dzikim wzrokiem. Z niesamowitym zachwytem podziwiałem jej szerokie ale pełne, idealnie skrojone biodra, przechodzące zgrabne uda. Ale to nie było wszystko. W tej chwili jej cipka jak magnez przykuła mój wzrok. Była idealnie wygolona, raczej wydepilowana do ostatniego, najmniejszego włoska, gładka, miękka i soczysta. Na dodatek nie byłem w stanie dostrzec wystających płatków. Widziałem tylko pionowe, niezbyt szerokie cięcie, przypominające wąską szramę. Przypominała raczej cipeczkę niewinnej nastolatki niż dorosłej, dojrzałej kobiety.
Ten widok wzbudził nie tylko moje podniecenie, ale też gigantyczną ciekawość. Byłem zaintrygowany i wręcz nie dowierzałem, że to w ogóle jest możliwe. W mojej głowie kołatało jedno pytanie: jak trzydziestoletnia kobieta może mieć tak słodką i uroczą cipkę?
Nagle stało się ze mną coś dziwnego. Zapragnąłem opaść na kolana, zbliżyć do niej swoją twarz, powąchać, a później delikatnie zbadać swoim językiem każdy jej zakamarek. Pragnąłem poznać organoleptycznie każdy najdrobniejszy element jej budowy.
Doskonale zdawała sobie sprawę, w jakim jestem stanie. Wykonała jeden krok naprzód i zatrzymała się. Jej nogi były złączone, co też miało ogromne znaczenie. Jej muszelka wypiętrzyła się jeszcze bardziej i wyglądała na mocniej spuchniętą.
Mój wzrok zaczął błądzić i poruszać się jak elektron. Spojrzałem nieco wyjrzyj i spostrzegłem jej pępek. To był dość głęboki dołek, idealnie schowany w miękkim, gładkim brzuchu. Czułem się coraz bardziej zboczony. A może to wcale nie było zboczeniem? Może to była zwykła ciekawość i młodzieńcze pożądanie? Miałem nieodpartą ochotę włożyć tam swój wskazujący palec i zobaczyć jak daleko sięgnie.
Po chwili, może przypadkiem, zobaczyłem jeszcze jeden dosyć ważny, choć drobny, szczegół. W górnej krawędzi zobaczyłem niewielki otworek, który wyglądał jak ciemniejsza kropeczka i świadczył o tym, że wcześniej w tym miejscu znajdował się kolczyk. Szybko zorientowałem się, że zdjęła go tylko po to, aby wyglądać jeszcze młodziej, bardziej niewinnie i by jeszcze mocniej mnie podniecić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz