Szukaj na tym blogu

31 grudnia 2024

Ostatnie wakacje.


394. Finał zbliżał się wielkimi krokami.


Pomijając fakt, że uścisk jej gorących warg był odlotowo słodki, to ten widok oraz świadomość tego, co między nami się rozgrywa, przyprawiało mnie o niesamowicie totalne zawroty głowy i gigantyczne mrowienie w kroczu. Leżała na łóżku z mocno odchyloną głową, zamkniętymi oczami i trzymała mojego chuja w swoich mokrych ustach. Miałem świadomość, że to jest niesamowicie czuły i podniecający dla nas obojga akt. To było jak rytuał, jak obrzęd, który celebrowaliśmy z największą pieczołowitością. 

Pochyliłem się do przodu, podparłem na dłoniach i wepchnąłem mojego kutasa do połowy w jej gardło. Przyjęła mnie z głębokim westchnieniem, bez szamotania się i duszenia, co było dla mnie dodatkowym aktem jej poświęcenia. W jej gorących ustach było obłędnie. Pulsowanie w moim prąciu narastało sekundy na sekundę i byłem przekonany, że już w tej chwili spuszczę się gorącą spermą wprost w jej gardło. Zacząłem wykonywać powolne, posuwisto-zwrotne ruchy, zupełnie tak, jakbym znajdował się w jej cipce. Skurcze w moim podbrzuszu zaczęły się nasilać i napływać coraz szybszymi falami. Czułem, że jeżeli czegoś teraz nie zrobię, to za kilka sekund będzie po wszystkim. Anastazja stękając, pieściła swoje piersi i zaciskała usta przyprawiając mnie o dreszcze rozkoszy. 

Ta piękna saksofonistka rozumiała mnie bez słów. Natychmiast wstała, odwróciła się do mnie tyłem, podparła na łóżku i wypięła swoje pośladki, dając mi do zrozumienia, że mam w nią wejść od tyłu. Dokonałem tego aktu z najwyższą rozkoszą. Już po chwili mój podniecony penis samą tylko głowicą siedział w jej ciasnym wnętrzu. Jej napęczniała cipka rozeszła się z głośnym malaśnięciem i wpuściła mnie do środka. 

Położywszy dłonie na jej pośladkach, zacząłem wykonywać powolne, głębokie pchnięcia. Jej ciasna wilgotna i mokra norka była bosko rozkoszna, obejmowała mnie anielskim uściskiem ze wszystkich stron. Nie minęła dłuższa chwila, a ja znów byłem na szczycie i kombinowałem, jak zrobić, aby nie trysnąć przedwcześnie.

Tak czy inaczej, finał zbliżał się wielkimi krokami. Wiedziałem, że to nie ma sensu, że tej zabawy i nie można przeciągać w nieskończoność i chciałem zakończyć ten numerek jakąś wystrzałową, intensywną akcją. Anastazja była na to gotowa i miała mi do zaproponowania bardzo wiele. Najważniejsze że doskonale wyczuwała krytyczne momenty i błyskawicznie na nie reagowała. Kiedy weszła na łóżko, uklękła, a później przednią częścią ciała opadła na pościel, wystawiając do góry swoje jędrne i pełne pośladki, wiedziałem, co mam robić.

Zwariowałem na jej punkcie, mój penis spuchł tak, że nie mogłem go rozpoznać. Miałem wrażenie, że mam z przodu armatę a nie normalnego kutasa. Kiedy tak wystawiała swoją dupeczę do góry, kiedy tak patrzyłem na jej rozchyloną, mokrą cipeczkę, po prostu oszalałem. Uginając nogi w kolanach, wszedłem w nią od góry pod kątem. Zrobiłem to mocno i bez zastanawiania się, a ona tylko głośno jęknęła z rozkoszy. Wypełniłem ją po brzegi swoim wielkim przyrodzeniem i było obłędnie. 

Kiedy wepchnąłem się w nią do połowy, z jej gardła wydobył się głośny krzyk, a jej pizdeczka zaczęła tańczyć w niekontrolowanych skurczach. Palcami pieściła łechtaczkę, a jej cipka szarpała się rytmicznie. Poruszałem się w jedną i w drugą stronę, przedzierając się przez coraz ciaśniejsze podwoje. 

– Och Julian, Julian! Tak, och tak, tak, mocniej! Och mocniej! Bierz mnie! Och ruchaj mnie, ruchaj mnie! – wołała na całe gardło, nie zważając na otoczenie. 













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...